W poniedziałek ... mnie nie ma już.

24.03.06, 10:45
No więc skoro forum nam się trochę rozpolitykowało, to ja wtrące swoje 3
grosze. Dwa tygodnie temu kupiłem sobie bilet do Irlandii i lece w ten
poniedziałek. Niestety ale tutaj nie mogę się przestawić na pracowanie za
jakieś śmieszne kwoty, pracowałem w USA i wiem jak człowiek powinien być
wynagradzany, nawet za prostą ale uczciwą pracę. Żeby nie bylo że poddaje się
bez walki, próbowałem w Polsce, ale po 2óch miesiącach zrezygnowalem...
poprostu wynagrodzenie za pracę na zmiany w weekendy itd. (mimo że całkiem
fajną) było śmieszne. Doszedłem do takiej konkluzji że w ekstremalnym wypadku
opłaca mi się jechać na 3-4 miesiące do USA, popracować a reszte czasu być w
Polsce i być studentem bo będę miał lepsze warunki finansowe niż pracując u
nas. Moi znajomi też tak myślą, ciekaw więc jestem kiedy nasi kochani politycy
zorientują się że nie ma kto tu pracować a oni rozmawiają o szpiegach
podsłuchach i odnowie moralnej. Szczerze mówiąc nie chciałbym wyjechać, ale
wiem że jak tego nie zrobię chociaż na trochę to w żadnej pracy tutaj nie będę
pewny że dobrze zrobiłem zostając...
Pozdrawiam
    • wo_bi Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 10:52
      No patrz, podobnie mysle.
      Ja zastanawiam sie nad krajem za oceanem, w ktorym zreszta w zeszlym roku bylem.
      Ale najpier skonczyc studia, ktore zaczalem bezsensownie. Tzn. podyplomowe, byla
      to decyzja zla, i koncze je tylko dlatego, ze szkoda mi wlozonych w to pieniedzy.

      Pozdrawiam
      Wobi

      PS. Powodzenia, przyslij kartke. :) A z kartka bilet dla mnie ;)
    • tomek854 Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 10:54
      No i masz to samo co ja.

      Do tego dochodzi jeszcze taka kwestia, że np. w moim przypadku zmarnuje się moje wykształcenie - bo jadę jeździć ciężarowką mając ukończone studia nauczyciela fizyki. Tylko że mój angielski nie pozwoli mi na bycie nauczycielem, niestety - przynajmniej na razie. W Szckocji nauczyciel zarabia nieco więcej od kierowcy ciężarówki, natomiast szkocki kierowca ciężarówki zarabia pensję polskiego nauczyciela w 2-3 dni. Rachunek jest prosty.

      Wśród moich znajomych prawie wszyscy już wyjeżdżaja - ci co pokończyli studia to w 70% już poza krajem!!!! Zostają tylko Ci, którzy mają tu dzieci - ale i oni zaczynają się zastanawiać.

      Ostatnio spotkałem się z harcerzami z dawnych lat - wszyscy juz byli, co najmniej na wakacje, wszyscy myslą o wyjeździe - że nie wspomnę, że większosci brakowało, bo siedzi za granicą :( :( :(

      Moja prognoza jest taka: wyjeżdżają wszyscy młodzi, wartościowi z wyjątkiem tych, którym udaje się złapać dobrą, uczciwie płatną pracę. Mohery nie mają z kogo zssysać kasy na górników, becikowe, teczki, instytuty, komisje i takie tam, to się dobierają do tych "bogaczy". To wtedy i bogacze się wkurwiają i w dużej części wyjeżdżają - bo ponieważ młodzi siedzą za granicą a u nas w kraju same mohery nie ma szans na zmianę w wyborach!!!

      Obym się mylił.

      Zjadłem śniadanko, załatwiłem co miałem załatwić - wyruszam do lexusa.
      • wo_bi Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 11:19
        tomek854 napisał:

        > Zjadłem śniadanko, załatwiłem co miałem załatwić - wyruszam do lexusa.
        >

        Pozdrow Lexusa :)
        • tomek854 Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 25.03.06, 01:41
          Lexus!!! Masz pozdrowienia od wobiego :D
          • wo_bi Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 26.03.06, 22:36
            tomek854 napisał:

            > Lexus!!! Masz pozdrowienia od wobiego :D
            >
            Dzieki, wiedzialem, ze moge na Ciebie liczyc. ;D
      • typson Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 12:42
        > Zostają tylko Ci, którzy mają tu dzieci - ale i oni
        > zaczynają się zastanawiać.

        np ja. Czasem mysle o wyjezdzie ale jednak tu, z duzym trudem ale jednak, dajemy
        jakos rade. Choc powiem szczerze, ze gdybym mial na papierze wykształcenie to
        zaczalbym sie starac o wize imigracyjna do... Australii ;)
        • frax1 Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 16:00
          Nie wiem czy wyjade na stałe ale póki co nie widzę siebie tutaj. Mam licencjat z
          turystyki i rekreacji (choć tak naprawde interesuje mnie ta pierwsza) więc nie
          ma różnicy czy będę pracował w branży tu czy tam. A co do pieniędzy, fakt nie są
          one najważniejsze w życiu... ale kurcze jeżeli ja zarabiam tyle że jakbym chciał
          się wyprowadzić do swojego własnego mieszkania to mnie nie byłoby stać na to w
          żaden sposób to chyba to jest coś nie tak. W USA byłem dwa ostatnie lata i
          prawda jest taka że to mnie trochę rozpuściło. Póki co do USA nie chcę lecieć
          (mógłbym starać się załatwiać wyjazd na 1,5 roku a potem coś wymyśleć) bo to
          mimo wszystko ciut daleko, a z wysp lot do Polski to chwilka...
          Mam mieszane uczucia, w USA wiem czego się mogłem spodziewać a tutaj? Zobaczymy
          jak będzie mam nadzieje że nie najgorzej, szczęślwie język angielski mam
          opanowany całkiem przyzwoicie.
          Pozdrawiam
          • frax1 Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 16:01
            P.S i pozdrówki dla lexusa :)
      • typson Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 13:12
        > Zjadłem śniadanko, załatwiłem co miałem załatwić - wyruszam do lexusa.

        no wlasnie, pozdrów!
        • bassooner Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 14:27
          Ja zostaję.
          Nie zarabiam wiele ale też się zbytnio o kasę nie staram.
          Jak będę więcej potrzebował to w pierwszej kolejności poszukam tutaj.
          Tu jest moja Ojczyzna nawet z tym rydzykiem,mocherowymi i pisiorami.Z
          tymi,którzy nienawidzą Żydów,masonów,gejów i ch.. wie jeszcze kogo sami nawet
          nie wiedząc dlaczego.Tu walę naftę z kumplami,którzy myślą podobnie jak ja i
          waląc wkurzamy się na nasz kraj.Tu już chyba 19 lat dojeżdżam do wielkiego
          miasta pociągami tracąc kupe czasu.Ale nie jest źle,do przodu,powolutku i z
          bananem na ustach.
          • bassooner Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 14:27
            Acha...pozdrów lexia.
          • typson Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 16:07
            tez jestem podobnego zdania. Tylko zmiany polityczne, ktore ostatnio zachodzą w
            kraju to jak naplucie mi w twarz. Żyje uczciwie, place za parking w centrum,
            place podatki i nie mam lewych kosztow, nie biore lewych zwolnien, nie leje
            opału, nie parkuje na miejscach dla inwalidow, staram sie odpowiadac usmiechem i
            uprzejmoscia na drogowe chamstwo (działa!) i ogolnie jakos moja swiadomosc i
            postawa jako obywatela zwyżkuje od jakiegos czasu. Tylko te wybory i Ci kretyni
            u koryta. Narzucanie mi religii, norm moralnych, kolejnych zakazow, sposobu
            myslenia - wszystko to przekresla wszelkie chceci bycia coraz lepszym
            obywatelem, po malu mi sie odechciewa. Boje sie, ze ktoregos dnia szef powie, ze
            musze jechac na rok gdziestam to sie zabierzemy wszyscy i tyle.
            • lexus400 Dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki za pozdrufka:) 24.03.06, 18:04
              No to odprawiłem Tomka syna Scorupą, prawdę mówiąc nie przypuszczałem, że
              przygotowanie samochodu zajmie tyle czasu, fakt był sporo zaniedbany ale za to
              naprawione zostały rzeczy do których nie było czasu podejść przez parę lat albo
              się nie chciało - jak to w porzekadle szewc w dziurawych......
              Wracając do tematu, ja też już kiedyś pisałem, że chodzą mi myśli po głowie aby
              z tego kraju emigrować i wszystko na to wskazuje, że czas pomyśleć o tym poważnie.
    • marekatlanta71 Do potencjalnych imigrantow 24.03.06, 18:54
      Chcialem tylko powiedziec, ze zmiana kraju zamieszkania wcale nie jest taka
      fajna na poczatku - trzeba z 5 lat zeby sie odbic. A poczatki sa ciezkie - nawet
      nie wiecie ile rzeczy posiadacie, ktore po przenosinach trzeba bedzie kupic lub
      wynajac. Poczynajac od sztuccow a skonczywszy na mieszkaniu/samochodzie.
      Przerabialem ten bol calkiem niedawno; zreszta do dzis w PL jezy kupa rzeczy
      ktore musze kiedys tu przywiezc, ale przy najnowszej redukcji wagi bagazu w
      samolotach bedzie to jeszcze trudniejsze.

      Ale netto sie oplaca - w PL mialem dobra prace i dobra pozycje; koledzy ktorzy
      zaczynali ze mna zarabiala teraz po 15 tys. PLN brutto i jezdza firmowymi
      limuzynami. Jezeli porownamy "relatywna" pozycje spoleczna, to nadal im do piet
      nie dorastam - oni sa klasa wyzsza w PL. Tyle ze jak zapytam jak im idzie
      oszczedzanie na starosc, to okazuje sie ze nikt nie oszczedza...

      Aha - to do Tomka - kierowca ciezarowki moze byc kazdy, a uczenie fizyki jest
      znacznie trudniejsze. Nie rezygnuj z tego co umiesz. Moja zona miala przez
      pewien czas plany pracy w sklepie. Zabronilem jej i zmusilem do nostryfikacji
      dyplomu - jeszcze rok jej stazu i zamienimy sie - ona bedzie zarabiala na zycie,
      a moje zarobki beda na przyjemnosci i "kieszonkowe".

      P.S. Kierowcy ciezarowek w USA ponad $100K rocznie zarabiaja...
      • frax1 Re: Do potencjalnych imigrantow 24.03.06, 19:18
        Dlatego USA nie rozważam jako miejsca "na stałe". Po moim pierwszym pobycie tam
        myslałem o tym, ale jednak nie. Moja chęć wyjazdu jest podyktowana tym że wiem
        iż w mojej branży wyuczonej i tak musze zacząć od najniższych stanowisk a w
        Polsce trudniej jest awansować, na najniższych stanowiskach tak naprawde zarabia
        się grosze. Mam wielu znajomy 20 paroletnich, którzy zostali w USA, kształcą się
        tam i może do czegoś dojdą. Pozatym wracając jeszcze do kwesti finansowych, ja
        jako student mogę oszczędzać całkiem nieźle i dzięki temu z wakacyjnych wojaży
        mogę przywieźć sporą (jak dla mnie) sumkę.
        Chcę spróbować Irlandi, jeżeli okaże się że mogę tam rozwijać się w swoim
        kierunku to tak będę robił. Może uda mi się skończyć jakieś kursy związane z
        zawodem też dobrze. Wiem że moje doświadczenia w USA pomogły mi w znalezieniu
        pracy w Polsce, ale to dlatego że zarobek połączyłem z moją dziedziną nauki(o
        ile turystykę tak można nazwać:) ).
        Pozdrawiam
      • kowalesik Re: Do potencjalnych imigrantow 24.03.06, 20:30
        I tutaj sie z Markiem zgodze. Latwo jest rzucac stwierdzenia "Emigruje!",
        wykonac jeszcze jako tako, ale po przyjezdzie wcale nie jest rozowo. Jest
        dokladnie tak, jak Marek napisal - zaczynac trzeba praktycznie od zera, masz
        jedynie to, co ze soba przywiozles. Mysmy z zona przyjechali z czterema
        walizkami. Teraz jak na to patrzymy to az chce sie powiedziec, ze chyba bylismy
        niespelna rozumu :) Nie zaczynalismy od pracy fizycznej tutaj, jak wielu
        imigrantow na poczatku, od razu trafilismy do amerykanskich firm, pracujemy w
        naszych wyuczonych zawodach, znajomi Amerykanie twierdza, ze bardzo dobrze
        wystartowalismy. Pracy szukalismy kilka miesiecy. Jak juz dostalismy, od razu
        inwestycje w siebie - dodatkowe kursy zawodowe, szkolenia, zona nawet poszla na
        MBA. Na poczatku bylo bardzo ciezko, czasami do wyplaty zostawalo nam na
        tydzien $100, normalnie jak w czasach studenckich :) Dzisiaj jest juz o wiele
        latwiej. Rzeczywiscie, zeby sie odbic potrzeba jakies 5 lat.
        Teraz juz mozna zyc jako tako, pozwolic sobie na wieksze lub mniejsze zbytki i
        cos odlozyc :)
        Pozdrawiam wszystkich
        • plawski Re: Do potencjalnych imigrantow 24.03.06, 20:51
          Wasze uwagi są bardzo cenne. Dzięki za nie. Ja się jakiś czas temu tez
          napaliłem na wypad z tego barłoga ale pogadałem z kilkoma ludźmi i nie wiem,
          czy już nie jestem na to za stary :). Tak czy siak, trzeba sie szybko decydować
          bo jak tak dalej pójdzie Panie w polytyce to nie każdemu paszport będa dawać...
          Pozdrawiam.
      • tomek854 Re: Do potencjalnych imigrantow 25.03.06, 01:44
        Wiem, nie chce cale zycie byc kierowca ciezarowki (chociaz to podobno wciaga). Ale jednak prestiżem zawodu nauczyciela (o ile jeszcze jest cos takiego w PL) dzieciom przyszlym bytu nie zapewnie. za 1200 zlotych mozna spokojnie wyzyc, ale kupic np. mieszkanie jest juz naprawde ciezko.
    • waga71 Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 19:00
      jak czytam te Wasze posty, to przykro mi jakoś
      kto w takim razie tutaj zostanie?
      • bassooner Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 19:36
        Wago!
        Towarzystwa dotrzymają ci posłowie RP.
        • bassooner Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 19:54
          i ja.
          • pizza987 Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 20:50
            I pizza, który naiwnie myśli że jakoś z tą swoją mikrofirmą będzie w stanie jakoś tutaj utrzymać rodzinę i siebie. Chociaż jest ciężko to wolę być tytaj, ale nie znaczy to że potępiam kogokolwiek kto podjął decyzję o wyjeździe. Po prostu jak popatrzę ile siebie włożyłem w to co robię to nie potrafię tego przekreślić i stwierdzić że wyjeżdżam. Chociaż po skończonych tutaj targach (dzisiaj skończył się AUTOMATICON 2006 w razie co www.automaticon.pl) czuję się trochę dziwnie. Trochę jak ostatni mohikanin (cytat ze znajomego urzędującego na targach obok) co jeszcze w swojej branży tutaj coś produkuje a nie tylko handluje pod życzliwym okiem kontrachenta z zchodu jego towarem. Niektórzy patrzą na mnie jak na dziwaka, że tyle robię za tak małe (w przeliczeniu na wkład pracy) pieniądze. Że dlaczego nie chcę pojść do pracy u Niemców, którzy zdominowali póki co ten teren. Wiem że wielu konkurentów traktuje nas jak jakiś relikt. I niektórzy czekają na to żebyśmy zniknęli na dobre, ale są i tacy, którzy doceniają starania o utrzymanie się na powierzchni.
      • typson Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 24.03.06, 22:07
        na forum - wszyscy. W koncu internet jest wszedzie poza chinami i w ktotce polską ;/
        • lobuzek1 Re: W poniedziałek ... mnie nie ma już. 26.03.06, 12:37
          Ja tu zostaję. Byłem przez jakiś czas w Stanach, fajnie było, ale to trochę
          cygańskie życie. Mam fajną pracę, dającą dużo satysfakcji i z definicji
          apolityczną, co jest bardzo wielkim plusem. Mam w dupie partie, ministrów i
          moherowców wraz z Rydzykiem, leję na nich ciepłym moczem. Dodatkowo moje
          wykształcenie uniemożliwiłoby mi pracę za granicą w swoim zawodzie. Ale tak z
          perspektywy kilku lat, jeśli nie udałoby mi się z pracą, to nie zastanawiałbym
          się ani chwili. Za 1000 zł nie da się utrzymać rodziny.
    • mejson.e Bon Voyage!. 26.03.06, 20:44
      Szkoda, że tak się porobiło :(

      Ja o emigracji nigdy poważnie nie myslałem, na studiach saksowałem we Włoszech i
      w Norwegii ale zawsze to były pojedyncze miesiące, nigdy lata.

      Mam ten fart, że w Polsce udało mi się dorobić mieszkania i przyzwoitej pracy.

      Zagranica wygląda kolorowo, fakt że jest już mniejszy kontrast niż przed 1990,
      ale i tak dużo lepiej niż u nas.
      Wszyscy wiedzą, że w obcym kraju długo nie można znaleźć soboe miejsca, nawet
      przy założeniu, że będzie praca "na miarę", to człek będzie rozdarty pomiędzy
      Polskę i Tam.
      Chyba dopiero drugie pokolenie ma szansę na pełną asymilację.

      No cóż - życzę powodzenia na zielonej wyspie, pracy, spokoju i przygody!

      Dobrze, że jest internet...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • frax1 Re: Bon Voyage!. 26.03.06, 22:08
        Nie dziękuje żeby nie zapeszyć. Ja mam akurat już skończone studia zawodowe
        (licencjat) i chcę wykorzystać przerwę, póki co myślę że będzie to bardziej
        miesiące niż lata... ale kto wie....
        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja