skodziara
09.05.05, 16:47
jeżdżę regularnie na przeglądy do jednego warsztatu. A tu nagle (po naprawie
blacharskiej w innym warsztacie) zaczęłam mieć kłopoty z rozruchem zimnego
silnika. Gdy wreszcie po którejś próbie udawało się uruchomić to z rury
wydechowej wydostawał się okropny dym.
Po drugie rozwaliła mi się pompa chłodząca. Jechałam spokojnie na wylotówce z
miasta gdy usłyszałam od strony prawego przedniego koła okropny zgrzyt.
Natychmiast zjechałam na pobocze i zgasiłam silnik aby zobaczyć co się stało.
Niestety pod samochodem tworzyła się bardzo szybko kałuża różowego
śmierdzącego płynu.
Co więcej później na warsztacie okazało się, że pasek rozrządu jest również
do wymiany.
A samochód kończy 4 lata w czerwcu br.
Moje pytanie teraz brzmi: czy nie za dużo tak wiele usterek w samochodzie
serwisowanym regularnie tylko w jednym warsztacie autoryzowanym?
W samochodzie który praktycznie ma tylko jednego kierowcę i przebieg 71 tys?
Dla mnie to sprawa podejrzana.