Śmierć w maluchu z miłości

15.01.06, 11:29
www.nowydzien.pl/nowydzien/1,70091,3113312.html
Czytająć tę relację, dostałem gęsiej skórki, gdy wyobraziłem sobie że zamiast
TIRa mogła wtedy jechać rodzina z małymi dziećmi w jakimś dużym samochodzie.
Ten zakochany, nieodpowiedzialny, głupi, młody człowiek mógł zabić nie tylko
swoją dziewczynę, ale również wiele innych osób.
Aż się prosi, by badania psychotechniczne i psychologiczne były obowiązkowe
nawet na prawo jazdy kategorii amatorskiej.
    • tomaszek874 Re: Śmierć w maluchu z miłości 15.01.06, 12:10
      no fakt. chociaż wiesz, z drugiej strony nie sądzę żeby wybrał jakieś auto osobowe. Specjalnie wybrał ciężarówke :(
      • hauabaua Re: Śmierć w maluchu z miłości 15.01.06, 14:44
        Kurczę, zastanawiam się, co musi się dziać w głowie człowieka, zanim zdecyduje
        się na taki krok...
        .
    • bassooner Re: Śmierć w maluchu z miłości 15.01.06, 17:08
      Romeo i Julia.
    • pizza987 Re: Śmierć w maluchu z miłości 15.01.06, 21:50
      Tylko nie musieli do tego mieszać Bogu ducha winnego tirowca. Facet ma teraz krechę na życiorysie do końca. Niby nie jest winny, ale świadomość tego co się wydarzyło ma i będzie miał do końca życia. Mogli wybrać jakiś mur, drzewo, słup lub urwisko, a nie inny samochód który w końcu ktoś prowadzi...

      Trochę nie na temat, ale maszynista pociągu osobowego który jechał zgodnie z przepisami w 1980r. w Brzozoe Toruńskiej (nie on był winny, na jednotorową linię mimo czerwonego sygnału wjechał towarowy) po ponad dwudziestu latach nie chce o tym mówić. Nie był i nie jest winny, ale ma świadomość że zginęło wtedy kilkadziesiąt osób.... (Historia wypadku opisana w DUZYM FORMACIE coś ok. 2 lata temu).
    • mrzagi01 Re: Śmierć w maluchu z miłości 16.01.06, 07:47
      ciekawe ile z tej historii to konfabulacja gazety? wg mnie sporo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja