wo_bi
07.09.06, 22:06
No to pokoleji... NAjpier motocyklista, ktory tak mi sie slicznie wpasowal w
martwe pole, ze tylko cudem go nie rozjechalem. Jechalem Jerozolimskimi lewym
pasem, w kierunku Warszawy. Wyprzedzalem cos, nagle na ulamek sekundy
zobaczylem za soba motor. POtem zniknal mi. Zaczalem sie rozgladac, gdzie on
jest. W lusterkach nie bylo, na prawym pasie tez nie (chcialem na prawy
zjechac). Zaczalem sie odwracac glowe do tylu, tez go nie widzialem. Skubany
tak sie schowal, ze zasalanial mi go tylni slupek, ktory w Thalii jest dosyc
szeroki. Proba przyspieszenie sprawdzenia i zobaczenia go nie pomogla. Chyba
predkosc zmienial razem ze mna... Tak na prawde dupe uratowalo mu to, ze
chwile wczesniej cos mi w lusterku wstecznym mignelo i to mi wygladalo na motor.
Kolejne, jak dla mnie mile zdarzenie dzisiejszego dnia. chcialem w centrum
zaparkowac, ale postronie w kierunku do Pruszkowa. Chcialem zawrocic na
rondzie De Gaulle'a. Wjechalem na rondo, zmiana swiatel, zostalem na rondzie,
z lewym kierunkowskazem. Na rondzie policja. Widze, ze czai sie na mnie. Ale
nie widzialem nic w moim postepowaniu niewlasciwiego. Kolo mnie stanela Honda
CRV. W niej mlody facet, zawolal mnie i zyczliwie zwrocil uwage, ze juz czeka
na mnie bo tutaj jest zakaz skretu w lewo. Podziekowalem, wylaczylem
kierunkowskaz i pojechalem prosto. Tak zaoszczedzilem pare zlotych. :) Swoja
droga, nie widzialem tam znaku zakazu skretu w lewo. A i czy tam tak od dawna
jest?
Pozdrawiam
Wobi