Dodaj do ulubionych

Edek to ma czasem rację ;)

16.05.16, 19:57
No bo jak coś takiego wytłumaczyć?
https://cdn01.dziennikwschodni.pl/media/news/2016/2016-05/a4371efdb5669acbcf1536d819374acd.jpg
Zdjęcie za tym artykułem Dziennika Wschodniego, ale samo zdjęcie sprawia, że nie trzeba już czytać artykułu.
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 16.05.16, 20:38
      Ale ja nie widzę problemu szczerze mówiąc.

      W UK też tak często jest, że są poustawiane niższe tymczasowe ograniczenia. Jak roboty są na dłużej to zamazują te wyższe taką specjalną zmywalną farbą, ale jak są roboty krótkoterminowe to nikt się nie bawi w zasłanianie stałych znaków.

      Dla mnie sytuacja jest oczywista - można jechać nie szybciej niż 60 i nie szybciej niż 30. Ponieważ nie szybciej niż 30 należy do zbioru prędkości nie szybszych niż 60, sprzeczności tu nie widzę. Wystarczy jechać z prędkościami zawierającymi się jednoczesnie w zbiorze "nie szybciej niż 60" i "nie szybciej niż 30" i problem z głowy.

      Inna sprawa, że nie widzę też dlaczego postawili to ograniczenie, chyba, ze tam coś dalej za tymi krzaczorami się dzieje, bo taka sobie jakość zdjęcia.
        • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 16.05.16, 23:30
          truskava napisał:

          > Te Wasze zero-jedynkowe podejście do tematu gwarantuje, że będziecie grali dłuż
          > ej od Owsiaka

          W sensie, że jak.

          Ja właśnie nie mam zerojedynkowego podejścia, uważam, ze jak czasem zostawia się interpretację zdrowemu rozsądkowi to nic się nie stanie.
      • qqbek Re: Edek to ma czasem rację ;) 16.05.16, 22:01
        Za krzaczorami po lewej jest tylko więcej krzaczorów (się Lasem Dąbrowa te krzaczory nazywają). Za grubą warstwą buszu po prawej jest Zalew Zemborzycki (takie spore sztuczne jezioro w dość sztuczny sposób w granice administracyjne miasta Lublina włączone). Sama trasa przez las wiedzie do miasteczka Bychawa. A ograniczenie jest, bo 6 lat temu władze miejskie miały kasę na 10 km trasy wokół Zalewu. Sęk w tym, że obwód Zalewu po planowanej trasie rowerowej to 11km i postawili 60, żeby rowerzystom -legaliastom, takim jak ja, nikt kuku nie zrobił (bo od 6 lat się kłócą skąd kasę wziąć na ten brakujący kilometr DDR).
        • qqbek Re: Edek to ma czasem rację ;) 16.05.16, 22:16
          Tutaj widok z GSV jeszcze przed kolejnym dodaniem "30" (w ubiegłym roku też cały sezon tak w "tandemie" wisiały).
          Coś mi się porąbało z datą oddania (6 lat temu), bo GSV jest z września 2011 i jeszcze ścieżki (w dalszej części, przy ulicy Cienistej nie ma - chyba na jesieni 2011 dopiero ją wykonali).
          • qqbek Re: Edek to ma czasem rację ;) 16.05.16, 23:38
            tomek854 napisał:

            > A bo widzisz, ja rozpatrywalem z założeniem, że to oznakowanie dotyczy jakichś
            > faktycznych robót. :)

            No coś tam faktycznie, rok do roku robią ostatnio.
            Tyle, że robią na tyle koronkową robotę, na tyle filigranowe dzieło jest ich udziałem... że ni chu chu powiedzieć, co akurat w tym roku zrobili.
            Ale to taka "nowa świecka tradycja", że wieszają w maju to "30" i robią do końca września. Gdyby jeszcze gdzieś monopolowy był w okolicy, to bym wiedział, co robią, a tak nie mam niestety pojęcia co oni właściwie robią - widać przywożą ze sobą cokolwiek "robią".
            To B-36 też tam zupełnie od parady jest.
            Pamiętam jakąś fetę w lipcu dwa lata temu, gdzie nieudolna Strasz Wiejska wystawiła 150 mandatów za niewłaściwe parkowanie za tamtym B-36. Potem już tam nie wracali (biorąc pod uwagę fakt, że w centrum potrafią wystawić w porywach do 20 mandatów dziennie, biorąc pod uwagę horrendalną skalę niewłaściwego tam parkowania, te 150 sztuk jednego dnia mówi o dwóch rzeczach - jak głęboko ludzie mają przepisy... oraz jak głęboko Straż Wiejska ma przestrzeganie przepisów przez ludzi - w każdy weekend by kilkadziesiąt wystawili na luzie, ale po prostu im się nie chce).
      • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 17.05.16, 09:58
        tomek854 napisał:

        > Dla mnie sytuacja jest oczywista - można jechać nie szybciej niż 60 i nie szybc
        > iej niż 30. Ponieważ nie szybciej niż 30 należy do zbioru prędkości nie szybszy
        > ch niż 60, sprzeczności tu nie widzę. Wystarczy jechać z prędkościami zawierają
        > cymi się jednoczesnie w zbiorze "nie szybciej niż 60" i "nie szybciej niż 30" i
        > problem z głowy.

        Nic z tego nie zrozumialem :)
        >
        > Inna sprawa, że nie widzę też dlaczego postawili to ograniczenie, chyba, ze tam
        > coś dalej za tymi krzaczorami się dzieje, bo taka sobie jakość zdjęcia.
        >
        Predzej radiowoz ze strozami prawa....
          • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 17.05.16, 14:43
            tomek854 napisał:

            > no cóż. jeśli matematyka na poziomie podstawówki za trudna (zbiory) to może fak
            > tycznie drogowcy powinno być mniej wymagający. ..
            >
            To nie jest li tylko kwestia zbiorow, ale glownie logiki. Ograniczenie do 30 km/h wyczerpuje temat na 100%.

            Pozostaje jednak problem, ktory znak jest "przypadkowy" i niecelowy.
            • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 17.05.16, 18:43
              edek40 napisał:

              > Pozostaje jednak problem, ktory znak jest "przypadkowy" i niecelowy.

              Żaden nie jest przypadkowy. 60 jest tam zapewne na stałe, 30 z okazji (realnych lub wydumanych) robót.

              Zajmijmy się chwilkę kwestią samego oznakowania: powiedz mi, co Ci przeszkadza przestrzegać obu? Przecież ograniczenie do 30 nie jest sprzeczne z ograniczeniem do 60, bo ograniczenie do 60 zakazuje jazdy szybciej niż 60 ale nie nakazuje jazdy szybciej niż 30?
              • truskava Re: Edek to ma czasem rację ;) 17.05.16, 19:03
                tomek854 napisał:

                > powiedz mi, co Ci przeszkadza przestrzegać obu? Przecież ograniczenie do 30 nie jest
                > sprzeczne z ograniczeniem do 60, bo ograniczenie do 60 zakazuje jazdy szybciej niż 60 ale
                > nie nakazuje jazdy szybciej niż 30?

                No, czyli tak jak wczoraj pisałem: jest pewien kretynizm, ale w zasadzie to jest dobrze :D

                A potem wychodzi w różnych raportach, że mamy nayebane najwięcej znaków na kilometr drogi, w dużej części zupełnie niepotrzebnych, ale odwracających uwagę kierowcy.
                Takie rebusy, być może i logicznie poprawne, mogą jednak spowodować, że niejeden kierowca zamiast skupić się na drodze, będzie rozwiązywał zadanie na zbiorach.
                  • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 17.05.16, 20:26
                    Coś mi zjadło.

                    Widzisz, i tu własnie może jest różnica w mentalnośći między Polską a innymi krajami. Bo jak taki ja, czy prawdziwy Szkot sobie jedzie i widzi że na drodze z ograniczeniem do 70 stoi znak 30, tuż obok tego z 70, a obok niego roboty drogowe, to sobie myśli "o, są jakieś roboty, trzeba jechać 30". I tyle, żadnego rozkminiania, żadnych problemów.

                    To nie jest naprawdę żaden problem logiczny kórego średnio inteligentny chomik nie rozwiązaałby w pół sekundy (tak mi się przynajmniej wydawało, ale zaczynam podejrzewać, że jak ta dyskusja się dalej rozkręci to się zdziwię).

                    Natomiast w Polsce zaczyna sie od razu (wystarczy poczytać sąsiednie forum na którym edek z kolegami się tak udziela): "a Tu znakolog popełnbił błąd, bo wersja ustawy takiej a takiej z wtedy a wtedy mówi, że to. Ale jak sie powołamy na konstytucję i konwencję wiedeńską oraz unijną dyrektywę dotyczącą hodowli buraków cukrowych to wychodzi, że możemy jednak jechać 60. Ja bym oczywiście nie jechał, bo ja jestem bardzo rozsądnym kierowcą, ale ktoś inny mógłby pojechać, a gdyby tam był dom starców i wasza matka i w ogóle beton w jezdni, znakolodzy niosą śmierć ZŁA WAAADZA!!!!!!!!111"

                    Naprawdę. To nie jest żadna sytuacja w rodzaju "nakaz skretu w lewo" i "zakaz skrętu w lewo" na tym samym słupku. Tu nie ma żadnej sprzeczności. Tu każdy (podkreślam, że mówię tylko o formie oznakowania a nie o tym, czy to ograniczenie w tym miejscu jest zasadny) widzi, że obniżono prędkośc z okazji robót drogowych.

                    Więc ja nie protestuję, że w Polsce jest często chaos znakologiczny. Ja się odnoszę tylko do dwóch aspektów tej dyskusji:

                    1. Akurat ten przypadek nie jest bez sensu. NIe ma sprzeczności, nie ma gąszczu znaków trudnych do ogarnięcia - a (w teorii, bo jak wiemy z tego co pisał qqbek historia tam jest bardziej skomplikowana) oszczedza się czas i pieniądze na zasłanianiu (demontowaniu) tylko (w teorii) chwilowo niepotrzebnego znaku.

                    2. Dla edka i jego kolegów każdy z przypadków bezsensowności jest dowodem na to, że POLSKA W RUINIE, że TAKIE RZECZY TO TYLKO U NAS i w ogóle, że to jest jakaś wyjątkowa sytuacja. NIe jest, świat nie jest perfekcyjny, prosze, kilka pierwszych wyników z google images:

                    https://www.wincantonwindow.co.uk/assets/images/blog/2015/02/2099/2099_thb_confusing-speded-limit-signs.jpg

                    https://www.midsussextimes.co.uk/webimage/1.6358711.1413370905!/image/1353371928.jpg_gen/derivatives/articleMaxWidth_620/1353371928.jpg
                    Tu z artykułu do którego jest ten obrazek "council obniżał prędkość na danym terenie, więc obniżył znakami pionowymi, a poziome wymaluje się jak będzie pogoda. Prędkość na takiej ulicy i tak jest 30 chyba, że znaki wskazują inaczej" - a skoro nie wskazują, dla wszystkich powinno być oczywiste, że jest 30.

                    A co do rzekomej wyjątkowości Polski jeśli chodzi o gąszcz znaków, podpis pod tym zdjęciem:
                    https://i.dailymail.co.uk/i/pix/2012/11/13/article-0-0B8080FE000005DC-189_634x374.jpg
                    brzmi
                    Transport Secretary Patrick McLoughlin will warn that some signs are actually making driving more dangerous. Here are several contradictory and confusing signs on a road in Surrey

                    Znajomo?

                    To jeszcze na dokładkę:
                    https://i.dailymail.co.uk/i/pix/2012/11/13/article-0-160113E3000005DC-517_634x373.jpg

                    Taka sytuacja to w UK codzienność. Jak nie mają znaku w odpowiednim kierunku to dają taki, jaki mają, bo wychodzą z założenia, że jak ktoś zwolni bo zakręt, to mu wszystko jedno, czy zwolnił bo zakręt w lewo, czy zwolnił, bo zakręt w prawo, "Zakręt to zakręt, na chuj drążyć temat". I jakoś ludzie żyją, nikt nie wylatuje z drogi bo skręcał tam, gdzie mu znak mówił (a przypominam, kultura pozywania wszystkich o wszystko jest tu prawie taka jak w USA), po prostu się do tego podchodzi ze zdrowym rozsądkiem i tyle.

                    A tak na deser "w Polsce to nasrane znakami, że aż się nawzajem zasłaniają, nie to co w Niemczech panie tego".

                    Się akurat przypadkiem wygooglowało:

                    https://l7.alamy.com/zooms/1874ef6b271449c6a02311b9b5e399d1/september-2013-berlin-waste-of-money-in-the-public-sector-contradictory-ewe2mc.jpg

                    Więc podsumowując - tak, bywa źle, są błedy i wypaczenia - moze nawet więcej niż gdzie indziej. Ale nie jest tak, że POLSKA W RUINIE a ZACHÓD WSPANIAŁY.
                    • truskava Re: Edek to ma czasem rację ;) 17.05.16, 21:18
                      tomek854 napisał:

                      > Więc podsumowując - tak, bywa źle, są błedy i wypaczenia - moze nawet więcej niż
                      > gdzie indziej. Ale nie jest tak, że POLSKA W RUINIE a ZACHÓD WSPANIAŁY.

                      Ja mam tak, że bylejakość mnie irytuje, ale nie bardzo mam czas na jakieś krucjaty.
                      Wiem, że jest spotykana pod dowolną długością i szerokością geograficzną. W jednych miejscach częściej, w innych rzadziej, ale nie będę prowadził statystyk czy pisał pracy doktorskiej na ten temat.
                      Natomiast dziwi mnie, że zdarza Ci się bronić czy usprawiedliwiać to zjawisko.
                        • qqbek Re: Edek to ma czasem rację ;) 17.05.16, 23:36
                          Ale czy to, że gdzieś jest do dupy tu i teraz, ma być usprawiedliwieniem dla tego, że gdzieś indziej ma również być do dupy?
                          Bo ja jednak wolałbym jasne i klarowne oznaczenia dróg. Tak w UK, jak i (trochę bardziej) u mnie na wsi.
                            • qqbek Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 10:48
                              tomek854 napisał:

                              > ależ nie i nie jest. natomiast jako ktos kto pouk jeździł wiesz, że i tam jes
                              > t różnie. więc psioczenie na Polskę i porównywanie jej z jakimś neverlandem je
                              > st trochę bez sensu.

                              Absurdy w UK absorbują jeżdżących po UK.
                              Mnie zaś od kilku lat absorbują absurdy w Polsce.
                              Ale tłumaczenie, że "przecież nie jest tak źle, bo może być gorzej" do mnie nie przemawia.
                              To takie antykapitalistyczne "a u was to biją murzynów" w wykonaniu młodzieżówki ZMP.

                              Co do jeżdżenia po Anglii - po stokroć powtarzam i jeszcze wiele razy będę pewnie powtarzał - mi się tam jeździło lepiej niż w Polsce.
                              • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 11:40
                                qqbek napisał:

                                > Co do jeżdżenia po Anglii - po stokroć powtarzam i jeszcze wiele razy będę pewn
                                > ie powtarzał - mi się tam jeździło lepiej niż w Polsce.

                                W Polsce czasem nie mam pojecia z jaka predkoscia mam jechac. Myslalem, ze tylko ja, ale odkad korzystam z programu nawigujacego wychodzi na to, ze autorzy map czasem tez nie. Choc zapewne objezdzali te drogi wielokrotnie. Po prostu w zdarza sie, ze z wyswietlacza znika dopuszczalna predkosc.
                                • truskava Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 14:47
                                  edek40 napisał:

                                  > W Polsce czasem nie mam pojecia z jaka predkoscia mam jechac.
                                  > Myslalem, ze tylko ja, ale odkad korzystam z programu nawigujacego wychodzi na to,
                                  > ze autorzy map czasem tez nie.

                                  Fajna jest funkcjonalność wyświetlania na ekranie navi aktualnego ograniczenia prędkości,
                                  ale polegać na tym jak na Zawiszy bym się nie odważył.
                                  • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 15:47
                                    truskava napisał:

                                    > Fajna jest funkcjonalność wyświetlania na ekranie navi aktualnego ograniczenia
                                    > prędkości,
                                    > ale polegać na tym jak na Zawiszy bym się nie odważył.
                                    >
                                    Oczywiscie, ze nie.

                                    Jednak zastanawiajace jest to, ze dosc czesto navi podaje obowiazujaca predkosc zwiazana z ograniczeniem terminowym (roboty), a glupieje w miejscach oznakowanych od lat.
                                    • truskava Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 17:35
                                      Podejrzewasz, że to drogowcy ogłupiają nawigacje? Systemowo?
                                      IMHO trzeba zgłębić temat, skąd pochodzą mapy w konkretnej nawigacji.
                                      Ja od kilku lat używam yanosika, który zasilany jest mapami z zewnętrznych projektów społecznościowych (kiedyś UMP, teraz OpenStreetMap). Jako, że yanosik bardzo podupadł jeżeli chodzi o jakość nawigacji, to od niedawna korzystam z Waze. Aplikacja ma własne mapy, które również są tworzone społecznościowo.
                                      Plusem map społecznościowych jest szybka reakcja na zmiany w organizacji ruchu, ale z drugiej strony mniejsza odporność na jakieś błędy spowodowane nieudolną edycją mapy czy zwykłym trollowaniem.
                                        • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 10:48
                                          tomek854 napisał:

                                          > Widzę, że zaczynasz powoli łapać co fajnego jest w dyskusjach z Edkiem :)

                                          Wystarczy postawic wystarczajaco glupia teze i zawsze udowodnisz, jaki ze mnie glupek. Twoja sprawa. Tylko po jaki grzyb wchodzisz ze mna w dyskusje?
                                          • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 22:06
                                            Bo lubię te Twoje tezy i sprytne obracanie kota ogonem za każdym razem, jak dyskusja nie idzie po Twojej myśli. A jednocześnie praiwe zawsze zachowujesz kulturę dyskusji a taka kombinacja jest bardzo rzadka.


                                            Co do udowadnianioa - ja tu nic nie muzę udowadniac, może dlatego, że to akurat nie ja stawiam tu głupie tezy.
                                      • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 10:47
                                        truskava napisał:

                                        > Podejrzewasz, że to drogowcy ogłupiają nawigacje? Systemowo?

                                        Nie. Wystarczy "odpowiednie" oznakowanie. Przeciez programisci raczej nie korzystaja z planow organizacji ruchu (chocby dlatego, ze bardzo wielu zarzadcow po prostu ich nie ma, albo ma nieaktualne). Oni objezdzaja drogi. Skoro predkosci nie ma, znaczy, ze oznakowanie jest niezrozumiale. A oni, jak sadze, objezdzaja wiecej niz raz, w odroznieniu od kierowcy, ktory moze byc w danym miejscu pierwszy raz.
                                      • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 11:33
                                        truskava napisał:

                                        > IMHO trzeba zgłębić temat, skąd pochodzą mapy w konkretnej nawigacji.

                                        Pochodzenie danych będzie podobne. Zdjęcia (lotnicze/satelitarne), dane wektorowe z instytucji publicznych, skaning laserowy (na samochodach). A potem łączenie poprawki itp itede.
                                        Błędy czy braki były są i będą.
                                        Akurat celowa dezinformacja przez drogowców wydaje się śmieszną teorią.
                                          • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 11:56
                                            Ale brak w nawigacji spowodowany złym oznakowaniem już tak.
                                            Gdybyś pokazał jakieś przykładowe miejsca gdzie coś takiego nastąpiło czy opisał skalę występowanie takiego zjawiska oraz podał co to za nawigacja można by powiedzieć coś więcej.
                                            • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 12:17
                                              samspade napisał:

                                              > Gdybyś pokazał jakieś przykładowe miejsca gdzie coś takiego nastąpiło czy opisa
                                              > ł skalę występowanie takiego zjawiska oraz podał co to za nawigacja można by po
                                              > wiedzieć coś więcej.

                                              Myslisz, ze zatrzymalem auto, aby spisac koordynaty?

                                              Zjawisko wystepuje i juz. Co wiecej, ja na nawigacje nie gapie sie, jak sroka w gnat. Spogladam, gdy mam watpliwosci. I wtedy wlasnie zdarzalo sie, ze navi tez mialo.
                                          • truskava Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 15:09
                                            edek40 napisał:

                                            > samspade napisał:
                                            >
                                            > > Akurat celowa dezinformacja przez drogowców wydaje się śmieszną teorią.
                                            >
                                            > Ale juz jutro bedzie wiadome, ze to moja teza.


                                            Moja wina. Optymistycznie założyłem, ze obejdzie się bez stosownej emotikony, a wyszło że ciepnąłem krowim plackiem w wentylator.
                                            Wyluzujcie.
                                              • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 15:46
                                                samspade napisał:

                                                > Wychwycenie odcinka gdzie nie ma informacji na temat dozwolonej prędkości maksy
                                                > malnej jest sprawą łatwą. Widać dostawca map doszedł do wniosku że nie opłaca s
                                                > ię tego poprawiać.

                                                To po co w ogole sie trudzi. Navi ma prowadzic z punktu A do B. Nie musi podpowiadac predkosci.
                                                • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 15:52
                                                  edek40 napisał:

                                                  > To po co w ogole sie trudzi.

                                                  To już pytanie do twórcy twojej nawigacji.

                                                  > Navi ma prowadzic z punktu A do B. Nie musi podpowiadac predkosci.

                                                  To prawda nie musi podpowiadać prędkości. Ale widać część osób chce żeby podpowiadała a może producent uważa że część osób chce żeby podpowiadała.
                                                  Ja od wielkiego dzwonu7 kiedy używam używam albo googla albo mapy nokii. I tam mi nie podpowiada.
                                                  • truskava Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 16:22
                                                    samspade napisał:

                                                    > To prawda nie musi podpowiadać prędkości. Ale widać część osób chce żeby podpowiadała
                                                    > a może producent uważa że część osób chce żeby podpowiadała.
                                                    > Ja od wielkiego dzwonu7 kiedy używam używam albo googla albo mapy nokii. I tam
                                                    > mi nie podpowiada.

                                                    Ale w coraz większej liczbie programów nawigacyjnych pojawia funkcjonaloność wyświetlania ograniczeń prędkości. Ba, nawet producenci samochodów już oferują takie wodotryski (tyle że nie na podstawie nawigacji lecz wykorzystując kamery pokładowe). Trend raczej się nie odwróci.
                                                    Nie wiem czy katalizatorem jest to, że większość mandatów kierowcy dostają za przekroczenie prędkości, czy jednak rzeczywista troska o bezpieczeństwo.
                                                    Ja tam nic złego nie widzę w tym, żeby mi nawigacja czy samochód wyświetlały aktualną dopuszczalną prędkość. Tyle, że jak z każdym wspomagaczem, także i tu nie można odłączać mózgu podczas używania.
                                                  • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 16:27
                                                    truskava napisał:

                                                    > Ja tam nic złego nie widzę w tym, żeby mi nawigacja czy samochód wyświetlały ak
                                                    > tualną dopuszczalną prędkość. Tyle, że jak z każdym wspomagaczem, także i tu ni
                                                    > e można odłączać mózgu podczas używania.
                                                    >
                                                    Nie sadze, aby w Polsce chcialo to nalezycie dzialac. Kamera pokladowa nie rozrozni skrzyzowania odwolujacego od czegos, co zgodnie z KD skrzyzowaniem nie jest, choc tak wyglada.
                                                  • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 22:12
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Nie sadze, aby w Polsce chcialo to nalezycie dzialac. Kamera pokladowa nie rozr
                                                    > ozni skrzyzowania odwolujacego od czegos, co zgodnie z KD skrzyzowaniem nie jes
                                                    > t, choc tak wyglada.

                                                    A takich miejsc, w których akurat tak się składa, że pomimo tego, ze jest to skrzyżowanie odwoływujące ograniczenie nie ma znaku rozpoczęcia ograniczenia w przeciwnym kierunku (albo vice versa - droga jest gruntowa, a pomimo tego w przeciwnym kierunku ktoś postawił znak), to jaki gdzieś procent jest w Polsce?

                                                    Systemy zbierające dane do nawigacji robią to z wielu źródeł - choćby biorą pod uwagę oznakowanie w OBU kierunkach. Ty wiesz mniej, bo jedziesz tylko w jednym.

                                                    Więc jeśli dla Ciebie takim problemem jest dajny na to jedno takie skrzyżowanie na tysiąc, to dla nawigacji która bierze pod uwagę znaki w obu kierunkach bedzie to jeszcze z rząd wielkości mniej. A ona ma jeszcze inne źródła. Naprawdę myślisz, ze to taki masowy problem?

                                                    Z mojego doświadczenia w Polsce więcej dróg jest pokrytych na nawigacji pokazywaniem dozwolonej prędkości niż w Szkockich HIghlands (przy czym zaznaczam, że nawigacje nie radzą sobie z prędkościami zależnymi od pory doby, więc zwykle pokazują niższą).

                                                    BŁĘDÓW widywałem w całej Europie mniej więcej tyle samo.
                                                  • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 16:34
                                                    Oczywiście że trend się nie odwróci. Będzie więcej podpowiadaczy więcej automatycznych zabezpieczeń. Czy więcej wodotrysków. Jak napisałeś o ile ktoś nie odłącza mózgu jest ok. U nas producenci mają zagwostkę ze znakami przez odwoływanie ograniczeń przez skrzyżowanie. Oczywiście mogą kupić mapę z ograniczeniami czy łączyć mapę z danymi z kamery ale odpowiedzialności za prawidłowość danych nikt nie weźmie.
                                                  • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 17:12
                                                    samspade napisał:

                                                    > Oczywiście że trend się nie odwróci. Będzie więcej podpowiadaczy więcej automat
                                                    > ycznych zabezpieczeń. Czy więcej wodotrysków. Jak napisałeś o ile ktoś nie odłą
                                                    > cza mózgu jest ok.

                                                    Znowu wyjde na glupka, ale na bank odlaczy.

                                                    Trynd juz widac. Gdy ludziska musieli zmagac sie z mamutami nie bylo sportow ekstremalnych oraz wicieczek licealistek do krajow objetych wojna. A teraz, w czasach nadbezpieczenstwa owszem.

                                                    A patrzac po sobie, nauczonym jazdy autem gdy nikt nie slyszal o ABS i innych, jezdze o wiele mniej ofensywnie niz wielu uwierzylo w kontrolowane strefy zgniotu i wszelkich asystentow.

                                                    Strach jest dobry...
                                • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 19:37
                                  edek40 napisał:

                                  > W Polsce czasem nie mam pojecia z jaka predkoscia mam jechac. Myslalem, ze tylk
                                  > o ja, ale odkad korzystam z programu nawigujacego wychodzi na to, ze autorzy ma
                                  > p czasem tez nie. Choc zapewne objezdzali te drogi wielokrotnie. Po prostu w zd
                                  > arza sie, ze z wyswietlacza znika dopuszczalna predkosc.

                                  I tylko w Polsce tak masz? Kurde, zdradź mi jakaż to super nawigacja, która wszędzie poza Polską podaje prawidłowo ograniczenie na aktualnie pokonywanym odcinku? Bo ja używałem do zawodowej jazdy po Europie Tom Toma, Garmina, potem Navigona a ostatnio Here Maps i ŻADNA z nich nie miała aż tak dokładnych danych...
                              • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 19:35
                                qqbek napisał:

                                > Ale tłumaczenie, że "przecież nie jest tak źle, bo może być gorzej" do mnie nie
                                > przemawia.
                                > To takie antykapitalistyczne "a u was to biją murzynów" w wykonaniu młodzieżówk
                                > i ZMP.

                                A kto tak mówi? Jest chyba różnica pomiędzy "nie jest tak źle, bo może być gorzej" a "nieprawda, że jest tak źle jak nigdzie indziej, bo jest mniej więcej tak źle jak wszędzie indziej"?

                                > Co do jeżdżenia po Anglii - po stokroć powtarzam i jeszcze wiele razy będę pewn
                                > ie powtarzał - mi się tam jeździło lepiej niż w Polsce.

                                A ja Ci powiem, że pomijając kulturę jazdy to infrastrukturowo Polska się zrobiła bardzo fajna. Co najmniej raz w roku robię dobre kilkaset kilometrów po Polsce, od Mazur po Dolny Śląsk, w zeszłym roku byłem też na pomorzu, kaszubach, w BIeszczadach, na podhalu, w karkonoszach - i infrastrukturowo naprawdę jest dobrze. Większość dróg w dobrym stanie, równe, szerokie, w znakomitej większości przypadków "mała architektura drogowa" (a.k.a. "BETON W JEZDNI!!!!111 ŚMIERĆ!!!!) znacznie lepiej pomyślana niż codziennosć w UK... Dekadę temu do Polski jechałem jak na dziki zachód, pamiętam jak byłem u Lexusa który obejrzał mi nissana i stwierdził, że zawieszenie jest wporzo, a kilkaset kilometrów pójźniej musiałem wymienić uszkodzoną oponę i łatać zdezelowane zawieszenie.

                                Od tego czasu jadąc do Polski jestem ciągle pod wrażeniem fantastycznego tempa zmian a od dwóch-trzech lat wręcz uważam, że przynajmniej na poziomie głównych i drugorzędnych dróg Wielka Brytania ma nam naprawdę czego zazdrościć.
                                • qqbek Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 19:58
                                  tomek854 napisał:

                                  > A kto tak mówi? Jest chyba różnica pomiędzy "nie jest tak źle, bo może być gorz
                                  > ej" a "nieprawda, że jest tak źle jak nigdzie indziej, bo jest mniej więcej tak
                                  > źle jak wszędzie indziej"?

                                  Sęk w tym, że ja wierzę szczerze, że w takiej Anglii jest trochę lepiej, a w takich Niemczech to już całkiem fajnie.

                                  > A ja Ci powiem, że pomijając kulturę jazdy to infrastrukturowo Polska się zrobi
                                  > ła bardzo fajna. Co najmniej raz w roku robię dobre kilkaset kilometrów po Pols
                                  > ce, od Mazur po Dolny Śląsk, w zeszłym roku byłem też na pomorzu, kaszubach, w
                                  > BIeszczadach, na podhalu, w karkonoszach - i infrastrukturowo naprawdę jest dob
                                  > rze. Większość dróg w dobrym stanie, równe, szerokie, w znakomitej większości p
                                  > rzypadków "mała architektura drogowa" (a.k.a. "BETON W JEZDNI!!!!111 ŚMIERĆ!!!
                                  > !) znacznie lepiej pomyślana niż codziennosć w UK... Dekadę temu do Polski jech
                                  > ałem jak na dziki zachód, pamiętam jak byłem u Lexusa który obejrzał mi nissana
                                  > i stwierdził, że zawieszenie jest wporzo, a kilkaset kilometrów pójźniej musia
                                  > łem wymienić uszkodzoną oponę i łatać zdezelowane zawieszenie.

                                  Ale ja się z tobą nie mam co nie zgadzać. Polska zrobiła pod rządami aferałów z Platformy ogromny skok cywilizacyjny, jeżeli chodzi o sieć drogową. I chodzi nie tylko o głośne autostrady i ekspresówki, ale też o setki obwodnic mniejszych miast na przykład.
                                  Z kulturą jazdy też bym nie przesadzał, nie jest tak, jak twierdzą niektórzy, że "staliśmy nad przepaścią i zrobiliśmy śmiały krok w przód". Problem jest z tym, że nikt za agresję na drodze nie karze w tym kraju... a w Anglii czy Niemczech za takie wybryki można nawet do pierdla trafić.

                                  > Od tego czasu jadąc do Polski jestem ciągle pod wrażeniem fantastycznego tempa
                                  > zmian a od dwóch-trzech lat wręcz uważam, że przynajmniej na poziomie głównych
                                  > i drugorzędnych dróg Wielka Brytania ma nam naprawdę czego zazdrościć.
                                  Mam znajomego Anglika, który przyjeżdża tu od czasu do czasu (ma żonę Polkę). Twierdzi, że drogi poprawiły się niepomiernie, ale kultura jazdy jedynie nieznacznie.
                                  Jak mam zrobić sobie porównanie, to wolałbym chlać w najgorszej mordowni w fajnym towarzystwie, niż choćby próbować wypić piwo w najlepszym lokalu otoczony przez ograniczonych troglodytów w dresach i ich korpo-odpowiedniki w garniturach z przeceny.
                                  • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 21:24
                                    qqbek napisał:

                                    > Sęk w tym, że ja wierzę szczerze, że w takiej Anglii jest trochę lepiej, a w ta
                                    > kich Niemczech to już całkiem fajnie.

                                    No, ja dlatego mówię, że _nie licząc kultury jazdy_ po Polsce się jeździ znacznie lepiej.

                                    Ta kultura kierowców wszystko zmienia. Ale na potrzeby tej dyskusji nie poruszamy kwestii kultury kierowców, albowiem edek niejednokrotnie dowodził, że nic złego w naszych kierowcach nie ma i to tylko znakolodzy i waadza ich prowokują i że jakby infrastruktura była wzorcowa to wszyscy by jeździli potulnie jak baranki przepuszczając się nawzajem z szerokim uśmiechem eksponującym rząd śnieżnobiałych zębów :)

                                    > Ale ja się z tobą nie mam co nie zgadzać. Polska zrobiła pod rządami aferałów z
                                    > Platformy ogromny skok cywilizacyjny, jeżeli chodzi o sieć drogową. I chodzi n
                                    > ie tylko o głośne autostrady i ekspresówki, ale też o setki obwodnic mniejszych
                                    > miast na przykład.

                                    Dokładnie, także wiele dróg bocznych, wojewódzkich i nawet jeszcze "boczniejszych" jest bardzo przyjemna. Jak jestem w Polsce to się właśnie takimi poruszam, bo na wakacjach mi się nie śpieszy a to czysta przyjemność.

                                    > Mam znajomego Anglika, który przyjeżdża tu od czasu do czasu (ma żonę Polkę). T
                                    > wierdzi, że drogi poprawiły się niepomiernie, ale kultura jazdy jedynie nieznac
                                    > znie.

                                    Czyli podobne spostrzeżenia do moich.

                                    > Jak mam zrobić sobie porównanie, to wolałbym chlać w najgorszej mordowni w fajn
                                    > ym towarzystwie, niż choćby próbować wypić piwo w najlepszym lokalu otoczony pr
                                    > zez ograniczonych troglodytów w dresach i ich korpo-odpowiedniki w garniturach
                                    > z przeceny.

