wo_bi
12.03.05, 21:08
Jechalem rano do Warszawy al. Jerozolimskimi. Ja prawym pasem, lewym Opel
Astra Kombi. Jechalismy z ta sama predkoscia, moj przod zaczynal sie w jego
polowie dlugosci samochodu. W pewnym momencie zaczal zjezdzac na moj pas. Hmm
nie bylo to zamierzone, bo widac to bylo. Nie winikam, pisal SMSa, rozmawial
przez telefon czy przegladal kalendarz. Zatrabilem... Kierowca zorientowal
sie, co sie dzieje, skorygowal swoj tor jazdy, lekko dodal gazu. I szczerze
wam przyznam, pierwszy raz spotkalem sie z tym, ze ktos przyznaje sie do
popelnienia bledu na drodze. Przprosil mnie mrugajac krotko awaryjnymi. A
czemu pisze ze Krakowiak, bo samochod byl na krakowskich numerach. :)
Pozdrawiam
Wobi