o włos :\

14.11.05, 10:44
wczoraj, prawie w tym samym miejscu (100 m dalej) w którym na wiosne
tryknąłem citroena o mały włos przyładował bym w kadeta powożonego przez
kolejnego matołka. okoliczności też podobne- jechałem z familią na basen.
sytuacja wyglądała tak (z mojej strony) - droga z pierwszeństwem przejazdu na
skrzyżowaniu poprowadzona byłoa w lewo (o czym informował stosowny zestaw
znaków) ja miałem jechać prosto w podporządkowaną. cymbał który wyjechał z
lewej i chciał skręcić w tą samą ulicę co ja, uznał że jego pierwszeństwo
jest bezwzględne i wpieprzył mi sie przed maskę. szczęśliwie udało mi się go
bezkolizyjnie myknąć z prawej, a ten ciul jeszcze za mną trąbił i machał
łapami. akurat jechaliśmy w to samo miejsce i parkowaliśmy niedaleko (on też
z żoną i z dzieckiem) chyba w międzyczasie zaczapił co jest nie tak, bo kiedy
mu grzecznie zasugerowałem, że jak ma problemy z rozróżnianiem prawej i lewej
strony, to niech sobie napisze markerem na dłoniach, to mamrotał jakieś
przeprosiny.
    • truskava Re: o włos :\ 14.11.05, 11:07
      Ja w sobotę nieźle nawywijałem, dobrze, że skończyło sie na strachu.
      Jechałem "Żwirkami" (taka sobie dwupasmówka w Wa-wie). Fakt, jechałem trochę
      za szybko, może nawet więcej niż trochę. Dojeżdżam do skrzyżowania
      z ul. Banacha - a tu semafor zmienił sie z zielonego na zółte. Odległośc była
      taka, że nie było szans na przejechanie skrzyżowania "na żółtym", więc hamuję
      - a tu zonk: mokry asfalt, śliski jak cholera (zimówki) - i kocertowo
      prześlizgałem sie przez skrzyżowanie na zablokowanych kołach.
      Mój fart polegał na specyficznym układzie świateł na tym skrzyżowaniu:
      Jechałem w stronę okęcia. Gdy zapaliło się "czerwone" dla mnie, to jeszcze
      przez dłuższą chwilę jest zielone dla jadących z przeciwka (od strony Okęcia).
      "Moje" czerwone daje im szansę skręcic w leweo (w Banacha) - nie ma oddzielnego
      cyklu dla lewoskrętu - ale oni nie widzą, że mam czerwone - reagują dopiero na
      zatrzymujace sie samochody - a ponieważ ja nie zatrzymywałem się, tylko
      ślizgałem się prostoliniowo z niedużą utratą prędkości, więc roztropnie nikt
      nie wjechał na skrzyżowanie. Samochody wyjeżdżające z Banacha oczywiście miały
      dalej "czerwone", więc z ich strony zagrożenia nie było. Ale na typowym
      skrzyżowaniu byłby taki dzwon, że szkoda gadac. Jeszcze jakby pieszy się trafił....
      • bassooner Re: o włos :\ 14.11.05, 18:00
        zmów w intencji tego farta dziesięć ZDROWASIEK...a będzie ci odpuszczone
        • bassooner Re: o włos :\ 16.11.05, 23:58
          A jako pokute zadzwoń do Radia Maryja...
      • mejson.e Błocko 16.11.05, 20:58
        Miałeś kupę szczęścia - daj na mszę!

        Aura nas rozpieszczała ostatnio i niejeden kierowca zapomniał, że to jesień.
        Nazbierało się kurzu, póki mocniejszy deszcz tego nie spłucze to będziemy mieli
        w porannej rosie albo lekkiej mżawce jeden najpaskudniejszych stanów nawierzchni
        - niewidzialne błocko.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • niknejm Re: o włos :\ 16.11.05, 10:44
      Czcigodni... Lato się skończyło, pamiętajmy o tym!

      :-)

      Pzdr
      Niknejm
Inne wątki na temat:
Pełna wersja