typson
24.05.05, 13:19
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2727093.html
zreszta nie pierwszy i nie ostatni niestety. I znow to samo. Teoretycznie
winna jest zawracajaca kobieta tylko, ze gdyby tak nie zapierdalal to nic by
sie nie stalo. Pisze o tym, bo kolega przejezdzal tamtedy kilka minut po
wypadku. Policja nie zdazyla jeszcze zakryc ciala i nie bylo karetki.
Motocyklista byl podobno porozrywany na strzepy, po prostu lezal niekompletny.
Musial jechac zdecydowanie ponad 100. Szkoda (gadac)