lexus400
22.06.06, 11:24
Muszę przepisać tekst z gazety bo nie mogę wyciągnąć artykułu.
"Dlaczego pijany kierowca pozbawił życia człowieka,któremu bardzo zależało na
życiu? Dlaczego zamiast udzielić mu pomocy uciekł i ukrył się? Dlaczego
pogotowie przyjechało na miejsce wypadku dopiero po godzinie? Dlaczego........
Te pytania zadają sobie bliscy 30-letniego Roberta Dudy z Dulowej, którego
śmierć wstrząsnęła każdym, kto poznał jej okoliczności.
Wysportowany propagator zdrowego stylu życia, miłośnik kulturystyki,
strzelectwa, pływania, kickboxingu i wyczulony na zło Robert Duda, pozostawił
po sobie niepisane przesłanie. Pokazał na własnym przykładzie, jak wykorzystać
fizyczną siłę w sportowej rywalizacji i samoobronie.Taka była jego recepta na
walkę z przemocą.Chciał, żeby sport był alternatywą na huligaństwo i
pijaństwo. Dzięki jego jaworznickiemu klubowi sportowemu i stowarzyszeniu,
które wkrótce miało rozpocząć działalność, chciał pomagać dzieciom nie mającym
spokojnego kąta w domu.
To jakaś ironia losu, że to właśnie on stał się ofiarą nieodpowiedzialnego
kierowcy, który zapomniał, że siadanie za kierownicą mając powyżej 0,5 promila
alkoholu we krwi, to przestępstwo. Policyjne śledztwo wykazało, że zabójca
miał 3 promile. W pijackim zwidzie potrącił Roberta, naprawiającego na poboczu
drogi w okolicach Czernej koło, przy prawidłowo zaparkowanym samochodzie i uciekł.
Robert zmarł tydzień temu w nocy z niedzieli na poniedziałek w krakowskim
szpitalu po nieskutecznej reanimacji. Zanim tam dotarł, był długo przytomny.
Godzinę czekał na pomoc medyczną.
Ok. godź. 24 w jednym z garaży w Paczółtowicach odnaleziono samochód i
kompletnie pijanego 43-letniego mężczyznę, prawdopodobnego sprawcę wypadku.
- Wszystkie elementy śledztwa wskazywały na niego. Miał prawie 2,8 promila
alkoholu. Mężczyzna przyznał się do winy.Zastosowano już wobec niego areszt
tymczasowy. Jeśli sąd uzna jego winę, grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności
oraz dotkliwa kara grzywny - mówi rzecznik prasowy KPP w Krakowie, nadkomisarz
Marek Korzonek."
-Źródło "PRZEŁOM" tygodnik ziemi chrzanowskiej.
Znany mi osobiście od lat.