Dodaj do ulubionych

Horror wymiany zarowek

27.05.06, 18:24
Wiele sie ostatnio czyta o problemach i kosztach zwiazanych z wymiana zarowek.
Tak wiec, jak mi przy stanie licznika sto dwa i pol tysiaca padla pierwsza w
tym samochodzie zarowka (lewa mijania), to nie bylem zachwycony. Szczegolnie,
ze chwilowo nie moge znalezc instrukcji.

Nabywszy wiec droga kupna pasujaca zarowke (rozboj na rownej drodze - zarowki
H7 Philips "+ 30 %" kosztuja 8 euro. Bosch "+ 50 %" 16,50 (!), a Philips Long
Life 18,90 (!!). Za sztuke (!!!)) zabralem sie za wymiane. Poniewaz nie mialem
instrukcji, musialem troszke sie zastanawiac (brak mozliwosci wzrokowego
wgladu) i trwalo to wiec laczne ponad dwie minuty. Elementy i urzadzenia
konieczne do demontazu: gumowa kapa z tylu na reflektorze. Konieczne
narzedzia: wlasna reka (jedna).

Poniewaz jednak teraz prawy reflektor swiecil wyraznie zolciej i ciemnniej,
wiec dokupilem druga zarowke i tez wymienilem. Ta stara wygladala zreszta tak,
ze bym i tak wkrotce musial ja wymienic.

Wymiana prawej trwala teraz od otwarcia do zamkniecia maski okolo 90 sekund.

Moral z calej historii: jak producent szanuje klienta, to da sie tak zrobic,
aby zarowki zyly dlugo, a wymiana byla prosta.

MfG

C.
Obserwuj wątek
    • typson Re: Horror wymiany zarowek 27.05.06, 18:31
      Wiele zalezy od ksztaltu auta. Nowe auta maja przód mocno łukowaty, reflektory
      sa skosne a silniki, akumulatory, filtry powietrza dalej robią prostokątne. W
      Beetlu kolegi trzeba sie sporo naodkręcac. wymiana obu zarowek trwa tam od
      godziny do dwoch :/

      Zawsze kupuje sie dwie zarowki na raz, tą starą dobrą mozna wtedy zostawic jako
      backup w wypadkach losowych. Nie wiem czemu ale jest tak, ze zaraz po wymianie
      jednej zarowki, ta druga pada w tempie ekspresowym. Byc moze to kwestia
      rownoleglego zuzycia w czasie a byc moze nowa zarowka jakos bardziej agresywnie
      wplywa na instalacje podczas zapalania
      • truskava Re: Horror wymiany zarowek 28.05.06, 00:33
        typson napisał:

        > Wiele zalezy od ksztaltu auta. Nowe auta maja przód mocno łukowaty, reflektory
        > sa skosne a silniki, akumulatory, filtry powietrza dalej robią prostokątne. W
        > Beetlu kolegi trzeba sie sporo naodkręcac. wymiana obu zarowek trwa tam od
        > godziny do dwoch :/


        Już dokładnie nie pamiętam, ale w Passacie (B5) też jakoś tak chyba było,
        że w lewym reflektorze to luzik, ale aby dobrać sie do prawej lampy to chyba
        trzeba było obudowę filtra powietrza odkręcać...


        > Zawsze kupuje sie dwie zarowki na raz, tą starą dobrą mozna wtedy zostawic
        > jako backup w wypadkach losowych. Nie wiem czemu ale jest tak, ze zaraz po
        > wymianie jednej zarowki, ta druga pada w tempie ekspresowym. Byc moze to
        > kwestia rownoleglego zuzycia w czasie a byc moze nowa zarowka jakos bardziej
        > agresywnie wplywa na instalacje podczas zapalania


        Powyższą teorię słyszałem wielokrotnie, ale z własnych obserwacji mogę ją
        potwierdzić może w 20%. Mam w zwyczaju wozić różne zapasowe szpeje w bagażniku,
        w tym po kilka żarówek tego samego typu, ale jak mi jakaś przpala się, to z
        wrodzonego lenistwa tylko ją wymieniam i nie ruszam jej odpowiednika w drugiej
        lampie. I tak jak na wstępie napisałem, to gdzieś w 1 na 5 przypadków zdażyło
        się, że we względnie krótkim czasie druga żarówka "poleciała". Mam tu na myśli
        tylko żarówki reflektorów, bo w przypadku innych światełek to w moim pojęciu
        przepalenie jednej z nich wogóle nie koresponduje z jej odpowiednikiem w drugiej
        lampie...
    • pizza987 Re: Horror wymiany zarowek 27.05.06, 20:12
      Samochód, który doprowadzał mnie do pasji z wymianą żarówek z przodu to Ford
      Fiesta z 1997r
      (images.google.com/images?q=tbn:SEvUe3vM8U4VsM:www.laurocar.it/images/MACCHINE/ford%2520fiesta%2520aut.JPG).
      mojej rodzicielki. Autko ma wspaniale oświetlające drogę światła tak mijania jak
      i drogowe. Jednak pewnym kosztem. Jest to jedno z nielicznych znanych mi aut
      segmentu B gdzie w przedniej lampie (na jedną stronę) mieszczą się 4 żarówki.
      W5W do kierunkowskazu, 5W bezcokołowa do pozycyjnych, H1 do mijania i H7 do
      długich. W lewej lampie daje się to w miarę łatwo wymienić, ale w prawej jest
      problem. Obudowa filtra powietrza dotyka niemał do klapki dostępowej do lampy.
      Zatem by wymienić żarówkę należy uczynić co następuje (wg oryginalnej instrukcji
      obsługi):
      1. Otworzyć maskę.
      2. Wyjąć atrapę chłodnicy (montowana na wcisk między reflektorami).
      3. Odkręcić 3 śruby typu TORX (brak odpowiedniego narzędzia w zestawie
      fabrycznym, w skład którego wchodzą: podnośnik, klucz do kół i ucho holownicze).
      4. Wyjąć reflektor (trochę w bok i do góry). Równocześnie należy odczepić kostkę
      zasilającą (na kablu z zapasem ok 10 cm), to tego manewru przydają się 2 ręce.
      5. Położyć reflektor szkłem do dołu (raczej nie na ziemi) i odpiąć klapkę dostępową.
      6. Wymienić żarówkę walcząc z tymi super mocowaniami samej żarówki.
      7. Zainstalować lampę w samochodzie wykonując poszczególne czynności w owrotnej
      kolejności.

      Nie wiem kto to wymyślił, ale zawsze sprawiało mi to dużo problemów, włożenie
      lampy na miejsce to osobna epopeja, wszystko wygląda że ładnie pasuje, śruby
      dają się wkręcać i wszystko gra do momentu założenia atrapy, bo wtedy okazuje
      się że źle włożyłem reflektor na miejsce (za płytko i nie za dokładnie w
      błotnik). Jakiś sadysta to wymyślił....
      • winnix Re: Horror wymiany zarowek 31.05.06, 10:43
        Spoko, ja ostatnio w poszukiwaniu informacji o pompowaniu kół :))) przeglądałam
        instrukcję i przyjrzałam się opcji "Wymiana żarówek". Ujmę to tak, mam
        nadzieję, że nigdy mi żadna żarówka nie pójdzie, a jeśli już, to że będzie koło
        mnie mechanik:)))) I kran. W Jazzie żeby dostać się do żarówki trzeba odkręcić
        tę osłonkę co jest nad kołem, odgiąć ją, wsadzić łapę i gmerać tak długo aż coś
        się napatoczy pod palce:))) Wizja odkręcania tej zawsze utytłanej osłonki
        doprowadza mnie do rozpaczy, po prostu geniusz to wymyślił...
    • niknejm Re: Horror wymiany zarowek 31.05.06, 11:35
      U mnie w Cifie też jest zabawa... Głównie dlatego, że silnik jest większy niż w
      1.4, a sposób wymiany żarówek jak w 1.4. Nie trzeba nic wymontowywać (tylko
      wysunąć na specjalnej szynie zbiorniczek wyrównawczy i element dolotu powietrza
      (na wcisk), ale że miejsca i tak dość mało - trzeba uskuteczniać niezłą
      gimnastykę palców, co zwłąszcza po ciemku i na mrozie jest... dość trudne ;-)
      Moja metoda - wiem, że żarówki +50% padają u mnie średnio co 14 miesięcy. Zatem
      co roku, na przeglądzie, w warunkach komfortowych (dobre oświetlenie, ciepło,
      rękawiczki na dłoniach itp.) żarówki wymienia mi mechanik. ;-) W ramach kosztu
      przeglądu - a żarówki przywożę swoje.

      Pzdr
      Niknejm
      • lobuzek1 Re: Horror wymiany zarowek 31.05.06, 20:37
        U mnie w Punciaku po roku poszła pierwsza. Dostęp od strony kierowcy nie był
        najszzęśliwszy, ale udało się to zrobić, tyle że rękę sobie podrapałem.
        Problemem były kostki, co nie chciały zejść z cokołu żarówki. Natomiast wymiana
        po drugiej steonie jest wielce ok.
    • sherlock_holmes Re: Horror wymiany zarowek 31.05.06, 21:19
      W samochodach pewnej europejskiej marki kiedyś trzeba było ściągać zderzak żeby zmienić np. zarówke postojowa z przodu. W nowych modelach lampy mocowane sa "sledziami" (wsuwane blachy w kształcie namiotowych śledzi), dzi ęki czemu w 5 sekund ma sie lampe na wierzchu i jest doskonały dostep do każdej żarówki.
      PS. W Passacie B5 trzeba mieć rękę 3-przegubową, a w Fabii MPi tzeba działać "na czuja" :( Za to najlepsze miałem dojście w Skodzie - wszystko na wierzchu...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka