krakus.mp
04.05.05, 21:54
Witam.
To co dzisiaj widziałem, przeszło moje wyobrażenie o blondynkach.
Do tej pory uważałem kawały o nich za wyssane z palca.Ale myliłem się.
Jechałem autobusem, który utknął w korku.Obok autobusu stała w korku blond
pięknośc w seicento van (numeru nie zapamiętałem bo dokładnie nie widziałem).
Dokładnie obok szyby, przy której siedziałem.Nagle z tyłu dobiegł mnie dźwięk
syren karetki pogotowia.Prawie wszyskie auta (autobus też) zaczęły zjeżdżać
na bok.Prawie, bo blondynka nie zjechała, tylko poprawiała malowanie ust do
wewnętrznego lusterka! Gdy skończyła, łaskawie ruszyła do przodu
uwalniając "R" kę stojącą za jej samochodem i bezsilnie mrógającą światłami.
Komentaże w autobusie były takie,że nie nadają się na publikację.
Pzdr.