sherlock_holmes
19.12.04, 14:51
Na przejściu granicznym w Słubicach (Lubuskie) straż graniczna zatrzymała dwóch Polaków - ojca i syna. Jechali do Niemiec kupić samochód. Popełnili przestępstwo, ponieważ jeden z nich próbował przekroczyć nielegalnie granicę w bagażniku.
18-latek, który był schowany w bagażniku, nie posiadał paszportu ani dowodu osobistego, które uprawniałyby go do wjazdu na terytorium Niemiec. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że Polacy po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej nie mają kłopotów z wjazdem do Niemiec, chyba że popełnili tam jakieś przestępstwo, są notowani bądź poszukiwani w tym kraju.
W tym przypadku tak nie było, a 18 latek już za kilka dni miał odebrać dowód osobisty i wówczas mógłby bez żadnych problemów przekroczyć granicę. Teraz czekają go problemy natury prawnej.
"Podczas składania przez obu panów wyjaśnień okazało się, że chłopak już za kilka dni miał odebrać dowód osobisty. Tym bardziej dziwi, że obaj podjęli takie ryzyko, by złapać okazję na kupno samochodu" - powiedział rzecznik prasowy lubuskiej Straży Granicznej Mariusz Skrzyński.
Jak dodał Skrzyński, obaj popełnili przestępstwo graniczne. Ojciec przez pomoc w nielegalnym przekroczeniu granicy, natomiast syn za próbę wjazdu do Niemiec bez wymaganych dokumentów.
motoryzacja.interia.pl/news?inf=573369
No cóż, te parę dni by go nie zbawiło... Chyba że ma urodziny po Nowym Roku i się załapie na nową akcyzę...
Trochę mi takie przemycanie w bagażniku przypomina sytuację z tego dowcipu:
W lesie grzybiarzy zaatakował brodaty starzec ze strzelbą. Krzyczy:
- Stać bo rozstrzelam. Polacy?
- Oczywiście, dziadku. A czemu by ci nawet obcokrajowcy przeszkadzali?
- No jak to, przecież Ruskie i Szwaby nas okupują!
- Dziadku, wojna się prawie 60 lat temu skończyła!
- Tak? To komu ja te pociągi wysadzam?