Mejson poszedł dziś na zderzenie!?

20.01.05, 23:12
Pogoda dzisiaj w stolycy i okolycy zupełnie pod psem - deszcz spłukiwał śnieg,
który padał całe przedpołudnie.
Samochody rozmakały stojąc na głównych drogach, bo krople na szybach i
lusterkach onieśmielały co niektórych i zamiast zmienić pas trwali w pełnej
niepewności czekając (na co?) i blokując pozostałych.

Poza głównymi oswietlonymi drogami było jeszcze gorzej - tam gdzie nie było
namalowanych linii, niektórzy mieli problemy z odnalezieniem krawędzi jezdni i
wlekli się 30-40/h na krętych drogach tworząc długie kolumny.
Drogi były mokre ale nie oblodzone - z wyjątkiem mało uczęszczanych bocznych,
gdzie zalegał śnieg.

Jestem człowiekiem cierpliwym i normalnie rzadko wyprzedzam - w porannym i
wieczornym szczycie komunikacyjnym guzik to daje.

Ale dzisiaj nie zdzierżyłem - po kolejnym oślepieniu przez "stopy" poprzednika
zwalniającego na zakręcie do 20/h, przycisnąłem na wyjściu z zakrętu i jednym
skokiem wziąłem czteropojazdową kolumnę, odzyskując trochę przestrzeni, gdzie
dalej mogłem gnać swoje szalone 60/h (zabudowany).

Od następnej napotkanej kolumny odstawał maruder, który sprawiał wrażenie, że
z jedynki też chciał zredukować przed zakrętem.
Zaraz po zakręcie wyskoczyłem chcąc chociaż jego zostawić w tyle, bo pozostali
jechali w miarę równo - ok. 50-60/h.
Miejsca nie miałem dużo, ale na jednego wystarczyło. ...by, gdyby bydlę nie
przyspieszyło.

Nie mógł pewnie ścierpiec, że parszywa Panda wyprzedza jego ślicznego
czerwonego Cordobę i uparł się, by mnie zamknąć na lewej połowie drogi.
Zbliżał się zakręt, zza którego pobłyskiwały już reflektory "przeciwnika", na
szczęście byłem już wysunięty calą długością przed Seata, tylko nie zostawił
mi żadnego luzu.

Bez raptownych ruchów, ale zdecydowanie zjechałem na prawo, ocierając się
prawie o jego zderzak i zmuszając go do hamowania.
Zjechał grzecznie, nawet nie przygniotł mnie długimi, chyba nie spodziewał się
takiego uporu albo doszedł do wniosku, że wystraszył mnie wystarczająco.

Miałem ochotę go przyhamować, ale odpuściłem - jeden wku.wiony kierowca wystarczy.

Liczyłem się ze złożeniem się ("klaśnięciem") samochodów ale nie bałem się
zeznań przed policją czy sądem - zatrzymałbym jakiegoś świadka.

Co powoduje, że ktoś przyspiesza z 30 do 90/h mimo, że ostatnio średnio jechał
ok. 50?
Droga się nie poprawiła, więc chyba tylko głupia ambicja i złośliwość
spowodowałą, że próbował utrudnić a nawet zmusić do przerwania wyprzedzania?

No bo jak 50-konny Fiat Panda ma czelność objeżdżać cudownego Seata Cordobę?

Miałby pewnie szczyt satysfakcji, gdybym zahamował i wjechał za niego.

Czy to właśnie tacy frustraci produkują wątki o wyprzedzaniu przez "gorsze"
samochody?

Życzę mniej ambitnych na drodze!

Od w/w kierowcy Cordoby i ... ode mnie ;-)

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html ?f=14718
    • loveandpeace Re: Mejson poszedł dziś na zderzenie!? 20.01.05, 23:23
      Rany, chlopaki, nie wierze. Normalnie nie wierze. W to, ze facet ktory widzi,
      ze jakis samochod zabiera sie do wyprzedzania, jest w stanie blyskawicznie
      ocenic, jakiej marki ten samochod i zaleznie od tego, czy uwaza ja za lepsza
      czy gorsza od swojej, dac sie wyprzedzic albo nie. Ze odbiera to w kategoriach
      upokorzenia, dania tylka, itp. To przeciez bezdenna glupota. Jesli wszyscy
      goscie tacy sa (tu lece zapytac mojego wlasnego - powiedzial ze on tak nie ma,
      kazalam mu przysiac ;) - to ja dziekuje.

      Pozdrowienia serdeczne

      lip
      • mejson.e Ocena 20.01.05, 23:32
        loveandpeace napisała:

        "Normalnie nie wierze. W to, ze facet ktory widzi, ze jakis samochod zabiera sie
        do wyprzedzania, jest w stanie blyskawicznie ocenic, jakiej marki ten samochod i
        zaleznie od tego, czy uwaza ja za lepsza czy gorsza od swojej, dac sie
        wyprzedzic albo nie."

        Samochód można ocenić po światłach - ksenony to zdecydowanie lepszy, a
        podskakujace światełka to pewnie coś krótkiego - Cinquecento, Matiz czy Panda.

        Żaden nie jest godzien objeżdżać miszcza.

        Podobno kiedyś - jakieś dwadzieścia parę lat temu - gdy na drogach PRL rzadko
        spotykało się lepsze auto, nie wypadało wyprzedzać np. Mercedesa, a nawet ...
        Poloneza (ale to tylko na poczatku jego kariery).

        Nie wiem - może przesadziłem, może gość po prostu pisał SMSa przez parę
        kilometrów i skończywszy za tym zakrętem postanowił przyspieszyć do swojej
        podróżnej prędkości?

        Ale i tak przepisy nie pozwalają przyspieszać będąc wyprzedzanym.

        Ale kto tam dba o przepisy... :(

        Pozdrów własnego, rowny gość! ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html ?f=14718
        • tomek854 Re: Ocena 21.01.05, 00:58
          Ojojoj.... Znam ci ja to.

          Jezdzenie moim fiatem mialo ta zalete ze w takich sytuacjach moglem wykorzystac
          moje swietne ( choc nie ksenonowe) swiatla - grzecznie hamowalem, zjezdalem na
          tyl po czym czasem, jak mnie zdolali znerwić kladlem reke na klaksonie i
          wlaczalem dlugie. Zaden dlugo nie wytrzymywal, wiekszosc uciekala do przodu,
          gdzie za jakis czas wyprzedzalem ich "z zaskoczenia" czesc mnie puszczala zeby
          mnie z kolei pooslepiac, ale gdzie im tam do mnie :P

          Raz pod Szczecinem trafilem na buca stulecia przyspieszal, ale jak chcialem sie
          schowac to tez hamowal.
          W tym momencie kiedy juz zaczelo sie robic goraco po prostu wrzucilem prawy
          kierunek, użyłem klaksonu i zjechałem na prawo - koleś znalazł się na poboczu
          (asfaltowym) to przyhamował.

          Bylem wsciekly.Koles wyprzedzil mnei zaraz bez problemu (laguna) i zaczal cos
          sie pultac. Wtedy dwa razy ruszylem w jego kierunku kierownicą, i wykonałem
          zachęcający gest.

          Popukał się w czoło i pojechał sobie w przód, dając ostro po gazie.

          Ciekawe czy wziął mnie za jakiegoś Mad Maxa?

          Trudno mnie zdenerwować, ale jak już się to komuś uda, to jest groźnie - jestem
          w stanie robić różne głupie rzeczy...

          Ale tego akurat nie żałuję. Wszystko było bezpiecznie, widziałem na
          amerykańskich filmach jak to się robi :D

          • tomek854 Re: Ocena 21.01.05, 01:00
            Aha. Co do starych gratów - był już o tym wątek, lexus jako powozący truckiem w
            pełni mnie rozumie. Dodam jeszcze, ze ludzie widząc grata starego albo
            dostawczaka od razu zakładają że to gorszy i nie powinien go wyprzedzić. A
            tymczasem obawiam się, że duży fiat da radę wielu pierdziawkom miejskim w
            rodzaju swifta (to akurat wiem, moj brat ma swifta). Tak samo "badziewny
            dostawczak" jak ford courier śmignie bez problemu przedpotopowe BMW czy golfa I...
      • sherlock_holmes Re: Mejson poszedł dziś na zderzenie!? 21.01.05, 09:54
        Niestety, ale to nasza męska natura skłania do rywalizacji. Ale w Polsce to jest patologia, nie rywalizacja. Niestety, policja wcale nie reaguje na kierowców utrudniających wyprzedzanie.
        To po prostu chora ambicja i kompleksy. No bo:
        - kierowca VW nie pozwoli się wyprzedzić przez "byle co"
        - kierowca "byle czego" nie popuści VW, bo niech se gość nie myśli, że jak się nie ma VW, to się jest gorszym na drodze
        - kierowca ciężarówki jedzie po linii środkowej, bo "jak se chcesz wyprzedzić, to się trochę pomęcz kmiotku, ja tu jestem królem szos, bo każdy może mi skoczyć"
        Itd itp.
        Przykład pierwszy z brzegu: jechaliśmy z kolegą dwoma samochodami. On Mercedesem 190D (bardzo słaby silnik), ja wtedy jeszcze Skodą. Przed nami gość wlecze się Mercedesem "baleronem" (W124). Mercedesowi kumpla zjechał na pobocze, a gdy ja zacząłem go wyprzedzać - zaczął mnie spychać na przeciwny pas ruchu i przyspieszać. Zrobiłem dokładnie to, co Mejson, ale jeszcze go przytrzymałem, bo przyhamowałem i potem przyspieszyłem. On miał diesla i był mocno obciążony, więc najpierw była chmura dymu, potem dopiero zaczął się powoli zbierać.
        Właściwie nie ma reguły - jadąc każdym, samochodem można trafić na tych z chorą ambicją. Pocieszam się tym, że przeważnie są to impotenci :) A swoje frustracje przelewają na innych kierowców na drodze. Potem są jeszcze bardziej sfrustrowani, bo ktoś ich wyprzedził, mają coraz większe problemy ...i tak sami sobie robią największą krzywdę :( A przy okazji mogą wysłać na tamten świat paru kierowców...
        Nie rozumiem tego, bo przecież jeżeli ktoś jedzie szybciej ode mnie, to czemu mam nie pozwolić, ba! ułatwić mu wyprzedzania? Mnie będzie wygodniej, bo ktoś nie będzie mi "wisiał" na zderzaku - a i on będzie zadowolony, bo bez przeszkód pojedzie sobie dalej.
        Kiedy można (tzn. jest odpowiednie pobocze, widoczność i powód zjechania - tzn. na pustej drodze nie ma to większego sensu), zjeżdżam na pobocze. Kiedy nie ma pobocza, a widze drogę daleko, włączam prawy kierunkowskaz, dając znak że gość może mnie spokojnie wyprzedzić. I większość z nich dziękuje - a ja mam satysfakcję i dobre samopoczucie - że można jechać miło i przyjemnie...
    • typson chlop zywemu 21.01.05, 02:51
      Tak, sporo jest takich baranow. To w koncu nasza narodowa cecha - chlop zywemu
      nie przepusci! (a co kurwa, bedzi mi tu jakis smiec fikal...)

      Ja moge dodac od siebie tylko tyle, ze posiadanie nieco szybszego auta daje
      wiecej spokoju. I to nie tylko dla tego, ze nie ma sie problemow z
      wyprzedzaniem. Po prostu na takich baranow mozna polozyc laske, nie stresowac
      sie, nie wyprzedzac, nie goraczkowac. A jak juz ktos sie brzydko zachowuje, to
      gaz do dechy, bez redukcji i zbednych nerwow. I teraz, gdy audi jest nieco
      szybsze, choc rakiera to to wcale nie jest, obiecuje sobie, ze kazde nastepne
      auto bedzie mialo conajmniej 6 cylindrow.
    • mrzagi01 Re: Mejson poszedł dziś na zderzenie!? 21.01.05, 07:58
      sa zakompleksione mloty ktore robia takie rzeczy jak opisales, do tego sa
      zakompleksione mloty ktore zakladaja takie watki:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=19657177
      za cholere nie moge dojsc skad to sie bierze. moze to genetycznie siedzi w
      narodzie?
    • pap10 Dziwne zachowania kierowcow 21.01.05, 08:23
      No wlasnie, tak to juz jest niestety :(

      Caly czas jezdze podobnymi predkosciami (obwodnica - 110-140) - niezaleznie od
      samochodu jaki mam.

      I tak na obwodnicy, gdy jechalem:
      - Seicento - nikt, lub prawie nikt nie zjezdzal z lewego pasa, dlugo musialem
      sie naczekac
      - Fabia (ma naprawde mocne swiatla, sprawia wrazenie w lusterku lepszej fury) -
      zjezdzali dosc chetnie
      - Avensis - zjezdzaja bardzoe chetnie i z daleka juz (chociaz nie sadze zeby
      swiatla sie duzo roznuly od fabki, no ale jakos poznaja ze cos wiekszego)

      A przeciez co za roznica czym sie jedzie :( Jak ktos jedzie szybciej to sie
      zjezdza :( Ja tak robie w kazdym badz razie.

      Acha, nastepna ciekawostka:
      Kiedy ja siedze za kierownica jazda przebiega normalnie. Kiedy siedzi moja
      zona, 50% samochodow stojacych na swiatlach rowno z nami a kierowanych przez
      mezczyzn nagle rusza spod swiatel straszliwie szybko - tego to juz wogole nie
      rozumiem. Ale naprawde tak sie dzieje...

      Tak wiec zycie u nas jest naprawde ciekawe.

      Swoja droga zaobserwowalem (tylko bez obrazy, statystycznie mowie) ze im dalej
      na poludnie tym gorsza kultura jazdy. Tereny w okolicach Wroclawia sa tragiczne
      pod tym wzgledem :(

      Pozdrawiam,
      Pap :)
      • tomek854 Re: Dziwne zachowania kierowcow 21.01.05, 14:09
        O popatrz... A ja zaobserwowalem ze im blizej warszay tym gorzej :-) Jak to jest
        :) I w Poznaniu jeszcze jest troche chamstwa i na Slasku jak dla mnie...

        Z mojej obecnosci na roznych forach dyskusyjnych i dyskusji na ircu wysuwa sie
        za to inna prawidlowosc: wszyscy uwazaja, ze w Warszawei jest chamstwo, tylko
        Warszawiacy uwazaja ze we wroclawiu :-)

        A tak powzznie - to sa moze jakies roznice, ale moim zdaniem raczej niewielkie.
        Jedynie w warszawie spoktalem sie z prawdziwym chamstwem dookola, ale po
        pierwsze bylem tylko 2 razy jako kierowca, wiec moze mialem pecha a po drugie to
        jest takie wielkie miasto, ze tam nie tylko na drogach bez rozpychania sie
        lokciami chyba niewiele mozna osiagnac?
        • typson Re: Dziwne zachowania kierowcow 21.01.05, 15:44
          rasista
          • tomek854 Re: Dziwne zachowania kierowcow 21.01.05, 16:35
            e tam. Pisze przeciez, ze jak dla mnie jezeli nawet sa takie roznice to male. I
            ze ja spotkalem sie z chamstwem w warszawie ale bylem tam dwa razy, wiec mam za
            malo danych, zeby uogolnic.
            • sherlock_holmes Re: Dziwne zachowania kierowcow 21.01.05, 18:42
              Równocześnie wszyscy uważają, że życie w Wawie jest dużo droższe niż w innych miastach (g... prawda), a zarobki jeszcze większe (to akurat prawda :D )

              PS. Gratuluję postu nr 26000 :)
              • tomek854 Re: Dziwne zachowania kierowcow 22.01.05, 01:24
                nie wiem.

                Powiedzialem tylko, ze w obu moich motoryzacyjnych wizytach w stolicy
                zaszkowoalo mnie chamstwo na drogach. Ale moglem miec pecha. Z tymi wyzszymi
                zarobkami to za to tez nie zawsze i zyciem - moja wspollokatorka uciekla z wawy
                do wroclawia...
              • typson Re: Dziwne zachowania kierowcow 22.01.05, 02:55
                > Równocześnie wszyscy uważają, że życie w Wawie jest dużo droższe niż w innych m
                > iastach (g... prawda),

                zapraszam, mozesz u mnie zamieszkac, jak oplacisz czynsz.
                • sherlock_holmes Re: Dziwne zachowania kierowcow 22.01.05, 08:05
                  Zdziwiłbyś się ile kosztuje wynajęcie mieszkania w Krakowie. Czynsz faktycznie może byc niższy - choć wcale nie są to duże różnice (mam kolegę, który wynajmuje mieszkanie w Warszawie - blisko siedziby PlusGSM) i płaci mniej za wynajem niż w Kraku :(
                  • tomek854 Re: Dziwne zachowania kierowcow 22.01.05, 18:22
                    No roznie to bywa. Znajomi poznaniacy nei moga sie nadziwic np. jakie drogie u
                    nas we wro są mieszkania - tam za takei jak moje daje sie ok 700 zlotych, u mnie
                    1200 :)
    • qrakki999 Opierdoliłem kiedyś ojca! 21.01.05, 08:34
      Przyznam się szczerze choć to bardzo bliska rodzina:).
      Jechaliśmy Płochocińską w Wawie tam gdzie jest jezdnia dwukierunkowa, bez
      pobocza. Ojciec jechał jakieś 70 a za nami do wyprzedzania coś sie wzieło (nie
      pamiętam "lepsze - gorsze" a ojcie wziut do 90!!!
      Opierdoliłem go, że tacy kierowcy mnie wqrwiają bo nie zdaja sobie sprawy z
      konsekwencji, są burakami i wogóle wygłosiłem wykład:) Dodałem też, że mimo, że
      trudno to udowodnic to jest to karane!

      Cóż ciche dni miedzy nami nastały a ojciec chyba juz jeździ swoim tempem i
      raczej nie utrudnia.

      Wiecie co? Nie sądzę żeby to była zawiść. To raczej pewien rodzaj wychowawcy -
      kaowca z PRL - wszyscy równo! Jak wszyscy równo to nikt nie wyprzedza bez
      względu na markę.

      pzdr
      Q
    • pap10 Ja ostatnio tak lubie :D 21.01.05, 08:34
      Na swiatlach obok mnie stanal jakis golf starszy, worki na szybach, sto rur
      wydechowych jak kominy, halasowal niemozebnie, nawet nie widzialem kierowcy za
      bardzo. Przygazowywal co chwile - jak zrozumialem zachecal do scigania sie :)
      Ruszyl spod swiatel z piskiem jak wariat, a ja spokojnie, normalnie :) Jak
      skumal ze sie nie scigam to tez zwolnil o dziwo :)
      Dziwni ludzie sa ostatnio...

      Pap :)
      • bartoo Re: Ja ostatnio tak lubie :D 21.01.05, 14:56
        Też tak często robię :-) Grunt to luzik. Chociaż wkur... mnie czasami jakis
        idiota w samochodzie z kratką, wyprzedzający kiedy widać że przed nami sznur
        samochodów (jak często na jednopasowej "zakopiance").
    • firehand Re: Mejson poszedł dziś na zderzenie!? 23.01.05, 13:58
      Bo takie glupki nie wytrzymaja ze jakies gowno (za przeproszeniem mejsona) chce
      ich wyprzedzic! Urazona ambicja albo przekonanie ze ktos cwaniakuje i jedzie za
      szybko jak na taka pogode wiec daje sie mu nauczke.
      chociaz jakby go potem zapytac czego to chcial cwaniaka nauczyc to chyba nie
      bardzo bedzie wiedzial.
      Ja tobym dal mu przed nosem po heblach az by mu sie geba przemalowala na kolor
      tej cordoby!

      Podziwiam mejsona ze po prostu pojechal dalej.

      A tak w ogole to w tych kiepskich warunkach jakie byly ostatnio na drogach to
      jezdzilem malo i to autobusem.
      Roboty mam duzo - o 21 wracam do domu na piechote a samochod ojca ostatnio
      niedomagal - zachorowal na slupek:(

      Swoja tawrie sprzedalem latem i jestem na lasce komunikacji publicznej albo ojca.

      Ale z nim to chyba bedzie przerwa :(

      pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja