Znikający punkt

04.12.05, 13:26
Stoję sobie wieczorem przed czerwonym światłem na Puławskiej w Warszawie,
przede mną "stopuje" mi po oczach trzema lampami stop wiśniowa meganka.

Sygnalizator zmienił światło na zielone i mój poprzednik ... zniknął.

Gdy zgasły jego stopy okazało się, że z tyłu nie ma żadnych świateł, później
okazało się że z przodu też mu nic nie świeciło.

Zastanawiam się, jakim trzeba być zakręconym, by jeździć po ciemku bez
świateł. Chociaż "do przeżycia" wystarczało światło licznych tam latarni ale
przecież widać, (że nie widać) własnych świateł.

Niektóre samochody włączają podświetlenie deski rozdzielczej po włączeniu
zapłonu (polonez caro MR '94) i pewnie nowa meganka też tak ma, bo nie
wyobrażam sobie, że komuś nie preszkadzałaby "ślepa" deska rozdzielcza.

A co do poloneza, to owe "usprawnienie" powodowało bardzo duży udział tych
pojazdów wśród jeżdżących bez świateł po zmroku.
Niejeden radiowóz taki widziałem...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mapmuh Re: Znikający punkt 04.12.05, 16:13
      Kiedyś o 23 jechałem krakowskimi Alejami Trzech Wieszczów i zmieniałem pas, oczywiście upewniwszy się wcześniej w dwóch lusterkach, że nikomy drogi nie zajadę. Mimo, że za mną było całkiem "czysto" (czy raczej czarno) zostałem otrąbiony przez VW Polo w wersji shadow. Dopiero na najbliższym czerwonym poinformowałem mrocznego jeźdźca, że jedzie bez świateł. Hehe, jak opuściłem szybę, to człowiek wyglądał, jakby chciał uciekać...
      • bassooner Re: Znikający punkt 04.12.05, 16:35
        Musisz groźnie wyglądać mapmuhu.
        • mapmuh Re: Znikający punkt 04.12.05, 17:42
          Jeżdżę samochodem kojarzącym się z dresiarską przestępczością na szczeblu niższym. Ot i cała tajemnica.
    • truskava Re: Znikający punkt 05.12.05, 08:26
      mejson.e napisał:

      > Stoję sobie wieczorem przed czerwonym światłem na Puławskiej w Warszawie,
      > przede mną "stopuje" mi po oczach trzema lampami stop wiśniowa meganka.
      (...)

      Hmmm... ja jeżdżę wisniowa meganką....


      > Zastanawiam się, jakim trzeba być zakręconym, by jeździć po ciemku bez
      > świateł.
      (...)
      > Niektóre samochody włączają podświetlenie deski rozdzielczej po włączeniu
      > zapłonu (polonez caro MR '94) i pewnie nowa meganka też tak ma, bo nie
      > wyobrażam sobie, że komuś nie preszkadzałaby "ślepa" deska rozdzielcza.
      (...)


      Ufff.... to nowa meganka, czyli nie ja ;-)
    • qrakki999 Re: Znikający punkt 05.12.05, 16:20
      Eeee można - przyznam się że ja kiedyś przejechałem ok 22.00 spod dworca
      centralnego na rondo babka bez świateł i z włączona lampką wewnątrz - i
      zupełnie nic mi nie przeszkadzało:) A w Felicii bez włączonych choćby
      postojowych nie podświetlają się zegary:)

      A co do wyczynów policji to w zeszłym tygodniu widziałem jak na skrzyżowaniu
      Sobieskiego i Dolinki Służewiecekiej (tam przy stegnach) jechała karetka za nią
      radiowóz i tak im się piekielnie spieszyło (jechali ok 50 na oko) że jak
      zapaliło się czerwone!! właczyli sygnał przetoczyli się przez skrzyżowanie a za
      nim wyłaczyli sygnał - dla mnie to czyste kurewstwo - bo ktoś trzeci mógł
      dzieki takiemu lenistwu zostać kaleką.

      pzdr
      Q
Pełna wersja