drogi a drzewa

03.10.05, 14:41
Poniwaz znow wyszla sprawa drzew na drogach to moze pare slow wlasnych
przemyslen.
Sadzenie drzew wzdluz drogi ma podloze historyczne, gdzie w dawnych czasach
wyznaczaly one droge, np zima, kiedy droga byla zupelnie zasypana.
Obecnie drzewa pelnia jedynie funkcje dekoracyjna. W krajach bardziej
cywilizowanych, osoby zajmujace sie drogami zdaja sobie z tego sprawe,
dlatego bardzo czesto drogi zabezpieczone sa przed drzewami za pomoca barier
ochronnych. Bo czymze rozni sie drzewo obok drogi od np. przepasci? niczym, i
w jednym i drugim przypadku czlowiek poza droga jest tylko z
przypadku/wypadku.
Uwazam, ze prawidlowo zbudowana droga to albo z odpowiednim poboczem (bez
drzew) lub z zabezpieczonym poboczem (bariera ochronna), ktora pochlonelaby
uderzenie w razie wypadku i nie dopuscila do spotkania z drzewem.
    • tomek854 Re: drogi a drzewa 03.10.05, 14:51
      Ale drzewa maja tez jeden pozytywny wplyw - kierowca odruchowo zwalnia, jak
      jedzie ciasna droga miedzy drzewami - odczucie predkosci jest wieksze...
      • franek-b Re: drogi a drzewa 03.10.05, 15:20
        > Ale drzewa maja tez jeden pozytywny wplyw - kierowca odruchowo zwalnia, jak
        > jedzie ciasna droga miedzy drzewami - odczucie predkosci jest wieksze...

        Byc moze, tylko przeciez mozna je zabezpieczyc:-)
        • tomek854 Re: drogi a drzewa 05.10.05, 10:46
          Jezeli przez zabezpieczenie nie rozumiesz wyciecie, to ja sie zgadzam :-)
    • lexus400 Re: drogi a drzewa 03.10.05, 20:12
      ....jak większość forumowiczów już wie, miałem już bliskie spotkanie z drzewem,
      walnąłem Passatem z prędkością 120/h w drzewo na prawym poboczu (zasnąłem za
      kierownicą). Szczęścia tylko tyle, że jechałem sam bo na miejscu pasażera było
      drzewo, obiektywnie muszę stwierdzić, że jakby nie było drzewa to przywaliłbym
      w ogrodzenie cmentarza - z jakim skutkiem nie wiem ale nie będę się już
      przekonywał.
      • typson Re: drogi a drzewa 03.10.05, 21:59
        gdyby umrzyki poderwaly sie do sprintu to stalbys sie slawny i bogaty ;)

        A tak na serio to wspolczuje. To musiala byc jedna z najchujowszych pobudek w
        Twoim zyciu ;/
      • vtec_z Re: drogi a drzewa 03.10.05, 23:47
        Zdarzyło mi się kiedyś coś podobnego choć ze znacznie szczęśliwszym
        zakończeniem.
        Prosty odcinek drogi Warszawa - Gdańsk (ok. 2 km) przez las. Zima, ale dobre
        warunki do jazdy tzn. czarna, sucha nawierzchnia, pora - wczesne popołudnie.
        Ustawiłem sobie ogrzewanie tak by ciepełko nie rozleniwiało i posuwałem swoim
        poldusiem ok 120 km/h. Wszystko pięknie, nic tylko sobie podróżować :-)
        Sen przyszedł w jednej chwili, bez ostrzeżenia. Oczka się zamknęły a ja
        popadłem w chwilowy niebyt. Szczęśliwie była to rzeczywiście tylko chwila, bo
        gdy otworzyłem oczęta zobaczyłem, że posuwam już po poboczu (asfalt) lekko
        skosem do rowu i 20 m przed nosem mam słupem hektometrażowy. Nie spodziewałem
        się, że tak szybko mogę ocenić sytuację i wykonać manewr - tzn. spokojnie
        odbiłem w prawo i zmieściłem się pomiędzy słupkiem i drzewami, po czym
        wróciłem na jezdnię na następnych stu metrach. Cały czas bez zmniejszania
        prędkości.
        Historia ma też swój aspekt humorystyczny, bo jechałem wówczas z teściową (sama
        też prowadzi i uważa się za całkiem dobrego kierowcę - ale ja jestem innego
        zdania). Teściowa siedziała cicho i dopiero po jakichś 2-3 km zapytała czy był
        to manewr zamierzony?
        Jeżdże tamtędy kilanaście razy do roku i wciąż nie mogę znaleźć miejsca, w
        którym niewiele mi brakowało do zmiany świata - a to rów za głeboki, a to
        drzewa za blisko... Ktoś lub coś musiało nade mnąwówczas czuwać.
        • typson Re: drogi a drzewa 04.10.05, 00:03
          > Ktoś lub coś musiało nade mnąwówczas czuwać.

          The power of teściowa!
        • lexus400 Re: drogi a drzewa 04.10.05, 07:39
          . Teściowa siedziała cicho i dopiero po jakichś 2-3 km zapytała czy był
          > to manewr zamierzony?

          Z zaśnięciem miałem jeszcze jeden można powiedzieć śmieszny przypadek:)
          Jechałem kiedyś (25 lat temu) z moją mamą i siostrą do Koszalina, było około
          3.00 w nocy, deszcz lał okropnie, błyskawice, no pogoda całkiem do dupy i w
          pewnym momencie widzę wóz konny, na wozie siedzi woźnica z batem więc włączyłem
          kierunkowskaz, zjechałem na lewy pas, wyprzedziłem po czym zjechałem na prawy
          niby wszystko zrobiłem prawidłowo z tym, że po chwili mama się zapytała co ja
          zrobiłem, no to mówię, że wyprzedzałem furmankę a ona mówi: przecież tam nikogo
          nie było. Zjechałem natychmiast do lasu na 2-godzinną drzemkę.
          • pap10 Re: drogi a drzewa 04.10.05, 09:13
            hehehe, normalnie sie na glos usmialem :))))

            Pozdrowka!
            Pap :)
          • andrzejmat Re: drogi a drzewa 04.10.05, 13:56
            lexus400 napisał:

            >
            > Z zaśnięciem miałem jeszcze jeden można powiedzieć śmieszny przypadek:)
            >....
            Ja też.
            Lat temu dość dużo, ruch na drogach 10% obecnrgo. Powrót z Mazur po
            całodziennych uciechach żeglarskich. Trochę po północy. Załoga spi, ja
            prowadzę. Prosta pusta droga przez las. Na srodku drogi przed nami pojawia się
            jakaś konstrukcja z zamontowaną olbrzymią paraboliczną anteną radaru
            przeciwlotniczego. Odległośc 150 m. Antena kryta jest gontami. Myśl: cholera,
            jak oni tak mogą, wojsko wojskiem, ale to jest droga publiczna. Refleksjs: no
            tak, mogą, jest po 24, teraz jeździć nie wolno. Noga wędruje na środkowy pedał
            i błyska myśl: bredzę z otwartymi oczyma. Noga na gaz. To tylko oświetlone
            korony drzew. Ale do samej Warszawy byłem już daleki od drzemki na jawie - no i
            puls miałem szybszy...

            Pzdr
            A.
            • typson Re: drogi a drzewa 04.10.05, 14:16
              drewniana antena tez jest fajna ;)

              Ja tak lubie prowadzic, ze by zaczac zasypiac musze jechac pol dnia i cla noc
              bez przerw (poza sikaniem i tankowanie). Po takiej jezdzie nad rancem mam juz
              ciezkie powieki
            • lexus400 Re: drogi a drzewa 04.10.05, 15:09
              Antena kryta jest gontami. Myśl: cholera,
              > jak oni tak mogą, wojsko wojskiem, ale to jest droga publiczna. Refleksjs: no
              > tak, mogą, jest po 24, teraz jeździć nie wolno.

              Fatamorgana:))
      • franek-b Re: drogi a drzewa 04.10.05, 09:13
        > ....jak większość forumowiczów już wie, miałem już bliskie spotkanie z
        drzewem,
        >
        > walnąłem Passatem z prędkością 120/h w drzewo na prawym poboczu (zasnąłem za
        > kierownicą). Szczęścia tylko tyle, że jechałem sam bo na miejscu pasażera
        było
        > drzewo,

        Rowniez mialem bliskie spotkanie z drzewem, auto nadawalo sie do niczego.
        Przywalilem z predkoscia, szacuje, 50 km/h

        > obiektywnie muszę stwierdzić, że jakby nie było drzewa to przywaliłbym
        > w ogrodzenie cmentarza - z jakim skutkiem nie wiem ale nie będę się już
        > przekonywał.

        Raczej lepszym dla Ciebie, poniewaz energie przejmowalby caly przod auta.
        Wlasnie ten czynnik czyni drzewa tak niebezpiecznymi - popatrzcie sobie na
        testy zderzeniowe, tam przeszkoda ma 2/3 szerokosci auta i do tego jeszcze
        chyba troche sie odksztalca. W przypadku drzewa, uderzenie nastepuje punktowo,
        czyli sila przylozona jest w jednym miejscu, jest to najgorszy z mozliwych
        przypadkow.
        • mrzagi01 Re: drogi a drzewa 04.10.05, 09:57
          czyli należy wynaleźć poziome drzewa :)
          • franek-b Re: drogi a drzewa 04.10.05, 10:11
            > czyli należy wynaleźć poziome drzewa :)

            A moze ich tam nie byc? nie jest to bardziej oczywiste? Nie mozna zabezpieczyc
            poboczy budujac bariery pochlaniajace?
            • mrzagi01 zupełnie poważnie 04.10.05, 10:57
              faktem jest, że drogi są wąskie, dziurawe obstawione drzewami i generalnie do
              dupy, ale faktem jest też, że kierowcy zdają sie tego nie uwzględniać i
              popylają jak po 6-cio pasmowych autostradach. a kolejny fakt jest taki,że na
              cywilizowanych autostradach zachodu mało kto porusza się szybciej niż 130-140
              km/h, u nas tymczasem każdy kozak ma ambicje zamknąć budzik na byle kawałku
              asfaltu. drzewa przy tym wszystkim to mały pikuś
              • franek-b Re: zupełnie poważnie 04.10.05, 11:07
                > faktem jest, że drogi są wąskie, dziurawe obstawione drzewami i generalnie do
                > dupy, ale faktem jest też, że kierowcy zdają sie tego nie uwzględniać i
                > popylają jak po 6-cio pasmowych autostradach. a kolejny fakt jest taki,że na
                > cywilizowanych autostradach zachodu mało kto porusza się szybciej niż 130-140
                > km/h, u nas tymczasem każdy kozak ma ambicje zamknąć budzik na byle kawałku
                > asfaltu. drzewa przy tym wszystkim to mały pikuś

                Ja sie z tym wszystkim zgadzam:-) w 100%:-)
                Tylko sa to 2 niezalezne rzeczy:
                1. zapewnienie odpowiedniej infrastruktury - tutaj mozna wypracowac jakis
                standard, nawet w ramach pieniedzy jakie przeznacza sie na drogi
                2. zachowanie kierowcow - to sa zupelnie inne dzialania, brak swiadomosci itd.

                A przewrotnie pytajac, to inny pikus Ci nie przeszkadza tzn. zapalanie
                swiatel... jestes za (jak dobrze pamietam), chcesz pewnie zrobic z tego
                obowiazek itd. a to jest dla mnie pikus do n-tej potegi;-)
                • mrzagi01 Re: zupełnie poważnie 04.10.05, 11:44
                  franek-b napisał:

                  >
                  > Ja sie z tym wszystkim zgadzam:-) w 100%:-)
                  to do dupy z taką dyskusją, bo ja zaraz też sie będę z tobą w 100% zgadzał ;)))
                  > Tylko sa to 2 niezalezne rzeczy:
                  > 1. zapewnienie odpowiedniej infrastruktury - tutaj mozna wypracowac jakis
                  > standard, nawet w ramach pieniedzy jakie przeznacza sie na drogi
                  Jasna sprawa- z tego co obserwuję, to tam gdzie sie coś przebudowuje, to robi
                  się to już w przyzwoitym standardzie (pobocza, balustrady...itp). na pewno
                  powinno się robić więcej, jeżeli nie cięższych prac budowlanych, to
                  przynajmniej zadbać o staranne oznakowanie poziome (porządnie wymalowane linie)
                  gęściej rozmieszczone odblaskowe słupki i inne takie drobiazgi na które się nie
                  zwraca uwagi, bo sie przywykło do chujni. na masową wycinkę drzew "bo
                  Otylia..." sie nie zgadzam
                  > 2. zachowanie kierowcow - to sa zupelnie inne dzialania, brak swiadomosci itd.
                  no przede wszystkim ciśnieniowcom trzeba uświadomić że jest jak jest i droga
                  krajowa nr 8 to nie route 66
                  > A przewrotnie pytajac, to inny pikus Ci nie przeszkadza tzn. zapalanie
                  > swiatel... jestes za (jak dobrze pamietam), chcesz pewnie zrobic z tego
                  > obowiazek itd. a to jest dla mnie pikus do n-tej potegi;-)
                  nie przeszkadza mi- nie powiem, że zapalam zawsze, ale będąc w trasie tak.
                  spotkałem się z naukowymi opiniami które potwierdzają wpływ zapalonych świateł
                  na bezpieczeństwo, jak i temu przeczącymi, więc sam nie wiem- (tu się moje
                  poglądy nieco zmieniły, bo kiedyś dałbym się pokrajać za światła) na pewno to
                  nikomu nie szkodzi. Biorąc natomiast pod uwagę ilu kierowców ma problem z
                  zapaleniem świateł nawet w warunkach ewidentnie ograniczonej widoczności, to
                  może było by lepiej zrobić z tego obowiązek całodobowy. było by przy okazji
                  łatwiej odłowić jednookich ;)
                  • tomek854 Re: zupełnie poważnie 05.10.05, 10:56
                    > no przede wszystkim ciśnieniowcom trzeba uświadomić że jest jak jest i droga
                    > krajowa nr 8 to nie route 66
                    ... bo jak oni mysla, ze droga nr 8 to route 66, to im z tego wychodzi road to
                    hell czyli route 666 :P
          • rapid130 Re: drogi a drzewa 04.10.05, 12:10
            mrzagi01 napisał:

            > czyli należy wynaleźć poziome drzewa :)

            Lepiej nie!
            Widziałem dawno temu w "Motorze" foty Forda Sierry, który nadział się na
            poziome drzewo.

            Wlazło przez prawą przednią lampę, narobiło bałaganu pod maską, przebiło się
            przez przegrodę czołową, wyszło przez konsolę środkową deski rozdzielczej,
            połaskotało kierowcę pod prawą pachą, rozłożyło oparcie przedniego fotela,
            przebiło się przez tylną kanapę i wyszło przez prawą tylną lampę.

            Ford nadział się na dłużycę wiezioną na nieoświetlonej przyczepie po zmierzchu.
            Kierowca poszedł po pomoc, a gdy wrócił zastał tylko odcięty pień w
            samochodzie. Pod jego nieobecność sprawcy prędziutko wzięli w ruch piły i
            odjechali w siną dal.
            • mrzagi01 Re: drogi a drzewa 04.10.05, 12:17
              jezu! ależ to hollywoodzkie!
              to powinny być drzewa poziome i poprzeczne do kierunki ruchu zarazem ;)))
    • rapid130 Re: drogi a drzewa 04.10.05, 12:16
      Nigdy nie przysnąłem za kierownicą.

      Zawsze w porę potrafiłem sobie powiedzieć "Pass".

      Zdarzyło mi się nawet zatrzymać się na półgodzinną drzemkę 15 km po wyjeździe z
      domu, a innym razem 10 km przed domem. ;)
      • tomek854 Re: drogi a drzewa 05.10.05, 11:07
        A mi sie ostatnio zdarzylo.

        Chcialem sobie powiedziec 'pas' ale jak na zlosc akurat sie zaczela autostrada.
        Otworzytlem sobie szybke i mowie 'do pierwszego parkingu' - ex dziewczyna na
        tylnym siedzeniu marudzi ze zimno.

        Wlaczylem nawiew - to niedoszla tesciowa na lewym fotelu marudzi ze zimno

        Wlaczylem radio - jakas rabanka techno akurat leciala - to obie marudza 'co za
        okropna muzyka' i 'ty myslisz tylko o sobie - wielki pan kierowca'

        (pewnie, k..., a ze one sobie widoczki ogladaly a ja zapierdalalem 500 mil w
        ramach odpoczynku po 3 miesiacach pracy kierowcy to sie juz nie liczy, nie?)

        Ale nie o tym mialo byc :P

        W kazdym razie wlaczylem jedzom grzanie i rozgladam sie za parkingiem. Jak na
        zlosc nie ma i nie ma...

        Nagle patrze, a na liczniku 90 mil, a 2 m przede mna jakas osobowka...

        Gwaltowny ruch kierownica, troche zarzucilo, zjazd na pobocze otwarcie okna na
        maksa i dociagniecie powoli do najblizszego wylotu z autorstrady. Gdyby to byl
        sprinter albo np. duzy fiat to juz bym tu nie pisal, bo one tego nie wybaczaja...

        Ka uratowalo mi zycie troche ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja