Dodaj do ulubionych

Qrwa,i jak tu nie klnąć?

14.04.05, 22:50
motoryzacja.interia.pl/news?inf=612724
To się w moim łbie nie mieści.
Obserwuj wątek
    • krakus.mp Re: Qrwa,i jak tu nie klnąć? 14.04.05, 22:56
      A tu jest to, co ten "Merol" napsocił tej kobiecie.

      Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Wasz artykuł o problemach jakich
      dostarcza właścicielowi nowy Mercedes Klasy C. Bardzo współczuję temu Panu, a
      zainteresowanie moje wynika z tego, że ja również jestem nieszczęśliwą
      właścicielką bardzo awaryjnego, a właściwie wadliwego fabrycznie auta tej
      marki – Mercedesa SL500. Z problemami mojego auta borykam się już ponad dwa
      lata. Interweniowałam u dealera, DCAP W-wa, w Stuttgarcie. Wykończona „wojną” z
      w/w skierowałam sprawę do sądu w 2003 roku. W październiku 2004 odbędzie się
      już czwarta rozprawa.

      Niektórzy z czytelników znają kłopoty jakich dostarcza mi moje auto z
      wcześniejszych publikacji w prasie, audycji radiowych i programu TV.

      W dniu w którym piszę do Państwa tj. 01.09.2004r po raz 100-któryś oddałam moje
      auto do serwisu, więc znowu jeżdżę autem zastępczym, tym razem Mercedesem klasy
      A.

      Lista usterek w moim SL500 może przyprawić każdego o ból głowy ale to naprawdę
      dotyczy fabrycznie nowego, pierwszego w Polsce egzemplarza Mercedesa SL.

      Lawina awarii i usterek ruszyła gdy moje auto miało na liczniku 4 tysiące
      kilometrów. I tak:





      Kilkanaście razy komputer sygnalizował niesprawność poduszek powietrznych SRS.


      Niesprawność napinacza pasa bezpieczeństwa kierowcy.


      Dwukrotna konieczność wymiany akumulatora ( po przejechaniu dom-praca i z
      powrotem musiałam na noc podłączać się do dodatkowo zakupionej ładowarki ), tu
      ciekawostką jest wyjaśnienie serwisu, że cyt. „ za mało jeżdżę” a w ogóle to
      powinnam mieć świadomość, że takie auto sprawdza się na długich trasach??? (
      codziennie Lublin-Szczecin albo postawić SL’a na TAXI??)


      *Wielokrotne samoistne wzbudzanie alarmu fabrycznego – auto wyło kiedy chciało
      i ile chciało ( byłam wzięta za złodzieja własnego auta).


      *Kilkakrotne sygnalizowanie niesprawności układu hamulcowego.


      Błędne wskazania wskaźnika poziomu paliwa (przy ¾ zbiornika sygnalizował 0 +
      sygnał dźwiękowy).


      *Szyby boczne nie dawały się otworzyć lub nie dawały się zamknąć ( jesienią
      super wentylacja!).


      *Nie dawało się ustawić lusterko boczne po stronie pasażera.


      *Nie dało się regulować ustawienia fotela kierowcy ( przy próbie regulacji
      oparcia, do przodu jechał cały fotel).


      *Awaria systemu Command ( dwukrotna wymiana, ponieważ przy pierwszej wymianie
      wbudowano mi system z trwale uszkodzonym i porysowanym ekranem
      ciekłokrystalicznym – czyżby używany????).


      *Obfite wycieki z systemu ABC (zalany garaż).


      *Łomot elementów variodachu (wielokrotne regulacje, wymiany elementów nic nie
      dały).


      *Nieszczelne uszczelki tylnej szyby (świsty powietrza w kabinie zagłuszały
      radio).


      *Zgrzyty mechanizmów przeniesienia napędu (koniec I biegu), w efekcie
      wymieniono olej fabryczny w skrzyni na gęściejszy??? – kilka miesięcy później,
      po nasileniu objawów naprawa..


      *Auto samoistnie zmieniało tor jazdy w prawo ( nierówne zużycie opony prawy
      przód to potwierdziło).


      *Awaria klimatyzacji i nawiewów na szybę przednią.


      *Awaria czujnika temperatury w klimatyzacji.


      *Awaria oświetlenia (trzeci stop).


      *Awaria elementów podnoszących klapę bagażnika ( oberwałam solidnie po głowie
      chcąc włożyć zakupy).


      *Awaria tylnego mostu (wymiana belki).


      *Oderwany wspornik podtrzymujący jeden z wydechów (auto nie było uderzone
      podwoziem co sprawdził serwis) – spawanie.


      *Blokada schowka pod fotelem pasażera.


      *Blokada popielniczki.


      *Kluczyk nie zamykał auta mimo nowych baterii.


      *Auto sygnalizowało (wyświetlanie + gong) jazdę z otwartymi drzwiami gdy ja
      stałam kilka metrów od auta.


      *Komputer wyświetlał, że nie rozpoznaje klucza gdy klucza nie było a samochód
      stał na hali serwisowej.


      *Piski hamulców – wymiana klocków i tarcz hamulcowych.


      *Lusterko boczne prawe przy zakodowanej funkcji opuszczania przy jeździe na
      wstecznym biegu nagle podnosiło się mimo nie zakończonego manewru.


      *Parktronic odczytywał nieistniejące przeszkody na pustej drodze. (świeciły i
      piszczały)


      *Komputer nie zapamiętuje ustawienia fotela kierowcy.


      *Komputer nie zapamiętuje ustawienia kierownicy.


      *Diody podświetlające obrys fotela w przycisku do jego regulacji migały jak
      stroboskop.


      *Uszczelki szyb bocznych zniszczone obustronnie – wymienione.


      *Niesymetrycznie ustawione wydechy – regulacja.


      *Niesymetryczne szczeliny między elementami nadwozia – samochód bezwypadkowy.


      *Nierówna praca silnika (falowanie)


      *Oraz wiele innych drobiazgów typu trzeszczenie czy skrzypienie.




      27.05.2004r dostałam wezwanie do serwisu w związku z akcja serwisową
      producenta – dotyczyła ona wady fabrycznej układu hamulcowego w modelach klasy
      E i SL. Wcześniej wielokrotnie zgłaszałam skargi na działanie hamulców i
      oczywiście moje auto wymagało wymiany modułu elektronicznego (serwis ponownie
      podkreślił, że to DOBRA WOLA – no cóż, komentarz pozostawiam czytelnikom)

      Proszę teraz ocenić czy to jest opis nowego, luksusowego auta. Skandalem jest
      zachowanie dealera, centrali DCAP oraz producenta w Stuttgarcie. Całą
      odpowiedzialność za wadliwy produkt według nich ponosi klient. Dealer unika
      mnie i nie stawia się w sądzie (zero zainteresowania ). DCAP pisze mi pismo, że
      mam sprawne auto, po czym następnego dnia samochód ląduje na 23 dni w serwisie
      a jazdy testowe „sprawnego SL’a” to 681 km.

      Stwierdza również, że usterki zgłaszane przeze mnie mają cyt. „charakter
      estetyczny” – gratuluję poczucia humoru.

      W jednym z artykułów Rzecznik Prasowy Pani Ferenc-Zakrzewska stwierdziła (mając
      dostęp do dokumentów), że cyt. „zaproponowano klientce wymianę auta ale się nie
      zgodziła”. Otóż prawda jest taka, że w dn. 05.01.2004 otrzymałam list z
      propozycją aktualna do 31.12.2003r (5 dni po terminie co świadczy o
      profesjonalizmie firmy) żebym dopłaciła ponad 130 tysięcy zł i kupiła sobie
      nowego SL500, czyli żebym po raz kolejny dała zarobić firmie Mercedes a sama
      znowu włożyła palce do kontaktu. No cóż, wszyscy wiemy jaką rolę pełni Rzecznik
      Prasowy.

      W tym roku moje „sprawne” auto spędziło w serwisie 82 dni, przedłużono mi o rok
      naprawy gwarancyjne, ale czy to jest łaska? Przy takiej ilości wad i usterek.
      Za każdym razem muszę stoczyć wojnę o samochód zastępczy, łącznie z
      interwencjami w Warszawie – mimo iż posiadam pakiet mobilo. Kiedyś nawet
      zaproponowano mi Mercedesa Vito. SL a Vito – niewielka różnica dla kobiety.
      Często też korzystałam z taksówek.



      Natomiast Stuttgart odpisał tylko jeden raz, że rozpoczyna dochodzenie o czym
      mnie powiadamia i do dzisiaj cisza. Sprawa została przekazana ponownie do
      Warszawy.

      Sądzę, że właściciel C-Klasy ma rację, twierdząc iż producent i Centrala DCAP
      daje przyzwolenie na takie traktowanie klientów. O dokumenty też trzeba
      walczyć. Ja w pierwszym roku eksploatacji nie otrzymałam żadnego dokumentu
      potwierdzającego moje wizyty w serwisie. Książka serwisowa też jest czysta.
      Praktyki takie potwierdzili świadkowie i inni właściciele Mercedesów.

      Zastanawiam się więc o co w tym wszystkim chodzi? Co my klienci kupujemy? Czy
      oczekujemy „dobrej woli” lub jak to nazwała Pani rzecznik Mercedesa w
      odpowiedzi na list właściciela klasy C „good will” czy produktu za jaki
      zapłaciliśmy? Czy „choroby wieku dziecięcego” jak to określa producent i
      Centrala to ma być nasz problem? Przecież od nowego samochodu wymagam tylko
      tego, żeby był sprawny a nie żeby Panowie z serwisu ciągle rozmontowywali i
      składali go w imię dobrej współpracy z klientem.

      Jeszcze jedna ciekawostka: wystąpiłam o udostępnienie mi informacji na piśmie
      jakie elementy i na jaką kwo
    • charlie_x Re: Qrwa,i jak tu nie klnąć? 14.04.05, 23:17
      ..powiedzmy w ten sposób, kiedy niegrzeczne dziecko namolnie
      dopytywało co dostanie na gwiazdkę ...prawidłowa odpowiedź brzmiała <<..a gó..o
      dostaniesz na gwiazdkę! Dziś tata psychopata odpowiedziałby ..w tym roku
      dostaniesz ..gó..o z gwiazdką na masce!>>
    • fanfan1 Re: Qrwa,i jak tu nie klnąć? 15.04.05, 09:46
      Skomentuję to tak - wiele razy występowałem w sądach reprezentując interesy
      polskich klientów przeciwko firmom zagranicznym. Firmy polskie to firmy średnie
      i duże (nawet stwierdzę, że jak na nasze warunki to nawet bardzo duże). W wielu
      tych sprawach spotykałem się z dziwną manierą polskich sądów - polski
      przedsiębiorca (firma) jest raczej podejrzany(a), a tym zagranicznym sędziowie
      starają się nie zaglądać wnikliwie w papiery. Wyroki jakie zapadały były
      czasami nie tylko kontrowersyjne, ale nawet żenująco śmieszne. Odnoszę
      wrażenie, że polskie sądy przeżywają obecnie okres "dorastania" i jeszcze dużo
      czasu upłynie aż zaczną rozpatrywać sprawy tak jak np. w U.S.A (mam też tam
      sprawę i coś na ten temat wiem), gdzie firma amerykańska (powiem od razu -
      stojąca na przegranej pozycji) jest bardzo, ale to bardzo wnikwiwie badana
      przez sąd amerykański.
      W związku z tym uważam, że tylko dalsze postępowanie przed SN może coś w tej
      sprawie zmienić.
      A tak na marginesie sprawy, to pamiętam jak niedawno pewien Chińczyk
      potraktował w dość niekonwencjonalny sposób swojego Mercedesa, który też bez
      przerwy się psuł - raczej za wiele z tego samochodu nie zostało. Sprawa jest na
      tyle ciekawa (opisywany przebieg na sprawdzenie samochodu - ponad 600 km!), że
      raczej powinna zainteresować prokuratora, a proponowanie klientowi samochodu
      zastępczego w postaci klasy A jest zwykłą złośliwością ze strony salonu.
    • sherlock_holmes Re: Qrwa,i jak tu nie klnąć? 15.04.05, 10:45
      O k...! Ja bym nie ustąpił, w razie czego rozpętałbym aferę na całą Europę (wykorzystując powiązania polskich mediów z zagranicznymi wydawcami), do tego gdyby polskie "sądy" nie pomogły, uderzałbym do stuktu, opierając się w ostateczności o Hagę. I żądałbym oprócz zwrotu pełnej kwoty za samochód również kilkuset tysięcy odszkodowania za straty na zdrowiu.

      W tym świetle ciekawie wygląda to, o czym tu pisałem:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=22746245
      PS. Piszę "sądy" w cudzysłowiu, bo jak wiadomo, nie wygrywa sprawiedliwość - w każdym razie nie w polskich sądach. A jak ktoś chce poznać polską korupcję i układy, niech uczestniczy w przetargu publicznym dla jakiegoś sądu...
    • sherlock_holmes Re: Qrwa,i jak tu nie klnąć? 13.05.05, 19:45
      Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale drugi klient Mercedesa wygrał sprawę!
      motoryzacja.interia.pl/news?inf=622444

      jak myslicie, ilu potencjalnych klientów odstraszy swoimi przygodami z 'legendą jakości"? Aż mi się chce przypomnieć przy okazji 'batmobila", że Maybach to Merol ubrany w inne szatki...
      • pap10 Re: Qrwa,i jak tu nie klnąć? 16.05.05, 10:07
        "jak myslicie, ilu potencjalnych klientów odstraszy swoimi przygodami
        z 'legendą jakości"? "

        Nikogo nie odstraszy :) Swoje naprawy Toyki opisalem na forum toyoty - ja juz
        wlasciwie mam nowe autko i dopiero teraz sie nie psuje :) Na koniec moich
        wywodow dodalem ze olejem zalewam teraz mobilem bo ponoc castrole generuja duzo
        osadow i byly przypadki zapchania kanalow olejowych w silnikach vw przez to
        wiec wole nie ryzykowac, na co dostalem komentarz ze to byl silnik vw a nie
        toyoty, toyoty sie nie psuja... I to nie jako sarkazm tylko przeswiadczenie o
        wyzszosci toyot nad reszta swiata to odebralem :)

        Wszystko sie psuje :) Tylko nie kazdy chce to widziec...

        Pozdrowka!
        Pap :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka