Rozmiękła rura

04.01.05, 21:16
Lało dzisiaj wieczorem przez całe 60 km przebijania się z pod- przez- i za-
Warszawę.
Spodziewałem się okrutnych korków, le jakoś nie było strasznie.
Może jeszcze nie wszyscy wrócili a może część postanowiła przed feriami nie
wsiadać za kółko?

Ale wracam do deszczu.
Sytuacja się odwróciła - normalnie często jestem wyprzedzany, moja przepisowa
prędkość jest dla wielu nie do przełknięcia i z reguły często ogladam coraz to
inne tylne zderzaki.
A dzisiaj nie dość, że mnie nie wyprzedzano - z wyjątkiem wielopasmówek - to
jeszcze sam często musiałem wyprzedzać znajome, spotykane codziennie
samochody, które dzisiaj dość często znikały w tyle.

Okazuje się, że spora grupa kierowców jeżdżących w dobrych warunkach dość
szybko, w zwykłym, choć ulewnym deszczu ma problemy z określeniem krańca
jezdni, wejścia w bardziej śliski zakręt i zmianą pasa.

Wyleczyłem dzisiaj wszystkie kompleksy sunąc swoje piećdziesiatparę po mieście
i 80-90 poza.

Po prostu niektórym rura zmiękła - może rozmiękła?

Fajnie jest czasami się popisywać...;-)

Pozdrawiam,
Mejson
--
"Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
(Leonardo Da Vinci)
    • typson Re: Rozmiękła rura 04.01.05, 21:55
      wstydz sie! Niedostosowales predkosci do warunkow jazdy!!!

      Przyciez niebylo widac krawedzi jezdni, a zakrety byly sliskie
    • oban Re: Rozmiękła rura 05.01.05, 15:32
      takich mistrzow prostej suchej i jasnej jest od metra.
      Obserwuje to bardzo czesto na trasie przez Czechy z Wiednia do Krakowa : w dzien
      przy suchej drodze cegla na gaz i krolowie szos,
      jak zaczyna byc ciemno lekko siapi deszcz albo lekka mgla to wtedy
      40 km/h powlaczane wszystkie p.mgielne '(dobrze ze jeszcze nie awaryjne)
      i taki karawan sie przesowa krok za krokiem.
      Ja tam nawet taka lekko zlamana pogode lubie bo mozna w koncu jechac ;)
    • dwiesciepompka obserwacja przeciwna 05.01.05, 20:53

      • dwiesciepompka zawcześnie sie wcisło 05.01.05, 20:59
        Mam odwrotne obserwacje z wieczornej wtorkowej podrózy do w-wy.Ja byłem tym z
        mieką rurą.Miałem dojechac z Lublina na Okęcie i od razu wrócić.W strone do w-
        wy deszcz padał niemiłosiernie i po ciemku jechało mi bardzo źle. Z założenia
        nie jechalem więcej niz 110(rzadko), oscylując bardziej w granicach 90.I
        nadziwić się nie mogłem ilu ścigantów mnie wyprzedzało na podwójnej ciągłej i
        innych takich.A warunki naprawde byly słabe.W drodze powrotnej było już pusto i
        mniej deszczowo.
        • mejson.e Nie byłeś miękki! 05.01.05, 21:59
          dwiesciepompka napisał:

          ""Z założenia nie jechalem więcej niz 110(rzadko), oscylując bardziej w
          granicach 90.I nadziwić się nie mogłem ilu ścigantów mnie wyprzedzało na
          podwójnej ciągłej i innych takich."

          Jazda ok. setki w takich warunkach nie ma nic wspólnego z miękkością - rzadko
          który miszcz "prostej i suchej" jechałby z taką prędkością.

          A ci co wyprzedzali na "innych takich" to byli ci sami kretyni co zawsze -
          Nieśmiertelni.

          Cieszę się, że dojechałeś szczęśliwie!

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
          (Leonardo Da Vinci)
          • sherlock_holmes Re: Nie byłeś miękki! 07.01.05, 12:25
            A ja byłem dwa dni w Rzeszowie - w obie strony jechałem w padającym deszczu - i też było paru z miękką rurą. Najśmieszniejsze, że kilku nieśmiertelnych wyprzedziło mnie na prostej (fotoradar, podwójna ciągła), a potem na zakręcie, gdzie w deszczu jade 90, zwalniali do 50-60.
            W ogóle to fajnie mi się jechało :) Dawno się tyle nie nawyprzedzałem :)
            PS. Przyznam się tylko bez bicia do przygody na obwodnicy Tarnowa. Wygląda ona zupełnie jak autostrada - po dwa apsy w każdą stronę, rozdzielone trawnikiem i barierkami, zjazdy i wjazdy bezkolizyjne, szerokie pobocza. Jechałem w kolumnie kilku aut, prędkość ok. 140km/h. W pewnym momencie musiałem zwolnić, bo przede mnie wjechał Nissan Micra i wyprzedzał ciężarówkę - pr. ok.100km/h. Wyprzedziłem go gdy zjechał na prawy pas, zaczynam przyspieszać i ...widze w lusterku policyjną Astrę ;) Na szczęście nie do mnie jechali, tylko do taksówkarza 2km dalej. Musiał się nieźle narazić, bo po drodze mieli kilku delkiwnetów, a akurat tamtego zatrzymali :)
            Czas przejazdu w obie strony praktycznie taki sam: 2.10 - 2.15h (powrót). Wcale nie trzeba jechać bardzo szybko, wystarczy mysleć i patrzeć. Dzięki temu zszedłem ze zużyciem paliwa do 6 litrów - co przy wyczynach kolegów w identycznych Astrach kombi 1.4 60KM jest wynikiem godnym szacunku (oni zaczynają od 7,5 litra przy bardzo spokojnej jeździe :) )
Inne wątki na temat:
Pełna wersja