Jesienna śmierć

08.10.04, 20:48
Jechałem rano do pracy.

Boczna droga wzdłuż lasu.
Szczyty drzew toną jeszcze we mgle, rożnokolorowe liście opadają i wirują
razem z tymi leżącymi na drodze tworząc małe trąby powietrzne.
Przez otwarte okno wpada wilgotny zapach lasu.
W radiu najnowszy utwór "Vaja Con Dijos".

Pełna jesień.

Jakoś tak smutno i ponuro, mimo że kolorowo.

Wchodzę w ostry zakręt - znam go dobrze - przy 40/h ładnie się wychodzi z
lekkim gazem.
Clio przede mna też ładnie wychodzi i nagle zaczyna wykonywać dziwne ruchy, w
końcu hamuje, ale nie do końca - jedzie dalej.

Spod kół wyskakuje brązowy kształt - wyglądało na kawałek szmaty, ale później
rozpoznaję wiewiórkę z puszystym ogonem.
Potrącona przez Clio skacze na przeciwnym pasie w konwulsjach co chwila wysoko
jak bardzo sprężysta piłeczka.
Wpada na nią Seicento i widzę później w lusterku jak drobne ciałko podryguje
już tylko niemrawo przy krawężniku.

Czułem bezradność i żal obserwując dopełnienie kolejnego życia.

Bardzo smutne.

Chociaż to tylko wiewiórka.

Nie lubię jesieni.
Mejson
    • charlie_x Re: Jesienna śmierć 08.10.04, 21:45
      ..smutne.To jest cena naszego komfortu..a co powiesz na taki obrazek
      widziany oczyma dziecka..przejście dla pieszych i leżące ciało człowieka -
      mężczyzny.Z nienaturalnym woskowym kolorem twarzy. On już nie żył jak dziecko
      podeszło do niego, bo musiało .. idąc na drugą stronę jezdni.Koszmarny
      widok..mimo,że ten mężczyzna nie miał na sobie widocznych śladów uderzenia.Był
      przyzwoicie ubrany i trzymał w zaciśniętej dłoni.. siatkę z zakupami.Mimo wielu
      lat jakie minęły od temtej chwili ja mam ten obraz przed oczyma po dziś..To też
      była jesienna śmierć
      • karburatorek Re: Jesienna śmierć 08.10.04, 22:43
        Koniec lata.
        Jadę ulicą, pod zbliżający się z przeciwka tramwaj wyskakuje z bramy dziecko.
        Takie ok. siedem lat. Taki ładny, mały, zadbany chłopczyk bawiący się na ulicy.
        Następny obraz: chłopczyk leży pod tramwajem, pomiędzy przednim i tylnym
        wózkiem. Dziwnym, trafem jest cały. Tak leży na boku, jakby spał. Nawet nie
        widać krwi. Stało się to tak szybko, że na jego twarzy nie widać nawet
        przerażenia ostatniej chwili życia.



        Tak, chyba najbardziej wymowne są te ślady toczącego się, nagle przerwanego
        życia; siatka z zakupami, mały tornister na szelkach, mała, poplamiona krwią
        pluszona zabawka.

        Ta śmierć którą widziałem nie była jesienna - była bardzo smutna
    • mejson.e Smutniej 08.10.04, 23:06
      Tym razem nie chciałem wprowadzać żadnych morałów typu: "gdyby jechał wolniej,
      toby wyhamował", "a gdyby to nie była wiewiórka, tylko dziecko?"

      Po prostu - widziałem przypadkową śmierć sympatycznego zwierzątka i zrobiło mi
      się smutno.
      I chciałem się z Wami tym bezradnym smutkiem podzielić.

      Ale to nic w porównaniu do tych kadrów ze śmiercią ludzi.

      Zgadzam się, że naprawdę przerażające są drobiazgi, jakie zauważa się przy
      takiej tragedii - wspomniana torba z zakupami, samotny but, okulary, klucze do
      mieszkania, drobne monety.

      Otaczamy się drobiazgami, których nawet nie zauważamy, a gdy nagle coś się
      stanie, wtedy nie są one już częścią naszego życia - niepotrzebne odłączają się
      od nas i nieruchomieją gdzieś obok.

      I są dowodem, że nie oglądamy Matrixa, tylko realny, zimny świat.

      Ale cóż - nawet jesień kiedyś się kończy.
      Przed nami jeszcze listopadowe smutki, ale wkrótce Święta a w perspektywie znowu
      wiosna.

      The Show Must Go On!

      Pozdrawiam,

      Mejson
      • rapid130 Re: Smutniej 10.10.04, 00:55
        > Zgadzam się, że naprawdę przerażające są drobiazgi, jakie zauważa się przy
        > takiej tragedii - wspomniana torba z zakupami, samotny but, okulary, klucze do
        > mieszkania, drobne monety.

        Trochę się jako reporter naoglądałem...
        Choćby rozsypane pomidory przy przejściu dla pieszych. Całe.
        Tylko babcinka, która je niosła w siatce nie była cała.
        Przemaszerowała wolno 3/4 długości przejścia dla pieszych dość szerokiej jezdni
        aż z pełną prędkością (około 70 km/h) uderzył w nią Ford Escort kabrio.
        20-letni łepek za kierownicą jechał z dziewczyną.
        Diabli wiedzą co było przyczyną, że potrącił.
        Fatalny, szkolny błąd w sztuce? Albo niskie słońce w oczy?

        Zszokowane dziewczę siedziało na prawym fotelu kierowcy jak przybite na stałe.
        I miało nieobecny wzrok. W tym czasie strażacy spłukiwali ciśnieniową myjką to
        co wylało się z babcinej głowy do studzienki ściekowej.
    • sherlock_holmes Re: Jesienna śmierć 08.10.04, 23:07
      Jeden raz w zyciu potracilem kota - wybiegl na jezdnie tuz przed samochod. Odruchowo odbilem w lewo (kot wyskoczyl z prawej) i lewym tylnym kolem zmiazdzylem mu glowe. Gdybym nie ruszyl kierownica, wzialbym go miedzy kola i nic by mu sie nie stalo.
      Przynajmniej biedak mial lekka smierc :( A mnie sumienie gryzlo pozniej jeszcze dlugo...
Pełna wersja