"Bo jechałem za wolno"

12.09.06, 19:32
motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/bo_jechalem_za_wolno,790300,415
To chyba mejson.e pisał? ;-)

Swoją drogą, kilka dni temu jechałem do Krakowa i próbowałem jak zwykle "dostosować" się do innych uczestników ruchu. W kilka samochodów na raz wyprzedziliśmy ciężarówkę i zaczął się teren zabudowany. No i dawno tak nie zbaraniałem. Jade ~80kmph, a tu ci z przodu mi uciekają, ci z tyłu mnie doganiają i wyprzedzają (na ciągłej, a jakże) W końcu nie widziałem nikogo przed sobą ani za sobą. I nie wiem do tej pory czy akurat trafiłem na "kumulację" takich miszczóff czy co? A i tak wszyscy staliśmy w tym samym korku na rondzie kraka.
    • mejson.e To nie ja! 12.09.06, 22:53
      bart.ez napisał:

      "To chyba mejson.e pisał? ;-)"

      To jakiś płaczek gawędziarz - ja nie jeżdżę tam 70 tylko 50 ;-)
      Poza tym jeżdzę po W-wie codziennie a nie "Miasto stołeczne znam raczej bardzo
      pobieżnie".

      Swoją drogą to jakaś wydumana historia - nie wiem, jak ślamazarnie trzeba
      jechać, by zostać skarconym przez policję za utrudnianie ruchu.

      Obserwuję na codzień w W-wie, że ci co jeżdżą wolno, ruszają często ślamazarnie,
      w usypiającym tempie.
      Ja przestrzegam ograniczeń i oszczędzam paliwo, ale na każdych światłach ruszam
      jako jeden z pierwszych i często uzyskuję nawet jakieś 50 m przewagi, zanim
      dogonią mnie ci, co zaspali na starcie.
      Nie jest ważne to jak dynamicznie ruszysz, tylko KIEDY ruszysz - czy na początku
      żółtego, czy na zielonym szukając dopiero biegu.
      Z szybkim ruszaniem trzeba uważać na spóźnialskich pieszych i latające na
      "mocnym czerwonym" pojazdy - przed ruszeniem trzeba we wszystkie strony ...
      ruszyć głową.

      A co do "warszawskiego" stylu jazdy, to uważam, że prawdziwe jest twierdzenie,
      że na ogól w W-wie jeździ sie sprawniej, szybciej podejmuje się decyzje, niż w
      innych, "spokojniejszych" miastach. Wpuszczenie kogoś w korku z bocznej ulicy np
      w Krakowie, często wprawia wpuszczanych w osłupienie i zamiast płynności robi
      się czkawka.

      Wracając do artykułu - jakoś trudno mi uwierzyć w to, że policjant skarcił
      autora za przepisową jazdę.
      Ot taka sobie wymyślona historyjka.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • qrakki999 Re: To nie ja! 13.09.06, 09:17
        mejson.e napisał:

        >
        > To jakiś płaczek gawędziarz -
        Q: dokładnie - jak chłop czy baba w panice szuka jedynki jak zielone się świeci
        to niech się potem nie dziwi, że trąbą dostaję.

        Wiem, że to bardzo złe porównanie ale kojarzy mi się ta sytuacja napływowych
        muzułmanów w Europie, którzy za cholere nie potrafią i nie chcą sie
        przystosować a robią raban jak ktoś im to wypomni, że jednak tu trochę inna
        kultura jest.

        Przyjedzie ktoś do dużego miasta (bo przecież nie tylko w Warszawie jeździ się
        szybciej) z przysłowiowego pierdziszewa (sam mieszkam w pierdziszewie) gdzie są
        dwa skrzyżowania w tym jedno ze światłami,a do szkoły, kościoła itp jest 10
        minut drogi max i dziwi się potem, że ludzie trąbia jak on szuka biegu na
        skrzyżowaniu. Tylko nie zdaje sobie sprawy, że 90% z nich ma do domu/pracy
        jakieś kilkanaście skrzyżowaań ze światłami i taki melepeta utrudnia ruch.

        pzdr
        Q
      • typson Re: To nie ja! 13.09.06, 10:18
        > Swoją drogą to jakaś wydumana historia - nie wiem, jak ślamazarnie trzeba
        > jechać, by zostać skarconym przez policję za utrudnianie ruchu.

        tez tak mysle. Pewnie sie zagapił i zajechał komus droge ze trzy razy, dostał
        pare "zasluzonych jobów" a teraz wszystko zwala na warszawe. Nigdy nie spotkałem
        sie z tym, zeby jadąc wolno ale przepisowo ktos na mnie trąbił, wymachiwał,
        mrugał czy cokolwiek. Po prostu bylem wyprzedzany. Jadac wolniej niz kolumna
        ryzykowalem, ze przede mnie wjedzie 10 samochodow, ktore jechalo za mną i tyle.
        Mysle, ze ten czlowiek mocno utrudnial innym przemieszczanie sie w biomasie

        mam wrazenie, ze ten pan ruszał w taki sposob:

        - czerwone sie konczy bo widac to po swiatlach dla pieszcych
        - ludzie zaczynaja sie gotowac do jazdy
        - zolte - wrzucaja jedynke i ruszaja
        - zielone
        - pan niewarszawski zauwaza ze jest zielone
        - wrzuca jedynke dajac wczesniej troche odpoczynku synchronizatorom (machajac
        biegami lewo-prawo na luzie)
        - patrzy w lusterko, bo ktos juz tam trąbi
        - jeszcze raz koncentruje sie na ruszaniu
        - probuje wrzucic jedynke, cos tu nie gra
        - wyciąga na luz - aaa, juz byla wrzucona
        - ktos znow trabi
        - patrzy w lusterko i odmachuje, klnąc pod nosem na tych chamow z warszawy
        - wqrza sie i daje gazu coby ruszyc dynamicznie
        - silnik wyje, auto nie jedzie
        - aaaa, nie wrzucilem jedynki
        - wszyscy juz trabia
        - wrzuca jedynke
        - ruuuusza z dluuuuugim i namietnym, miesistym poslizgiem sprzegla myslac o tych
        warszawskich chamach


        itd... :)
        • edek40 Re: To nie ja! 13.09.06, 17:19
          Nie mozesz zapominac, ze z cala pewnoscia sprawdzal jak sie jezdzi lewym pasem, bo u niego tak nie ma...
    • simr1979 To stefan4 był..... 13.09.06, 14:42
      ...ani chybi - zniknął z forum, aby w czyn przekuć swoje przekonania...;D
Pełna wersja