mrzagi01
05.06.05, 16:59
wrcalem sobie dzisiaj o 3 w nocy/nad ranem z pracowni do domciu, przejeżdzam
ostatnie skrzyrzowanie i co widzę- na jezdni na przejsciu dla pieszych leży w
pozycji embrionalnej człowiek. zatrzymałem sie, włączyłem awaryjne i ide
zobaczyć co zacz... miałem obawy, czy przypadkiem w gościa coś nie trachnęło,
ale zdrowe chrapanie delikwenta rozwiało moje obawy. usiłuje przywrócić go
światu za pomocą szturchnięć kopnięć oraz werbalnej perswazji. nie da rady,
cos bełkoce, ale zupełnie od rzeczy. biore za szmaty i probuje go jakos
sciagnac z tej ulicy. masakra- gość jest zwiotczały niczym po pavulonie. na
plecy nie wezme, bo jeszcze mnie obrzyga- o nie! nic z tego. kręce 112 - cud!
prawie natychmiast mam połączenie.(szczerze mówiąc jest to pierwszy raz,
kiedy udalo mi sie to polaczenie uzyskac- a wczesniej jeszcze mialem taka
potrzebe dwa razy- bezskutecznie)zglaszam sprawe i prosze jednoczesnie zeby
przyjechali szybko bo nie mam sumienia chlorka tak zostawic, a do pościeli
śpieszno. I W TYM MOMENCIE NASTEPUJE CUD! W mdłe ciało na hasło POLICJA
wstępuje nowy duch. żulik podrywa sie na nogi z gracją nowonarodzonej sarenki
i RUSZA. raz upada, 3razy myli kierunek (tzn. kołuje po skrzyżowaniu niczym
indianin w tańcu ptaka tudzież innego pierzastego cipióra) wali łbem w
latarnie i w końcu rusza (środkiem ulicy) w (chyba) dobrym kierunku, znika w
mroku. w tym czasie pojawia sie radiowóz, ale okazuje sie że to nie ten-
przypadkiem sie napatoczyli- a TEN to zaraz przyjedzie. Wiec prosze zeby
podali przez szczekaczke, że już nie trzeba bo miało miejsce
zmartwychwstanie. wsiadam do auta, po 100 m. jestem w domu, myje zeby ide
spac. Ojczyzno moja ukochana! ;)
BTW- ruch jak na tą godzinę był całkiem spory (głownie złotówy). i teraz
wyobrażcie sobie taki widok: stoi auto z zapalonym silnikiem a za nim jakiś
facet ściąga za szmaty z jezdni jakiś zwłoki. myśle że lekko z 10 aut w tym
czasie przejechało. uważacie że ktoś w jakikolwiek sposob zareagował? ni
chu..chu. to sie nazywa społeczeństwo obywatelskie :/