Najedli się rozumu?

28.12.04, 14:24
W świąteczną niedzielę wracałem moja "ulubioną" trasą Kielce - Radom - Wawa
do domu (juz po raz którys przy okazji róznych świąt, długich weekendów itp)
i zdzwiwiłem się miło.

Oprócz dosłownie 3 - 4 gigantów którym spieszyło się wszysycy grzecznie
jechaliśmy zgodnie z przepisami i w sporych odstępach. Co za komfort. Nikt
nie siedzi na zderzaku, nikt nie spycha na pobocze, nikt nie wyprzedza na 3
żeby zaraz przed "nosem" hamować ze 150 do 60. Pełen luzik. Nie pamiętam
kiedy ostatnio tak przyjemnie mi się jechało?

Nie wiem czy to kwestia braku ciężarówek i różnych dziwnych pojazdów
lokalnych czy po prostu kierowcy po raz pierwszy w mojej karierze chcieli
dojechać bez stresu do domu?

Pozdrawiam
Q
    • oban Re: Najedli się rozumu? 28.12.04, 15:06
      Chyba jednak nikt nie chce na Boze Narodzenie byc niezywy ;)
      Jechalem w Wigilie przed poludniem z Krakowa przez Tarnow-Rzeszow na glebokie
      Roztocze i to samo : prawie 100 % zgodnie z przepisami, bez "zrywow" odstepy
      zachowane. To samo w Niedziele na trasie z Lublina do Krakowa przez Sandomierz.
      • mejson.e (Auto) sugestia? 28.12.04, 15:29
        Przyznajcie się - sami jechaliście ostrożniej i spokojniej niż zwykle, co?
        Wtedy zauważa się, że nie wszyscy wariują...

        Oby tak dalej!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
        (Leonardo Da Vinci)
        • qrakki999 Re: (Auto) sugestia? 28.12.04, 16:04
          Ja się przyznam, że pierwsze moje przejazdy tą trasą były szybsze i duzo
          bardziej nerwowe, ale od jakiś 2 lat nie jeżdżę szybciej niż w ostatnia
          niedzielę. Przy czym ostatnim razem do Warszawy dojechałem dużo szybciej i dużo
          spokojniejszy niż kiedykolwiek:)
          Q
    • typson Re: Najedli się rozumu? 28.12.04, 18:28
      tez wracalem ta sama trasa z Kielc. Tyle ze 27go. I nie widzialem jakiejs
      nadzwyczajnej uprzejmosci na drodze. Zdazylo sie kilka bezsensownych sytuacji,
      jednego kolesia obtrabilem dlugo razem z dlugimi swiatlami a to dlatego, ze juz
      na gierkowce zwolnil prawie do zera, bo byla jakas stluczka. Caly czas padal
      desz i bezsensowne gwaltowne hamowania nie byly mi do smaku. Wracalem poznym
      popoludniem i chyba wiecej tak robic nie bede. Jednak najlepiej sie jezdzi w nocy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja