Mogę zjechać czy nie?

18.01.05, 15:59
Czy jeżeli stoję na skrzyżowaniu w części pomiędzy dwoma pasami jezdni w
dwóch kierunkach i nie ma sygnalizatora to mogę zjechać na czerownym
(domyślnym) czy mam stać i czekać na (domyślne) zielone i często narażać się
na trąbę z tyłu?

pzdr
Q
    • sherlock_holmes Re: Mogę zjechać czy nie? 18.01.05, 16:19
      Wg mnie możesz - bo nie ma sygnalizatora.
    • typson Re: Mogę zjechać czy nie? 18.01.05, 16:20
      jesli nie ma sygnalizacji na skrzyzowaniu oraz za skrzyzowaniem to mozna. Kiedys
      mozna bylo zjezdzac tylko przy czerwonym swietle za skrzyzowaniem. teraz po
      prostu nie mozna w zadnym wypadku przejechac za czerwone swiatlo. Ot i cala
      filozofia.
    • qrakki999 Dziekuję 18.01.05, 16:27
      Bo od pewnego czasu mnie to nurtowało. A wszystko za sprawą pojedynczego
      przypadku: stałem rano za jakimś autem (sobota o 7 z minutami), i postanowiłem
      obok niego przjechać (nie sobie stoi), pusto z dwóch stron, nie ma
      sygnalizatora, domyslam się, że jeszcze jest czerwone. Pojechałem a on trąbił?!

      Typ nauczyciela widocznie:)

      pzdr
      Q
      • niknejm Re: Dziekuję 18.01.05, 17:01
        qrakki999 napisał:

        > Typ nauczyciela widocznie:)

        Nauczyciela-idioty. Nader częsty widok na drogach. Podobno
        najniebezpieczniejsza grupa kierowców (w/g zajmujących sie takimi badaniami
        psychologów). Spośród nich rekrutują się w dużej mierze 'jeźdźcy równolegli'
        rozumujący, że jak jadą z max. dopuszczalną prędkością po lewym pasie (równo z
        samochodami na pasie prawym), to jest OK i dziwią się, jak dostają mandat.
        Rzecz w tym, że goście często nie wiedzą np. że na dwupasmówce za miastem
        dozwolona prędkość to 100, a nie 90, a na autostradzie wolno 130, a nie 110. Po
        prostu znają KD w/g stanu z mniej więcej 1978 roku ;-)

        Pzdr
        Niknejm
        • qrakki999 A żeby było śmieszniej:) 18.01.05, 17:08
          To dwa km dalej chciałem uruchomić klakson na kogoś przed mną bo się nie mógł
          zebrać na zielonym i juz myślałem, że bedąc 2 nie przejade na tej zmianie. Ale
          dałem spokój, po co się denerwować z rana, w końcu w sobote o 7 z minutami
          każdy ma prawo być spiący. Wyprzedziłem za skrzyzowaniem i ujrzałem panią prof.
          dr hab. do której jechałem na egzamin:) he, he, he
          Opatrznośc jakaś czy cuś?;-)
          Q
          • niknejm Re: A żeby było śmieszniej:) 18.01.05, 17:23
            A jechała 'na dzięcioła'* ? ;-) Z moich obserwacji tak wygląda styl jazdy
            profesorów ;-)

            Pzdr
            Niknejm

            P.S. 'Na dzięcioła' - ręce kurczowo zaciśnięte na kierownicy, nos 3 do 5 cm od
            przedniej szyby, zero używania lusterek (w tej pozycji i tak się nie da),
            przerażenie w oczach. ;-))
            • qrakki999 Re: A żeby było śmieszniej:) 18.01.05, 17:28
              Nie to nie był klasyczny "dzięcioł", myślę, że już myślała jakie pytanie mi
              przyłożyć:) Pewnie na skrzyzowaniu zamysliła się nad tym na które nie
              odpowiedziałem buhahahahhahaha Układ ciała był prawidłowy ale może psozczególne
              członki nie były sterowane przez układ nerwowy w prawidłowy sposób w
              konsekwencji zatoru myślowego na pytaniami:) Skutkiem czego były opóźnione
              reakcje na bodźce zewnętrzne:)

              pzdr
              Q

Inne wątki na temat:
Pełna wersja