                                    No, to prawda :)
                    • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 10:05
                      tomek854 napisał:

                      > Coś mi zjadło.
                      >
                      > Widzisz, i tu własnie może jest różnica w mentalnośći między Polską a innymi kr
                      > ajami. Bo jak taki ja, czy prawdziwy Szkot sobie jedzie i widzi że na drodze z
                      > ograniczeniem do 70 stoi znak 30, tuż obok tego z 70, a obok niego roboty drogo
                      > we, to sobie myśli "o, są jakieś roboty, trzeba jechać 30". I tyle, żadnego roz
                      > kminiania, żadnych problemów.

                      Ciekaw jestem jak to jest z iloscia znakow na kilometr drogi w Szkocji w porownaniu z Polska.

                      Niepotrzebnie pytam. Jest gorzej niz w Polsce.

                      > To nie jest naprawdę żaden problem logiczny kórego średnio inteligentny chomik
                      > nie rozwiązaałby w pół sekundy (tak mi się przynajmniej wydawało, ale zaczynam
                      > podejrzewać, że jak ta dyskusja się dalej rozkręci to się zdziwię).

                      Jesli dokona wlasciwej interpretacji w krotkim czasie. Chyba, ze badania dotyczace percepcji sa do bani. Wtedy chulaj dusza!!!!
                      >
                      > Natomiast w Polsce zaczyna sie od razu (wystarczy poczytać sąsiednie forum na k
                      > tórym edek z kolegami się tak udziela): "a Tu znakolog popełnbił błąd, bo wersj
                      > a ustawy takiej a takiej z wtedy a wtedy mówi, że to.

                      Skoro jest napisane, to, jak w PiSie, zinterpretujmy na korzysc waaaadzy. Ze wprawdzie jest, zle, ale to kolesie (kierowcy) wydali opinie, a my waaaadza wiemy lepiej, bo tak!!!! Czyli jest dobrze.

                      > Naprawdę. To nie jest żadna sytuacja w rodzaju "nakaz skretu w lewo" i "zakaz s
                      > krętu w lewo" na tym samym słupku. Tu nie ma żadnej sprzeczności. Tu każdy (pod
                      > kreślam, że mówię tylko o formie oznakowania a nie o tym, czy to ograniczenie w
                      > tym miejscu jest zasadny) widzi, że obniżono prędkośc z okazji robót drogowych

                      Percepcja!!!! Obalaj tezy dotyczace postrzegania i zrozumienia znakow. Smialo!

                      Bo oczywiscie jest tak, ze wiekszosc zauwazy i zrozumie. A czesc nie. Tu, zapewne, bedzie to tylko mandat, albo zaledwie utrata PJ, bez mozliwosci niezgodzenia sie z interpretacja policji.
                      >
                      > 1. Akurat ten przypadek nie jest bez sensu. NIe ma sprzeczności, nie ma gąszczu
                      > znaków trudnych do ogarnięcia - a (w teorii, bo jak wiemy z tego co pisał qqb
                      > ek historia tam jest bardziej skomplikowana) oszczedza się czas i pieniądze na
                      > zasłanianiu (demontowaniu) tylko (w teorii) chwilowo niepotrzebnego znaku.

                      Przejechales sie ta droga? Ile minales banerow, tablic swietlnych, znakow, drogowskazow, informacji...?
                      >
                      > 2. Dla edka i jego kolegów każdy z przypadków bezsensowności jest dowodem na to
                      > , że POLSKA W RUINIE, że TAKIE RZECZY TO TYLKO U NAS i w ogóle, że to jest jaka
                      > ś wyjątkowa sytuacja. NIe jest, świat nie jest perfekcyjny, prosze, kilka pierw
                      > szych wyników z google images:

                      A jak bedzie z "moim" wjazdem/wyjazdem z OZ. Tu tez jest, jak na calym swiecie? Przypominam, ze od 2007 roku mamy bledne oznakownie. Po interwencji trolla zmieniono je. Gdy poinformowalem, ze wciaz jest do bani, troll poinformowal zarzadce. Ten znow poprawil i.... nadal jest zle!!!! Czyli tak, jak na calym swiecie?

                      > A co do rzekomej wyjątkowości Polski jeśli chodzi o gąszcz znaków, podpis pod t
                      > ym zdjęciem:
                      > https://i.dailymail.co.uk/i/pix/2012/11/13/article-0-0B8080FE000005DC-189_6
> 34x374.jpg

                      Hm... A gdyby tak bez skrotu kamery?
                      > brzmi
                      > Transport Secretary Patrick McLoughlin will warn that some signs are actuall
                      > y making driving more dangerous. Here are several contradictory and confusing s
                      > igns on a road in Surrey

                      >
                      > Znajomo?

                      Wcale nie!!! U nas stalaby tu policja i wlepiala mandaty za.... przekroczenie predkosci.
                      >
                      > To jeszcze na dokładkę:
                      > https://i.dailymail.co.uk/i/pix/2012/11/13/article-0-160113E3000005DC-517_6
> 34x373.jpg
                      >
                      > Taka sytuacja to w UK codzienność. Jak nie mają znaku w odpowiednim kierunku to
                      > dają taki, jaki mają, bo wychodzą z założenia, że jak ktoś zwolni bo zakręt, t
                      > o mu wszystko jedno, czy zwolnił bo zakręt w lewo, czy zwolnił, bo zakręt w pra
                      > wo, "Zakręt to zakręt, na chuj drążyć temat". I jakoś ludzie żyją, nikt nie wyl
                      > atuje z drogi bo skręcał tam, gdzie mu znak mówił (a przypominam, kultura pozyw
                      > ania wszystkich o wszystko jest tu prawie taka jak w USA), po prostu się do teg
                      > o podchodzi ze zdrowym rozsądkiem i tyle.

                      Jezeli to jest codziennosc, to ja bardzo dziekuje.

                      >
                      > A tak na deser "w Polsce to nasrane znakami, że aż się nawzajem zasłaniają, nie
                      > to co w Niemczech panie tego".
                      >
                      > Się akurat przypadkiem wygooglowało:
                      >
                      > https://l7.alamy.com/zooms/1874ef6b271449c6a02311b9b5e399d1/september-2013-
> berlin-waste-of-money-in-the-public-sector-contradictory-ewe2mc.jpg

                      Znowu skrot kamery i zapewne skrzyzowanie. O ile wiem Zone 30 oznacza co innego niz zwykle 30.
                      >
                      > Więc podsumowując - tak, bywa źle, są błedy i wypaczenia - moze nawet więcej ni
                      > ż gdzie indziej. Ale nie jest tak, że POLSKA W RUINIE a ZACHÓD WSPANIAŁY.
                      • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 21:14
                        edek40 napisał:

                        > Ciekaw jestem jak to jest z iloscia znakow na kilometr drogi w Szkocji w porown
                        > aniu z Polska.
                        >
                        > Niepotrzebnie pytam. Jest gorzej niz w Polsce.

                        Bardzo lubię, jak próbujesz być sarkatyczyny a wychodzi, że masz rację. :-)

                        Przynajmniej po częsci - w UK obowiązkowe są tabliczki oznaczające miejsca do parkowania, o takie
                        https://www.sspprintfactory.co.uk/images/uploads/1_5efea882867b364982b9d9721de31860.jpg
                        więc spokojnie pewnie nawet licząc z Highlands i Szetlandami na kilometr drogi wyjdzie więcej :)

                        A do tego oznakowanie poziome - pamietam w jakim szoku byłem jak pierwszy raz zawitałem do Edynburga - linie przerywane, ciągłe, yellow boxy, kolorowy asfalt, zygzaki, boxy, czerwone przerywane, pojedyncze i podwóne żółte, zielone, prostopadłe kreski na krawężnikach... NIe wiedziałem, gdzie się jedzie po tym pikassie :)

                        > Jesli dokona wlasciwej interpretacji w krotkim czasie. Chyba, ze badania dotycz
                        > ace percepcji sa do bani. Wtedy chulaj dusza!!!!

                        Hulaj.

                        A poza tym ile czasu potrzebujesz na zobaczenie dwóch znaków - 60 i 30 - i stwierdzeniu która liczba jest niższa?

                        > Skoro jest napisane, to, jak w PiSie, zinterpretujmy na korzysc waaaadzy. Ze wp
                        > rawdzie jest, zle, ale to kolesie (kierowcy) wydali opinie, a my waaaadza wiemy
                        > lepiej, bo tak!!!! Czyli jest dobrze.

                        Faktycznie, brzmisz jak PiS. Całkowicie od rzeczy.

                        > Percepcja!!!! Obalaj tezy dotyczace postrzegania i zrozumienia znakow. Smialo!

                        Czy Twoją tezą jest, że widocznych z kilkuset metrów na prostej leśnej drodze czterech znaków nie jesteś w stanie dostrzec i zinterpretować? Ciężko mi będzie odnieść się do tego problemu, to raczej sprawa dla tych specjalistów, co to się według prezesa powinni Clintonem zająć...

                        > Bo oczywiscie jest tak, ze wiekszosc zauwazy i zrozumie. A czesc nie. Tu, zapew
                        > ne, bedzie to tylko mandat, albo zaledwie utrata PJ, bez mozliwosci niez
                        > godzenia sie z interpretacja policji.

                        Co tu jest do intepretacji: nie można jechać szybciej niż 60 i nie można jechać szybciej niż 30. 30<60.

                        Jakie tu jest pole do interpretacji?

                        > Przejechales sie ta droga? Ile minales banerow, tablic swietlnych, znakow, drog
                        > owskazow, informacji...?

                        A Ty się przejechałeś? :)

                        > A jak bedzie z "moim" wjazdem/wyjazdem z OZ. Tu tez jest, jak na calym swiecie?
                        > Przypominam, ze od 2007 roku mamy bledne oznakownie. Po interwencji trolla zmi
                        > eniono je. Gdy poinformowalem, ze wciaz jest do bani, troll poinformowal zarzad
                        > ce. Ten znow poprawil i.... nadal jest zle!!!! Czyli tak, jak na calym swiecie?

                        Jak pisałem w sąsiednim poście - tak. Ja także czekam już tyle lat na poprawienie źle oznakowanego wiaduktu. Co w mieście, w którym jeżdżą autobusy piętrowe kilkunastu typów może się skończyć czymś znacznie gorszym niż to, że ktoś dostanie niesłuszny mandat.

                        > Hm... A gdyby tak bez skrotu kamery?

                        A proszę bardzo. Żebyś mi nie zarzucał, że wybieram specjalnie jakieś miejsce - skrzyżowanie w pobliżu mojego domu:
                        i.imgur.com/Ql7x5WC.png
                        Na odcinku jakichś 20-25 metrów naliczyłem 17 znaków (a potem zobaczyłem, że miałem powiększony obrazek jak je oznaczałem i zauważyłem, że jeszcze kilka mi nie weszło w kadr).

                        Do tego to nie są duże znaki, to są małe tabliczki z napisami małymi literami.

                        Teraz pytanie: chcesz zaparkować w tej okolicy na trzy godziny, ile Ci zajmie percepcja tych wszystkich znaków ,żeby zobaczyć, gdzie to jest dozwolone?

                        Żeby było jednak uczciwie, udałem się na streetview w przeciwnym kierunku i wziałem pierwsze większe skrzyżowanie - skomplikowane rondo na którym niektóre ulice są dwukierunkowe, a niektóre jednokierunkowe:
                        i.imgur.com/m4FdhsZ.png
                        Tu na znacznie większym obszarze udało mi się spostrzec tylko 9 znaków (w tym jeden przewrócony po tym, jak ktoś na niego najechał, tak to już jest jak znakolodzy, znaczy ten, jacyś radni miejscy, stawiaja beton, znaczy ten, zabytkowy kamienny pomnik sprzed 150 lat, na środku ulicy)

                        Jak widzisz - w Wielkiej Brytanii, podobnie jak w Polsce - bywa różnie. Czasem jest nasrane znakami tak, że nie można ogarnąć. A czasami prawie nie ma znaków i jest bardzo przejrzyście.

                        Teraz mi powiedz, tak z ręką na sercu (bo wiem, że obawa o prywatność nie pozwala Ci na bliższe ujawnianie okolic Anusinka): jest w odległości 300 metrów (no, niech będzie kilometr, w końcu mieszkasz na wsi) od Twojego domu miejsce, w którym na odcinku 25 metrów umieszczono 20 znaków, nie licząc poziomych?

                        > Wcale nie!!! U nas stalaby tu policja i wlepiala mandaty za.... przekroczenie p
                        > redkosci.

                        Policja brytyjska jest szeroko znana z tego, że przymyka oczy na wybryki kierowców :) Nadgorliwi policjanci są tam rzeczą nieznaną:
                        www.dailymail.co.uk/news/article-1246662/Stunned-driver-fined-blowing-nose-Michael-Mancini-faces-trial.html

                        :-)

                        > Jezeli to jest codziennosc, to ja bardzo dziekuje.

                        A proszę :)

                        Ciekawe, że się nie odniosłeś w ogóle do sprzecznego oznakowania ograniczenia prędkości - nie pasuje pod tezę, a zbyć się tego naciąganiem kamery nie da, co? :)

                        > Znowu skrot kamery i zapewne skrzyzowanie. O ile wiem Zone 30 oznacza co innego
                        > niz zwykle 30.

                        Zaś te zdjęcia mnóstwa znaków, które wyskakują w googlu jak się szuka tego samego tematu po polsku wcale nie mają skrótu kamery, tak?

                        Słuchaj, ja nie neguję tego, ze w Polsce czasami jest tak nasrane znakami, że ręce opadają. Ba, ja nawet nie neguję tego, że jest to zjawisko czestsze niż w innych krajach.

                        Ja po prostu wyśmiewam Twoje przekonanie że zjawiska tego rodzaju są jakimś wyłącznie polskim ewenementem.
                        • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 11:26
                          tomek854 napisał:

                          > Słuchaj, ja nie neguję tego, ze w Polsce czasami jest tak nasrane znakami, że r
                          > ęce opadają. Ba, ja nawet nie neguję tego, że jest to zjawisko czestsze niż w i
                          > nnych krajach.
                          >
                          > Ja po prostu wyśmiewam Twoje przekonanie że zjawiska tego rodzaju są jakimś wył
                          > ącznie polskim ewenementem.
                          >

                          Wskaz mi prosze, ale tak rzetelnie, nie wedlug swoich wrazen, miejsce gdzie napisalem o tym, ze to tylko w Polsce.

                          Nawet nie probujesz zrozumiec tego, co pisze. A pisze o tym, ze czasem niewielka roznica robi wielka roznice. Chocby z uwagi na to, ze zjawisko czestsze niz w innych krajach mamy na codzien, co sie w jakis sposob kumuluje.

                          Zlozone z miszczami, co to wlasnie wsiedli do golfika w tedeiku prosto z fury...
                          • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 22:20
                            I jeszcze: a jak mi powiesz "POKAŻ MI ŻE..." zakładając, że mi się to nie uda, a a ja Ci po prostu pokażę, tak jak w poprzednim wątku, nawet numerki dodawałem do zrzutu ekranu, tak się starałem, to też po prostu, jak zwykle, przesmykniesz się nad tym co Ci podałem udając, że tego nie było bo nie pasuje Ci do tezy? :)
                              • qqbek Kwasy i sposoby walki z nimi. 19.05.16, 23:02
                                lexus400 napisał:

                                > Dajcie sobie po razie i będzie git ;D
                                >

                                Ja bym powiedział, że cały Automobil tak już obrósł w "zastane" i "narosłe" animozje, że trzeba by było się gdzieś spotkać, coby sobie po razie dać, albo piwa obiecane wypłacić (tu łypię kaprawym okiem w kierunku bass-a, który coś tam się zdołał zadeklarować w tym temacie ;) A najlepiej to sponiewierać się gdzieś w okolicznościach przyrody, dojść do siebie, powędkować czy tam cośtam, cośtam ((c) posłanka Kruk) i ogólnie mieć spokój z takimi kwasami na chwilkę (dłuższą lub krótszą). Spośród wszystkich użytkowników gazecianych forów motoryzacyjnych dane mi było jedynie poznać Przemka (tigesa) i trochę w tym zakresie trzeba by było chyba nadrobić (choć jestem zapewne bardziej zarobiony, niż 90% z was ostatnio, to może jakimś cudem by się dało).
                                • tomek854 Re: Kwasy i sposoby walki z nimi. 20.05.16, 02:07
                                  E tam, przecież takie dyskusje są fajne.

                                  Kulturalne, nikt nikogo nie wyzywa od debili, czasem jakieś tylko szpile sobie złośliwe nawzajem powtykają, jak to w zgranej paczce, pojawiają się argumenty, przykłady, konkrety...

                                  Jak Bass chodzi na siatkówkę z kumplami to też mu powiesz, że to bez sensu, bo tylko przerzucają tą piłkę z jednego końca boiska na drugie? :)

                                  Po prostu, to jest taki miły sposób spedzania czasu a jakież miejsce po temu jest lepsze niż forum DYSKUSYJNE?

                                  (A że się napić by było można to inna sprawa) ;-)
              • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 09:48
                tomek854 napisał:

                > Żaden nie jest przypadkowy. 60 jest tam zapewne na stałe, 30 z okazji (realnych
                > lub wydumanych) robót.

                A zdecydowac o tym moze kierowca, skoro znakolog nie moze? Na zdrowie.
                >
                > Zajmijmy się chwilkę kwestią samego oznakowania: powiedz mi, co Ci przeszkadza
                > przestrzegać obu? Przecież ograniczenie do 30 nie jest sprzeczne z ograniczenie
                > m do 60, bo ograniczenie do 60 zakazuje jazdy szybciej niż 60 ale nie nakazuje
                > jazdy szybciej niż 30?
                >
                To moze wyjazc wszelkie znaki ograniczenia i stawiac choinki? Bo wystarczy przeciez stosowac sie do najnizszego, a tym samym do najwyzszego.

                Ale to kloci sie z moim pojmowaniem czytelnego i rzozumialego oznakowania, bez belkotu symboliczno-cyfrowego skumulowanego na bardzo krotkim dystansie. Ale co tam. To lewaki wymyslily, ze kierowca ma jakies tam ograniczenia w percepcji w jednostce czasu i stawianie nadmiernej ilosci znakow wywoluje glownie szum miedzy uszami.
                • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 10:17
                  A jaki rzeczywisty wpływ na zachowania kierowców ma oznakowanie. Jaki wpływ na zachowania kierowców mają takie kwiatki? Czy rzeczywiście znaki powodują szum pomiędzy uszami kierowców? Czasem patrząc na zachowania kierowców mam wrażenie że percepcję ogranicza im sieczka między uszami.
                  Czasem mam wrażenie że tą sieczkę można usunąć mocno potrząsając kierowcą.
                  • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 11:37
                    samspade napisał:

                    > A jaki rzeczywisty wpływ na zachowania kierowców ma oznakowanie. Jaki wpływ na
                    > zachowania kierowców mają takie kwiatki? Czy rzeczywiście znaki powodują szum p
                    > omiędzy uszami kierowców? Czasem patrząc na zachowania kierowców mam wrażenie ż
                    > e percepcję ogranicza im sieczka między uszami.
                    > Czasem mam wrażenie że tą sieczkę można usunąć mocno potrząsając kierowcą.

                    Ryba zepsula sie od glowy. Zwroc uwage na tryb dokonany.
                    • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 12:25
                      edek40 napisał:

                      > Ryba zepsula sie od glowy. Zwroc uwage na tryb dokonany.


                      To twoje zdanie. Plus świetna wymówka dla tych z sieczką między uszami. To nie ich wina to inni są winni. To waaaaadza winna tego że cierpi na sraczkę wyprzedzaczkę.
                      W rzeczywistości ryba psuje się od wnętrzności.
                      • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 12:40
                        samspade napisał:

                        > To twoje zdanie. Plus świetna wymówka dla tych z sieczką między uszami. To nie
                        > ich wina to inni są winni.

                        Nie chce mi sie juz pisac. Szczegolnie, ze obecnie mamy dobra zmiane polegajaca na tym, ze dotychczasowe autorytety to zbieranina kolesi, a z wyrokiem sadu mozna sie publicznie nie zgadzac. Czyli dalszy, wyrazne juz widoczny, rozklad panstwa.

                        > W rzeczywistości ryba psuje się od wnętrzności.

                        Ale przyslowie stanopwi inaczej. I slusznie.
                        • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 12:50
                          edek40 napisał:

                          > a z wyrokiem sadu mozna sie publicznie nie zgadzac.

                          Źle zacznie się dziać kiedy nie będzie takiej możliwości.

                          > > W rzeczywistości ryba psuje się od wnętrzności.
                          >
                          > Ale przyslowie stanopwi inaczej. I slusznie.

                          Że przysłowie nie przystaje do rzeczywistości. Nic dziwnego. Teraz to widać doskonale. Przy obecnej sytuacji w tym kraju. To od nas zależy jak ten kraj będzie wyglądał.
                          To my wybraliśmy taką a nie inną władzę. Nie zrzucajmy winy za nasze zachowania na innych. To genialna prosta wymówka. To nie winą władzy jest choćby wyrzucanie śmieci do lasu czy palenie plastikiem w piecach. Itd.
                          Tak więc Edku powoływanie się na to przysłowie jest po prostu wymówką. To pójście po linii najmniejszego oporu.
                          • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 13:19
                            samspade napisał:

                            > Źle zacznie się dziać kiedy nie będzie takiej możliwości.

                            Na szczescie jest Prezydent...

                            > Że przysłowie nie przystaje do rzeczywistości. Nic dziwnego. Teraz to widać dos
                            > konale. Przy obecnej sytuacji w tym kraju. To od nas zależy jak ten kraj będzie
                            > wyglądał.

                            Od nas? Zartujesz? Zalezy od kurdupla i jego przydupnikow.

                            > To my wybraliśmy taką a nie inną władzę.

                            To kamien, kitory, jako wyznawca demokracji, musze dzwigac.

                            > Nie zrzucajmy winy za nasze zachowania na innych.

                            Ja tam na nikogo nie zwalam odpowiedzialnosc za swoje zachowania. Ja, jeden sposrod ilustam milionow...

                            > To nie winą władzy jest choćby wyrzucan
                            > ie śmieci do lasu czy palenie plastikiem w piecach. Itd.

                            Alez oczywiscie, ze jest. Waaaadza ma wszelkie srodki, aby temu zaradzic, ale ich nie wykorzystuje. U mnie pracuja od poniedzialku do piatku od 8 do 16.00. Potem mozna robic co sie tylko chce, a mandat to gora 500 zl.

                            > Tak więc Edku powoływanie się na to przysłowie jest po prostu wymówką. To pójśc
                            > ie po linii najmniejszego oporu.

                            Ja, jeden z ilustam milionow, nie chodze. Za pozostalych nie odpowiadam. A czesc z nich czuje, ze moja sygnaturka pasuje idealnie do naszych realiow...
                            • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 13:25
                              edek40 napisał:

                              > Ja, jeden z ilustam milionow, nie chodze. Za pozostalych nie odpowiadam. A czes
                              > c z nich czuje, ze moja sygnaturka pasuje idealnie do naszych realiow...

                              Chodzisz po tej linii najmniejszego oporu. Ty cierpiący za ileś tam milionów. I doskonale ci z tym. Winna jest władza bo przysłowie tak mówi.
                                        • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 18.05.16, 21:42
                                          Tak mi się to czyli twierdzisz że... skojarzyło. Dzisiaj widziałem nagranie z komisji zdrowia o klauzuli sumienia oraz później słyszałem w radiu "dyskusję" o dyskusji o tk i tk po raz qfaniewiem który. I poziom byl podobny.
                                        • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 10:49
                                          tomek854 napisał:

                                          > Uważaj, kiedyś go porównałem do Ministra Obrony Narodowej to się obraził, a dys
                                          > kusja z nim jest jednak miłym sposobem spędzania wolnego czasu :)
                                          >
                                          Twierdzisz zatem, ze burdel w oznakowaniu (i prawie jako takim) nie ma zadnego wplywu na zachowania obywateli. Wez to jakos udowodnij. Ale nie w metodzie, ze masz ubaw po pachy, bo taki ze mnie glupek.
                                          • samspade Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 12:03
                                            edek40 napisał:

                                            > Twierdzisz zatem, ze burdel w oznakowaniu (i prawie jako takim) nie ma zadnego
                                            > wplywu na zachowania obywateli.

                                            Pytanie jest inne. Jaki ten wpływ jest w rzeczywistości? I czy jest tak olbrzymi jak go przedstawiasz.
                                            • edek40 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 12:13
                                              samspade napisał:

                                              > Pytanie jest inne. Jaki ten wpływ jest w rzeczywistości?

                                              Ja nie pisze o rzeczywistosci, tylko o ludziach w niej zyjacych.

                                              > I czy jest tak olbrzymi jak go przedstawiasz.

                                              Nie twierdze, ze jest olbrzymi, ale na bank jest. Widac to na kazdym kroku. Jesli uwaznie sie patrzy. Bo jesli uwaznie sie patrzy, to widzi sie na przyklad to, ze dzielna (i ofiarna) policja calkowicie nie panuje nad tym, co dzieje sie na drogach. Z czego to wynika? Z perfekcyjnie urzadzanego kraju, w ktorym raczej masowo zyja ludzie ktorych absolutnie nie ma sposobu wtloczyc w ramki?

                                              Wiele razy o tym pisalem - gdy szkolilem i egzaminowalem, uznawalismy, ze jesli egzamin oblalo wiecej niz 50%, to jest to wylacznie nasza wina. Jakis odsetek niewyuczalnych istnieje. Ale nie jest to wielki odsetek i zastanawialismy sie, jak poprawic nasza prace tak, aby dawalo sie wyszkolic mozliwie duzo ludzi. I wiesz co, udalo sie. Po prostu w pewnym momencie zrezygnowalismy z wakacji wieczorem, po pracy i na biezaco omawialismy postepy i zastanawialismy sie czy wszystko idzie OK. Wymagalo to zaangazowania i wcale nie oznaczalo, ze musielismy rezygnowac z kawki czy herbatki. Urzedasy (wszelkiej masci) tez zatem moga. I musza. I na bank da to oczekiwane rezultaty. A gdy juz wcisnie sie wszystkch "furmanow" w ramki, spokojnie bedzie mozna zmniejszyc cisnienie.
                                              • tomek854 Re: Edek to ma czasem rację ;) 19.05.16, 22:15
                                                edek40 napisał:

                                                Po prostu w pewnym momencie zrezygnowalismy z wakacji wiecz
                                                > orem, po pracy i na biezaco omawialismy postepy i zastanawialismy sie czy wszys
                                                > tko idzie OK. Wymagalo to zaangazowania i wcale nie oznaczalo, ze musielismy re
                                                > zygnowac z kawki czy herbatki. Urzedasy (wszelkiej masci) tez zatem moga. I mus
                                                > za

                                                Naprawdę sugerujesz, ze urzedasy powinne rezygnować z wakacji i po godzinach, wieczorami siedzieć i rozpatrywać problemy organizacji ruchu drogowego?
    • lexus400 Re: Edek to ma czasem rację ;) 16.05.16, 22:45
      No cóż za pytanie qqbek, przecież to takie proste - można jechać max 60km/h i w tym czasie nie można się zatrzymywać żeby nie przeszkadzać robotnikom drogowym, po których pracy można jechać max 30km/h bo spierdolili robotę ;D
      • qqbek Re: Edek to ma czasem rację ;) 16.05.16, 23:02
        O i w końcu jest tak zwana "interpretacja wiążąca"... to zabudowany nie jest (zabudowany kończy się tak na wysokości skrzyżowania z Żeglarską z tego co pamiętam) więc nawet i 180 można bez groźby utraty prawa jazdy zaiwaniać (nie częściej niż dwa razy do roku w wypadku pecha). Ale "30" wprowadza element niepokoju związany właśnie z jakością wykonawstwa.
        Szczerze mówić - jeżdżę tamtędy często na rowerze właśnie (bo mam to szczęście, że prawie od samego domu mam śmieszkę rowerową tam wiodącą) i nie ma chuja we wsi, by śpieszące po pracy do domu Bychawiaki się tam choćby do 60 spowalniały, może jak wcześniej 120 było normą, to dodatnie "30" do "60" skłoniło ich do zwolnienia do 80-90, ale nic więcej. Raz mnie na "styk" Espace wyprzedził, to żem w las wjechał tak zapierdzielał (dobrze, że nie wywaliłem się na jezdnię). Tam to niestety norma.
          • qqbek Re: Edek to ma czasem rację ;) 16.05.16, 23:24
            sven_b napisał:

            > Jeżdżę do Płocka. Gdy wracam i trafię na moment, jak Gostynin wychodzi z rafine
            > rii, czuje się jak woźny na drodze czeskich hokejarzy. A w sumie nie marudzę -
            > jadę z Vatem:)

            To samo możesz przeżyć pod Lublinem też. Jedź tylko po krajowej "82" w relacji Puchaczów -Ryl City (dla niewtajemniczonych - Łęczna - lubelskie zagłębie węglowe) - Lublin, jak w kopalni idzie zmiana szychty. 110 km/h poza zabudowanym i czujesz się powolny niczym ślimak... wyprzedzają po czterech-pięciu na raz.
    • edek40 Eeeeee tam. 17.05.16, 09:57
      Dla mnie wzorem niedosciglym jest wciaz (od 2007 roku) ustawione niepoprawnie oznakowanie obszaru zabudowanego. I to pomimo interwencji pewnego trolla. Dwukrotnej. Dwa razy poprawili i wciaz jest do bani, choc juz tylko smieszy, a nie dopuszcza jazde 90 km/h w OZ. A mowa jest o tym, ze drogowcom w 2007 roku nie przyszlo do glowy, ze dwustronna biala tablice mozna (trzeba) przeniesc kilkaset metrow dalej. To bylo zbyt proste. Stare zostawili, nowe postawili. Potem troszke przestawiali. Potem zrobilo sie male zamieszanie i... nadal jest do bani.

      Od 2007 roku!!!! A to nie jest byle podrzedna szosinka.

      To jednak wpisuje sie w to, ze mem racje piszac o tym, ze drogi w Polsce wszyscy maja w dupie, nie ma planow, nie ma nadzoru (w tym powykonawczego), a do tego nie ma nawet rzetelnego rozliczania matolow od stawiania oznakowaia tymczasowego z ilosci znakow wydanych i zwroconych po zakonczeniu inwestycji.
      • tomek854 Re: Eeeeee tam. 17.05.16, 20:30
        Przynajmniej poprawili...

        Ja to tutaj: goo.gl/maps/cdM4iEppMB12 (google zamazało dolny znak, ale kiedyś wklejałem własne zdjęcie tylko nie chce mi się szukać) zgłaszałem bodajże w 2008 czy 2009, kiedy tam wylali asfalt i zmienił się prześwit wiaduktów (na dolnym znaku jest ta sama wartośc w metrach a inna w stopach). Dostałem uprzejmego mejla z odpowiedzią, że tak nie powinno faktycznie być i...


        ...i dalej tak jest.
        • edek40 Re: Eeeeee tam. 18.05.16, 10:07
          tomek854 napisał:

          > Przynajmniej poprawili...

          Poprawili. Zle, ale poprawili...
          >
          > Ja to tutaj: goo.gl/maps/cdM4iEppMB12 (google zamazało dolny znak, ale kiedyś wklejałem własne zdjęcie tylko nie chce mi się szukać) zgłaszałem bodajże w 2008 czy 2009, kiedy tam wylali asfalt i zmienił się prześwit wiaduktów (na dolnym znaku jest ta sama wartośc w metrach a inna w stopach). Dostałem uprzejmego mejla z odpowiedzią, że tak nie powinno faktycznie być i...
          >
          >
          > ...i dalej tak jest.

          A w stopach jest dobrze?
          >
          • tomek854 Re: Eeeeee tam. 18.05.16, 21:21
            NIe wiem, co jest dobrze, a co jest źle.

            Z pewnością jednak 4.2 metry nie równa się 14 stóp jak się jedzie prosto i 13.7 stóp jak się jedzie w lewo (liczby z głowy).
            • edek40 Re: Eeeeee tam. 19.05.16, 10:54
              tomek854 napisał:

              > NIe wiem, co jest dobrze, a co jest źle.
              >
              > Z pewnością jednak 4.2 metry nie równa się 14 stóp jak się jedzie prosto i 13.7
              > stóp jak się jedzie w lewo (liczby z głowy).
              >
              Jednak w ogole olalai Twoje wywody. To zle, ale.... Wydaje sie, ze skoro nie olali wynurzen ocali (pod moje dyktando), a mimo to zrobili zle, to... No wlasnie. O czym to swiadczy? O tym, ze od 2007 roku nie bylo tak zle, bo przeciez kazdy wie (ocala nie wiedzial, bo nigdy tu nie byl), ze chcieli poszerzyc OZ? Czy moze o tym, ze jest juz optymalnie, bo poprawili tak, ze logicznie juz jest rozszerzony, choc nawalili niepotrzebnych znakow, dokladajac, obracajac czy przenoszac na druga strone i swiadczy to o wysokich kompetencjach znakologa, umiejetnym poslugiwaniu sie planem oraz znakomitym ogladzie powykonawczym?

              Ciekaw jestem skad wogole wziales te zdjecia z UK? Przeciez, jak twierdzisz, nikt nie robi rabanu o takie kwiatki. To kto zrobil te zdjecia i zamiescil w necie? Mnie tam nie bylo.
              • tomek854 Re: Eeeeee tam. 19.05.16, 22:18
                Jednak w ogole olalai Twoje wywody. To zle, ale.... Wydaje sie, ze skoro nie olali wynurzen ocali (pod moje dyktando), a mimo to zrobili zle, to... No wlasnie. O czym to swiadczy? O tym, ze od 2007 roku nie bylo tak zle, bo przeciez kazdy wie (ocala nie wiedzial, bo nigdy tu nie byl), ze chcieli poszerzyc OZ? Czy moze o tym, ze jest juz optymalnie, bo poprawili tak, ze logicznie juz jest rozszerzony, choc nawalili niepotrzebnych znakow, dokladajac, obracajac czy przenoszac na druga strone i swiadczy to o wysokich kompetencjach znakologa, umiejetnym poslugiwaniu sie planem oraz znakomitym ogladzie powykonawczym?

                NIe wiem, bo nie śledziłem sprawy. Czy mam rozumiec, że było nieprawidłowo, ale oszczędnie, a teraz jest prawidłowo ale nasrane znakami dzięki Twojej (pośredniej) interwencji?

                Czy było źle a teraz jest gorzej?

                A skąd zdjęcia biorę? Z internetów. Ale uwierz mi, trochę się czasem trzeba naszukać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka