Dodaj do ulubionych

Który to już rok z kolei...

05.01.15, 03:21
...rząd obiecuje, że już zaraz będzie legalne a potem znowu gra na czas? :)

prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/844889,rejestracja-samochodu-z-anglii-2015.html
Troche mnie to śmieszy już, bo o ile w 2006 jeszcze rozważałem powrót do kraju i liczyłem na te obietnice, to dziś mi już to wisi, ale nie można by mieć jaja i powiedzieć albo zdecydowane TAK albo NIE (i otwarcie stawić czołu konsekwencjom narzuconym przez UE)?
Obserwuj wątek
        • lexus400 Re: Który to już rok z kolei... 05.01.15, 20:50
          Ale za to Rząd będzie miał na tyle jaj aby wprowadzić bezsensowne na większości naszych dróg bariery ochronne w trosce o nasze bezpieczeństwo Pojeździłem ostatnio dosyć sporo po Szwecji głównie w Malmö i okolicach w promieniu do 100km i zaskoczyła mnie znikoma ilość dróg z podwójną ciągłą linią, zaskoczyła mnie mała ilość znaków przy drogach a już w ogóle w osłupienie wprawiły mnie ograniczenia prędkości w obszarach zabudowanych swoją sensownością. Krótko mówiąc ograniczenia są tam gdzie powinny być i ich wysokość jest adekwatna do terenu. Nie wiem czy u nich kwestia aut angielskich jest rozwiązana bo jakoś nie rzuciły mi się w oczy żadne "biedne" auta z kierownicą po prawej stronie oprócz Ferrari i Maserati przy keji portowej.
            • lexus400 Re: Który to już rok z kolei... 06.01.15, 18:10
              tomek854 napisał:

              > https://www.vansa2z.com/images/stories/Van_Pictures/560x315Format/Fiat/fior
> ino-2012-swedish-mail.jpg
              >
              > NIe widziałeś żadnego busika poczty? :)
              >
              > W Szwecji jak i np. w Finlandii poczta zapycha autami RHD żeby listonosz mógł l
              > isty do skryznki wrzucać bez wysiadania z auta :)

              ooooo fuck faktycznie jakoś o tym zapomniałem a przecież właśnie listonosz zatrzymywał się autkiem z RHD 10m od domu:))
          • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 06.01.15, 00:49
            Inna sprawa, że ja sobie ostatnio pojeździłem trochę po Polsce. Także po tych mazurach legendarnych, na których to podobno co chwila beton w jezdni, błyskacze i wogule. W sumie w listopadzie zrobiłem trasę Wrocław - Opole - Jastrzębie - Kraków - Limanowa - Kraków - A4 - Nysa - Międzygórze - Wrocław. Teraz zrobiłem trasę od Zgorzelca - A4 - Opole - Częstochowa - Gierkówką do Warszawy - Orzysz - Giżycko, pokręciłem się przez tydzień po mazurach i wróciłem przez Olsztyn - Inowrocław - Poznań i starą dwójką do Świecka.

            i owszem, co do bezsensownych ograniczeń to sie zgodzę, są znacznie częstsze niż np. w UK. Natomiast zmiany na lepsze są niesamowite i tylko kompletny malkontent z klapkami na oczach może ich nie zauważać. Drogi równe, dobrze oświetlone, wysepki (nie widziałem ani jednej uszkodzonej, pomimo tego, że pługi śmigały regularnie). Nie spotkałem ronda na którym problemy miałaby ciężarówka (a jeśli były mniejsze to z urządzeniami umożliwiającymi przejazd większych pojazdów), nie spotkałem wysepki która byłaby bez sensu, nie spotkałem żadnego oślepiającego błyskacza (pomimo że NA MAZURY jechałem jedynie z kilkoma kilkugodzinnymi przerwami na sen od samego Glasgow, a podobno zmęczonych kierowców najbardziej oślepiają), w każdej nawet zabitej dechami dziurze buduje się chodniki, nawet w szczerym polu widać porobione nowe odwodnienia... Nawet na drodze do wsi z której pochodzi moja luba, która jest w środku puszczy na kompletnym zadupiu na najgorszych fragmentach drogi jest świeży asfalt a na ostrych zakrętach wybrukowano pobocza a pozostałe odcinki pomimo że wyboiste są akceptowalne - nie ma tam dziur na których można by np. urwać koło.

            Generalnie były tylko dwie rzeczy, które mi działały na nerwy - te właśnie rzeczone bezsensowne ograniczenia zdarzające się tu i ówdzie (ale wbrew wizji niektórych raczej w mniejszości i nic drastycznego - ot. 50 tam, gdzie na zachodzie byłoby 70 albo niepotrzebne spowolnienia o 20 km tam, gdzie jest sygnalizacja świetlna którym wystarczyłaby tabliczka "obowiązuje przy nie działającej sygnalizacji". Drugą rzeczą było chamstwo kierowców - i niestety znowu prym wiodła Warszawa (w której o dziwo w ogóle się nie zgubiłem pomimo podążania za drogowskazami bo tych wszystkich niedawnych zmian moja nieaktualna nawigacja nie ogarnia): np. w Jankach nie działała sygnalizacja świetlna. Włączając się z podporządkowanej od strony Piotrkowa nie było szans na wjazd na główną - nie dośc, że nikt nie puszczał to jeszcze blokowali stając w poprzek. Potem znowu na wylocie w kierunku Mazur przy podłączeniu nowej obwodnicy do starej wylotówki był korek. W korku stałem na prawym pasie a po poboczu wesoło wyprzedzali mnie inni kierowcy którzy następnie albo robili nawrotkę i jechali pod prąd, albo dawali na skuśkę po trawniku, albo cofali po pasie dla włączających się z bocznej, równoległej drogi. Nie wiem ilu ich było, próbowałem się włączyć na lewy pas (nikt nie chciał puścić, do tego stopnia, że jak wjeżdżałem i miałem jakieś małe autko w martwym polu, ten z klaksonem i piskiem opon przepchnął się koło mnie składając mi lusterko), moja dziewczyna ich próbowała liczyć, ale zgubiła się na trzydziestym którymś i dała sobie spokój. Jakoś tak od lat wszyscy na mnie wsiadają jak mówię, że w Warszawie na drogach jest wyjątkowe chamstwo, nawet im wierzę, a potem każda wizyta w tym mieście sprowadza mnie na ziemię...

            Generalnie jednak na każdym polu (poza kulturą jazdy w Warszawie) poprawa jest niesamowita i oby tak dalej!
            • 1realista Re: Który to już rok z kolei... 06.01.15, 15:10
              Nie masz racji w kilku sprawach. Ronda nowozbudowane są za małe. To słychać, bo jak jedzie tir z naczepą to opony w trzyosiowej naczepie piszczą ile wlezie. Wysepki są groźne i często pogarszaja poziom bezpieczeństwa. Stwarzaja zagrożenie i dla pojazdów i dla pieszych.
              A gdzie masz rację...
              Chamstwo w Warszawie bierze się stąd że zbyt wielu osobom wyda się że jak są duże korki to można łamać przepisy a uprzejmość jest dla frajerów. Ja bym zaczął od lepienia mandatów (za blokowanie skrzyżowań i przejazdów na czerwonym) dla taxi i mzk. Bo to oni zaczęli tą bandyterkę drogową na ulicach. A potem inni podłapali. I poprzenosili na podwarszawskie drogi.
              Myślę że jeszcze z 10 lat i zaczniemy się cywilizować w kulturze na drogach do europejskiego poziomu.
              • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 06.01.15, 18:04
                > Nie masz racji w kilku sprawach. Ronda nowozbudowane są za małe. To słychać, bo
                > jak jedzie tir z naczepą to opony w trzyosiowej naczepie piszczą ile wlezie.

                Jeszcze nie słyszałem ciężarówki, w której by opony piszczały. Szurać - jak najbardziej. Szurają na zakrętach, na wjazdach na parkingi dla TIRów, na podjazdach pod rampy, na skrzyżowaniach i na rondach. Piszczeć? Nie.

                > Wysepki są groźne i często pogarszaja poziom bezpieczeństwa. Stwarzaja zagrożen
                > ie i dla pojazdów i dla pieszych.

                Oczywista, wielokrotnie obalona bzdura - zarówno na tym forum jak i na sąsiednim, że o tym, że wręcz odwrotnie wykazują wyniki licznych badan nad bezpieczeństwem ruchu nie wspomnę. Owszem, sporadycznie pewnie się zdarzają jakieś wadliwie zaprojektowane wysepki, ale przejechawszy w ostatnim czasie jakieś 2000 km po kraju na taką jeszcze nie trafiłem.

                > Chamstwo w Warszawie bierze się stąd że zbyt wielu osobom wyda się że jak są du
                > że korki to można łamać przepisy a uprzejmość jest dla frajerów.

                Ale Ty sobie zdajesz sprawę z tego, że nie tylko w Warszawie są duże korki? W tym który kilkadziesiąt samochodów ominęło po trawniku i jadąc pod prad stałem w sumie z 10 minut (poza tym stałem jeszcze w innym miejscu może ze dwie). Jak na przejazd przez Warszawę w okolicach 14:00 w wigilijne popołudnie, kiedy wszyscy wracają z pracy i cisną do rodziny to uważam to za wynik wręcz wyśmienity.

                Ja bym zaczął
                > od lepienia mandatów (za blokowanie skrzyżowań i przejazdów na czerwonym) dla t
                > axi i mzk.

                Jak stałem w Jankach to blokowali akurat kierowcy samochodów prywatnych. Nawet jak się autobus zatrzymał przed skrzyżowaniem to się wepchnęli przed niego z sąsiednich pasów.

                A ja dzięki temu, że w Polsce bywam dość regularnie (średnio raz na pół roku) a jednoczesnie mam wystarczający dystans między tymi odwiedzinami, żeby małe, niezauważalne na co dzień zmiany zdążyły się skumulować jestem zdania, że kultura na naszych drogach podniosła się znacznie. Może za 10 lat będzie idealnie, ale ten proces już od dawna trwa.
                • 1realista Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 00:29
                  > Jeszcze nie słyszałem ciężarówki, w której by opony piszczały. Szurać - jak naj
                  > bardziej.
                  Młody jesteś to może jeszcze doczekasz ;-). Przy świeżym asfalcie i ciasnym rondzie jest pisk. Też byłem zaskoczony. Z czasem jak się nawierzchnia zabrudzi będzie szurać. Niemniej jednak ronda są projektowane za ciasno.

                  Często się zdarza że rozmieszczenie oświetlenia (lub jego niesprawność )w stosunku do wysepki powoduje sporą ciemną strefę. Dodatkowo zagęszczenie znaków na wysepce powoduje że piesi są słabiej widoczni. To poważne zagrożenie.
                  Wysepki są oznaką bezradności w egzekucji i edukacji. Normalnemu kierowcy wystarczą linie. Wysepki sa niepotrzebne bo to dodatkowe przeszkody umieszczone w torze ruchu które rozpraszają uwagę i zmuszają do zwrócenia uwagi na dodatkowe przeszkody. Niepotrzebnie. Powinno sie eliminować nadmiar niepotrzebnych informacji.
                  • franek-b Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 11:41
                    > Często się zdarza że rozmieszczenie oświetlenia (lub jego niesprawność )w stosunku do >wysepki powoduje sporą ciemną strefę. Dodatkowo zagęszczenie znaków na wysepce >powoduje że piesi są słabiej widoczni. To poważne zagrożenie.

                    O żesz... argumentacja mnie powaliła. Co prawda zupełnie nieprawdziwa, ale pewnie kogoś kto nie widział wysepki pewnie może przekonać.

                    > Wysepki są oznaką bezradności w egzekucji i edukacji. Normalnemu kierowcy wystarczą > > > linie. Wysepki sa niepotrzebne bo to dodatkowe przeszkody umieszczone w torze ruchu które > rozpraszają uwagę i zmuszają do zwrócenia uwagi na dodatkowe przeszkody. Niepotrzebnie. > Powinno sie eliminować nadmiar niepotrzebnych informacji.

                    Co za kolejna porcja bredni. Typowo polski pogląd, że drogi są tylko dla aut. Otóż zaskoczę Cię, ale nie są. Na jezdni może pojawić się pieszy, z tego względu należy wprowadza się takie rozwiązani drogowe, dzięki którym ma szansę na przeżycie. Z punktu widzenia kierowcy wysepka nie ma znaczenia, ponieważ w miejscu przejścia przez pasy i tak nie można wyprzedzać, dlatego nalezy jechać swoim pasem.

                    Swoją drogą logika "oznaką bezradności w egzekucji i edukacji" jest mistrzowska. Na poziomie argumentu, że nie należy pomagać Owsiakowi, ponieważ to państwo powinno kupowac sprzęt. Idąc tym tropem rozumowania należy nie budować rond w ogóle, ponieważ to rodzjaj budowli drogowej rozwiązującej problem skrzyżowań, etakad, autostrad, dróg ekspresowych - edukujmy tylko!!!
                    • 1realista Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 16:35
                      kiedy jest mokro i ciemno to przy uszkodzonych lampach pieszych nie widać zza nadmiaru znaków. Normalnie mamy cień oraz odblask od znaku "przejście dla pieszych" oraz cień samych pieszych. Jak mamy wyspekę to często mamy las słupków odblaskowych od barier wygradzajacych, niebezpieczne przewężenie pasa ruchu przez samą wyspkę, powazne ryzyko uszkodzenia opony na wystajacej krawędzi wysepki, duże znaki zasłaniające pieszych i generujące spora powierzchnię odblaskową. W takim natłoku informacji ciemny nieodblaskowy pieszy ginie z widoku. Jest zwyczajnie niewidoczny. A to pogorszenie jego bezpieczeństwa.
                      Drogi nie są tylko dla aut. Są dla wszystkich. I nalezy zaprojektować je tak by przy pomocy minimum oznakownia dostarczyć maksimum informacji o torze ruchu, przeszkodach i zagrożeniach. Obecnie panuje moda na nadmiar oznakowania projektowany przez niekompetetnych projektantów. To są partacze nie projektanci. Banda dziadkó z uprawnieniami, urzedasy rysujący zza biurka + same fizycznie rysunki rysowane przez stażystów. A żaden dziadek nie ruszy dupy w teren by naocznie zobaczyć co i jak. Dodatkowo wykonawcy zgarniaja naprawdę duze pieniądze. A samo bezpieczeństwo ulega pogorszeniu. Potem wkleje kilka zdjęć z przykładami i nagram jakis filmik jak będzie ciemno i mokro. Naocznie przekonasz sie o czym mówię. Dodatkow w wykonastwie pracują często ludzie którzy ni maja zielonego pojęcia o przepisach dotyczących oznakowania i wymogów dla dróg.
                      • 1realista uzupełniając 07.01.15, 17:12
                        o tu widać jak oznakowanie wysepki zasłania nam pieszych

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ve/rg/2zyp/J7cRAqcqVU6mQ7aEuB.jpg

                        a poniżej porównanie dojazdu do ronda bez wysepki

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ve/rg/2zyp/qTACE8ApeOl2LWHvBB.jpg

                        i z wysepką

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ve/rg/2zyp/pZ8kTy19ayD6pRfo2B.jpg

                        i kolejny widoczek:

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ve/rg/2zyp/ncDVfhVqjjejo5rz2B.jpg

                        oraz z wysepką

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ve/rg/2zyp/QggNEY2Cgx1P9yZZmB.jpg

                        to gdziebedzie lepiej widać pieszych i gdzie lepiej będą piesi widzieć pojazdy i staną sobie komfortowo z wózkiem. A co z niższymi pieszymi?

                        tam gdzie są wysepki niepotrzebnie dzieli się ruch pieszych na 2 fazy przechodzenia.
                        Postaram się nagrać filmiki jak to wygląda kiedy jest ciemno i mamy mokry asfalt.
                        • tomek854 Re: uzupełniając 07.01.15, 17:51
                          > o tu widać jak oznakowanie wysepki zasłania nam pieszych
                          >
                          > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/ve/rg/2zyp/J7cRAqcqVU6mQ7aEuB.jpg

                          ...przez ułamek sekundy (choć faktycznie dziwne, powinni albo przesunąć to przejście na wysepkę, albo wydłużyć szerszą drogę aż do przejścia. Tak czy owak - tragedii nie widzę.)

                          Co do reszty Twoich widoczków, na każdym z tych przejść czułbym się bezpiecznie tam, gdzie jest wysepka.

                          > tam gdzie są wysepki niepotrzebnie dzieli się ruch pieszych na 2 fazy przechodz
                          > enia.

                          Naprawdę nie rozumiesz, dlaczego dzielenie przechodzenia na dwie osobne fazy radykalnie zwiększa bezpieczeństwo? :) :)
                          >
                          > a poniżej porównanie dojazdu do ronda bez wysepki
                          • 1realista Re: uzupełniając 07.01.15, 17:59
                            > Naprawdę nie rozumiesz, dlaczego dzielenie przechodzenia na dwie osobne fazy ra
                            > dykalnie zwiększa bezpieczeństwo? :) :)

                            W mieście? Na miejskiej ulicy? 8-0. Wysepki w mieście to zło. Mają sens kiedy mamy rozdzielone pasy ruchu bo wyspeka jest wtedy naturalnie umiejscowiona pośrodku i jest częścią fragmentu ulicy pod torowisko czy pasa zieleni na arteriach, Sprawę ( w pozostałych przypadkach) w zupełnosci załatwiaja ew. powierzchnie wyłączone z ruchu przy pomocy malowania.
                            • franek-b Re: uzupełniając 07.01.15, 18:11
                              Poza Twoim przekonaniem masz jakieś badania, statystyki, eksperymenty, cokolwiek co potwierdzałoby Twoją tezę?

                              Swoją drogą, to wszystkie Twoje przykłady pokazują, że wysepki w niczym nie przeszkadzają pieszym, co najwyżej mimowolnie zwiększja czujność kierowców i zwracają uwagę na to, że w ogóle jest przejście.

                              W życiu bym nie przypuszczał, że kwestia wysepek może być takim ideologicznym sporem...
                              • edek40 Re: uzupełniając 07.01.15, 18:19
                                > Swoją drogą, to wszystkie Twoje przykłady pokazują, że wysepki w niczym nie prz
                                > eszkadzają pieszym, co najwyżej mimowolnie zwiększja czujność kierowców i zwrac
                                > ają uwagę na to, że w ogóle jest przejście.

                                Nie na DK10, gdzie nie wiedzieli na co wydac kase i nastawiali wysepek nawet przy zjazdach w pole. Tu kierowcom powszednieja one.

                                Jest jeszcze jeden niuans. Na tym zachodzie, na ktorym moze sa i rzeczy lepsze, a najwazniejsze, zeby te jakoby lepsze, nie przeslonily tych gorszych, wysepki maja inny profil i rozmalowanie. Zasadniczo na DK nie widzialem tforow namalowanych od ekierki. Pasy rozjezdzaja sie lagodnie, przez "rozdzielenie" linii ciaglej przed. U nas wciaz jest jeszcze bardzo duzo takich, co to podwojna maja do samego konca. Gdy znak zostal uszkodzony, a widocznosc jest kiepska, kierowca moze zauwazyc wysepke za pozno i o nia zawadzic. Pol biedy, gdy ucierpi tylko samochod. Gorzej, ze na tym "azylu" moze stac pieszy.
                                • franek-b Re: uzupełniając 07.01.15, 18:36

                                  > Nie na DK10, gdzie nie wiedzieli na co wydac kase i nastawiali wysepek nawet pr
                                  > zy zjazdach w pole. Tu kierowcom powszednieja one.

                                  Źle trafiłeś z przykładem, ponieważ DK10 znam i podróżuję nią ponad 20 lat i zwłaszcza na odcinku od Płońska do Torunia to jest dramatyczna poprawa bezpieczeństwa. Pamiętam czasy jak dzielnie popieprzano tam 150 km/h nie licząc się z tym, że jest tam teren zabudowany.

                                  > Jest jeszcze jeden niuans. Na tym zachodzie, na ktorym moze sa i rzeczy lepsze,
                                  > a najwazniejsze, zeby te jakoby lepsze, nie przeslonily tych gorszych, wysepki
                                  > maja inny profil i rozmalowanie. Zasadniczo na DK nie widzialem tforow namalow
                                  > anych od ekierki. Pasy rozjezdzaja sie lagodnie, przez "rozdzielenie" linii cia
                                  > glej przed. U nas wciaz jest jeszcze bardzo duzo takich, co to podwojna maja do
                                  > samego konca. Gdy znak zostal uszkodzony, a widocznosc jest kiepska, kierowca
                                  > moze zauwazyc wysepke za pozno i o nia zawadzic. Pol biedy, gdy ucierpi tylko s
                                  > amochod. Gorzej, ze na tym "azylu" moze stac pieszy.

                                  Uszkodziłeś sobie auto kiedyś o taką wysepkę, że je nienawidzisz?
                                  Ja widziałem raz jak gość wjechał w wysepkę, właśnie na DK10 w okolicach Lipno/Sierpc, gdy je budowano po remoncie drogi. Jechałem normalnie (90 + VAT) i zostałem wyprzedzony dosyć szybko, oczywiście w nocy. Nigdy nie miałem problemów z tymi wysepkami, ponieważ nie jeżdżę jak debil w odróżnieniu od niektórych.

                                  Taka ułaśka dorga to odcinek z Radomia do Kielc (już tylko kawałek stary został), gdzie wysepki niewiarygodnie uspokajają ruch, ponieważ zwykłe znaki nie działają na dzielnych radomiaków w ich 15 letnich beemkach. Do tej pory zdarza mi się zobaczyć wyprzedzających pod prąd wokół wysepki :-)

                                  Jak ktoś ma problem z zobaczeniem wysepki, niech lepiej nie wyjeżdża na drogę.

                                  Równie dobrze możesz prowadzić wojnę z zakrętami (na pewno więcej ludzi rozbija się na zakrętach niż o wysepki).
                                  • edek40 Re: uzupełniając 07.01.15, 18:47
                                    > Źle trafiłeś z przykładem, ponieważ DK10 znam i podróżuję nią ponad 20 lat i zw
                                    > łaszcza na odcinku od Płońska do Torunia to jest dramatyczna poprawa bezpieczeń
                                    > stwa. Pamiętam czasy jak dzielnie popieprzano tam 150 km/h nie licząc się z tym
                                    > , że jest tam teren zabudowany.

                                    Ja nie twierdze, ze jest gorsza. Twierdze, ze wysepki tu powszednieja.

                                    > Uszkodziłeś sobie auto kiedyś o taką wysepkę, że je nienawidzisz?

                                    Owszem, ale to, ze zbyt czesto sa pulapkami zauwazalem wczesniej. I, paradoksalnie, trafilo na mnie i to w bialy dzien. Wlasnie na takiej, co to zanikal pas awaryjny, po ktorym jechal ciagnik. Zwolnilem, zobaczylem, ze kierowca ciagnika hamuje i obraca sie patrzac na mnie, wiec dodalem gazu. On rowniez. Zahaczylem lekko - skonczylo sie na wymianie lozyska.

