mrzagi01
27.10.05, 12:55
ostatnio zrobiło się politycznie do tego stopnia, że nawet Makłowicz dusząc
na ekranie tv kaczke z grzybkowym nadzieniem niejako "sie opowiedział", no
wiec i ja wrzuce swoje trzy grosze.
i tak- z jednej strony czytam mrożące krew w żyłach przypadki kolegów z
galicji (vide: "piracka lista krakusa") i mazowsza ("kazania" mejsona). Z
drugiej ostatnimi czasy dużo i intensywnie podróżuję zachodnią polską po osi
północ-południe. i co? a to, że może i chciałbym z takich podróży przywozić
garsciami horroryczne historie o jebnietych scigantach, tjuninkowcach, PH,
karkach czy kapelusznikach i dzielić się nimi z wami. Tylko że problem jest
taki,że nic sie nie dzieje- nuda. jadą sobie auta- jedne szybciej drugie
wolniej, grzęzną w korkach, zmieniają pasy, wyprzedzają, są wyprzedzane,
tiry, vany, osobówki.... i to wszystko jakoś tak spokojnie, bez nerwów, rzec
można odpowiedzialnie. Owszem, trafi się i matołek, są wypadki, samochody
wpadają w poślizgi (patrz: 2-gie życie apodemusa), ale widmo kostuchy jakieś
takie blade i mało sugestywne (i chyba z roku na rok coraz bledsze). I co o
tym myśleć? czy to wy- panowie przesadzacie,czy ja jestem tolerancyjny, czy
są dwie różne polski? fakt jest taki,że polska przez którą podróżuję, wg
rozkładu głosów w wyborach i PiSiorowej retoryki, to polska liberalna. Do
tego jest to ta polska z której bliżej i łatwiej do berlina czy drezna niż
warszawy. bywamy tam. i może jest tak, że bardzo chcemy,żeby powrotne
przekraczanie granicy nie szczypało w oczy? nie wiem, tak sobie głośno
myślę....