mejson.e
15.09.04, 22:17
Ładny, pogodny letni dzień - droga sucha, słońce nie przeszkadza, bo wzdłuż
drogi sporo starych gęstych drzew.
Droga gładka, trochę kręta - przyjemna choć wąska - bez dodatkowego pobocza.
Na szybkościomierzu niecała setka - niezabudowany, ruch umiarkowany.
Silnik szumi, radio cicho gra - reszta rodziny drzemie.
Nagle przed zakrętem, zza którego wyjeżdża ciężarówka z naczepą, spotykasz na
swoim pasie reflektory poloneza, który wyprzedzając ciężarówkę, wyjechał zza
zakrętu wprost na Ciebie - do czołowego brakuje kilkudziesięciu metrów!
Hamowanie na nic - za blisko, zjechać nie ma gdzie ani On ani Ty.
Masz sekundę na podjęcie decyzji: zjechać w prawo na drzewo czy walić na czołowe?
W pierwszym przypadku giniesz Ty i Twoja rodzina a sprawca zmyka bezkarnie, w
drugim także giniecie, ale z Wami również sprawca tej sytuacji.
Co wybrać!!?
Kierowca ma obowiązek ZAWSZE unikać zderzenia, nie jest ważne, kto zawinił -
jeśli nie zrobi nic, to sam będzie współwinny.
Jest prawo do obrony koniecznej, czy jest prawo do ataku?
Ginąć niewinnie zostawiając bezkarnego sprawcę, czy pociągnąć drania za sobą w
przepaść?
Niezłe piekło fundujemy sobie na tych drogach, i to w imię jakichś
bezsensownych powodów...
A Wy co wybralibyście w ciągu tej sekundy?
Pozdrawiam,
Mejson