                                    A kiedys potracilem pieszego. Bez wysepki. Ale wiem dokladnie jak bardzo nie widac nieoswietlonego w nocy. Gdy zanika mu pas awaryjny, a jest debilem, wlezie pod kola.

                                    > ), gdzie wysepki niewiarygodnie uspokajają ruch, ponieważ zwykłe znaki nie dzia
                                    > łają na dzielnych radomiaków w ich 15 letnich beemkach. Do tej pory zdarza mi s
                                    > ię zobaczyć wyprzedzających pod prąd wokół wysepki :-)

                                    Wlasnie na tym odcinku zahaczylem o wysepke.

                                    Nigdy nie twierdzilem, ze wysepki to zlo. Zlem jest budowanie ich po taniosci i na ilosc oraz nieomal calkowity brak konserwacji. A to przeciez budowla na srodku drogi, przez to o wiele niebezpieczniejsza, niz modne ostatnio drzewa, ktore wskakuja z nienacka z poboczy.

                                    Swoja droga ciekawe jest to, ze znakologom wystarcza zageszczenie kresek przed ciagla, miast malowac strzalki zganiajace. Mozesz mi z reka na sercu napisac, ze nigdy nie zaskoczyla Cie ciagla, bo przy wyprzedzaniu jakby mniej koncentrowales sie na zageszczeniu kresek niz na sytuacji przed autem?

                                    > Jak ktoś ma problem z zobaczeniem wysepki, niech lepiej nie wyjeżdża na drogę.

                                    Jezeli nie widzisz zadnego problemu, to po co w ogole sa oznakowywane, w tym znakiem inne niebezpiecznestwa?

                                    > Równie dobrze możesz prowadzić wojnę z zakrętami

                                    Na takim jednym, co to mial wiecej niz 5o, ktore pozwala na oznakowanie (sprawdz sobie ile to jest 5o) znaku zabraklo. Ograniczenia rowniez. A za zakretem byly koleiny glebokie na 5 cm. Zginelo dwoch obywateli.

                                    Myslisz, ze mam pretensje do zakretu? A moze do kolein?
                              • tomek854 Re: uzupełniając 07.01.15, 18:28
                                > Poza Twoim przekonaniem masz jakieś badania, statystyki, eksperymenty, cokolwie
                                > k co potwierdzałoby Twoją tezę?

                                Pewnie, że nie ma. Chyba, ze linki do forum "bezpieczeńtwo na drodze" się liczą :)
                              • 1realista Re: uzupełniając 07.01.15, 18:33
                                A jak myślisz z czego bierze sie rosnaca ilość potrąceń? Bo projektowanie nastawia sie jedynie na ruch samochodowy co ma senns jedynie na wyizolowanych wielopasmówkach. W miejscowościach wysepki odciągaja uwagę kierującego od niewidoczengo pieszego. Niewidocznego bo jest zasłonięty nadmiernym oznakowaniem, nie ma odblasków bo na zabudownym mieć nie musi.
                                To nie jest kwestia ideologii tylko obserwacji. Dodatkowo tez likwiduje sie środkową przestrzeń dla karetek itp bo mając wyspkę nie moga gnać środkiem. Właściwy efekt uzyskamy karajać kierowcó za nieprawidłowe zachowania.
                                Zapominasz również o wbiegnięciach np dzieci. Dajeymy im szansę uciekając w bok. Kiedys mielismy spaloną gumę - dzisiaj mamy rozbite auto na wysepce.
                                  • 1realista Re: uzupełniając 07.01.15, 18:50
                                    Tak bo niewyedukowanych kierowców - właściwie powinno być "kierowców" przyzwyczaja sie że maja pierszeństwo na drodze. I przestają uważać przy przejsciach czy zjazdach z ronda oraz skręcaniach. Mamy sytuację gdzie ponad 85 % kierujących łamie przepisy nieustepując pierszeństwa. Rozwiazanie proste: zacząć napierdalać madatami i to nie takimi po kilkaset zł ale liczonymi w tysiącach. Dla osobówki 500 zł dla dostawczych 1000 zł dla cieżarówek 2000zł, dodatkowo dla osobówek ale służbowych ( czyli firmowych) 1000 zł . Jak w ciagu miesiać zapłacisz ze 4 tys. mandatów to gwarantuje że w kolejnym zaczniesz puszczać pieszych i rowery.
                                    U nas nie ma ten mentalności która występuje w Europie. U nas to kierowca jest PANEM NA DRODZE. Mam nawet przykład... od przejścia do ronda jakieś 200m. Pierwszy kierowca który stanął był ten który stanął tylko dlatego że korek przed nim siegał do samego ronda. W Europie zazwyczaj staje pierwszy kierowca.
                          • edek40 Re: uzupełniając 07.01.15, 18:07
                            > Naprawdę nie rozumiesz, dlaczego dzielenie przechodzenia na dwie osobne fazy ra
                            > dykalnie zwiększa bezpieczeństwo? :) :)

                            Zdecydowanie tak!!!

                            Problemy sa dwa, czego uparcie nie dostrzegasz. Wspomniane znaki calkowicie niweczace szanse na dostrzezenie pieszego (co po zmianie przepisow dajacej im pierwszenstwo bedzie jeszcze mniej zabawne) oraz fakt, ze bardzo wiele wysepek to tfory powstale na normalej szosie z pasami awaryjnymi, przez likwidacje tych pasow. Fakt, mozna sie nie psuc akurat tam, ale jak wytlumaczyc rowerzyscie (bez oswietlenia), ze oto jego wzglednie bezpieczna droga znikla i wjezdza (bez patrzenia) prosto na pas ruchu. O calkowicie niewidocznych pieszych, maszerujacych tylem do samochodow nie wspominajac.
                            • tomek854 Re: uzupełniając 07.01.15, 18:33
                              > Problemy sa dwa, czego uparcie nie dostrzegasz. Wspomniane znaki calkowicie niw
                              > eczace szanse na dostrzezenie pieszego

                              No ale własnie dzięki tej wysepce, na której owe znaki stoją, ten pieszy jest bezpieczny NAWET, jeśli go nie widzisz. Jeśli nie byłoby znaków, nie byłoby też wysepki, i musiałbyś tego pieszego zauważyć, aby się zatrzymać albo go ominąć. Dzięki temu, że on stoi na wysepce, nawet za znakiem, to przejeżdzasz koło niego bezpiecznie niezależnie od tego, czy go widzisz, czy nie. I to jest własnie ten zysk.

                              > (co po zmianie przepisow dajacej im pier
                              > wszenstwo bedzie jeszcze mniej zabawne)

                              Oczywiście, ta zmiana to debilizm. Ale na razie jeszcze jest jak jest więc rozmawiajmy o tym, co jest.

                              oraz fakt, ze bardzo wiele wysepek to t
                              > fory powstale na normalej szosie z pasami awaryjnymi, przez likwidacje tych pas
                              > ow. Fakt, mozna sie nie psuc akurat tam, ale jak wytlumaczyc rowerzyscie (bez o
                              > swietlenia), ze oto jego wzglednie bezpieczna droga znikla i wjezdza (bez patrz
                              > enia) prosto na pas ruchu. O calkowicie niewidocznych pieszych, maszerujacych t
                              > ylem do samochodow nie wspominajac.

                              To jest praktyka także popularna w Wielkiej Brytanii. Nawet gdzieś kiedyś trafiłem na jakieś forum rowerowych maniaków gdzie się o to pultali i ktoś przywołał badania pokazujące, że wzrost ryzyka dla rowerzysty jest znikomy natomiast zwiększenie bezpieczeństwa pieszego znaczne. Jednym z argumentów było to, że dzięki takiemu rozwiązaniu na tak zwężonym przez wysepkę odcinku samochody nie wyprzedzają rowerzystów, co wyklucza wielokrotnie przywoływany przez Ciebie scenariusz "wyprzedzam na zwężeniu rowerzystę, on się zachwiał, odbiłem w lewo, uderzyłem w wysepkę, BETON W JEZDNI, ŚMIERĆ W PŁOMIENIACH!!!!!!111111
                              • edek40 Re: uzupełniając 07.01.15, 18:50
                                > No ale własnie dzięki tej wysepce, na której owe znaki stoją, ten pieszy jest b
                                > ezpieczny NAWET, jeśli go nie widzisz.

                                Do momentu, w ktorym nie postanowi wejsc na jezdnie.

                                > ększenie bezpieczeństwa pieszego znaczne. Jednym z argumentów było to, że dzięk
                                > i takiemu rozwiązaniu na tak zwężonym przez wysepkę odcinku samochody nie wyprz
                                > edzają rowerzystów

                                Jak czesto widujesz zataczajace sie ociemniale rowery na ociazonych DK w GB?

                                NIGDY nie wyprzedzam rowerzystow na grubosc lakieru. Wyjatkiem jest sytuacja, gdy takie wyprzedzania ma charakter manewru awaryjnego.
                                • tomek854 Re: uzupełniając 08.01.15, 00:06
                                  > Do momentu, w ktorym nie postanowi wejsc na jezdnie.

                                  Bingo! Już prawie rozumiesz. Stojąc na wysepce jest tak jakby poza jezdnią, więc jest bezpieczny. Stoi sobie, patrzy na drogę (ty go możesz nie widzieć, ale on Cię widzi) i kiedy zobaczy, że może bezpiecznie przejść, rusza.

                                  Przemyśl to sobie, rozrysuj może, zapytaj jakiegoś przedszkolaka żeby Ci wyjaśnił...

                                  > > Jak czesto widujesz zataczajace sie ociemniale rowery na ociazonych DK w GB?

                                  Znacznie częsciej niż myślisz.

                                  > NIGDY nie wyprzedzam rowerzystow na grubosc lakieru.

                                  No to super. Dojeżdzając do wysepki zobaczysz rowerzystę (nawet jak będzie nieoświetlony to przejścia w okolicach wysepek często są oświetlone) i zwolnisz, bo przecież nie będziesz go wyprzedzać na grubość lakieru. Dodatkowy zysk dla bezpieczeństwa.
                                  • edek40 Re: uzupełniając 08.01.15, 12:20
                                    > Bingo! Już prawie rozumiesz. Stojąc na wysepce jest tak jakby poza jezdnią, wię
                                    > c jest bezpieczny. Stoi sobie, patrzy na drogę (ty go możesz nie widzieć, ale o
                                    > n Cię widzi) i kiedy zobaczy, że może bezpiecznie przejść, rusza.

                                    To zalozenie jest znakomite. Niestety, jak pokazuja statystyki, czesto bledne.

                                    A niewidzenie pieszego w miesjcach, gdzie jest wielki ruch, organizator ruchu, z uwagi na minimalny ruch pieszych nie odwazyl sie radykalnie ograniczyc predkosci, to proszenie sie o klopoty. Pieszy moze byc 1 na dobe, ale jest. I w koncu ktorys sie pospieszy, a kierowca zauwazy go o wiele za pozno.

                                    > Znacznie częsciej niż myślisz.

                                    Czyli, jak w Polsce, jest to bardziej standard niz wyjatek?

                                    I te organizacje ociemnialych rowerakow uwazaja, ze w nieoswietlonym miejscu kierowcy nie beda ich wyprzedzac? A slyszeli cos o zasiegu lamp, czasie reakcji, olsniewaniu przez tych z przeciwka? Ale slusznie!!! Nie beda ich wyprzedzac. Beda ich popychac, bo uciekac ani nie ma gdzie, ani nawet za bardzo czasu nie ma...

                                    > No to super. Dojeżdzając do wysepki zobaczysz rowerzystę (nawet jak będzie nieo
                                    > świetlony to przejścia w okolicach wysepek często są oświetlone)

                                    Wysepki czesto stawiane sa w szczerym polu, czasem na dojazdowce do posesji i zadziwiajaco czesto, choc maja poprawiac bezpieczenstwo, nie maja zadnego oswietlenia. Czasem za cale oswietlenie pozostaje oslepiajacy blyskacz (poki dziala). Poki swieci, nie oswietla drogi, tylko zrenice kierowcy.
                                    --
                                    Rosjanie o swoim surowym prawie:
                                    "Surowosc naszego prawa lagodzi nieco brak obowiazku stosowania sie do niego"
                                    • tomek854 Re: uzupełniając 09.01.15, 13:30
                                      Statystyki jako pokazują ze wysepki zwiekszaja bezpieczenstwo, wiec błędne to są twoje teorie. Oglądałem wczoraj konopielke, pamiętasz jak się kończy? Kaziuk lidi żyto kosa i sam skosil da rady więcej niż marek z ojcem sierpem. Ale oni wbrew oczywistym faktom utrzymują ze to oni skosili dwa razy więcej. Tak się właśnie czuje rozmawiając z tobą o wysepkach.

                                      Poza tym wciąż jeszcze czekam na szanse zobaczenia oslepiajacego blyskacza. Może mi jakiś film nakrec, bo ja chyba znowu złymi drogami jezdze i nie widziałem ani jednego.
                                      • edek40 Re: uzupełniając 09.01.15, 14:51
                                        > Statystyki jako pokazują ze wysepki zwiekszaja bezpieczenstwo

                                        Sa osobne statystyki wplywu wysepek? Moze wskazac zrodlo?

                                        > Poza tym wciąż jeszcze czekam na szanse zobaczenia oslepiajacego blyskacza. Mo
                                        > że mi jakiś film nakrec, bo ja chyba znowu złymi drogami jezdze i nie widziałe
                                        > m ani jednego.

                                        Ostatnio na DK7. Byly zolte jaskrawe, postawione na okolicznosc zmiany przebiegu pasow. Teraz sa biale i mozna dostac cholery.

                                        Ale wiem, jako europejczyk pelna geba jaskrawe swiatlo w srodku nocy Cie nie oslepia.
                                        • tomek854 Re: uzupełniając 09.01.15, 19:58
                                          Tymczasowe oznakowanie robót drogowych oslepia mnie i w uk. Natomiast mówiłeś zdaje się coś o wysepkach z oslepiaczami w standardzie...

                                          Co do źródeł, nie wkleje ci z komorki ale na google scholar sa dziesiatki opracowan.
                                          -... -
                                          Z drugiej jednak strony...
                                          ==========================
                                          ZOSTAŁO JESZCZE 78% KOMENTARZA. LUBISZ DOBRE KOMENTATORSTWO? WYKUP ABONAMENT, TERAZ W OKAZYJNYCH CENACH!!!
                                          • edek40 Re: uzupełniając 13.01.15, 15:16
                                            > Tymczasowe oznakowanie robót drogowych oslepia mnie i w uk. Natomiast mówiłeś
                                            > zdaje się coś o wysepkach z oslepiaczami w standardzie...

                                            Potwierdzam.

                                            Jak sa nowe i czyste wypalaja mozg. Gdy sa stare nie dzialaja.
                                            • tomek854 Re: uzupełniając 13.01.15, 16:06
                                              > Jak sa nowe i czyste wypalaja mozg. Gdy sa stare nie dzialaja.

                                              Mówiłeś też, że pokażesz taką. Jakieś zdjęcia miałeś robić czy filmy. Już kilka lat czekam na te obiecane materiały dowodowe...

                                              Na zdjęcia dowodzące istnienia Yeti pewnie też sobie jeszcze poczekam...
                                              • edek40 Re: uzupełniając 13.01.15, 16:19
                                                > Mówiłeś też, że pokażesz taką. Jakieś zdjęcia miałeś robić czy filmy. Już kilka
                                                > lat czekam na te obiecane materiały dowodowe...

                                                Z reguly jade z rodzina. Nie moge sie zatrzymywac, zawracac i robic fotografii. Tu masz tekst, ktorego nie jestem autorem.

                                                > Na zdjęcia dowodzące istnienia Yeti pewnie też sobie jeszcze poczekam...

                                                To tez zarzut do mnie?
                            • tomek854 Re: uzupełniając 07.01.15, 18:34
                              O calkowicie niewidocznych pieszych, maszerujacych t
                              > ylem do samochodow nie wspominajac.

                              Czy pisałem już może o tym, że wśród pozytywnych wrażeń z mojej wizyty w kraju były też masowo budowane wszędzie chodniki?
                              • edek40 Re: uzupełniając 07.01.15, 18:51
                                > Czy pisałem już może o tym, że wśród pozytywnych wrażeń z mojej wizyty w kraju
                                > były też masowo budowane wszędzie chodniki?

                                Niestety nie wszedzie i niestety z reguly po jednej stronie jezdni. To w sumie, z uwagi na roooooooozleglosc zabudowy, racjonalne ekonomicznie. Ale sprobuj to wyjasnic komus, kto ma do przejscia 50 m, a chodnik z drugiej?
                  • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 14:30
                    > Młody jesteś to może jeszcze doczekasz ;-). Przy świeżym asfalcie i ciasnym ro
                    > ndzie jest pisk.

                    Ach, no popatrz. To pewnie dlatego, że w Szkocji nie ma ciasnych rond, a asfalt kładzie się od razu pięcioletni, podchodowany w szkółce leśnej. Dlatego mając przez blisko 8 lat ciągłą zawodową stycznosć z transportem drogowym nigdy się z takim zjawiskiem nie spotkałem.

                    > Często się zdarza że rozmieszczenie oświetlenia (lub jego niesprawność )w stosu
                    > nku do wysepki powoduje sporą ciemną strefę.

                    To fajnie. Pamiętajmy jednak, że alternatywą jest brak wysepki i oświetlenia, czyli absolutna ciemność. Bo zwykle już tak jest że wysepki idą z całym zestawem czyli z oznakowaniem, przejsciem dla pieszych i jego oświetleniem.

                    Dodatkowo zagęszczenie znaków na w
                    > ysepce powoduje że piesi są słabiej widoczni.

                    Ale jest widoczna wysepka, na ktorej oni bezpiecznie stoją. Alternatywą jest świetnie (albo mniej świetnie) widoczny pieszy stojący na środku jezdni bez żadnej ochrony.

                    > > Wysepki są oznaką bezradności w egzekucji i edukacji. Normalnemu kierowcy wysta
                    > rczą linie.

                    Zaraz wrzucę film pokazujący dlaczego polskim kierowcom nie wystarczą nie tylko linie, ale i przepisy i znaki drogowe.

                    Wysepki sa niepotrzebne bo to dodatkowe przeszkody umieszczone w to
                    > rze ruchu które rozpraszają uwagę i zmuszają do zwrócenia uwagi na dodatkowe pr
                    > zeszkody. Niepotrzebnie. Powinno sie eliminować nadmiar niepotrzebnych informac
                    > ji.

                    Oczywsita bzdura. Jeśli nie jesteś w stanie ogarnąć jazdy drogą na której piesi chronieni są wysepkami to lepiej oddaj prawo jazdy.
                    • 1realista Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 17:28
                      Czyli jestem lepszy bo niemając 8 lat praktyki w transporcie mogłem usłyszeć jak na świeżym asfalcie ronda piszczą opony naczepy trzyosiowej...

                      > To fajnie. Pamiętajmy jednak, że alternatywą jest brak wysepki i oświetlenia, c
                      > zyli absolutna ciemność. Bo zwykle już tak jest że wysepki idą z całym zestawem
                      > czyli z oznakowaniem, przejsciem dla pieszych i jego oświetleniem.

                      Sięgnijmy do przykładu z DK50

                      tnij.org/dk50wyspa
                      lampa po prawej nie oświetla przejścia a oznakowanie wysepki nie pomaga w dostrzeżeniu pieszych. Tam jest zwyczajnie zbyt ciemno i lepsza byłaby lampa. Kłopot jednak polega na tym że jest tam spore natężenie ruchu cięzarowego i rozdzielono ruch pieszego na 2 fazy. Tylko zapmniano o oświetleniu. Lepszy byłby dodatkowe migajace światło nad przejściem to silna lampa pionowa. Jest tam ograniczenie do 70 ale ja zwalniam mocniej bo naprawdę przy mokrym asfalcie, ciemności nie za duzo widać. Szczególnie że chwilę wczesniej mijamy jasną plamę od lampy znajdującej sie po prawo. Podejrzewam że Edek potwierdzi spostrzeżenie. Zresztą to niejedynie takie miejsce na odcinku Mszczonów - Wiskitki.

                      Wysepka nie jest ochroną a znaki często zasłaniają pieszych. Byćmoże ma sens na takich drogach poza zabudowanym. Alternatywą dla nich jest sygnalizacja świetlna albo kładki/przejścia podziemne. Stąd wysepki to najtańszy pozór poprawy bezpieczeństwa. Na zabudowanym wysepki to często zagrożenie i niepotrzebne utrudnienie widzialności - przykłady podałem powyżej.
                      • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 17:39
                        > ajdującej sie po prawo. Podejrzewam że Edek potwierdzi spostrzeżenie. Zresztą
                        > to niejedynie takie miejsce na odcinku Mszczonów - Wiskitki.

                        Boje sie. Przeciez asfalt jest rowny.

                        Ten odcinek zrobiony jest "po staremu" i nie dorasta do d..py odcinkowi blizszemu A2. Tam naprawde sie postarali i szosa byla znakomita. Ale juz nie jest, bo debile od znakow nie potrafia zatroszczyc sie o to, co zbudowali.

                        Mysle, ze to syndrom wstegi (i rownego asfaltu). Tu juz widac troszke pekniec, pokoszonych znakow, czy awarii oswietlenia znakow. Rzetelne zadbanie o istniejaca droge oficjeli (a za nimi nagrod i deputatow weglowych) nie sprowadza.
                        • 1realista Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 17:51
                          Ja traktuję cały ten docinek jako dobry i nawet przyjemny do jazdy. Tylko że spokojnej przewidywalnej jazdy, może nawet nieco szybciej niz przewiduja znaki. nie ma tam miejsca na szalenie po drodze i wygłupy. Zresztą gdyby porównać ten "stary" odcinek do nieremontownych odcinków gierkówki widać że jest naprawdę ok.
                      • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:01
                        > Czyli jestem lepszy bo niemając 8 lat praktyki w transporcie mogłem usłyszeć ja
                        > k na świeżym asfalcie ronda piszczą opony naczepy trzyosiowej...

                        Widocznie masz własną definicję słowa "pisk opon". Zostawmy więc to już.

                        > lampa po prawej nie oświetla przejścia a oznakowanie wysepki nie pomaga w dost
                        > rzeżeniu pieszych.

                        Za to pieszy może bezpiecznie schować się na wysepce, rozdzielajac przejście przez ruchliwą jezdnię pełną TIRów na dwa etapy (ale to już ustaliliśmy, że nie rozumiesz dlaczego to jest korzystne).

                        > Wysepka nie jest ochroną a znaki często zasłaniają pieszych.

                        Nie są ochroną? Bo Ty jak nie widzisz pieszego na wysepce to jej nie omijasz tylko ją taranujesz, tak? To by wyjaśniało spostrzeżenia edka dotyczące masowych uszkodzeń wysepek, skoro się poruszacie po tych samych drogach.

                        Żarty na bok, teraz Ci to wyjaśnię. Jeśli jesteś pieszym, który przechodzi po ciemku i w deszczu przez ruchliwą ulicę to w przypadku powyżej musisz przeciąć cztery pasy samochodów poruszających się w różnych kierunkach. Zakładam, że dwa z nich, te do jazdy prosto, przenoszą największą część ruchu. Jeśli nie byłoby tam wysepki, musiałbyś czekać, aż pojawi się luka w obu kierunkach i to na tyle duża, żebyś zdążył przejść przez wszystkie cztery pasy. W innym przypadku utknąłbyś na środku jezdni gdzie z powodu kiepskiej widoczności w tym miejscu zaraz trzepnąłby Cię jakiś TIR albo realista.

                        Ale na szczęście jest wysepka. Dzięki temu możesz najpierw przejśc przez jedną część jezdni - na co będzie Ci potrzebna mniejsza luka wśród pojazdów nadjeżdzających z jednego kierunku. Potem sobie stoisz na wysepce, na której jesteś bezpieczny, ponieważ nawet jeśli taki TIR czy realista Cię nie widzi, to nie będzie przecież taranował wysepki tylko pojedzie po wyraźnie wyznaczonym odblaskowymi liniami pasie ruchu. I tak przepuszczasz sobie te TIRy i realistę i kiedy pojawia się mała luka w autach jadących z tego kierunku przechodzisz bezpiecznie przez jezdnię.

                        Problem z oświetleniem oczywiście będzie realnym problemem kiedy zmienią te przepisy na to, że pieszy ma zawsze pierwszeństwo nawet jak jeszcze nie jest na przejściu - i dlatego jestem przeciwnikiem tego rozwiązania. Ale tak jak jest teraz, to istnienie wysepki w tym miejscu radykalnie poprawia bezpieczeństwo pieszych - nawet tych (a może szczególnie tych), których Ty nie widzisz.

                        > Alternatywą dla nich jest sygnalizacja świetl
                        > na albo kładki/przejścia podziemne. Stąd wysepki to najtańszy pozór poprawy bez
                        > pieczeństwa.

                        Przejścia lub kładki to nie jest alternatywa. To jest wyrzucanie pieszych z drogi i oddanie jej w całkowite władanie pojazdów, o czym pisał już Franek.

                        Poza tym jak wykazałem (i wielu przede mną, wliczając specjalistów od bezpieczeństwa ruchu drogowego na całym świecie), wysepki to nie pozór. Wysepki to realna poprawa bezpieczeństwa.

                        > Na zabudowanym wysepki to często zagrożenie i niepotrzebne utrudni
                        > enie widzialności - przykłady podałem powyżej.

                        Nieprawda. Nie podałeś przykładów w których wysepki byłyby zagrożeniem, może poza tym pierwszym przykładem w którym istnienie wysepki może spowodować, że kierowca na ułamek sekundy straci z oczu pieszego.
                        • 1realista Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:20
                          tyle że w mieście nie ma tylu tirów. tam gdzie natężenie ruchu jest duże pieszym stawiamy sygnalizację świetlną. W pozostałych przypadkach są to ulice na powiedzmy "3 pasy szerokosci" i pierszeństwo + 50km/h na zabudowanym w zupełnosci wystarcza do sprawnego przejścia. Natomiast powinny być mandaty za niezatrzymanie się przed przejściem (na zabudowanym) przy którym znajduje sie pieszy. solidne mandaty + karanie za zarejestrowane na video niezatrzymanie się wyedukują kierowców do prawidłowego postępowania. Gdyby władze dojrzały do takiej akcji radyklnie i szybko poprawilibysmy bezpieczeństwo pieszych - zresztą sam wyszedłbym z kamerką nagrywać tych co się nie zatrzymują.
            • franek-b Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 12:05
              >ich próbowała liczyć, ale zgubiła się na trzydziestym którymś i dała sobie spokój. Jakoś tak od lat >wszyscy na mnie wsiadają jak mówię, że w Warszawie na drogach jest wyjątkowe chamstwo, nawet >im wierzę, a potem każda wizyta w tym mieście sprowadza mnie na ziemię...

              Rozumiem, że wyciągasz wnosiki na podstawie pojedyńczych zdarzeń?
              Po drugie, z tego chamstwa przez Ciebie opisanego to widzę tylko jedno czyli brak wpuszczenia. W odróżnieniu od Ciebie jeżdżę po Wawie całe lata i nigdy mi się to nie zdarzyło (tj. można przyjąć, że z 5 aut 3 wpuszczą a 2 nie). W analogicznej sytuacji gdzieś w Polsce to się nie zdarzy tj. nie zostanę wpuszczony.
              • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 14:39


                To jest według Ciebie pojedyncze zdarzenie? Jak dla mnie w pierwszych 30 sekundach filmu naliczyłem ośmiu kierowców chamsko łamiących przepisy. A byłem tam przez kilka minut...

                Tylko ta sytuacja to było podwojenie liczby chamskiego łamania prawa na drodze które widziałem przez jakieś ostatnie trzy lata...

                Za każdym razem jak pojadę do Warszawy (choć fakt, że nie bywam tam często) mam jakąś przygodę która mnie szokuje (i szokowała nawet jak jeszcze mieszkałem w Polsce - nigdy nie zapomnę jak np. pierwszy raz będąc w Warszawie furgonetką próbowałem zmienić pas w korku i ustawiłem się pod kątem 45 stopni, ale potem zanim zdążyłem ruszyć to wszyscy z rykiem klaksonu zaczęli mnie objeżdżać po prawej. Autobus przegubowy MZK się nie zmieścił na jezdni, to mnie objechał chodnikiem, za latarnią...

                Za najlepszy komentarz niech posłuży moja rozmowa z moim kuzynem, warszawiakiem z dziada pradziada patrzącym z góry na nas, ubogich krewnych z prowincji. Kiedyś go wiozłem i mnie zapytał "jak mi się jeździ po stolicy". Powiedziałem mu, że jestem pod wrażeniem braku kultury a poza tym normalnie sobie jechałem, jak zawsze. Tu przepuściłem pieszego skręcając w boczną ulicę, tam wypuściłem autobus z zatoki, tu znowu mrugnąłem komuś, żeby wjechał z bocznej uliczki. Mój kuzyn w pewnym momencie przerwał rozmowę i mówi "przestań się tak popisywać już" - a ja na początku nie mogłem zrozumieć o co mu chodzi. Okazało się, że on myśli, że ja tak jeżdżę na pokaz, żeby udowodnić swoją tezę o niższej kulturze drogowej w jego mieście...
                • edek40 No tak 07.01.15, 16:11
                  Wyglada na to, ze nie tylko po szosach innych jezdzimy, ale nawet po Warszawie.

                  Zdumiewajace, jak biegunowo odmienne obserwacje mamy w tych dziedzinach.

                  Po miescie jezdzi mi sie na tyle dobrze, na ile insz. Galas na to pozwala. A nie pozwala za bardzo, bo jeszcze nie odkryl, ze swiatla mozna zsynchronizowac, a na czas remontow przeprogramowywac. Chamstwo naturalnie jest, ale w coraz wiekszym odwodzie. Kultura jazdy rosnie w oczach, co ja, malkontent, widze bardzo dobrze.

                  Ale fakt, ja czepliwy jestem i rowny asfalt mi nie wystarcza. A jakich regularny pojedynczy i nieurzedowy cham cisnienia mi nie podnosci. W koncu sobie pojedzie. A usterek w organizacji ominac nie moge. Szczegolnie, ze odpowiada za nie sztab brakorobow i leni, ktorym place (zdaniem Franka najnizsze podatki w Europie).
                  • tomek854 Re: No tak 07.01.15, 18:05
                    Mógłbyś proszę wyjaśnić w jaki sposób inżynier Galas odpowiada za zachowanie kierowców na moim filmie? Korek był spowodowany tym, że trzypasmowa jezdnia zwężała się do dwuch pasów a następnie splatała się z inną, jak rozumiem starą wylotówką. Na całym świecie w takich miejscach są korki. Co powinien zrobić inżynier Galas, wyburzyć całe te Marki czy jak się ta pipidówa nazywa i zbudować tam 80-dziesięciopasmową autostradę?
                    • edek40 Re: No tak 07.01.15, 18:11
                      > Mógłbyś proszę wyjaśnić w jaki sposób inżynier Galas odpowiada za zachowanie k
                      > ierowców na moim filmie? Korek był spowodowany tym, że trzypasmowa jezdnia zwęż
                      > ała się do dwuch pasów

                      Nie tu sie wkurzyli. Insz. Galas jest zawodowym producentem takich miejsc, z jego absolutnym (i wylaczonym w dniu wlaczenia do dzis - juz chyba ze dwa lata) wyczynem na lokalnym skrzyzowanko, na ktorym postawil 64 sygnalizatory, ktore spowodowaly potezny zator... w zajezdni tramwajowej oraz na okolicznych ulicach.
                      • tomek854 Re: No tak 07.01.15, 18:36
                        Aha. Więc zachowaniu tych kierowców na ulicy Toruńskiej czy jak ona tam się nazywa jest winien inżynier Galas, który źle zsynchronizował światła w zupełnie innej częsci miasta. Dobrze rozumiem?
                        • edek40 Re: No tak 07.01.15, 18:55
                          > Aha. Więc zachowaniu tych kierowców na ulicy Toruńskiej czy jak ona tam się naz
                          > ywa jest winien inżynier Galas, który źle zsynchronizował światła w zupełnie in
                          > nej częsci miasta. Dobrze rozumiem?

                          Wiesz co to frustracja? Tak narastajaca?

                          Ten filmik pochodzi z czasow, gdy po sp Kaczynskim, HGW wziela sie za wszystko na raz, aby nie stracic funduszy unijnych. Zapewne, gdyby insz. Galas zauwazal takie drobiazgi, jak zasadnosc przeprogramowania sygnalizacji, bo jedna z ulic stala sie wykopem pod metro, albo zauwazyl jak ukladaja sie strumienie ruchu i jak bardzo sa inne niz zwykle, frustracja bylaby nieco mniejsza?
                          • tomek854 Re: No tak 08.01.15, 00:02
                            > Wiesz co to frustracja? Tak narastajaca?

                            Wiem. Na pewno nie jest usprawiedliwieniem dla chamstwa.

                            > Ten filmik pochodzi z czasow, gdy po sp Kaczynskim

                            Ten filmik nakręciłem osobiście równiutko dwa tygodnie temu.

                            Zapewne, gdyby insz. Galas zauwazal
                            > takie drobiazgi, jak zasadnosc przeprogramowania sygnalizacji, bo jedna z ulic
                            > stala sie wykopem pod metro, albo zauwazyl jak ukladaja sie strumienie ruchu i
                            > jak bardzo sa inne niz zwykle, frustracja bylaby nieco mniejsza?

                            Frustracja może i tak. Ale nie rozmawiamy o frustracji, rozmawiamy o drogowym chamstwie. Islamiści co zastrzelili francuskich satyryków też byli sfrustrowani bo ci ich wkurzali dowcipami o Mahomecie - uwazasz że ta frustracja usprawiedliwia ich działanie?
                            • edek40 Re: No tak 08.01.15, 12:30
                              > Wiem. Na pewno nie jest usprawiedliwieniem dla chamstwa.

                              A bieda, czy chec wzbogacenia sie nie usprawiedliwia zlodziei.

                              > Ten filmik nakręciłem osobiście równiutko dwa tygodnie temu.

                              No i co? Wprawdzie uruchomiono juz skrzyzowanie Targowej z Radzyminska, ale insz. Galasowi nie udala sie nowa organizacja ruchu (bo stara byla zla, bo nie powodowala wielokilometrowych korkow, siegajacych nawet granic Warszawy). No nie udala sie, choc Zarzad Transportu Miejskiego interweniowal, ze insz. Galas tworzy wezel gordyjski, nieprzejezdny dla wszystkich. W tym komunikacji, dla ktorej insz. Galas stworzyl nieprzejezdny makaron pasow, swiatel i sluz.

                              Ta droga, ktora sfilmowales, laczy sie z Radzyminska, ktora skutecznie zablokowal insz. Galas. Tedy zatem kierowcy objezdzaja tfur insz. Galasa. A wobec przebudowy wezla laczacego Trase Torunska (szose S8) z Radzyminska sa utrudnienia. A galaz, ktora jechales nie daje rady przejac ruchu dwoch arterii, a sygnalizacja, na czas przebudowy, promuje (UWAZAJ) zablokowana kilka kilometrow wczesniej Radzyminska. To nawet zrozumiale. Przeprogramowaie sygnalizacji (trudne slowa) z uwagi na spierdolenie sygnalizacji w innym miejscu jest jakies takie....

                              > Frustracja może i tak. Ale nie rozmawiamy o frustracji, rozmawiamy o drogowym c
                              > hamstwie. Islamiści co zastrzelili francuskich satyryków też byli sfrustrowani
                              > bo ci ich wkurzali dowcipami o Mahomecie - uwazasz że ta frustracja usprawiedli
                              > wia ich działanie?

                              Mozesz mi wskazac gdzie ja usprawiedliwiam takie dzialanie? Ale skup sie przy tym, bo zaraz od usprawiedliwiania posuniesz sie do zarzutu, ze sam tak jezdze.
                              • tomek854 Re: No tak 09.01.15, 13:33
                                Bzdura. Ta droga która jadę włącza się w tą drugą bez żadnej sygnalizacji a za połączeniem juz jest więcej luzu. Normalne rozwiązanie stosowane na całym świecie. Korki będą bo z trzech pasów robią się dwa a potem trzeba ustąpić tym na głównej. Jak byś to proponował rozwiązać inaczej?
                                • edek40 Re: No tak 09.01.15, 14:59
                                  > Bzdura. Ta droga która jadę włącza się w tą drugą bez żadnej sygnalizacji a za
                                  > połączeniem juz jest więcej luzu. Normalne rozwiązanie stosowane na całym świ
                                  > ecie.

                                  Znaczy sie ruch juz jedzie estakada gora? Dawno tu nie bylem.

                                  Pozostaje przy swoim. Jezdzilem to powielokroc, gdy ruch dojezdzal 3 pasami do estakady, na estakadzie (starej) kompresowal sie najpierw do 2, a potem 1 pasa. Korki owszem byly, ale nie takie. Cos sie musialo stac. Albo organizacja jest zupelnie inna, niz sobie wyobrazam, bo zmienia sie dynamicznie z uwagi na rozpoczecie budowy obwodnicy Marek, albo z jakiegos powodu samochodow znacznie przybylo. Albo oba te powody.

                                  > głównej. Jak byś to proponował rozwiązać inaczej?

                                  Nie musze nic proponowac. Juz buduja rozwiazanie.
                • franek-b Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 16:50
                  Tylko proszę najpierw zdecyduj się, czy piszesz o chamstwie, czy chamskim łamaniu przepisów?
                  Jazda pod prąd to przegięcie, ale to ma niewiele wspólnego z chamstwem drogowym. Jako częsty 'uczestnik ruchu drogowego' w Stolicy jakoś mocno mnie to nie szokuje, ponieważ rozumiem frustrację związaną z wiecznym zakorkowaniem tego miasta. Korki w Warszawie są wszędzie, non-stop i w sytuacjach i momentach zupełnie niespodziewanych.
                  Czym innym jest chamstwo na drodze, które objawia się 'nie wpuszczaniem' - naprawdę jestem zaskoczony, że nie chcieli Ciebie wpuścić, bo najnoramlniej mi się to nie zdarza. A tym bardziej z obcą rejestracją nie ma z tym problemu. Czasami widuję przyjezdnych, którzy czekają, aż będą mieli 100 m by zmienić pas, co oczywiście się nie zdarza.

                  Generalnie jest tak, że po Warszawie jeździ mi się dobrze, ludzie wpuszczają, są kulturalni, nie ma specjalnej agresji na drodze, jak komuś wjedziesz w korku to nie pomstuje na ciebie itp.
                  Problem pojawia się gdy jadę w mieście jak Kielce, gdzie za ambicję stawiają soblie żeby nie wpuścić kogoś z rejestracją WE, potrzebują dłuuuuższej chwili by ruszyć na światłach a potem jadą jak ślimaki... Oczywiście wpuszczenie kogoś to przesada, zatrzymanie się przed pasami to niegodne kierowcy.
                  • 1realista Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 17:43
                    Tu akurat poprę Orysia bo w Warszawie nie przestrzega się przepisów ruchu. Jego obserwacja nie jest przypadkowa i rzadka ale nagminnym zjawiskiem. Dodałbym do tego nagminne przekraczanie prędkości o conajmniej 30km/h. Co wcale nie powoduje szybszej jazdy bo w którymś momecie i tak wszystko stoi. A że nie wpuszczają i są chamscy w zachowaniu? Taki stoliczny standardzik. Podobnie zreszta jest w Poznaniu. Na chama i udawanie że sie nie widzi innych. Słabe to...
                    • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 17:50
                      > Tu akurat poprę Orysia bo w Warszawie nie przestrzega się przepisów ruchu. Jeg
                      > o obserwacja nie jest przypadkowa i rzadka ale nagminnym zjawiskiem. Dodałbym
                      > do tego nagminne przekraczanie prędkości o conajmniej 30km/h. Co wcale nie powo
                      > duje szybszej jazdy bo w którymś momecie i tak wszystko stoi. A że nie wpuszcza
                      > ją i są chamscy w zachowaniu? Taki stoliczny standardzik. Podobnie zreszta jest
                      > w Poznaniu. Na chama i udawanie że sie nie widzi innych. Słabe to...

                      Ze wszystkim sie zgodze, z chamowka na czele. Ale z tym niewpuszczaniem to jakis mit. NIGDY nie mam z tym problemow. Zdarza sie, bardzo rzadko, ze ktos nie wpusci. Wpusci nastepny, wiec nawet sie nie napinam.
                      • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:15
                        > Ze wszystkim sie zgodze, z chamowka na czele. Ale z tym niewpuszczaniem to jaki
                        > s mit. NIGDY nie mam z tym problemow. Zdarza sie, bardzo rzadko, ze ktos nie wp
                        > usci. Wpusci nastepny, wiec nawet sie nie napinam.

                        Mi się zdarzyło kilka razy, ale oczywiscie mógł to być zwyczajny pech, wiec przy tym się nie upieram. Natomiast wciąż pozostaję pod wrażeniem sytuacji z mojej pierwszej zmotoryzowanej wizyty w Warszawie kiedy kierowca autobusu był tak zdesperowany, żeby mnie nie puścić, że objechał mój stojący na ukos samochód po chodniku wraz z latarnią... To chyba przyznasz, że było zachowanie niestandardowe, zapewne nawet w Warszawie.
                        • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:21
                          > y tym się nie upieram. Natomiast wciąż pozostaję pod wrażeniem sytuacji z mojej
                          > pierwszej zmotoryzowanej wizyty w Warszawie kiedy kierowca autobusu był tak zd
                          > esperowany, żeby mnie nie puścić, że objechał mój stojący na ukos samochód po c
                          > hodniku wraz z latarnią... To chyba przyznasz, że było zachowanie niestandardow
                          > e, zapewne nawet w Warszawie.

                          Zupelnie jak kierowca tego ekspresu, co to nie wyhamowal w Hiszpanii.

                          Wariaci sa wszedzie.

                          Z naszych kierowcow autobusow wariatow robi pracodawca dajac po kieszeni za nietrzymanie sie rozkladu.
                        • franek-b Re: Który to już rok z kolei... 08.01.15, 00:27

                          > Mi się zdarzyło kilka razy, ale oczywiscie mógł to być zwyczajny pech, wiec prz
                          > y tym się nie upieram. Natomiast wciąż pozostaję pod wrażeniem sytuacji z mojej
                          > pierwszej zmotoryzowanej wizyty w Warszawie kiedy kierowca autobusu był tak zd
                          > esperowany, żeby mnie nie puścić, że objechał mój stojący na ukos samochód po c
                          > hodniku wraz z latarnią...
                          To chyba przyznasz, że było zachowanie niestandardow
                          > e, zapewne nawet w Warszawie.

                          Jakoś ta latarnia nie pasuje mi do tej opowieści, to on ją stratował, przewrócił? czy o co chodzi?

                          Szczerze powiem, że jestem zaskoczony tym co pokazałeś, może ze względu na bliskość wigilii ludzie dostali małpiego rozumu, ponieważ odstaje to od tego co widuję na codzień (a widuję sporo).
                            • crannmer Re: Który to już rok z kolei... 08.01.15, 09:20
                              tomek854 napisał:
                              > przejechał przez trawnik, wjechal na chodnik, przejechał po przeciwnej stronie
                              > latarni niż jezdnia po czym wrócił na jezdnię.

                              Takie zachowania w rzeczy samej widzialem w Warszawie. Przy czym na chodniku rozwijana byla calkiem znaczna predkosc.

                              Co ciekawe, gdzie indziej takich zachowan nie widzialem.
                                • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 08.01.15, 12:53
                                  > No cóż, dzicz niestety. Jeszcze jeśli jestem w stanie zrozumieć zachowania kier
                                  > owców aut osobowych (co nie znaczy, że pochwalam)

                                  Dobrze, ze to zaznaczyles. Dzieki temu Tomkowi nie wyda sie, ze ich usprawiedliwiasz.
                                    • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 09.01.15, 14:54
                                      > Nie wyda mi się. Bo on nie przesuwa wciąż tematu rozmowy na realne lub wyimagi
                                      > nowane błędy popelnione przez inszyniera i nie pisze ze jest to zrozumiałe bo f
                                      > rustracja

                                      Acha.

                                      Nie pisze, znaczy sie stojac na swiatlach dlugie minuty, obserwujac pusta ulice poprzeczna, wcale nie ocenia kunsztu takiego rozwiazania. Co wiecej, nigdy i nigdzie sie nie spieszy, wiec nie ma powodow do spiecia.

                                      Czyli jednak to moje zycie jest do dupy.
                                        • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 13.01.15, 15:18
                                          > Najwyraźniej. I módl się żeby w Polsce nigdy nie nastały s europejskie standar
                                          > dy bo u mnie się sto na światłach nawet w nocy...

                                          A co to za nowina? W Warszawie rowniez. Nawet w najwiekszych zadupiach. Ale przynajmniej wtedy nie ma korka giganta, bo Galasowi nie chcialo sie pomierzyc strumieni ruchu, lub nie zareagowal na istotne zmiany organizacji ruchu zwiazane z zamykaniem ulic.
                    • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:16
                      O tak, prędkośc w Warszawie bez korków też robi wrażenie. Ktoś tu chyba kiedyś na forum pisał, że Warszawa po wojnie wygląda jak azjatyckie miasto z tymi szerokimi, prostymi prospektami wśród wysokościowców które zachęcają do wciśnięcia gazu, bo ma sie wrażenie, że człowiek porusza sie bardzo powoli...
                  • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:12
                    > Tylko proszę najpierw zdecyduj się, czy piszesz o chamstwie, czy chamskim łaman
                    > iu przepisów?

                    Dla mnie chamskie łamanie przepisów to jeden z objawów chamstwa.

                    . Jako częsty 'uczestnik ruchu drogowego' w Stolicy jakoś mocno mnie to nie szo
                    > kuje, ponieważ rozumiem frustrację związaną z wiecznym zakorkowaniem tego miast
                    > a.

                    Z tego co wiem, Bruksela jest zakorkowana jeszcze bardziej niż Warszawa. Bywałem też w innych permanentnie zakorkowanych miastach takich jak Paryż czy Londyn i nie widywałem takich zachowań. Najwyraźniej więc jest to kwestia kulturowa a nie wynika wprost ze stopnia zakorkowania miasta.

                    > naprawdę jestem zaskoczony, że nie chcieli Ciebie wpuścić, bo najnoramlniej mi się
                    > to nie zdarza. A tym bardziej z obcą rejestracją nie ma z tym problemu.

                    Być może czynnikiem istotnym było tu, że nie zmieniłem pasa kilkaset metrów w tył tylko kontynuowałem jazdę prawym, który poruszał się trochę szybciej - częsciowo dlatego, że niektórzy zmieniali pas na lewy już wcześniej a częsciowo dlatego, że niektóre cwaniaki jechały z niego prosto albo zawracały na wjazd żeby nim pojechać pod prąd. Widocznie uznano mnie za "cwaniaka co się wpycha zamiast stać w korku na środkowym pasie jak inni" (Polacy dalej mają problem ze zrozumieniem idei zamka błyskawicznego) .

                    Po prawdzie jestem też przyzwyczajony do innej kultury - jeśli chodzi o uprzejmosć na drodze to Wielka Brytania jest tu krajem niemalże wzorcowym, ja nawet jeżdżąc po legendarnych NIemczech czuję się jakbym wylądował gdzieś na południu Europy...

                    > Generalnie jest tak, że po Warszawie jeździ mi się dobrze, ludzie wpuszczają, s
                    > ą kulturalni, nie ma specjalnej agresji na drodze, jak komuś wjedziesz w korku
                    > to nie pomstuje na ciebie itp.

                    Ten pan który się "przepchnął" koło mnie składając mi lusterko bardzo wydatnie gestykulował w moją stronę kiedy bez problemu zmieniwszy pas ze środkowego na lewy dogoniłem go po kilkudziesięciu metrach. I nie była to raczej próba przekazania na migi "Witamy w Warszawie, czy widziałeś już Kolumnę Zygmunta?"

                    > Problem pojawia się gdy jadę w mieście jak Kielce, gdzie za ambicję stawiają so
                    > blie żeby nie wpuścić kogoś z rejestracją WE, potrzebują dłuuuuższej chwili by
                    > ruszyć na światłach a potem jadą jak ślimaki... Oczywiście wpuszczenie kogoś to
                    > przesada, zatrzymanie się przed pasami to niegodne kierowcy.

                    Cóż, w Kielcach nie byłem od lat, a już nigdy nie byłem autem z warszawską rejestracją... Faktem jest, że warszawiacy na drodze nie są zbyt lubiani, za co pewnie odpowiada wyrobiona przez część z nich opinia chama.
                    • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:32
                      > Z tego co wiem, Bruksela jest zakorkowana jeszcze bardziej niż Warszawa. Bywałe
                      > m też w innych permanentnie zakorkowanych miastach takich jak Paryż czy Londyn
                      > i nie widywałem takich zachowań.

                      Po pierwsze zdaniem Tom-Tom Warszawa jest liderem europejskim.

                      Po drugie czy w wyzej wymienionych miastach policja (w tym monitoring) zajmuja sie glownie poborem myta za przekroczenie predkosci na wylotowkach z mozliwie durnym ograniczeniem?
                      • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:40
                        > Po pierwsze zdaniem Tom-Tom Warszawa jest liderem europejskim.

                        Faktycznie, wyprzedziła Brukselę. Ale ja w Brukseli bywałem regularnie kiedy jeszcze była na pierwszym miejscu.

                        > Po drugie czy w wyzej wymienionych miastach policja (w tym monitoring) zajmuja
                        > sie glownie poborem myta za przekroczenie predkosci na wylotowkach z mozliwie d
                        > urnym ograniczeniem?

                        Mam za mało danych, ale jedyne kilka interwencji Belgijskiej policji które widziałem dotyczyły prędkości. Raz nawet zapędzili się za (ach, cóż za zbieg okolicznosci) BMW na warszawskich blachach aż do Holandii :) Pewnie się koleś zdziwił jak się okazało, że nie muszą rezygnować z pościgu na granicy :)
                        • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:58
                          > Faktycznie, wyprzedziła Brukselę. Ale ja w Brukseli bywałem regularnie kiedy je
                          > szcze była na pierwszym miejscu.

                          Bruksela to malutkie miasteczko, ktore do tego mozna objechac. Warszawa to moloch, ktore mozna objechac tylko w kawalku. Tu ludzie w miescie nie jezdza, bo lubia. Ba, Warszawa jest liderem w korzystaniu z komunikacji. Wskaznik przekracza 60%, a mimo to korki sa skandaliczne.

                          > Mam za mało danych

                          Z Brukseli rowniez.

                          Z Warszawy (i calej Polski) az nadto. Policja ma w dupie chamstwo, a nawet niebezpieczna jazde. Chyba, ze przypadkiem im sie zajedzie droge.
                          • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 23:58
                            > Bruksela to malutkie miasteczko, ktore do tego mozna objechac.

                            No popacz, a te głupki Belgowie tego nie wiedzą i stoją w korkach :D

                            Warszawa to molo
                            > ch, ktore mozna objechac tylko w kawalku.

                            No nie wiem, ja objechałem całkiem sprawnie (choć nie tak sprawnie jak Brukselę, którą się objeżdza nie zjeżdżając z autostrady, za to na obwodnicy Brukseli jest dużo większy ruch niż na obwodnicy Warszawy). Jeśli tylko tacy, co jadą z południa na północ mogą już prawie bezproblemowo objechać Warszawę to na pewno jest to dla miasta duża ulga i pewnie zaraz spadnie o parę miejsc w rankingu - jak Wrocław.

                            Tu ludzie w miescie nie jezdza, bo lu

                            > bia. Ba, Warszawa jest liderem w korzystaniu z komunikacji. Wskaznik przekracza
                            > 60%, a mimo to korki sa skandaliczne.

                            To zdaje się nieco mniej niż w Londynie, w którym także są skandaliczne korki o czym doskonale wiem, bo bywam średnio raz na tydzień, średnio raz na trzy w ścisłym centrum w godzinach szczytu. Wciąż jednak w Londynie jest znacznie wyższa kultura jazdy niż w Warszawie.

                            Szukaj dalej winnych, jak nie masz nic lepszego do roboty. Prawda jest taka, że w Warszawie jest więcej chamstwa na drogach dlatego, że po Warszawie jeździ więcej chamów. Koniec kropka. Nie jest winny Inżynier Galas, Bufetowa, Kaczyński, korki, PO, Tusk, policja, straż miejska, remonty, pogoda czy historia. Winny jest wyższy procent chamów. (żeby nie było, że jeżdżę tylko po Warszawie - generalnie w Polsce wciąż jeździ więcej chamów niż w UK, ale to się szybko zmienia).
                            • franek-b Re: Który to już rok z kolei... 08.01.15, 00:40

                              > Szukaj dalej winnych, jak nie masz nic lepszego do roboty. Prawda jest taka, że
                              > w Warszawie jest więcej chamstwa na drogach dlatego, że po Warszawie jeździ wi
                              > ęcej chamów. Koniec kropka. Nie jest winny Inżynier Galas, Bufetowa, Kaczyński,
                              > korki, PO, Tusk, policja, straż miejska, remonty, pogoda czy historia. Winny j
                              > est wyższy procent chamów. (żeby nie było, że jeżdżę tylko po Warszawie - gener
                              > alnie w Polsce wciąż jeździ więcej chamów niż w UK, ale to się szybko zmienia).

                              +1
                              We wrześniu byłem we Włoszech, pojeździłem trochę po tym kraju (pierwszy raz byłem 25 lat temu), jeżdżę tam dosyć często (głównie zimą w góry) i miałem 2 refleksje:
                              1 infrastruktura w PL już przestaje odstawać od włoskiej - część autostrad włoskich nawet u nas nie załapałoby się na ekspresówki
                              2 legendarni włoscy kierowcy w porównaniu do naszych wcale nie jeżdżą brawurowo, na autostradzie mało kto jedzie szybciej niż 130, a na drodze dwujezdniowej z ograniczeniem 100 km/h 98% trzymała się ograniczenia. Mimo, że byłem załadowany sprzętem windsufingowym, to byłem częściej wyprzedzającym niż wyprzedzanym. Dużo mniej agresji na drodze, generalnie nawet jak jadę A2 z Wawy do Łodzi to nie czuję się spokojnie, ponieważ przy gęstym ruchu jest bardzo nerwowo przez poganiaczy, wiecznie spieszących się itp.
                              • crannmer Wlochy 08.01.15, 09:27
                                franek-b napisał:
                                > legendarni włoscy kierowcy w porównaniu do naszych wcale nie jeżdżą brawurowo
                                > , na autostradzie mało kto jedzie szybciej niż 130, a na drodze dwujezdniowej z
                                > ograniczeniem 100 km/h 98% trzymała się ograniczenia.

                                Bo tam masowo (na praktycznie calej dlugosci autostrad) dziala pomiar strefowy. A poza autostradami stoi od cholery fotoradarow.

                                A co do wloskich kierowcow, to sa to dwa swiaty. Polnoc jest w zasadzie cywilizowana i zblizona do kultury zachodu. Natomiast polodnie to bezholowie.
                                • franek-b Re: Wlochy 08.01.15, 10:47
                                  > A co do wloskich kierowcow, to sa to dwa swiaty. Polnoc jest w zasadzie cywiliz
                                  > owana i zblizona do kultury zachodu. Natomiast polodnie to bezholowie.

                                  Na południu byłem najdalej w Neapolu ale w mojej ocenie wcale tak źle nie jest. Bezholowie jest raczej w mieście a poza miastem w miarę normalnie.
                            • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 08.01.15, 12:37
                              > No popacz, a te głupki Belgowie tego nie wiedzą i stoją w korkach :D

                              Ciekawe jaki tam jest odsetek korzystajacych z komunikacji?

                              > No nie wiem, ja objechałem całkiem sprawnie (choć nie tak sprawnie jak Brukselę
                              > , którą się objeżdza nie zjeżdżając z autostrady, za to na obwodnicy Brukseli j
                              > est dużo większy ruch niż na obwodnicy Warszawy).

                              1. Ktora nie jest zamknieta

                              2. Ktorej niewielki ruch calkowicie odblokowal jej okolice blizej srodka miasta, co swiadczyc moze o tym, jak zalosnie niewielki ruch dokumentnie paralizowal ulice, bedace dotychczas arteriami.

                              > To zdaje się nieco mniej niż w Londynie, w którym także są skandaliczne korki o
                              > czym doskonale wiem, bo bywam średnio raz na tydzień, średnio raz na trzy w śc
                              > isłym centrum w godzinach szczytu. Wciąż jednak w Londynie jest znacznie wyższa
                              > kultura jazdy niż w Warszawie.

                              Zapewne tak. Wynikac to moze z wielu czynnikow. I nie sa one genetyczne, bo Londyn to miasto szalenie wymieszane.

                              > Szukaj dalej winnych, jak nie masz nic lepszego do roboty. Prawda jest taka, że
                              > w Warszawie jest więcej chamstwa na drogach dlatego, że po Warszawie jeździ wi
                              > ęcej chamów.

                              Wyjasniaj to sobie geograficzno-ksenofobicznie.

                              Ja wskazuje czynniki obiektywne, w tym calkowita bezkarnosc "niewychowanych". Jezdze po Warszawie codziennie, czasem nawet i 100 km dziennie. Chamow troche jest, ale poprawnych kierowcow jest o cale tysiace wiecej. Ty zauwazasz tylko chamow. Podobnie, jak ja glownie buble drogowe, tak na marginesie.
                                • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 13.01.15, 15:20
                                  > Obwodnica Paryża tez nie jest zamknięta.

                                  Gugle maps pokazuje cos calkowicie odmiennego.

                                  > Po za tym ja nie mówię że w Warszawie same chamy, ja mówię że ich procentowy u
                                  > dział jest większy niż gdzie indziej.

                                  Ja tez nie twierdze, ze kazda wysepka to syf, tylko ze tych syfiastych jest zdecydowane za duzo.
                                  • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 13.01.15, 16:05
                                    > Gugle maps pokazuje cos calkowicie odmiennego.

                                    Gugle maps pokazuje kółeczko Boulevard Périphérique, takiej obwodnicy sprzed 50 lat która dziś znajduje się w gęstej tkance miasta i do której jeśli by się chciało dojechać trzeba sobie postać w korkach. To tak jakbyś mówił, że, nie wiem, że w Krakowie obwodnicą jest ciąg ulic Słowackiego, Mickiewicza, Dietla i Grzegórzeckiej... Albo że obwodnicą Londynu jest A406 :)

                                    > Ja tez nie twierdze, ze kazda wysepka to syf, tylko ze tych syfiastych jest zde
                                    > cydowane za duzo.

                                    No, tylko że kiedy Ty określasz procentowy udział tych złych, mylisz się o parę rzędów wielkości.

                                    No, ale to by trzeba sobie po Paryżu pojeździć a nie wodzić myszką po googlu...
                                    • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 13.01.15, 16:23
                                      > Gugle maps pokazuje kółeczko Boulevard Périphérique, takiej obwodnicy sprzed 50
                                      > lat która dziś znajduje się w gęstej tkance miasta i do której jeśli by się ch
                                      > ciało dojechać trzeba sobie postać w korkach. To tak jakbyś mówił, że, nie wiem
                                      > , że w Krakowie obwodnicą jest ciąg ulic Słowackiego, Mickiewicza, Dietla i Grz
                                      > egórzeckiej... Albo że obwodnicą Londynu jest A406 :)

                                      Czyli Paryza nie da sie ominac? A do czego sluzy A86? Tylko nie pisz, ze daleko od miasta. Warszawska, opasujaca 1/3 miasta oddala sie od niego na spore odleglosci. Podobne, jak w Paryzu.

                                      > No, ale to by trzeba sobie po Paryżu pojeździć a nie wodzić myszką po googlu...

                                      Ja nie jezdze rowniez po Warszawie, jesli absolutnie nie musze. A gdy tylko moge, nadkladam drogi i korzystam z S8 i S2.
              • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 15:25
                Drugi się dopchał, na tym widać drogę wyjeżdżoną przez trawnik przez zawracających na wlot pod prąd:
                www.youtube.com/watch?v=hWzlVpKg1C4
                Wygląda na to, że jest ich tam troszkę więcej niż udało mi się sfilmować :)
            • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 12:42
              > wysepki (nie widziałem ani jednej uszkodzonej, pomimo tego, że pługi śmigały r
              > egularnie)

              A ja dzis widzialem i to wcale nie malo.

              Na bardzo waznej szosie DK50 miedzy A2 a Mszczonowem (czyli S8). Wali tedy tranzyt TIRow jadacy dookola Warszawy oraz edek, ktoremu znudzilo sie wyjezdzanie na Katowice przez Raszyn i Janki. Ten odcinek, dwa lata temu wprawil mnie w ekstaze. Wybudowana bardzo komfortowa szose 2+1 (i tego oczekiwalbym w pierwszej kolejnosci, a nie autostrad do kazdej posesji). Znakow znikoma ilosc, rozgraniczenia przy zmianie ukladu pasow czytelne i widoczne.

              Dzis okolo 30% znakow ma roznej masci uszkodzenia, czesc oswietlenia sie swieci, czesc nie (w tym zawsze moj ulubiony uklad - pierwszy znak "zganiajacy na prawo" obrocony, ze sladami kolizji i nieswiecacy, a drugi swieci jak nalezy, wiec kierowcy "nawiguja" na ten drugi - 50 m dalej i...). Zimy jakiejs srogiej nie bylo, gdy jechalem tu ostatni raz chyba wczesna jesienia 2014 znaki jeszcze byly w porzadku. Dzis juz nie.

              Prawdopodobnie zdarzylo sie to wczoraj. Bo przeciez na tak waznej szosie naprawiaja chyba szybko...
                • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 14:27
                  Ja mam taką teorię, że to jest spisek. Bo Ty Franek też jeździsz po tych samych okolicach i nie masz takich samych obserwacji, podobnie jak nikt z moich znajomych.

                  To się odbywa tak, że jak on jedzie, to armia mignonków demontuje znaki i przesuwa wysepki, a zaraz po jego przejeździe wszystko doprowadzane jest do normy :)
                  • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 15:21
                    > Ja mam taką teorię, że to jest spisek. Bo Ty Franek też jeździsz po tych samych
                    > okolicach i nie masz takich samych obserwacji,

                    Posunalbym sie do tezy, ze nie ma zadnych obserwacji. Jak zasadnicza wiekszosc. Ot, sobie jedzie i juz. Zaden z moich sasiadow, choc bubel trwa juz 5 lat, nie zauwazyl podwojnego wyjazdu z OZ w mojej okolicy. A nie ustaje w zadawaniu pytan kolejnym osobom, codziennie korzystajacych z tej szosy.

                    Mnie "skrzywilo" forum bezpieczenstwo. Zaczalem obserwowac. Uwaznie. Aby miec wiecej konkretnych argumentow. Co wiecej, nie widze powodu, aby rozpisywac sie o dobrych drogach. One sa, bo maja po prostu byc i to nie one zapisuja czarne statystyki. Rozpisuje sie zatem o bublach, ktorych jakos nie ubywa tak szybko, jakby mialo sie wydawac z relacji kolegow zadowolonych z zycia. Przybywaja rowniez nowe. W mechanizmie opisanym wyzej - mamy nowa/zmodernizowana szose, niezle rozwiazania, ktore z czasem ulegaja destrukcji. Ale skoro droga nowa, to co tu kontrolowac? Cieszyc sie trzeba, ze asfalt nowy (co kolegom zadowolonym wydaje sie z reguly najwazniejsze).

                    Czy tak wlasnie jest dobrze? Wybudowac, zachwycic narod i olac? To w takim razie, skoro bywalec szos Europy jest tak zadowolony, to ja tez, maly zuczek bede zadowolony.
                    • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 15:34
                      > Czy tak wlasnie jest dobrze? Wybudowac, zachwycic narod i olac? To w tak
                      > im razie, skoro bywalec szos Europy jest tak zadowolony, to ja tez, maly zuczek
                      > bede zadowolony.

                      Obiecujesz? Znaczy że będzie można wrócić na forum "bezpieczeństwo na drodze" i poczytac o realnych zagadnieniach z tego tematu? :) :)
                      • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 15:51
                        > Obiecujesz? Znaczy że będzie można wrócić na forum "bezpieczeństwo na drodze" i
                        > poczytac o realnych zagadnieniach z tego tematu? :) :)

                        Znaczy sie na bezpiecznestwie, abys laskaw byl wrocic, mozna juz tylko o glupich Polakach i gladkim asfalcie, z ktorego nie potrafia korzystac?
                          • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 18:29
                            > Chodzi o to, żeby 90% wpisów nie było maglowaniem w kółko twoich urojeń

                            Obawiam sie, ze nie sa to urojenia.

                            Uwazne, ale naprawde uwazne, obserwacje sklaniaja mnie nie tylko ku tezom potwierdzonym w raporcie NIK o zarzadzaniu drogami, ale rowniez ku temu, ze wielu znakologow po prostu nie zna przepisow ruchu. Jakze inaczej mozna zaklasyfikowac ograniczenie do 40 km/h okolo 10 m przed tablica OZ (czyli kasujaca to 40 km/h, tak dla przypomnienia), czy ograniczenie do 30 km/h z uwagi na prog w strefie zamieszkania, gdzie, jak sie zdaje, obowiazuje 20 km/h.

                            Zauwaz, ze ani slowem nie wspomnialem o zaniedbaniach (w tym unikaniu przegladow). Napisalem o CELOWYM dzialania, dajacym powod do podejrzen, ze odpowiedzialny za drogi nie ma pojecia co robi.

                            W zadnym wypadku nie chce uchodzic za eksperta, widzacego wszelkie bledy. Absolutnie nie. Ide o zaklad, ze jadac nieznana ulica/szosa, nie widze bledow, lub widze ich malo. Ale jesli jezdze codziennie i codziennie uwaznie patrze, to.... Mozliwe jest oczywiscie to, ze moje okolice (pod roznymi zarzadami) to ewenement na skale swiatowa.
                            • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 07.01.15, 23:59
                              > Obawiam sie, ze nie sa to urojenia.

                              Mogę Cię uspokoić, że Twoje obawy są całkowicie bezpodstawne :) Jeśli twierdzisz, ze błędy drogowców w Polsce są wynikiem CELOWEGO działania (podkreślenie Twoje) to może powinieneś pogadać ze swoim lekarzem, żeby Ci przepisał silniejsze środki.
                              • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 08.01.15, 12:47
                                > Mogę Cię uspokoić, że Twoje obawy są całkowicie bezpodstawne :) Jeśli twierdzis
                                > z, ze błędy drogowców w Polsce są wynikiem CELOWEGO działania (podkreślenie Two
                                > je) to może powinieneś pogadać ze swoim lekarzem, żeby Ci przepisał silniejsze
                                > środki.

                                Mozesz sobie darowac osobiste przycinki, bo zaczynam podejrzewac, ze wymiekasz.

                                Przyjrzyj sie dokladnie temu co napisales i wskaz mi miejsce, w ktorym napisalem, ze bledy sa wynikiem celowego dzialania?
                                • tomek854 Re: Który to już rok z kolei... 09.01.15, 20:07
                                  Co znowu się zagalopowales i przymierzasz do obracania kota ogonem? Ok,
                                  towyjaśnij mi co poeta miał na myśli pisząc to
                                  Zauwaz, ze ani slowem nie wspomnialem o zaniedbaniach (w tym unikaniu przegladow). Napisalem o CELOWYM dzialania, dajacym powod do podejrzen, ze odpowiedzialny za drogi nie ma pojecia co robi.
                                  • edek40 Re: Który to już rok z kolei... 13.01.15, 15:25
                                    > Zauwaz, ze ani slowem nie wspomnialem o zaniedbaniach (w tym unikaniu przeglado
                                    > w). Napisalem o CELOWYM dzialania, dajacym powod do podejrzen, ze odpowiedzialn
                                    > y za drogi nie ma pojecia co robi.

                                    Sorry. Uzywajac slow "celowe dzialanie" posluzylem sie zbyt daleko idacym skrotem mylowym. Mialem na mysli fakt, ze znakolog mial na celu ograniczenie predkosci w OZ, ale zrobil to z pominieciem znajomosci KD.