wiktor_l
10.08.06, 10:58
Może pomocny będzie np Cranmer:)
Jak uważacie - co tak zaje....scie fascynującego i wciągającego jest w
podjeżdżaniu na światlach na odległość kilkunastu cm od poprzedzającego
samochodu? Lubują się w tym kierowcy wszelkiej maści transportowców, od T4,
sprinterow, poprzez "tiry", na wszelkich MPK kończąc:)
Jezdzilem kilka lat zarobkowo dostawczakiem, nie w Polsce, ale tak nie
robilem, moze nie zrozumialem zabawy? Moze za duzo myslalem - "co zrobię jak
zobaczę w lusterku tira sunącego w moim kierunku, ze śpiącym kierowcą? Albo co
zrobię jak z boku podleci do mnie Algierczyk (nie jestem rasistą, ale taką
mialem pracę:)) i zechce ukrać mojego dostawczaka? Gdzie ucieknę?" Oni się tym
nie martwią?
To pytanie zawsze mnie nurtowało, ale to co zobaczylem ostanio mnie rozwaliło.
Na przejeździe kolejowym kolo Leszna, za starą omegą kombi (jakaś wroclawska
rodzinka jechala z wakacji chyba), koleś sprinterem zatrzymał się tak, że gdy
ojciec rodziny wyszedl po coś do bagażnika, nie mógł go otworzyć:))))
Nawiązala się więc ciekawa wymiana zdań:))
O co chodzi w tym hobby?