wypadek motocyklisty

24.05.05, 13:19
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2727093.html
zreszta nie pierwszy i nie ostatni niestety. I znow to samo. Teoretycznie
winna jest zawracajaca kobieta tylko, ze gdyby tak nie zapierdalal to nic by
sie nie stalo. Pisze o tym, bo kolega przejezdzal tamtedy kilka minut po
wypadku. Policja nie zdazyla jeszcze zakryc ciala i nie bylo karetki.
Motocyklista byl podobno porozrywany na strzepy, po prostu lezal niekompletny.
Musial jechac zdecydowanie ponad 100. Szkoda (gadac)
    • franek-b Re: wypadek motocyklisty 24.05.05, 13:45
      Jechalem w kierunku Ursynowa ok. 20.30 to jeszcze lezal motor (na chodniku) i
      staly radiowozy.
      Wlasnie dlatego w miescie powinno sie jezdzic powoli, wlasnie ze wzgledu na
      wlaczajace sie do ruchu auta (czas reakcji, mozliwosc spostrzezenia szybko
      jadacego auta/motoru).
      Dlaczego motocyklisci jezdza jak szaleni? Niestety tutaj bezmyslnosc zostala
      ukarana najwyzsza kara.
      • typson Re: wypadek motocyklisty 24.05.05, 14:07
        tylko, ze jak zwykle winne sa obie strony po rowno. Motocyklista, bo jechal za
        szybko i pani w lagunie, ktora jak znam zycie zwraca uwage tylko czy nie wjezdza
        pod stara tudziesz ikarusa a "reszta niech sie sama martwi". Krotko mowiac
        wszyscy tu przegrali
        • franek-b Re: wypadek motocyklisty 24.05.05, 15:06
          > tylko, ze jak zwykle winne sa obie strony po rowno. Motocyklista, bo jechal za
          > szybko i pani w lagunie, ktora jak znam zycie zwraca uwage tylko czy nie
          wjezdz
          > a
          > pod stara tudziesz ikarusa a "reszta niech sie sama martwi". Krotko mowiac
          > wszyscy tu przegrali

          Zgadza sie, przegrani sa wszyscy.
          Ale bede sie upieral, ze w miejscu gdzie jest ograniczenie 50, wlasnie ono
          jest, poniewaz wyjazdzajcym moze byc starzec 80 letni, pani po 50, czy 18 latek
          myslacy o kolezance...
          Jak jedziesz rowerem po sciezce osiedlowej nie spodziewasz sie startujacego
          737, a motocyklisci jezdza z takimi predkosciami, ktore nie pasuja do
          standardowych, oczekiwanych czasow reakcji przecietnego czlowieka. Jak
          spogladam w lusterko czy ktos z tylu nie jedzie, to jak widze auto, to wiem, ze
          nie jest w stanie przez 3-5 sek. zmienic swego polozenia w taki sposob bym nie
          mogl np. wyprzedac. Motocyklisci, jezdza tak szybko, maja takie przyspieszenie,
          ze to moje 'standardowe' okno czasowe jest zupelnie do niczego. I to jest
          problem, bo oni nie daj SZANSY by ich zobaczyc.
          • typson Re: wypadek motocyklisty 24.05.05, 15:08
            aj agrii w pelni
            • talisker Re: wypadek motocyklisty 24.05.05, 16:06
              A to nie tylko w Polsce, dzis jadac do pracy sluchalem jak to dwoch
              100 konnych motocyklistow (jeden 46 drugi 56 lat !!!) poszli na czolowke
              Jest taka ulubiona trasa motocyklistow przez gory z polnocy na poludne Austrii
              (bo duzo serpentyn) ktorej bardzo lubia uzywac. Ci przesadzili-
              jeden z nich na takiej serpentynie postanowil wyprzedic samochod a drugi
              wlasnie byl po drugiej stronie. Prawdopodobnie poszli idealnie na czolo
              nie zdazyli nawet probowac zahamowac. Z motocykli zostaly wg relacji srubki
              z motocyklistow nawet "czesci" nie.
              • jorn Re: wypadek motocyklisty 25.05.05, 19:04
                Sprawa odpowiedzialności prowadzącej Lagunę się pewnie skończy w sądzie i,
                jeśli sędzia będzie inteligentny i będzie miał jakie takie pojęcie o
                prowadzeniu samochodu, to powinien ją uniewinnić: w końcu ona miała prawo
                przypuszczać, że inni będą jechać zgodnie z przepisami lub niewiele szybciej
                (zasada ograniczonego zaufania ma swoje granice). Prawdopodobnie spojrzała, czy
                ma wolna drogę na odcinku kilkuset metrów, a motocyklisty, który pewnie wtedy
                był przed poprzednim skrzyżowaniem pewnie nawet nie widziała. Chciałbym też
                zwrócić uwagę, że motocykl wjechał w tył, a nie w bok samochodu, więc kobite
                zawróciła, a potem wjechał jej w bagażnik - gdyby uderzył tak jadąc 60-70 km/h,
                to mozna by mówić o zajechaniu drogi, ale przy dużej prędkości całkowitą winą
                obciążałbym motocyklistę.
                • tomek854 Re: wypadek motocyklisty 25.05.05, 19:09
                  Ja też. Ciekawe, co będzie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja