....odnośnie tzw. "złomu z Niemiec"

19.03.05, 18:57
Dzisiaj przyjechał klient umówić się na montaż gazu, sprowadzonym w
grudniu "złomem z Niemiec". "Złom" to BMW 730 z 1992 roku wyglądem i stanem
technicznym przypominające auto max 2-3-letnie. W komorze silnika czystość na
każdym elemencie dosłownie jak silnik po przebiegu kilku tyś. km a nie jak
według licznika 192.000 km, wnętrze jak nowe, lakier srebrny metalik w 100%
oryginał i w 100% bezwypadkowy (obejrzałem go baaaaardzo dokładnie), bagażnik
wewnątrz wyglądał jakby nie był nigdy otwierany, podnośnik do samochodu ani
razu nie użyty, zimówki na stalowych felgach + komplet alu na Continentalach
z ciekawości zrobiłem analizę spalin - Lambda 1.002, HC 18ppm, CO 0,00,
popielniczka jeszcze "cnotliwa", wszystkie urządzenia w samochodzie
działające - możecie mi wierzyć lub nie ale w takim stanie samochodów bardzo
mało jest w naszy kraju. Szczerze mówiąc niebardzo lubię tego gościa i
dlatego też poświęciłm na oględziny jego samochodu około 1,5 godź. mając
nadzieję, że coś mu wytknę, że coś ma nie tak w samochodzie ale niestety
zrobiłem to za free i w dodatku bez satysfakcji.Jazda próbna jeszcze bardziej
mnie "rozczarowała". W poniedziałek będę go gazował.
Pzdr.
    • sherlock_holmes Re: ....odnośnie tzw. "złomu z Niemiec" 19.03.05, 19:04
      Niestety, nie każdy samochód spowadzony z Zachodu jest w takim stanie. A spora ich część po pół roku (no, może 2 latach) na polskich drogach będzie wyglądała tak jak te, które są u nas od lat kilkanastu :(
      Widziałem bardzo wiele bardzo starych samochodów - nawet VW Golfy pierwszej generacji - cóż, 20-letni (a w porywach może i 30-letni) samochód kupiony za 1 € ma taką właśnie wartość...
      Niestety, za 3 lata wiele ze sprowadzonych samochodów będzie się nadawała tylko na złom - i skończą jak stare Skody, Zaporożce, Łady itd - rozszabrowane na osiedlowych parkingach.
      PS. Co nie oznacza, że jestem przeciw sprowadzaniu samochodów - byle z głową. Mój kuzyn przywiózł Primerę kombi z 93 roku. W środku wygląda tak, że gdyby nie metryka, dałbym max. 2-3 lata. Silnik suchutki, zawieszenie OK - samochód jak nowy. Ale w końcu to polskie drogi są torem przeszkód, w Niemczech drogi są "trochę" inne...
    • typson Re: ....odnośnie tzw. "złomu z Niemiec" 19.03.05, 19:32
      popieram import uzywek. Wrecz twiercze ze uzywane auta z polski to zlom. Polacy
      oszczedzaja na serwisach, na czesciach a fekt jest taki, ze potem nie wierzysz
      wlasnym oczom widzac auto z niemiec sprzed 13 lat ;)
      najgorsze jest to, ze z chwila przyjazdu do pl auta traca serwis, opieke, po
      prostu sa demolowane
      • lexus400 Re: ....odnośnie tzw. "złomu z Niemiec" 19.03.05, 20:52
        typson napisał:

        > popieram import uzywek. Wrecz twiercze ze uzywane auta z polski to zlom.
        Polacy
        > oszczedzaja na serwisach, na czesciach a fekt jest taki, ze potem nie wierzysz
        > wlasnym oczom widzac auto z niemiec sprzed 13 lat ;)
        > najgorsze jest to, ze z chwila przyjazdu do pl auta traca serwis, opieke, po
        > prostu sa demolowane

        ....jest dokładnie jak piszesz czego dowodem jest zakupiony przeze mnie Lexus
        (obraz nędzy i rozpaczy).Zapomniałem dodać, że to BMW kosztowało gościa 2500
        EUR. Nie jest tak, że te samochody za 2-3 lata trafią na złom bo będą jeździły
        po naszych "drogach", to samo tyczy się aut jeżdżących po Polsce od nowości tym
        bardziej, że jakieś Daewoo czy Logany są od "urodzenia" miernej jakości autami
        ale mimo wszysto przeciwnicy aut zachodnich twierdzą, że co nowe to nowe. Może
        to i jest nowe ale tylko przez chwilę. Z racji wykonywanego zawodu śmiem
        twierdzić, że sprowadzone ostatnimi czasy auta do Polski są w bardzo dobrej
        kondycji i nie widze przeszkód aby takie auta trafiały na nasz rynek, są one
        owszem przeważnie ponad 10-cio letnie ale sam jeżdżę autem w tej chwili 13-to
        letnim i nie mam zamiaru go sprzedawać, oczywiście nie mogę powiedzieć, że nie
        chciałbym nowego Lexusa ale....więc skoro nie mogę mieć nowego z wiadomych
        względów to będę jeździł używanym i nie będę kupował nwego "półśrodka" za 50
        tyś.
        Pzdr.
        • sherlock_holmes Re: ....odnośnie tzw. "złomu z Niemiec" 19.03.05, 22:06
          Mnie raczej chodziło o to, że jeśli ktoś kupuje samochód za 1€, później nie będzie miał kasy na naprawę. Bo cudów nie ma - każde auto wymaga nakładów finansowych. I jeśli kogoś nie stać na wymianę klocków i tarcz hamulcowych w dużym Fiacie, tym bardziej nie stać go będzie na to samo do Passata czy Golfa I. I później takie samochody bardzo szybko osiągają stan wspomnianego przez Ciebie Lexusa :(

          PS. Właśnie taka sytuacja na rynku aut używanych sprawiła, że jeżdżę Lanosem a nie czyms innym. Bo niestety przez miesiąc czasu nie znalazłem ani jednego przyzwoitego auta w interesującym mnie rpzedziale cenowym i rocznikowym (może poza jednym Escortem w komisie przysalonowym Forda - ale on był 7 lat starszy od LAnosa :( ).
          A jak wspomniałem, sprowadzenie auta zachodniego w moim wypadku niestety nie wchodziło w rachubę :(
Pełna wersja