tomek854
29.01.13, 01:49
No ja się nie znam, nie ukrywam. Zdawałem 6 razy na fizyce będąc. W końcu zdałem i myślałem, że jednak troszkę się znam. Ale własnie spotkałem się z problemem, który mnie troszkę rozłożył na łopatki i szukam rozwiązania.
Otóż, mój budynek ogrzewany jest, jak to w Szkocji, elektrycznie. Mam na ścianie grzejnik, który to grzejnik podłączony jest do gniazdka standardową brytyjską wtyczką z bezpiecznikiem. Grzejnik ów przestał mi działać. Było zimno, więc wymieniłem bezpiecznik, a że nie miałem zapasowych, wymieniłem na bezpiecznik z wtyczki od czajnika, taki sam. Po drodze ktoś do mnie zadzwonił, więc popieprzyło mi się i nieświadomie włożyłem z powrotem ten sam bezpiecznik do wtyczki od grzejnika, skręciłemją z powrotem, wetknąlem do gniazdka, włączyłem grzejnik i zadowolony z tego że działa, wróciłem do kuchni, aby zobaczyć, że tam leży bezpiecznik, który wyciągnąłem z wtyczki od czajnika. Wsadziłem go więc z powrotem, czajnik również działa.
Czyli w sumie wyjąłem dwa bezpieczniki, włożyłem je w te same miejsca i wszystko działa.
Grzejnik biesi się średnio co drugi dzień. Zgodnie z odkrytym algorytmem w przypadku kiedy grzejnik się wyłącza, wyciągam wtyczkę z gniazdka, rozkrecam ją, wyjmuję bezpiecznik, wsadzam go z powrotem, skręcam wtyczkę i znowu działa.
No i powiem szczerze, że mnie to troche po pierwsze dziwi, a po drugie wkurwia, bo ileż można rozkręcać i wkręcać tą samą wtyczkę.
Czy ktoś ma jakiś pomysł co tu jest nie tak i jak temu zaradzić?