Dodaj do ulubionych

jest sąd nad pechowcem z trasy toruńskiej

05.10.06, 13:19
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3664980.html
szkoda ludzi, szkoda gościa...
Obserwuj wątek
      • wo_bi Re: jest sąd nad pechowcem z trasy toruńskiej 05.10.06, 13:46
        palovlad napisał:

        > Okropna sprawa, od czasu tego wypadku odruchowo zdejmuje noge z gazu w tym miej
        > scu.

        A zwalniasz do 40? Mi tam nigdy jeszcze sie nie zdarzylo, aby jechal tam 40km/h.
        Nie mowie, ze nie zwalniam, bo zwalniam. Po prostu takie ograniczenie predkosci
        jest tak absudalne (uwazalem tak i bede uwazac dalej), ze nikt na nie nie
        reaguje. Mysle, ze sensowne byloby do 60km/h. Do tej predkosci na pewno ludzie
        by zwalniali... albo postawienie fotoradaru. Swoja droga, zarabialiby na tym
        krocie. A ilu straciloby prawo jazdy...
          • wo_bi Re: jest sąd nad pechowcem z trasy toruńskiej 05.10.06, 13:55
            palovlad napisał:

            > wo_bi napisał:
            >
            > > A zwalniasz do 40?
            >
            > Zartujesz? Jadacy za mna by mnie zlinczowali, srednia predkosc w tym miejscu to
            > 80 km/h, tak wynika z moich dlugotrwalych obserwacji.

            No wlasnie, przy checi zwolnienia pojawia sie strach, czy aby nikt nie wjedzie
            mi w... bagaznik. Rzeczywiscie, 80km/h to w tym miejscu standard dnia codziennego.
            • mejson.e Pół minuty 05.10.06, 15:56
              wo_bi napisał:

              > palovlad napisał:
              >
              > > wo_bi napisał:
              > >
              > > > A zwalniasz do 40?
              > >
              > > Zartujesz? Jadacy za mna by mnie zlinczowali, srednia predkosc w tym miej
              > scu to
              > > 80 km/h, tak wynika z moich dlugotrwalych obserwacji.
              >
              > No wlasnie, przy checi zwolnienia pojawia sie strach, czy aby nikt nie wjedzie
              > mi w... bagaznik. Rzeczywiscie, 80km/h to w tym miejscu standard dnia codzienne
              > go.

              Też tak uważałem, ale zmieniłem zdanie.
              I udaje mi się tam jechać 40-50 bez ryzyka zmniejszenia kufra.
              Po prostu jadę prawym pasem, jestem uprzejmy dla wjeżdżających z dołu i żadnych
              nerwów.
              Nie jestem inż. budowlańcem, więc nie mnie oceniać, czy to ograniczenie
              sensowne, czy nie.
              Da się tak przez Pół MINUTY jechać to jadę.
              Z reguły wcześniej kilka minut człowiek i tak się czołgał w korku.

              Niedługo rozbierają ten wiadukt.
              Zatęsknicie za prędkością 40/h...

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • edek40 Re: Pół minuty 05.10.06, 16:40
                Jezeli jest korek, to sie jedzie, jak pozwalaja warunki. Jezeli ruch jest szybki i plynny, to zwolnienie do 60 km/h to wszystko na co pozwala mi instynkt samozachowawczy.

                Mejson, niestety u nas znaki ustawiaja jakies pajace, ktore w d... maja bezpieczenstwo ruchu. Dla nich wazniejsze jest bezpieczenstwo ich skory w razie koniecznosci wytlumaczenia sie, dlaczego na rozsypujacej sie i niedokonczonej inwestycji samochody sie rozbijaja. Stawiaja wiec bezsensowne ograniczenia, ktore kierowcy olewaja. Na szczescie zasadnie ustawionych ograniczen jest tak malo w Polsce, ze nie mamy masowych grobow na tych ograniczeniach do 40 km/h. Wyobraz sobie co by sie dzialo, gdyby znalazl sie jakis medrek i zweryfikowal doswiadczalnie zasadnosc ograniczen. Pewnie 3/4 z nich poszloby w diably. I wtedy smierc zaczelaby zbierac swoje zniwo, bo Polacy jezdza wg. zasady: znak + VAT (i to jesli dobrze pojdzie, bo na tych czterdziestkach to z reguly razy 2).

                Tak na marginesie, jak mozna jeszcze zmniejszyc kufer w pandzie?
                • mejson.e Re: Pół minuty 05.10.06, 17:15
                  edek40 napisał:

                  "Jezeli jest korek, to sie jedzie, jak pozwalaja warunki. Jezeli ruch jest
                  szybki i plynny, to zwolnienie do 60 km/h to wszystko na co pozwala mi instynkt
                  samozachowawczy."

                  Dobre i to, 60 to nie 100, "jak wszyscy"...

                  "Tak na marginesie, jak mozna jeszcze zmniejszyc kufer w pandzie?"

                  Zatrzymując się przed przejściem w Lubelskiem...

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • emes-nju Re: Pół minuty 05.10.06, 17:25
                    mejson.e napisał:

                    > edek40 napisał:
                    >
                    > "Jezeli jest korek, to sie jedzie, jak pozwalaja warunki. Jezeli ruch jest
                    > szybki i plynny, to zwolnienie do 60 km/h to wszystko na co pozwala mi
                    > instynkt samozachowawczy."
                    >
                    > Dobre i to, 60 to nie 100, "jak wszyscy"...


                    Niezupelnie... Nastapilo zlamanie przepisow. "Kwota" ma mniejsze znaczenie w sensie skutkow na przestrzeni czasu. Bo raz przekrocze o 20 km/h i nic, potem o 30 km/h i nic, a potem...

                    Ja jestem zdania, ze znaki powinny byc stawiane w taki sposob, zeby odzwierciedlaly stan faktyczny, a nie widzimisie urzednika, podparte jego bolszewickim niepokojem o d... w sytuacji, w ktorej cos sie na jezdni wydarzy. Przypomnij sobie, ze w Warszawie, mimo wytycznych z ministerstwa, gosciu od znakowania nie zaprzestaje likwidacji zielonych strzalek, bo BOI sie konsekwencji jezeli dojdzie do wypadku. Nie boi sie za to korkowac miasta... (vide nowoprzebudowane skrzyzowanie Zwirki i Wigury z Raclawicka - korek do skretu w prawo ma czesto kilkaset metrow, blokujac dokladnie ruch na wprost).


                    > "Tak na marginesie, jak mozna jeszcze zmniejszyc kufer w pandzie?"
                    >
                    > Zatrzymując się przed przejściem w Lubelskiem...


                    Wspolczuje! Ja dla odmiany zostalem w niedalekich okolicach Lubelskiego obtrabiony za zatrzymanie sie przed przejsciem. Trebacz zaczal nawet mnie omijac, ale, ku jego trabiacej frustracji, cos z przeciwka jechalo. To jadace z przeciwka oczywiscie nie zatrzymalo sie, zeby puscic, puszczonego przeze mnie, pieszego... Ech, ci kierowcy na waszawskich numerach - zakala ruchu drogowego na prowincji :-)
        • emes-nju Re: jest sąd nad pechowcem z trasy toruńskiej 05.10.06, 14:07
          Przeciez do niedawna bylo tam 70 km/h. 40 km/h postawili, zeby sie wiadukt nie przewrocil! Ja np. nie widze za specjalnego zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy predkoscia, a wypadkiem. Ale prokuratura ma goscia na widelcu - bylo ograniczenie. Nie wazne, ze nie majace nic wspolnego z bezpieczenstwej JAZDY (bo tylko z bezpieczenstwem wiaduktu) - wazne, ze jest jak goscia przyskrzynic za KARYGODNE zaniedbanie projektanta jezdni. Bo ja to widze tak: jak to jest mozliwe, ze przystanek przy drodze SZYBKIEGO RUCHU nie jest odgrodzony od drogi bariera?! Przeciez dokladnie taki sam wypadek, z bardzo podobnymi skutkami mogl wydazyc sie w czasach obowiazywania 70 km/h... Kto wtedy bylby winien? Aaaaaa... Zapomnialem! Kierowca! Bo nie byl wrozka i nie dostosowal predkosci do warunkow :-P Kazdy z nas powinien w ogole powstrzymac sie od jazdy, bo ZAWSZE moze byc pociagniety do odpowiedzialnosci (jakby doszlo do najgorszego) za niedostosowanie... :-/
          • mejson.e Związki przyczynowo-skutkowe 05.10.06, 14:43
            emes-nju napisał:

            "Ja np. nie widze za specjalnego zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy
            predkoscia, a wypadkiem. Ale prokuratura ma goscia na widelcu - bylo ograniczenie."

            Tylko, że w tym przypadku ograniczenie do 70 czy 100 nie uratowałoby mu skóry,
            bo wyleciał z drogi z powodu ZBYT SZYBKIEJ JAZDY PO OBLODZONEJ JEZDNI.
            Jechałem tego dnia o tej porze z naprzeciwka i wiem, jak ślisko było.
            Jezdnia w stronę Marek była wtedy pusta i debil na zimówkach ocenił, że "można
            tyle lecieć".

            Więc zwiazek przyczynowo-skutkowy pomiędzy prędkością a wypadkiem był, tylko nie
            prędkością "wiaduktu" ale bezpieczna prędkością na oblodzonej jezdni.

            "jak to jest mozliwe, ze przystanek przy drodze SZYBKIEGO RUCHU nie jest
            odgrodzony od drogi bariera?"

            To juz inna para kaloszy, wynikająca z tego iż nie jest to autostrada, tylko
            droga szybszego ruchu.

            "Przeciez dokladnie taki sam wypadek, z bardzo podobnymi skutkami mogl wydazyc
            sie w czasach obowiazywania 70 km/h..."

            Jeśli jezdnia byłaby równie oblodzona, to pewnie masz rację, ale czy można
            wylecieć z suchej drogi jadąc 70/h bez szarżowania i wariackiego wyprzedzania?

            "Kierowca! Bo nie byl wrozka i nie dostosowal predkosci do warunkow"

            Otóż to! ;-)

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • emes-nju Re: Związki przyczynowo-skutkowe 05.10.06, 15:56
              mejson.e napisał:

              > (...) wyleciał z drogi z powodu ZBYT SZYBKIEJ JAZDY PO OBLODZONEJ JEZDNI.
              > Jechałem tego dnia o tej porze z naprzeciwka i wiem, jak ślisko było.
              > Jezdnia w stronę Marek była wtedy pusta i debil na zimówkach ocenił, że
              > "można tyle lecieć".
              >
              > Więc zwiazek przyczynowo-skutkowy pomiędzy prędkością a wypadkiem był, tylko
              > nie prędkością "wiaduktu" ale bezpieczna prędkością na oblodzonej jezdni.


              Dokladnie to mialem na mysli. Troche nieprecyzyjnie napisalem, bo sie spieszylem. Klopot w tym, ze mniej wprawni kierowcy (niektorzy takimi pozostaja przez cale zycie) o tym, ze jest slisko dowiaduja sie za pozno... I wtedy czy jedzie 40, czy 70, czy 100 km/h dochodzi do wypadku - jego skutki sa za to pochodna predkosci.

              To nad czym sie skupiam, to nagonka na to, ze gosc jechal 100 km/h (strasznie precyzyjne radary w oczach mieli swiadkowie) na OGRANICZENIU do 40 km/h. Nigdzie nie slyszalem, zeby ktos powiedzial/napisal, ze kierowca jechal za szybko jak na warunki na drodze. Zapewne dlatego, ze zla ocena predkosci, to blad, a przekroczenie predkosci i spowodowanie wypadku mozna podciagnac pod umyslne przestepstwo.

              Facet zabil ilus tam ludzi. Zycia sie im nie zwroci, ale mozna chyba odpuscic sobie NAGONKE szczegolnie wobec tego, ze ci, ktorzy te nagonke robia (policja, dziennikarze) tez jezdza zdecydowanie za szybko. ZAWSZE i WSZEDZIE! I tak powstaje bolszewickie uczyl Marcin Marcina, facet i jego ofiary maja zlamane zycie, a skutki takiego dwumyslenia i dwumowienia zaowocuja z cala pewnoscia kolejnymi takimi wypadkami, bo dlaczego mamy jezdzic rozsadnie skoro NIKT tak nie jezdzi. Z przedstawicielami waaadzy na czele!
              • mejson.e Re: Związki przyczynowo-skutkowe 05.10.06, 16:05
                emes-nju napisał:

                "strasznie precyzyjne radary w oczach mieli swiadkowie) na OGRANICZENIU do 40 km/h."
                To prawda, ale ktoś jeżdżący na codzień samochodem a nawet dobrze wyszkolony
                pieszy (w Polsce inni nie przeżyją...) potrafi ogólnie ocenić, czy auto pędzi
                koło setki, czy sześćdziesiątki.

                "Nigdzie nie slyszalem, zeby ktos powiedzial/napisal, ze kierowca jechal za
                szybko jak na warunki na drodze."

                Pisano o tym, tylko ta 40-ka jest zbyt łatwym argumentem i przeważyła.

                "zla ocena predkosci, to blad, a przekroczenie predkosci i spowodowanie wypadku
                mozna podciagnac pod umyslne przestepstwo."

                No to ma dwa w jednym...

                "dlaczego mamy jezdzic rozsadnie skoro NIKT tak nie jezdzi."

                Znasz moje zdanie na używanie słowa NIKT, prawda?...

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • emes-nju Re: Związki przyczynowo-skutkowe 05.10.06, 16:14
                  Znam Twoje zdanie. Slowo "nikt" jest oczywiscie przesada, ale w tym przypadku tak bliska prawdy, ze nie waham sie go uzyc :-)

                  Jadac w miescie ok. 60 km/h (przekraczajac predkosc!!!) jestem wyprzedzany przez prawie wszystko. Nie robia tego niektore autobusy (te, ktore nie moga?) i ci, ktorzy z zasady jezdza 30-40 km/h - reszta jezdzi szybciej, a wiec nierozsadnie (faktycznie - w miejskich warunkach). Policja, Straz Miejska, nasza kochana waaadza jadaca na kogutach na lotnisko w celu wyjazdu na weekend do domu itp., itd. I tak wlasnie bedzie bo przyklad idzie z gory!
                  • mejson.e Prawie 05.10.06, 17:13
                    emes-nju napisał:

                    "Jadac w miescie ok. 60 km/h (przekraczajac predkosc!!!) jestem wyprzedzany
                    przez prawie wszystko."

                    No - to już postęp.
                    "Prawie" robi wielką różnicę... ;-)

                    "przyklad idzie z gory!"

                    Dlatego (prawie)zawsze daję dobry przykład ;-)

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • mejson.e Wiedza 05.10.06, 17:09
                simr1979 napisał:

                "A skąd wiesz - a raczej w i e d z i a ł e ś jadąc tamtędy wówczas - że było
                ślisko (gołoledź) ?"

                A Ty nie wiesz, że jedziesz po śliskim?

                Pamiętam tamten mroźny dzień, że była szać, szczególnie poza "optymalnym" torem
                jazdy czyli tam, gdzie nie wytarły jej opony - przy krawęznikach.
                A było to w stronę o wiekszym rano natężeniu ruchu - w stronę centrum, więc w
                drugą stronę szlak był mniej przetarty.

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                • simr1979 Re: Wiedza 05.10.06, 17:23
                  mejson.e napisał:

                  > simr1979 napisał:
                  >
                  > "A skąd wiesz - a raczej w i e d z i a ł e ś jadąc tamtędy wówczas - że było
                  > ślisko (gołoledź) ?"
                  >
                  > A Ty nie wiesz, że jedziesz po śliskim?

                  Oczywiście,że NIE WIEM !!!
                  Jeśli nie jadę po śniegu, to mogę się tego tylko domyślać, ew. sprawdzać
                  nawierzchnię kontrolnym hamowaniem - co zresztą jest sprawdzianem g.wartym, bo
                  płaty gołoledzi zalegają na czarnym miejscowo i nie zawsze się na takowy trafi....

                  Echhh, Kierowniku - popraw się..;)
                    • lexus400 Re: Do pierdla z mordercą 05.10.06, 20:09
                      krakus.mp napisał:

                      > Jak nie potrafi myśleć za kółkiem i panować nad samochodem.
                      > 12 lat to mało.Ale dobre i dwanaście.

                      .........denerwuje - czyt. "wkurwia" mnie caly krzyk w tej sprawie, tak samo jak
                      wkurwiaja mnie takie zdania jak Twoje. Mial facet pecha i tyle i za to zostanie
                      ukarany jakby na to nie patrzac slusznie. Jednak spojrz na cala sprawe krakusie
                      z innego punktu widzenia - Twojej jazdy, ze nie wspomne o moim stylu jazdy i
                      wielu z nas uczestnikow tego forum no moze oprocz mejsona - czy my nie lamiemy
                      ograniczen predkosci??? szkoda mi faceta bo zrujnowal sobie i innym zycie w
                      ulamku sekundy.
                      • krakus.mp Re: Do pierdla z mordercą 05.10.06, 20:19
                        lexus400 napisał:

                        > krakus.mp napisał:
                        >
                        > > Jak nie potrafi myśleć za kółkiem i panować nad samochodem.
                        > > 12 lat to mało.Ale dobre i dwanaście.
                        >
                        > .........denerwuje - czyt. "wkurwia" mnie caly krzyk w tej sprawie, tak samo
                        ja
                        > k
                        > wkurwiaja mnie takie zdania jak Twoje. Mial facet pecha i tyle i za to
                        zostanie
                        > ukarany jakby na to nie patrzac slusznie. Jednak spojrz na cala sprawe
                        krakusie
                        > z innego punktu widzenia - Twojej jazdy, ze nie wspomne o moim stylu jazdy i
                        > wielu z nas uczestnikow tego forum no moze oprocz mejsona - czy my nie lamiemy
                        > ograniczen predkosci??? szkoda mi faceta bo zrujnowal sobie i innym zycie w
                        > ulamku sekundy.

                        Ryzyko "pecha" jest zawsze.Ale tylko rozwaga i umiejętności,mogą to ryzyko
                        zmniejszyć.Wyeliminować się go nie da.
                        Jeżdżę szybko,czasem za szybko.Ale zawsze staram się dopasować szybkość do
                        warunków drogowych (pogody,widoczności,ukształtowania terenu,konfiguracji
                        zakrętów itd).
                        Jeżdżę bardzo dobrze i pewnie.Ten koleś pewnie też tak myślał,ale się
                        przeliczył.
                        Może i ja kiedyś się przeliczę.Trudno,będę miał pecha.
                        • typson Re: Do pierdla z mordercą 05.10.06, 20:29
                          > Ryzyko "pecha" jest zawsze.Ale tylko rozwaga i umiejętności,mogą to ryzyko
                          > zmniejszyć.Wyeliminować się go nie da.

                          hehehe, akurat. Kto wie czy nie mial wiecej rozwagi i umiejetnosci niz Ty i Lex
                          tylko po prostu mial znacznie mniej szczescia. Oczywiscie jest tez opcja nr 2 -
                          nie umial jezdzic, jezdzil niebezpiecznie i brawurowo i dziwne az, ze dotąd
                          wczesniej nic mu ani innym sie nie stało. Tak czy inaczej - latwo Ci gadac.

                          ps
                          nigdy nie miales takiej refleksji, polegajacej na tym, ze olsnilo Cie nagle, jak
                          niebezpieczna sytuacje stworzyłes kilka sekund w czesniej, choc z pozozu bylo
                          absolutnie OK? Nigdy nie miales takiej refleksji, ze gdyby w danej sytuacji
                          drogowej jedna mala zmienna delikatnie sie wahnęła, pojawilaby sie jakas z
                          pozoru nieistotna okolicznosc to moglbys z tego nie wyjsc calo? Mysle, ze o to
                          chodzi Lexusowi
                            • typson Re: Do pierdla z mordercą 05.10.06, 21:39
                              > Prawo przewiduje karę 12 lat

                              do dwunastu lat a nie dwanaście. Powiedz mi, co dobrego dla ofiar i ich rodzin
                              oraz społeczeństwa przyniesie 12letnie opłacanie pobytu tego człowieka w
                              więzieniu o złagodzonym rygorze?
                          • mejson.e Zmienna 05.10.06, 22:36
                            typson napisał:

                            "nigdy nie miales takiej refleksji, polegajacej na tym, ze olsnilo Cie nagle,
                            jak niebezpieczna sytuacje stworzyłes kilka sekund w czesniej, choc z pozozu
                            bylo absolutnie OK? Nigdy nie miales takiej refleksji, ze gdyby w danej sytuacji
                            drogowej jedna mala zmienna delikatnie sie wahnęła, pojawilaby sie jakas z
                            pozoru nieistotna okolicznosc to moglbys z tego nie wyjsc calo?"

                            I to nie raz.
                            Najgorsze jest potem rozpamiętywanie, jak kur..a niewiele zabrakło.
                            I jak można było do tego dopuścić...

                            Ruch drogowy to loteria, a my jesteśmy losami.
                            Dużo można przewidzieć, ale wszystkiego nie da rady.
                            Nawet jak bezpiecznie wyhamujesz na skraju przepaści, zawsze moze ktoś Cię do
                            niej zepchnąć...

                            Więcej pokory!

                            Pozdrawiam,
                            Mejson
                            --
                            Automobil
                            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                        • emes-nju Re: Do pierdla z mordercą 06.10.06, 11:17
                          krakus.mp napisał:

                          > Ryzyko "pecha" jest zawsze.Ale tylko rozwaga i umiejętności,mogą to ryzyko
                          > zmniejszyć.Wyeliminować się go nie da.
                          > Jeżdżę szybko,czasem za szybko.Ale zawsze staram się dopasować szybkość do
                          > warunków drogowych (pogody,widoczności,ukształtowania terenu,konfiguracji
                          > zakrętów itd).


                          Albo tylko Ci sie tak wydaje...

                          Albo kiedys trafisz na rozlany na wilgotnej jezdni olej napedowy (kilka lat temu skonczylem po czyms takim jazde na poboczu) i odwiedzisz krajobraz. Jezeli bedziesz jechal szybciej niz pozwalaja ograniczenia masz przesr... niezaleznie od rozlanego oleju (ktorego obecnosci trudno spodziewac sie na kazdym zakrecie i dostosowywac do tego predkosci). Jezeli jeszcze wypadajac z jezdni zrobisz komus krzywde, to bedziesz zadowolony czytajac jak inni szybcy i bezpieczni dopierd... Ci na forum, "proponujac" 12 lat odsiadki? WYLACZNIE dlatego, ze miales na jezdni pecha i, jak WSZYSCY, jechales szybciej niz ograniczenia nakazuja...

                          Koles z latajacego Focusa jechal, jak WSZYSCY, za szybko i mial pecha - wystarczyloby, zeby wpadl w poslizg cwierc sekundy pozniej i NIC by sie nie stalo pieszym. Wypadek jak wiele innych. Wypadek, z ktorego (zgodnie z chora polityczna poprawnosci robiaca z kierowcow winnych wszelkich nieszczesc) robi sie narodowa histerie.

                          I sorry, ale najbardziej wkurza mnie jak do oceniania tego typu akcji zabieraja sie ludzie, ktorzy przyznaja sie do jazdy IDENTYCZNEJ jak ta, ktora doprowadzila do wypadku! Bo nie znasz dnia ani godziny! Nie zycze Ci tego, ale plama oleju moze zrujnowac zycie KAZDEMU. Dlatego, dla wlasnego spokoju sumienia staram sie nie przekraczac predkosci w sposob razacy. Jakby co, nikt nie bedzie ze mnie mogl zrobic pirata (wystarcza mi MOJE wyrzuty sumienia...). Smutne to, ale taka jest cala ideologia postepowania z kierowcami w Polsce. W przypadku Focusa nie wazne jest to, ze bylo slisko, bo sluzby drogowe przez TYDZIEN nie byly wstanie uprzatnac resztek po opadach sniegu, nie wazne jest to, ze przystanek na trasie szybkego ruchu nie byl NICZYM zabezpieczony (np. przed jadacym przepisowo - zanim nastapila grozba zawalenia wiaduktu byl tam 70 km/h - gosciem, ktory wyjechal z jezdni po wystrzale opony) - wazne jest to, ze kierowca Focusa jechal za szybko. Dlatego nie warto jezdzic za szybko nawet jak sie to umie! A moze wlasnie najbardziej wtedy, gdy sie to umie - bo umiejetnosci te zwykle przychodza z doswiadczeniem. A doswiadczenie, to rowniez umiejetnosc wyobrazenia sobie rzeczy nieprzewidywalnych.
                          • franek-b Re: Do pierdla z mordercą 06.10.06, 14:48
                            Jak sie siedzi w szambie po uszy, to:
                            1 buzie trzyma sie zamknieta bo mozna polknac g...o
                            2 nie mozna byc zdziwionym ze smierdzi.

                            Tlumacze:
                            szambo = polskie ulice
                            buzia = kierowca
                            g..o = wypadek
                            smierdzenie = warunki zimowe

                            Jak ktos polyka g...o w szambie to jest jedynie sobie winny. A tlumaczenie, ze
                            inni plywaja w szambie niczego nie usprawiedliwia, tylko pokazuje, ze sie jest
                            takim samym szambonurkiem jak reszta.
                  • mejson.e Re: Wiedza 05.10.06, 22:31
                    simr1979 napisał:

                    "Oczywiście,że NIE WIEM !!!
                    Jeśli nie jadę po śniegu, to mogę się tego tylko domyślać, ew. sprawdzać
                    nawierzchnię kontrolnym hamowaniem - co zresztą jest sprawdzianem g.wartym, bo
                    płaty gołoledzi zalegają na czarnym miejscowo i nie zawsze się na takowy trafi....
                    Echhh, Kierowniku - popraw się..;)"

                    Nie trzeba śniegu - wystarczy szać, by być pewnym że jest ślisko.
                    Coś mi się nie chce wierzyć, że śliskość drogi można sprawdzić tylko hamowaniem.
                    Jakby nie było różnych faz uślizgu, innego brania zakrętów, ruszania itp.
                    To się wyczuwa, jeśli kiedyś się przez to przeszło.
                    Zeby nie wpaść w panike przy wpadaniu w poślizg nie trzeba sie bać od czasu do
                    czasu pośliznąć.

                    Popraw się, kierowniku...

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • 1realista Ej mądrale... 05.10.06, 22:14
      śmieszy mnie ta cała gadka o pechu. Trzeba mieć nieźle nasrane aby na oblodzonym widukcie posuwać stówą. Przecież to na bank poślizg. Jechac to się dobrze jedzie póki jedzie sie prosto albo nie hamuje. W przypaku zmiany pasa albo hamowania zaczynają się zdrowaśki i modły do inżynierów aby dobrze te strefy zgniotu zaprojektowali. Co zreszta okazało się że dobrze zaprojektowali tylko niestety trafiło na miejsce gdzie dochodzi do złączenia ruchu pojazdow i pieszych. A w takich miejscach należy BEZWZGLEDNIE ZWOLNIĆ i nie ma gadki że kazdy tak jedzie to mozna. Pytanie pozostaje czy na suchym asfalcie trzeba jechać te 40 bo na oblodzonym to i tyle moze byc za dużo. To nie pech był przyczyną. To jedynie ta bezmyslna pogoń na drogach. Jest pieknie póki sie udaje. Jak sie nie udaje to wtedy fizyka pokazuje calą swą paskudną naturę.No a przyczyn takiego głupiego zachowania jest wiele od samych kierowców zaczynajac poprzez system szkoleń, pracę drogowki czy drogowcow, na projektantach kończąc.O idiotycznym marketingu związanym z "bezpieczeństwem" pojazdow czy "świetnym prowadzeniem" np.
      • typson Re: Ej mądrale... 05.10.06, 23:05
        drogi realisto, realnie patrząc masz racje. Jak kto tu ktos napisał, wszyscy tam
        jezdzimy za szybko wiec stąd moze proby usprawiedliwienia. Droga raczej nie byla
        oblodzona tylko pokryta takim mokrym, czarnym szlamem. Czyli badziej sliska niz
        zwykle a nie oblodzona. W warszawie w srodku zimy glowne drogi nie moga byc
        oblodzone, bo sa potwornie słone.

        Nie pamietam/nie wiem w jakim miescie zyjesz i poruszasz sie ale chcialbym
        przywolac tu wspomniana przeze mnie okolicznosc majaca wielokrotnie miejsce przy
        wyjezdzie z zachodniego tunelu wislostrady. Przeciez jest lato, jezdnie nie sa
        oblodzone a ktos nagminnie traci tam panowanie nad pojazdem i kasuje barierke po
        lewej stronie. Sam bym sie tam władował raz, gdy jechalem laguną, ktora byla
        miekka i kiepsko trzymala sie drogi glownie dlatego, ze zawsze jezdzilem tam
        nissanem, ktory prowadzil sie wysmienicie. A moze dlatego ze miałem nasrane we
        łbie?

        Mam po prostu wrazenie, ze w przypadku wiekszosci wypadkow, rowniez i tego
        przyczyn jest wiele. I miło jest sobie myslec, ze gdyby wszyscy jezdzili
        przepisowo to nie byloby wypadkow. Niestety tak nie bedze. przyczyn jest zawsze
        kilka, nie wszystkie sa zalezne od kierowcy.
        • simr1979 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 11:09
          typson napisał:

          > Droga raczej nie byl
          > a
          > oblodzona tylko pokryta takim mokrym, czarnym szlamem. Czyli badziej sliska niz
          > zwykle a nie oblodzona. W warszawie w srodku zimy glowne drogi nie moga byc
          > oblodzone, bo sa potwornie słone.

          Być może masz rację, być może nie (to był przecież wiadukt, najbardziej typowe
          miejsce tworzenia się czarnej gołoledzi z rozpuszczonej solanki - na skutek
          chłodzenia jezdni od spodu). Rzecz w tym, że jakoś nie słychać, żeby ktokolwiek
          w toku śledztwa zadał sobie pytanie - czy tam była gołoledź? a jeśli tak, to
          dlaczego...
          Zamiast tego jest pranie mózgów "ciemnego ludu" przez debilnych i pozbawionych
          zasad dziennikarzy...BANTUSTAN w środku Europy :((((
          • mrzagi01 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 11:23
            simr1979 napisał:


            >
            > Być może masz rację, być może nie (to był przecież wiadukt, najbardziej typowe
            > miejsce tworzenia się czarnej gołoledzi z rozpuszczonej solanki - na skutek
            > chłodzenia jezdni od spodu). Rzecz w tym, że jakoś nie słychać, żeby ktokolwiek
            > w toku śledztwa zadał sobie pytanie - czy tam była gołoledź? a jeśli tak, to
            > dlaczego...

            BO TO BYŁ STYCZEŃ!
            • simr1979 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 11:29
              mrzagi01 napisał:


              >
              > BO TO BYŁ STYCZEŃ!

              Rybeńko - po gołoledzi NIE DA się jeździć, ani 100, ani nawet 40. Nie da się po
              niej nawet bezpiecznie CHODZIĆ, niezależnie od pory roku - dotarło ?!
              • mrzagi01 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 11:43
                simr1979 napisał:

                > mrzagi01 napisał:
                >
                >
                > >
                > > BO TO BYŁ STYCZEŃ!
                >
                > Rybeńko - po gołoledzi NIE DA się jeździć, ani 100, ani nawet 40. Nie da się po
                > niej nawet bezpiecznie CHODZIĆ, niezależnie od pory roku - dotarło ?!

                Kwiatuszku - GOŁOLEDŹ akurat jest zjawiskiem wybitnie zależnym od pory roku.
                WIADUKT jest miejscem szczególnie narażonym na występowanie GOŁOLEDZI. ZIMA jest
                porą roku IMHO wymagającą nieco więcej od intelektu kierowcy, ze względu na dużą
                zmienność i nieprzewidywalność warunków drogowych.
                • simr1979 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 13:09
                  mrzagi01 napisał:

                  > simr1979 napisał:
                  >
                  > > mrzagi01 napisał:

                  > > >
                  > > > BO TO BYŁ STYCZEŃ!
                  > >
                  > > Rybeńko - po gołoledzi NIE DA się jeździć, ani 100, ani nawet 40. Nie da
                  > się po
                  > > niej nawet bezpiecznie CHODZIĆ, niezależnie od pory roku - dotarło ?!
                  >
                  > Kwiatuszku - GOŁOLEDŹ akurat jest zjawiskiem wybitnie zależnym od pory roku.
                  > WIADUKT jest miejscem szczególnie narażonym na występowanie GOŁOLEDZI. ZIMA jes
                  > t
                  > porą roku IMHO wymagającą nieco więcej od intelektu kierowcy, ze względu na duż
                  > ą
                  > zmienność i nieprzewidywalność warunków drogowych.
                  >
                  >

                  NIE DOTARŁO ! - następny mejson, który gołoledzi w życiu nie widział (pewnie
                  dlatego, ze jest ona przeźroczysta ):(
                  To powiem jeszcze raz, jak w reklamie z Kondratem ;):
                  Czarna gołoledź jest tym samym, co wspomniana wcześniej przez emes-nju plama oleju.
                  Żadne zmniejszenie prędkości ani wzmożona uwaga (BO JEST STYCZEŃ) nie uchroni
                  przed poślizgiem na czymś takim. W rzeczywistych warunkach drogowych, w
                  przypadku wystąpienia gołoledzi na całej powierzchni jezdni jedzie się z
                  prędkością 10-20 km/godz, przy zachowaniu odstępów między pojazdami ok. 50 m., a
                  i to nie jest gwarancją utrzymania utzrymania prostoliniowego toru jazdy...
                  Wystąpienie miejscowej nawet gołoledzi w takim miejscu jak wiadukt śródmiejskiej
                  obwodnicy 2-milionowego miasta (o ile faktycznie miało miejsce, czego nikt nie
                  badał)mogło nastąpić tylko albo z powodu zbrodniczej niekompetencji i
                  lekceważenia obowiązków przez służby drogowe, albo na skutek WYJĄTKOWEGO i
                  tragicznego zbiegu niesprzyjających okoliczności.
                  Jeśli nadal nie wiesz o czym mówię, misiu uszaty, to już tylko przeszczep
                  .....przez wrodzoną poprawność nie powiem jakiego organu ;)
                  • mrzagi01 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 14:12
                    jakkolwiek (będę wdzięczny jeżeli przyznasz mi rację) jest zasadnicza różnica w
                    skutkach, czy w poślizgu wpada na przystanek tona żelaztwa rozpędzona do 40 km/h
                    czy też do 100km/h. Dla mnie to jest istota sprawy, natomiast nie wiem do czego
                    ty dążysz? czy chcesz udowodnić że koleś jest wporzo, a wszystkiemu zawinił
                    jakiś UKŁAD?
                    • simr1979 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 14:52
                      mrzagi01 napisał:

                      > jest zasadnicza różnica w
                      > skutkach, czy w poślizgu wpada na przystanek tona żelaztwa rozpędzona do 40 km/
                      > h
                      > czy też do 100km/h. Dla mnie to jest istota sprawy,

                      Oczywiście, że jest róznica w skutkach, ale wg mnie to NIE JEST istota sprawy,
                      ponieważ rozumując tym tokiem trzeba by jasno powiedzieć, że przy prędkośći zero
                      nie byłoby żadnych skutków.....reszta jest - wybacz - biciem piany :(
                      • mrzagi01 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 15:05
                        simr1979 napisał:


                        > Oczywiście, że jest róznica w skutkach, ale wg mnie to NIE JEST istota sprawy,
                        dziwne, bo wydawało mi się że cała sprawa jest o to, że pare przypadkowych osób
                        których niewątpliwie najwięszym marzeniem było umrzeć ze starości, zostało
                        pozbawionych życia. czyż nie?
                        • simr1979 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 15:14
                          mrzagi01 napisał:

                          > simr1979 napisał:
                          >
                          >
                          > > Oczywiście, że jest róznica w skutkach, ale wg mnie to NIE JEST istota sp
                          > rawy,
                          > dziwne, bo wydawało mi się że cała sprawa jest o to, że pare przypadkowych osób
                          > których niewątpliwie najwięszym marzeniem było umrzeć ze starości, zostało
                          > pozbawionych życia. czyż nie?

                          Istotą sprawy jest stwierdzenie przyczyn tego tragicznego zdarzenia, a cała
                          reszta, łącznie z urządzonym przez media praniem mózgów gawiedzi, jest - jak
                          wspomniałem - żenującym biciem piany....
      • emes-nju Re: Ej mądrale... 06.10.06, 11:21
        1realista napisał:

        > śmieszy mnie ta cała gadka o pechu. Trzeba mieć nieźle nasrane aby na
        > oblodzonym widukcie posuwać stówą.


        Tam nie bylo lodu. Byla cienka warstwa z resztek zeszlotygodniowych opadow. Byly miejsca zorjezdzone tak, ze przyczepnosc nie byla gorsza niz w czasie deszczu, a byly tez miejsca o gorszej przyczepnosci. Lodu nie bylo. Nie przesadzajmy - media trabia kocopaly, ale ja, jak mieszkaniec grodu stolecznego, WIEM, jakie byly wtedy warunki.
                • mrzagi01 Re: Ej mądrale... 06.10.06, 14:54
                  emes-nju napisał:

                  > Nie. Po prostu nie lubie gdybania.
                  >
                  to nie gdybanie tylko podstawy fizyki
                  wiosną tego roku zginął pod wrockiem w wypadku ex mojej siostry. jechał coś kolo
                  150 km/h taką nieszczególną drogą wojewódzką, wypadł z drogi i zaliczył
                  centralnie żelbetowy słup stojący ok 50 metrów od drogi na zaoranym polu.
                  gdyby jechał wolniej to by nie wypadł, a jeżeli by wypadł to jakoś by go te
                  skiby bardziej wyhamowały. a tak....
                  a! był zawodowym kierowcą A B C D E ....itd. to tak a'propos "szybko i bezpiecznie"
                      • emes-nju Re: Ej mądrale... 06.10.06, 16:14
                        To nie jest smieszne. Taka jest skutecznosc gdybania. Ty piszesz, ze gdyby jechal wolniej, to nie trafilby w slupek, a ja pisze, ze gdyby jechal szybciej, to wypadlby z drogi w innym miejscu. ZADNA z wersji nie jest ani do podwazenia, ani do podtrzymania - to wrozenie z fusow. I dopoki wrozymy sobie na forum, to pol biedy. Klopot w tym, ze wrozeniem z fusow zajmuja sie media i policja w odniesieniu do konkretnych i tragicznych wypadkow! A powinna sie tu raczej odbyc rzetelna analiza, a nie pisanie i mowienie kocopalow, ze predkosc zabija. To wiemy wszyscy! Nie wszyscy za to wiedza jak doprowadzic do sytuacji, w ktorej szybka jazda nie bedzie zabijac. W Polsce nikt sobie tym lba nie zawraca i jako pacaneum na kaca uznaje sie ograniczania predkosci zawsze i wszedzie - a np. w Niemczech udalo sie jakos osiagnac rozsadny kompromis pomiedzy predkoscia, a smiertelnoscia...
    • pelengajew Nie wierzę! 06.10.06, 08:30
      Facet przez swój ograniczony umysł zabił pięć osób a niektórzy z Was piszą, że
      miał pecha i jest biedny miś. Czy Wy się Sz.F. się słyszycie? Kurwa mać, gość
      jadąc jak kretyn, zabił pięć osób a ja mam go żałować? Schylać się nad jego
      nieszczęściem? Sz.F. co z Wami?
      Brak mi słów.
      Pozdr.
      • lexus400 Re: Nie wierzę! 06.10.06, 09:00
        Napisalem wyraznie "Mial facet pecha i tyle i za to zostanie
        ukarany jakby na to nie patrzac slusznie." Zgadza sie - zabil ale nie bylo to
        celowe dzialanie, do ilu wypadkow rocznie dochodzi w PL??? w jednych gina
        postronne osoby w innych kierowcy i pasazerowie czynnikow skladajacych sie na
        wypadek jest zawsze kilka. W tym konkretnym przypadku rozdmuchuje sie sprawe
        ograniczenia do 40/h i to podsyca atmosfere. Nikt tutaj nie robi z faceta
        biednego misia, wkurwia mnie jeszcze jeden fakt - wiekszy szum robi sie z
        wypadku samochodowego w ktorym gina ludzie i opinia spoleczna jest poddawana
        typowemu "praniu mozgu" - "...na ograniczeniu 40/h jechal ponad
        100/h!!!!!!!!!!!!" a mniejszy rozglos maja sprawy typowych mordercow i dla nich
        tez szuka sie okolicznosci lagodacych, robi sie badania lekarskie czy aby on
        wiedzial co robi i takie rozne pierdoly pozwalajace wymierzyc jak najnizsza
        kare. Nie wszyscy kierowcy maja IQ 160.
        • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 10:38
          lexus400 napisał:


          > Mial facet pecha i tyle (...)


          Pecha można mieć w sytuacji, na którą nie ma się wpływu, czyli w tym wypadku
          pecha miały ofiary, ale nie sprawca. Gdyby przyczyną wypadku była pęknięta
          opona, wtedy faktycznie można z czystym sumieniem powiedzieć, że "kierowca miał
          pecha". Ale wtedy, na Trasie Toruńskiej, zawinił tylko i wyłącznie kierowca bez
          wyobraźni. Ofiarom tego wypadku nawet nie można próbować zarzucić choćby
          częściowej winy za to zdarzenie - tak jak często ma to miejsce w sytuacji gdy
          dojdzie kolizji dwóch aut i teraz odwieczny dylemat: kto jest bardziej winny -
          ten co wymusił pierwszeństwo wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, czy ten który
          jechał 120km/h w terenie zabudowanym i do tego pojechał prosto z pasa
          przeznaczonego do skrętu w prawo. Tu jedynym winnym zdaje się być kierowca
          focusa, więc nie potrafię połączyć się z nim w bólu.



          > Zgadza sie - zabil ale nie bylo to celowe dzialanie


          Teoretycznie prawie żadnemu kierowcy (nawet pijanemu), który spowoduje wypadek,
          nie można zarzucić celowego działania, bo przecież, żaden z nich nie wyjechał
          z domu w celu rozjechania innych uczestników ruchu, tylko chciał trochę szybciej
          dojechać do domu, pracy, czy gdzieś tam jeszcze. Wyjątkiem są ci, co rąbią auta
          "na stłuczkę" lub tacy, co mają jakiś bok auta "do zrobienia" i cwaniacko
          szukają "dawcy" lub "sponsora" - oni powodują stłuczki z premedytacją.
          Sprawca tej tragedii też nie działał celowo, ale to w najmniejszym nawet stopniu
          nie zmniejsza jego winy.
          • simr1979 Pranie mózgów 06.10.06, 10:58
            Podpisuję się pod każdym słowem, które napisał w tym wątku lexus400, a w
            szczególności tymi o praniu mózgów, któremu to praniu bezrefleksyjnie poddaje
            się duża część forumowiczów, z których wielu - tak jak mejson - najwidoczniej
            nawet nie jeździła ( a przynajmniej nie w sposób świadomy) po czarnej gołoledzi
            i chyba nawet nie zdaje sobie sprawy z jej istnienia.....kandydaci na następnych
            "pechowców" :(((((
            • franek-b a moze Ziemia jest plaska? 06.10.06, 13:36
              simr1979 napisał:

              > Podpisuję się pod każdym słowem, które napisał w tym wątku lexus400, a w
              > szczególności tymi o praniu mózgów, któremu to praniu bezrefleksyjnie
              poddaje
              > się duża część forumowiczów,

              Czuje sie obrazony a raczej moj zdrowy rozsadek. Doswiadczenie z wielu lat za
              kolkiem podpowiada mi moje sady a nie jakiekolwiek pranie mozgu. Nie ma
              znaczenia dla mnie co pisza w gazetach i mediach (szczerze to nie czytalem
              nawet jednej relacji, widzialem jedynie w tvn a opinie mialem wyrobiona juz
              wczesniej).

              Uwazam, ze bronienie faceta i jego czynu (odpowiada on w 100% za to co zrobil)
              to jest obraza zdrowego rozsadku. Nie wyobrazam sobie jak mozna usprawiedliwac
              ewidentne przewinienie goscia, ktore doprowdzilo do NIEWYOBRAZALNEJ tragedii,
              ktorej JEDYNYM sprawca byl ten czlowiek.
              • lexus400 Re: a moze Ziemia jest plaska? 06.10.06, 14:36
                > Uwazam, ze bronienie faceta i jego czynu (odpowiada on w 100% za to co zrobil)
                > to jest obraza zdrowego rozsadku. Nie wyobrazam sobie jak mozna usprawiedliwac
                > ewidentne przewinienie goscia, ktore doprowdzilo do NIEWYOBRAZALNEJ tragedii,
                > ktorej JEDYNYM sprawca byl ten czlowiek.

                ...........alez nikt go tutaj nie broni i nikt nie umniejsza jego winy.
                Ogladajac relacje TV z procesu az smiac sie chce gdy widze, ze pokazuja faceta
                kalajacego sie przed sadem ze lzami w oczach a w innych procesach o typowe
                morderstwa, pedofilie, zbrodnie z wyjatkowym okrucienstwem, gwalty itp....nawet
                sprawcow takich zbrodni nie pokazuje sie twarzy i jeszcze zmienia sie ich glosy
                a sami winni sa butni i nawet nie okazuja skruchy - to mnie denerwuje. Prosze
                zrozumiec jedna rzecz - nie usprawiedliwiam winnego wypadku, dostrzegam jedynie
                wielkie hallo wokol calej sprawy, ktore jest na moj gust zbyt wyolbrzymione w
                porownaniu z innymi strasznymi przestepstwami i zeby bylo wszystko jasne FACET W
                PELNI ZASLUZYL NA KARE.
          • lexus400 Re: Nie wierzę! 06.10.06, 14:19
            Widze, ze nie mozemy sie zrozumiec. Ja wcale nie umniejszam winy goscia ani nie
            chce go usprawiedliwiac, uwazam jednak ze nie mozna ferowac wyrokami na stronie
            internetowej nie znajac szczegolow sprawy. Takie dywagacje "co by bylo gdyby" do
            niczego nie prowadza, jednak smiem twierdzic, ze jakby wiadukt byl nalezycie
            utrzymywany przez sluzby za niego odpowiedzialne to do takiej sytuacji by nie
            doszlo - co oczywiscie nie umniejsza winy kierowcy powodujacego wypadek.

            Definicja wypadku drogowego:

            "drogowe przestępstwa, w pol. prawie karnym przestępstwa przeciwko
            bezpieczeństwu w komunikacji; popełnia je ten, kto naruszając chociażby
            nieumyślnie zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, powoduje wypadek, w którym
            inna osoba odnosi obrażenia ciała, lub jeśli następstwem wypadku jest śmierć
            innej osoby albo ciężki uszczerbek na zdrowiu."

            Definicji morderstwa w swietle wypadku drogowego nie znalazlem, wiec chyba
            zgodnie z prawem nie powinno sie sprawcy wypadku nazywac "morderca".
            • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 15:08
              Ja natomiast jestem przeciwny w doszukiwaniu się przyczyn tej tragedii w jakimś
              "pechu" sprawcy.
              Kierowca nie "złapał gumy" ani nie najechał na plamę oleju, tylko poruszał się
              po mniej lub bardziej śliskiej nawierzchni, która ma w zwyczaju występować
              o tej porze roku. Żadne relacje z tego wypadku nie wspominają o jakimkolwiek
              niespodziewanym zagrożeniu na drodze (wtargnięcie pieszego, jakis przedmiot
              pasie ruchu itp.) zmuszające do jakiegokolwiek nagłego manewru. Jeżeli tak było
              rzeczywiście, to przyczyną wypadku było niedostosowanie stylu jazdy do warunków
              drogowych i atmosferycznych (wynikające być może z niedoświadczenia lub braku
              wyobraźni kierującego), a nie żaden tam "pech" (czy inny "UKŁAD" ;-).
              Kilka lat miałem tzw. "dachowanie" - tu też przyczyną nie był pech,
              tylko mówiąc obrazowo "dałem dupy w trzeciej rundzie" (również było ślisko).
              Natomiast SZCZĘŚCIEM było, że ucierpiała tylko blacha.
              • simr1979 Re: Nie wierzę! 06.10.06, 15:21
                truskava napisała:

                >(...) przyczyną wypadku było niedostosowanie stylu jazdy do warunków
                > drogowych i atmosferycznych (...)

                Formułka klepana przy każdej tragedii na drogach od czasów MO - jak widać
                brednia powtarzana dostateczną ilość razy staje się prawdą objawioną......
                • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 15:31
                  simr1979 napisał:

                  > Formułka klepana przy każdej tragedii na drogach od czasów MO - jak widać
                  > brednia powtarzana dostateczną ilość razy staje się prawdą objawioną......


                  Czy poza krytkowaniem mojego zdania, jesteś w stanie przedstawiś własny pogląd
                  dotyczący tej konkretnej sytuacji?

                  Ponadto policja z reguły zarzuca niedostosowanie PRĘDKOŚCI do warunków, ja
                  natomiast wspomniałem o STYLU JAZDY, ani sowa o prędkości. A to dlatego, że inni
                  jadąc z podobną prędkością jakoś nie spowodowali w tym miejscu wypadku.
                  Może wiedzieli, że na śliskiej nawierzchni nie wykonuje się jakichkolwiek
                  gwałtownych manewrów...
                • emes-nju Re: Nie wierzę! 06.10.06, 15:35
                  simr1979 napisał:

                  > truskava napisała:
                  >
                  > >(...) przyczyną wypadku było niedostosowanie stylu jazdy do warunków
                  > > drogowych i atmosferycznych (...)
                  >
                  > Formułka klepana przy każdej tragedii na drogach od czasów MO - jak widać
                  > brednia powtarzana dostateczną ilość razy staje się prawdą objawioną......


                  Nie jest to prawda objawiona, tylko bicz na kierowcow. Pokutujacy od czasow, nienawidzacego prywatnej motoryzacji, Gomulki. Nikt nie jest wstanie faktycznie zawsze dostosowac predkosci. Czyli kazdy, kto spowoduje wypadek moze byc zawsze pociagniety do odpowiedzialnosci - bo nie dostosowal. Poza tym ile kasy podatnikow mozna zaoszczedzic - zamiast przeprowadzac sledztwo w sprawie ustalenia przyczyn wypadku, zawsz mozna napisac, ze kierowca niedostosowal.

                  Nie pisze tego w odniesieniu do omawianego przypadku - chodzi mi zasade.
                  • simr1979 Re: Nie wierzę! 06.10.06, 15:44
                    emes-nju napisał:


                    >
                    > Nie jest to prawda objawiona, tylko bicz na kierowcow. Pokutujacy od czasow, ni
                    > enawidzacego prywatnej motoryzacji, Gomulki. Nikt nie jest wstanie faktycznie z
                    > awsze dostosowac predkosci. Czyli kazdy, kto spowoduje wypadek moze byc zawsze
                    > pociagniety do odpowiedzialnosci - bo nie dostosowal. Poza tym ile kasy podatni
                    > kow mozna zaoszczedzic - zamiast przeprowadzac sledztwo w sprawie ustalenia prz
                    > yczyn wypadku, zawsz mozna napisac, ze kierowca niedostosowal.
                    >
                    > Nie pisze tego w odniesieniu do omawianego przypadku - chodzi mi zasade.
                    >

                    Zgadzam się z Tobą - jednak pisząc "prawda objawiona" miałem na myśli sposób
                    postrzegania rzeczywistośći prezentowany przez kol. truskavę.
                    Ponadto opisanę przez Ciebie zasadę odnoszę własnie do omawianego przypadku - bo
                    dlaczegóżby nie ?!
                    • emes-nju Re: Nie wierzę! 06.10.06, 15:58
                      simr1979 napisał:

                      > Zgadzam się z Tobą - jednak pisząc "prawda objawiona" miałem na myśli sposób
                      > postrzegania rzeczywistośći prezentowany przez kol. truskavę.
                      > Ponadto opisanę przez Ciebie zasadę odnoszę własnie do omawianego przypadku -
                      > bo dlaczegóżby nie ?!


                      Ja tylko sie asekuruje, bo nie chce mi sie uczestniczyc w sprzeczce.

                      Jestem zdania, ze facet z Focusa jednoczesnie mial pecha jak i dal d... jadac za szybko. Wina jego jest bezsporna - ja nie potrafie sie tylko zgodzic z tym, ze odsadzaja go od czci i wiary ludzie, ktorzy statystycznie zachowuja sie na drodze dokladnie tak samo on (wszyscy zeznaja, ze wszystkie auta jechaly z podobna predkoscia - prawie wszyscy zreszta mniej lub wiecej predkosc przekraczamy...), a mieli tylko wystarczajaco duzo szczescia, zeby nie znalesc sie na miejscu tego nieszczesnika. Przeraza mnie ten brak krytycyzmu wobec siebie - ja moge uczciwie napisac, ze mimo, ze nie jezdze bardzo szybko, biore pod uwage szanse zaistnienia sytuacji, w ktorej doprowadze do tragiczego w skutkach wypadku. Ci ktorzy uwazaja, ze kierowce Focusa nalezy rozstrzelac przez powieszenie, nie widza tego, ze sami tez bardzo latwo moga stac sie "winnym spowodawania katastrofy w ruchu drogowym"...
                      • franek-b Re: Nie wierzę! 06.10.06, 16:04

                        > istnienia sytuacji, w ktorej doprowadze do tragiczego w skutkach wypadku. Ci
                        kt
                        > orzy uwazaja, ze kierowce Focusa nalezy rozstrzelac przez powieszenie, nie
                        widz
                        > a tego, ze sami tez bardzo latwo moga stac sie "winnym spowodawania
                        katastrofy
                        > w ruchu drogowym"...

                        polecam lekture
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=49822898&a=49871952
                        krotko mowiac nie masz racji.
                        Biore to pod uwage, dlatego ZWALNIAM. Od tego mam SWOJ rozum, ze na drodze
                        najbardziej boje sie innych, ktorzy jada 'jak wszyscy'.
                        • emes-nju Re: Nie wierzę! 06.10.06, 16:17
                          A ja polecam lekture mojej wypowiedzi, w ktorej dosc wyczerpujaco opisalem jak ja to widze. Moze zaskoczy Cie to, ze napisalem cos bardzo zblizonego do Twojej wypowiedzi. Mam tylko troche inna motywacje, ale rezultaty na drodze sa podobne :-)

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=49822898&a=49879718
                      • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 16:26
                        emes-nju napisał:

                        (...)
                        > Jestem zdania, ze facet z Focusa jednoczesnie mial pecha jak i dal d... jadac
                        > za szybko.
                        (...)

                        Ale udział pecha w samym wypadku jest żaden.
                        Pechem kierowcy jest jedynie to, że kilka osób czekało na autobus.
                        Lecz gdyby ich tam nie było, to i tak wypadek ten miałby miejsce,
                        tyle, że byłby mniej tragiczny.
                        • emes-nju Re: Nie wierzę! 06.10.06, 17:00
                          truskava napisała:

                          > emes-nju napisał:
                          >
                          > (...)
                          > > Jestem zdania, ze facet z Focusa jednoczesnie mial pecha jak i dal d...
                          > > jadac za szybko.
                          > (...)
                          >
                          > Ale udział pecha w samym wypadku jest żaden.
                          > Pechem kierowcy jest jedynie to, że kilka osób czekało na autobus.
                          > Lecz gdyby ich tam nie było, to i tak wypadek ten miałby miejsce,
                          > tyle, że byłby mniej tragiczny.


                          I to jest wlasnie ten pech. Nie sam wypadek, tylko to, jak sie skonczyl. Koles wpadlby w poslizg ulamek sekundy pozniej i, po odbiciu sie od bariery, powrocilby na jezdnie. Mial pecha, ze auto znarowilo sie w miejscu, w ktorym jakis sabotazysta przerwal bariere energochlonna, zeby wystawic pasazerow autobusu na potencjalny strzal. Az dziw, ze dopiero pierwszy raz doszlo tam do takiego wypadku...
                    • franek-b didaskalia 06.10.06, 16:01
                      > Zgadzam się z Tobą - jednak pisząc "prawda objawiona" miałem na myśli sposób
                      > postrzegania rzeczywistośći prezentowany przez kol. truskavę.
                      > Ponadto opisanę przez Ciebie zasadę odnoszę własnie do omawianego przypadku -
                      b
                      > o
                      > dlaczegóżby nie ?!

                      Dlatego, ze w tym wypadku jest oczywiste, ze jechal za szybko. Nie ma ZADNEJ
                      innej przyczyny (nawet dywagacje historyczne o stosunku tow. Wieslawa do
                      motoryzacji). Didaskalia przeslonily Wam meritum.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=49822898&a=49894985
                    • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 16:08
                      simr1979 napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      > >
                      > > Nie jest to prawda objawiona, tylko bicz na kierowcow. Pokutujacy od czas
                      > ow, ni
                      > > enawidzacego prywatnej motoryzacji, Gomulki. Nikt nie jest wstanie faktyc
                      > znie z
                      > > awsze dostosowac predkosci. Czyli kazdy, kto spowoduje wypadek moze byc z
                      > awsze
                      > > pociagniety do odpowiedzialnosci - bo nie dostosowal. Poza tym ile kasy p
                      > odatni
                      > > kow mozna zaoszczedzic - zamiast przeprowadzac sledztwo w sprawie ustalen
                      > ia prz
                      > > yczyn wypadku, zawsz mozna napisac, ze kierowca niedostosowal.
                      > >
                      > > Nie pisze tego w odniesieniu do omawianego przypadku - chodzi mi zasade.
                      > >
                      >
                      > Zgadzam się z Tobą - jednak pisząc "prawda objawiona" miałem na myśli sposób
                      > postrzegania rzeczywistośći prezentowany przez kol. truskavę.
                      > Ponadto opisanę przez Ciebie zasadę odnoszę własnie do omawianego przypadku -
                      > bo dlaczegóżby nie ?!



                      Doszło do "wielkiego semantycznego nadużycia" ;-)
                      A dokładniej:
                      Czy uważacie, że nie istnieje coś takiego jak wypadek drogowy spowodowany
                      "niedostosowaniem predkości lub stylu jazdy do warunków drogowych i/lub
                      atmosferycznech". Bo jeżeli tak sądzicie, to w tym miejscu możemy zakończyć
                      jakąkolwiek dyskusję na ten temat, gdyż ja jednak uważam że może być również
                      i taka przyczyna wypadku. Ale powyższe nie oznacza, że każdy, czy nawet
                      większość wypadków chcę przypisywać owemu "niedostosowaniu...". Jest masa
                      wypadków, gdzie przyczyną jest: wymuszenie pierszeństwa przejazdu, wyprzedzanie
                      w niedozowlonym miejscu, nagłe wtargnięcie pieszego na jezdnię, przejazd na
                      czerwonym świetle, a nawet pech (np. w formie "złapania kapcia") itd.

                      Natomiast na podstawie posiadanych informacji, nadal uważam, że przyczyną tego
                      konkretnego wypadku było niedostosowanie stylu jady do pogody i natężenia ruchu
                      na drodze. Zaś bardzo jestem ciekaw Waszego zdania w tym temacie.
                      • simr1979 Re: Nie wierzę! 06.10.06, 16:19
                        truskava napisała:

                        (...)
                        > Czy uważacie, że nie istnieje coś takiego jak wypadek drogowy spowodowany
                        > "niedostosowaniem predkości lub stylu jazdy do warunków drogowych i/lub
                        > atmosferycznech". Bo jeżeli tak sądzicie, to w tym miejscu możemy zakończyć
                        > jakąkolwiek dyskusję na ten temat,

                        I tu zgoda, kończmy, albowiem w realu nic takiego jak zacytowana przez ciebie
                        przyczyna wypadku nie istnieje, jest to - jak zgrabnie zauważył franek.b -
                        relikt semantyczny z czasów tow. Wiesława, które właśnie zresztą od roku
                        wracają, ku uciesze, jak widać, znacznej większości rodaków...;)
                          • simr1979 Re: Nie wierzę! 06.10.06, 17:09
                            truskava napisała:

                            > To na zakończenie poproszę o zaspokojenie mojej ciekawości i przedstawienie mi
                            > swojego zdania na temat przyczyny zaistniałego wypadku.
                            >

                            Ależ proszę :)
                            Nawet gdyby szanowna policja nie wykonała żadnej pracy śledczej i oparła się
                            jedynie na oświadczeniu sprawcy, to na tej podstawie powinna stwierdzić, że
                            przyczyną wypadku był poślizg pojazdu podczas menewru zmiany pasa przy
                            wyprzedzaniu ciężarówki na śliskiej nawierzchni. Ponieważ wiadomo, że pojazd
                            sprawcy poruszał się z podobną prękością, jak większość pozostałych uczestników
                            ruchu, można z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuścić, że podobny manewr
                            wyprzedzania tej samej ciężarówki wykonało - zarówno przed i po wypadku - wielu
                            innych uczestników ruchu, przy podobnej prędkości. Można zatem wysnuć wniosek,
                            że utrata przyczepności i wynikający z niej poślizg mogły nastąpić na skutek:
                            a. zbyt gwałtownego manewru kierownicą i/lub pedałem gazu, albo
                            b. zmiany współczynnika przyczepnośći nawierzchni w miejscu wykonywania
                            manewru, np. wskutek miejscowego zamarznięcia solanki na powierzchni asfaltu
                            (wiadukt jest spróchniały, co było pierwotną przyczyną ograniczenia na nim
                            prędkości do 40 km/godz, uprzednio 70 km/godz).

                            Na podstawie powyższego, a także wiedzy o tym, z jaką orientacyjnie prędkośćią
                            jechał sprawca (ok. 80 km/godz), jakie jest na danym odcinku ograniczenie
                            prędkości (40 km/godz)i dlaczego to ograniczenie jest tam nałożone, Sąd w swej
                            niezawisłości orzeka o stopniu winy sprawcy.Punkt.
                            • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 17:30
                              simr1979 napisał:

                              > Ależ proszę :)
                              > Nawet gdyby szanowna policja nie wykonała żadnej pracy śledczej i oparła się
                              > jedynie na oświadczeniu sprawcy, to na tej podstawie powinna stwierdzić, że
                              > przyczyną wypadku był poślizg pojazdu podczas menewru zmiany pasa przy
                              > wyprzedzaniu ciężarówki na śliskiej nawierzchni. Ponieważ wiadomo, że pojazd
                              > sprawcy poruszał się z podobną prękością, jak większość pozostałych uczestników
                              > ruchu, można z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuścić, że podobny manewr
                              > wyprzedzania tej samej ciężarówki wykonało - zarówno przed i po wypadku - wielu
                              > innych uczestników ruchu, przy podobnej prędkości. Można zatem wysnuć wniosek,
                              > że utrata przyczepności i wynikający z niej poślizg mogły nastąpić na skutek:
                              > a. zbyt gwałtownego manewru kierownicą i/lub pedałem gazu, albo


                              Czyli powyższe IMHO mieści się w "niedostosowaniu stylu jazdy do warunków
                              drogowych i pogotowych"



                              > b. zmiany współczynnika przyczepnośći nawierzchni w miejscu wykonywania
                              > manewru, np. wskutek miejscowego zamarznięcia solanki na powierzchni asfaltu
                              > (wiadukt jest spróchniały, co było pierwotną przyczyną ograniczenia na nim
                              > prędkości do 40 km/godz, uprzednio 70 km/godz).


                              Ze względu na pogodę i porę roku należy liczyć się z możliwością wystąpienia
                              takiego zjawiska.
                              • simr1979 Re: Nie wierzę! 06.10.06, 17:45
                                truskava napisała:

                                > simr1979 napisał:

                                > > b. zmiany współczynnika przyczepnośći nawierzchni w miejscu wykonywania
                                > > manewru, np. wskutek miejscowego zamarznięcia solanki na powierzchni asfa
                                > ltu
                                > > (wiadukt jest spróchniały, co było pierwotną przyczyną ograniczenia na ni
                                > m
                                > > prędkości do 40 km/godz, uprzednio 70 km/godz).

                                > Ze względu na pogodę i porę roku należy liczyć się z możliwością wystąpienia
                                > takiego zjawiska.

                                Jeszcze raz powtórzę, co już uprzednio pisałem - "Liczenie" się z możliwością
                                wystąpienia płatów gołoledzi musiałoby oznaczać ograniczenia prędkości do
                                prędkości bliskiej ruchu pieszego - to jest prosta fizyka.
                                Jest to zatem argument typu - "dlaczego się nie położyłeś, przecież wiedziałeś,
                                że możesz się przewrócić".
                                • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 17:59
                                  simr1979 napisał:

                                  > Jeszcze raz powtórzę, co już uprzednio pisałem - "Liczenie" się z możliwością
                                  > wystąpienia płatów gołoledzi musiałoby oznaczać ograniczenia prędkości do
                                  > prędkości bliskiej ruchu pieszego - to jest prosta fizyka.
                                  > Jest to zatem argument typu - "dlaczego się nie położyłeś, przecież
                                  > wiedziałeś, że możesz się przewrócić".


                                  Jasne. Ale powyższe oznacza, że gdyby wtedy była "prawdziwa" gołoledź,
                                  to wysypałoby się tam więcej pojazdów, jednak setki (a może tysiące) innych
                                  samochodów nie wpadło w poślizg w tym miejscu, mimo jazdy z podobną prędkością.
                                  To może jednak nie było tam typowej gołoledzi znanej z definicji,
                                  lecz to zbyt gwałtowne manewry były przyczyną wypadku?
                      • emes-nju Re: Nie wierzę! 06.10.06, 16:30
                        truskava napisała:

                        > Czy uważacie, że nie istnieje coś takiego jak wypadek drogowy spowodowany
                        > "niedostosowaniem predkości lub stylu jazdy do warunków drogowych i/lub
                        > atmosferycznech".


                        Istnieje cos takiego. Ale predkosc w zdecydowanej wiekszosci wypadkow nie jest JEDNYNA, co nam policja i media wkladaja do glow, przyczyna wypadku. Za wypadek wynikajacy z niedostosowania predkosci uwazam np. zwyczajne wypadniecie z luku drogi, bo sie za szybko weszlo w zakret (wg. brytyjskich badan predkosc jest bezposrednia przyczyna max. 7% wypadkow). Natomiast w przypadku latajacego Focusa zaszlo jeszcze kilka okolicznosci (wcale nie koniecznie zmniejszajacych wine kierowcy!), ktorych analizy nikt nie chce sie podejmowac, bo wszyscy uznali, ze predkosc i juz. I nie predkosc jako parametr fizyczny, tylko predkosc jako stopien przekroczenia ograniczenia. To BAAAARDZO powazna roznica! Bo zamiast o fizyce zjawisk, dyskutujemy o sprawach administracyjnych, ktore z fizyka czasem maja cos wspolnego, ale nie zawsze.


                        > Natomiast na podstawie posiadanych informacji, nadal uważam, że przyczyną
                        > tego konkretnego wypadku było niedostosowanie stylu jady do pogody i
                        > natężenia ruchu na drodze. Zaś bardzo jestem ciekaw Waszego zdania w tym
                        > temacie.


                        Absolutnie tak! Facet jechal za szybko i juz.

                        Zadaje jednak pytanie czy stawianie przystanku na drodze szybkiego ruchu, w miejscu gdzie nastepuja powazne przetasowania w ruchu, nie jest proszeniem sie o nieszczescie? Wypadek w tym miejscu mogl spowodowac pirat, pechowiec - ktokolwiek. Piesi w konfrontacji z masa rozpedzonej stali sa bez szans. Problem nie tkwi wylacznie po stronie kierowcow, bo ludzie sa bardzo rozni - organizator ruchu nigdy nie powinien przyjmowac, ze cale towarzystwo bedzie karnie posuwac sie z predkoscia jak na znakach, i ze moga zdarzyc sie rozne sytuacje. Rozsadzajac sprawe tak, ze winien jest WYLACZNIE kierowca, dopuszcza sie do sytuacji, ktora predzej czy pozniej zaowocuje podobna katastrofa...
                        • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 16:52
                          emes-nju napisał:

                          (...)
                          > Absolutnie tak! Facet jechal za szybko i juz.
                          (...)

                          A ja uważam, że nie jechał za szybko, tylko zbyt gwałtownie wykonał manewr
                          zmiany pasa ruchu. Dlatego wcześniej pisałem o niedostosowaniu STYLU JAZDY,
                          nie zaś PRĘDKOŚCI.
                          Pozostałę pojazdy jechały z podobną prędkością (w większości),
                          lecz wypadł z drogi tylko ten jeden.
                          • emes-nju Re: Nie wierzę! 06.10.06, 16:57
                            Jechal za szybko. Gdyby nie jechal za szybko, to najprawdopodobniej nie wpadlby w poslizg - wcale nie bylo az tak slisko jak to w mediach podaja, zeby podgrzac atmosferke...
                            • truskava Re: Nie wierzę! 06.10.06, 17:36
                              emes-nju napisał:

                              > Jechal za szybko. Gdyby nie jechal za szybko, to najprawdopodobniej nie
                              > wpadlby w poslizg - wcale nie bylo az tak slisko jak to w mediach podaja,
                              > zeby podgrzac atmosferke...

                              Inni, jadąc z tą samą prędkośćią, jednak nie wpadli w poślizg.
                              Natomiast gwałtowny manewr kierownicą na śliskiej nawierzchni również spowoduje
                              poślizg przy mniejszych prędkościach jazdy.
                              • emes-nju Re: Nie wierzę! 09.10.06, 10:35
                                truskava napisała:

                                > emes-nju napisał:
                                >
                                > > Jechal za szybko. Gdyby nie jechal za szybko, to najprawdopodobniej nie
                                > > wpadlby w poslizg - wcale nie bylo az tak slisko jak to w mediach podaja,
                                > > zeby podgrzac atmosferke...
                                >
                                > Inni, jadąc z tą samą prędkośćią, jednak nie wpadli w poślizg.


                                Inni nie wykonywali gwaltownych manewrow. Mieli wystarczajaco duzo szczescia, zeby sytuacja na jezdni ich do tego nie zmusila. Pan z Focusa jechal jak wszyscy (za szybko) i mial pecha, ze musial machnac kierownica.

                                Jechal za szybko... I mial pecha...
                                • truskava Re: Nie wierzę! 09.10.06, 20:43
                                  emes-nju napisał:

                                  > Inni nie wykonywali gwaltownych manewrow.

                                  I tu jest sedno sprawy.


                                  > Mieli wystarczajaco duzo szczescia,
                                  > zeby sytuacja na jezdni ich do tego nie zmusila. Pan z Focusa jechal jak
                                  > wszyscy (za szybko) i mial pecha, ze musial machnac kierownica.
                                  >
                                  > Jechal za szybko... I mial pecha...


                                  Ale przyczyną wypadku nie był pech ani za szybka jazda, tylko najprawdopodobniej
                                  gwałtowne wykonanie manewru, co sam powyżej zauważyłeś. Gdyby nie ten manewr
                                  wyprzedzania, to sama (za)szybka jazda nie doprowadziłaby do poślizgu i auto
                                  pojechałoby dalej (tak jak tysięce innych aut tego dnia w tym miejscu).
    • mrzagi01 Re: jest sąd nad pechowcem z trasy toruńskiej 06.10.06, 09:26
      typson napisał:
      > szkoda ludzi, szkoda gościa...

      SZKODA że nikogo nic to nie nauczy, bo przecież WSZYSCY zapierdalają, BEZ SENSU
      są ograniczenia prędkości, JAKIM PRAWEM tam postawili ten przystanek, BO TAKIE
      GÓWNIANE DROGI.
      Sądzę że gdyby pójść tropem ciągu przyczynowo- skutkowego to można by obciążyć
      winą za tą tragedię Jagiellonów.
    • franek-b mega pech 06.10.06, 09:33
      to mieli jednie ludzie ktorzy stali na przystanku.
      On jest debilem, ktory szarzowal i okazalo sie, ze ograniczenie jednak ma jakis
      sens.
      Jesli ja przekraczam predkosc to tez JESTEM mega debilem i to jest wtedy moja
      odpowiedzialnosc jesli cos sie stanie. Ta odpowiedzialnosc ma wartosc = 12 lat
      w wiezieniu + zycie innych osob.
      Kazdy dorosly czlowiek powinien zdawac sobie sprawe z konsekwencji wlasnych
      czynow, usprawiedliwianie to pechem jest mega dziecinadą.

      ps. cała zeszła zima była nieprzewidywalna, przejezdzilem ją srednio -20~30
      km/h niz zazwyczaj. Takie to trudne? A moze ja nienormalny jestem?

      ps.2. podchodzac psychologicznie do sprawy, ci co usprawiedliwiaja jego, tak
      naprawde usprawiedliwiaja siebie (w koncu komu nie zdazylo sie jechac szybciej
      niz pokazuje znak) - dla mnie tutaj jest pies pogrzebany.

      ps.3 pech czyli innymi slowy ryzyko mozna obnizyc, udaje sie na gieldzie
      budujac odpowiednie portfele inwestycyjne, a na drodze wystarczy jechac
      wolniej - takie proste a takie trudne...
    • qrakki999 Re: Nie kumam tej dyskusji?!?! 06.10.06, 15:09
      Ja nie rozumiem Waszej dyskusji.
      Zabił facet w sposób niezamierzony 5 osób i musi ponieśc karę bo takie mamy
      prawo. Nic go nie tłumaczy w tej sytuacji, ani pech, ani czarna gołoledź ani
      nawet jakby była zielona, różowa czy w innym kolorze. Nie tłumaczy go, że inni
      jechali również 100 na godzine bo nie inni wpieprzyli się przystanek z tą
      prędkością tylko on. Nie tłumaczy go fakt, że każdemu z nas nawet mejsonowi
      może sie to zdarzyć bo jako kierowca jestesmy odpowiedzialni za swoje czyny
      prowadząc pojazd bez względu na to czywpływ na kierowanie ma czarna gołoledź
      czy zły układ gwiazd.

      pzdr
      Q
        • simr1979 Re: Nie kumam tej dyskusji?!?! 06.10.06, 15:35
          mrzagi01 napisał:


          > ale podejrzewam, że gdyby facet był posłem PiS to głosy brzmiały by zgodnie i
          > potępiająco.

          Wcale mnie nie dziwi ta uwaga, Twoje podejście do sprawy jest typowe dla
          elektoratu tej parti....
          • mrzagi01 Re: Nie kumam tej dyskusji?!?! 06.10.06, 15:40
            simr1979 napisał:

            >,
            > Wcale mnie nie dziwi ta uwaga, Twoje podejście do sprawy jest typowe dla
            > elektoratu tej parti....

            dobrze, to prosze oświeć mnie- ciemniaka z prowincji który nigdy czarnej
            gołoledzi nie widział, co sie stało NAPRAWDE na trasie toruńskiej i KTO za tym
            stoi (bo to że nie ten sądzony gość to już wiem)
            • simr1979 Re: Nie kumam tej dyskusji?!?! 06.10.06, 15:49
              mrzagi01 napisał:

              > dobrze, to prosze oświeć mnie- ciemniaka z prowincji który nigdy czarnej
              > gołoledzi nie widział, co sie stało NAPRAWDE na trasie toruńskiej i KTO za tym
              > stoi (bo to że nie ten sądzony gość to już wiem)

              Jak to KTO ?? - układ, łże elity, antypolacy i cykliści jeżdżący z różną, ale
              zawsze NADMIERNĄ prędkośćią...;)

        • truskava Re: Nie kumam tej dyskusji?!?! 06.10.06, 15:25
          simr1979 napisał:

          > Nie rozumiesz, że nie chodzi o wytłumaczenie tego faceta, tylko o
          > wytłumaczenie dlaczego zginęło 5 osób...?!


          To akurat nie jest skomplikowane.
          Zginęli, gdyż doznali śmiertelnych obrażeń w wyniku zbyt gwałtownego
          zetknięcia się z samochodem i ew. później z otoczeniem.
          • simr1979 Re: Nie kumam tej dyskusji?!?! 06.10.06, 15:36
            truskava napisała:

            > simr1979 napisał:
            >
            > > Nie rozumiesz, że nie chodzi o wytłumaczenie tego faceta, tylko o
            > > wytłumaczenie dlaczego zginęło 5 osób...?!
            >
            >
            > To akurat nie jest skomplikowane.
            > Zginęli, gdyż doznali śmiertelnych obrażeń w wyniku zbyt gwałtownego
            > zetknięcia się z samochodem i ew. później z otoczeniem.
            >


            Jak widać, Twój wzrok zbyt daleko nie sięga.....
        • mrzagi01 Re: Nie kumam tej dyskusji?!?! 06.10.06, 15:29
          simr1979 napisał:


          > Nie rozumiesz, że nie chodzi o wytłumaczenie tego faceta, tylko o wytłumaczenie
          > ,
          > dlaczego zginęło 5 osób...?!

          zdaje się że zakładasz rozmaite czynniki, łącznie z interwencją boskich mocy,
          oprócz czynnika nadmiernej prędkości.
        • qrakki999 Re: Nie kumam tej dyskusji?!?! 06.10.06, 15:32
          simr1979 napisał:

          > qrakki999 napisał:
          >
          > > Ja nie rozumiem Waszej dyskusji.
          > > (...) Nic go nie tłumaczy (...)
          >
          > Nie rozumiesz, że nie chodzi o wytłumaczenie tego faceta, tylko o
          wytłumaczenie
          > ,
          > dlaczego zginęło 5 osób...?!

          Q: No nie bo mam wrażenie, że wytłumaczeniem jest poślizg auta prowadzonego
          przez tego kierowcę, spowodowany niedostosowaniem prędkosci do warunków na
          drodze i tyle. Jakie znaczenie ma to czy była czarna gołoledź znana tylko
          zachodnioeuropejskim specjalistom czy pechowy manewr przy zbyt dużej prędkości
          na śliskiej drodze okraszony zwykłą chęcią dostania się jak najszybciej do
          roboty?
    • mejson.e Nie pomagać pechowi 06.10.06, 17:19
      Jazda samochodem to zawsze loteria. A loteria rządzi się swoimi prawami i
      prawdopodobieństwo wygranej jest różne.
      Prawdopodobieństwo może być mniejsze lub większe, ale zawsze jest to tylko
      prawdopodobieństwo, nie pewność.

      I nasz rola w tym wszystkim to zmniejszać prawdopodobieństwo nieszczęścia, a nie
      zdawać się na ślepy los.
      Dlatego ten, co wyprzedza bez dostatecznej widoczności prawdopodobieństwo
      nieszczęścia będzie miał większe od asekuranta.
      Pecha mogą mieć jednakowego, nawet może się wydarzyć, że to ostrożny wypadnie z
      drogi, gdy znajdzie się na czołówce z nieostrożnym, ale nie znaczy to, że nie
      trzeba walczyć.

      Przeznaczenie to nie wszystko - od tego mamy rozum, by szanse przeżycia zwiększać.

      Bo gdybanie, co by było, gdyby ktoś jechał wolniej, szybciej, wcześniej,
      później, to tylko czepianie się słówek.

      Człowiek rozsądny w zimie na polskich niedoskonalych drogach nie powinien w
      mieście pędzić stówką i wykonywać gwałtownych manewrów, bo ryzykuje za dużo.
      I nie jest usprawiedliwieniem to, że wielu innych tak tamtędy jedzie.
      Odpowiadamy za siebie i za swoje decyzje, gdy coś się stanie nie oskarżą
      projektanta drogi i innych kierowców, tylko właśnie nas.
      Jeśli ktoś wpadłby na przystanek jadąc przepisowo, miałby jakieś argumenty.
      Łamiąc przepisy tych argumentów się pozbawił.

      A że nie chciał?
      Czego nie chciał? Nie chciał zabić.
      Ale chciał pojechać ryzykownie, ryzykując, no właśnie - co ryzykując?
      Ze kogoś zabije. I zabił.

      I tyle.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • 1realista Nadal sie nie zgadzam. 06.10.06, 21:08
      Nie rozumiem tego usprawiedliwiania sytuacji.Jeden z Was pisze że gdzies tam malo co sie rozbil bo.. No wlasnie. BO winny był? a) zakręt, b) laguna. Dla mnie odpowiedź c) - kiepski kierowca. Dlaczego kiepski? bo nie potrafił dostosować stylu jazdy do możliwosci ktore ograniczają kombinacja drogi i pojazdu. Jakie przyczyny takiego zachowania? Podobne jak tego że piszecie że zwalniacie do 80 bo w kufer wjadą. A ja myslę że jedynym powodem jest brak odwagi do przyznania się że ktoś kto tam jedzie mniej jak 60 jest kiepskim kierowcą w mniemaniu ściagantow. I dlatego zwalnia sie do 80 bo to "dobremu" kierowcy jeszcze ujdzie ( popatrz - miejsce niebezpieczne - zwolnilem do "bezpiecznej" 80) a jazda 60 już jest frajerstwem i oznaką że kierowca jest kiepski ( pewno jakaś baba albo dziadek).
      Bo na polskich drogach jazda wolniejsza jest oznaką nieumiejetności. Kiepscy kierowcy jeżdża wolno i przepisowo - dobrzy jeżdżą tyle ile uznaja za stosowne. A stosowne jest wyprzedzić innych i pokazać że jest sie szybszym. Ilu kierowcom tak naprawdę spieszy się? Ja bym obstawia że 2%. No może max. 5%. Reszta jeździ szybciej od innych aby pokazać że jest sie lepszym ( o trasę stad - tam zrobiłem o 8 minut krócej - no i KTO jest jest lepszy?). Na drogach obserwuję wiele dziwnych zjawisk. Np jak mamy zabudowany na zwykłej drodze to jak jade 50 to mnie każdy wyprzedzi. Jak jadę 55-60 to rzadko który scigant ( jakieś 10%) wyprzedza. Jak jadę 60-70 to nikt nie wyprzedza. A jak lece 100 to tylko wariat sie doczepi tylko po to aby mnie minąc a potem zwolnić ;-))). Podobnie jest jak jest tablica z koncem zabudowanego - przecież wiadomo żejak ktoś jedzie nieco wolniej to na bank przyspieszy po minięciu tej tablicy. To po jaką cholere zaczyna ktoś za mną wyprzedzanie te 50 m przed tablicą skoro potem i tak jedziemy jednakowym tempem? A jak niewyprzedzi ( bo nie ma warunkow) to przy następnym zabudowanym wyprzedzi mimo iz poprzednio mógł jechać z taką prędkością. Dziwne prawda? Odpowiedź prosta - bo nie chce byc kiepski bo "bycie dobrym" znaczy "wyprzedzać". Skad sie to wzięło? Kiedys ludzie jeździli więcej przepisowo - kiepskie auta bez mocy i wspomagania kierowcy czy gorsze opony - błędy byly groźniejsze w skutkach. Potem z zachodu przychodziły lepsze furki to zaczął się proces przyspieszania jazdy. Bo lamanie przepisow oznaczało POZYCJĘ. Lekceważenie ograniczeń oznaczało że MOGĘ sobie na to pozwolić. A dogowka jak złapała to było hasło (znaczy kierowca sprytny -stowa i spierdalam- znam :-)))hasło) albo ważny ( znam wszystkie gliny). A łapówkarze brali ile wlezie. Jeszcze zabawnie było z ph bo mieli szybkie furki - a policja w polonezach - to sie pogadało o samochodach a w ramach "pokuty" dawało się gadżety reklamowe. I git. Do tego zaczeły dochodzić rozwoj techniki samochodowej i sytemów asystentów kierowcy - znaczy trzeba to dobrze zareklamować aby klient kupił lepsze auto. I zaczęły się szkoły "bezpiecznej" jazdy. Reklama polegała zazwyczaj na wsadzeniu zawodowego rajdowca do pojazdu z utwardzonym zawieszeniem i sportowymi oponami, okolice zamkniete dla publicznego ruchu. A zwykły kierowca oglądał jakie bajeranckie numerki można wykręcać tą furką którą sobie kupił. A że najtańszą wersje? Nie szkodzi bo w reklamie to wywijali a nawet ostanio zdobyli mistrzostwo swiata TYM autem. Do tego doszły pokazy jak to bezpieczne są auta bo abs skraca drogę o połowę - czyli jak masz abs możesz jechac szybciej bo auto bez absu ma dluższą droge hamowania czyli jak jedziesz szybciej to z absem i tak zatrzymasz się na krotszej drodze niż jakaś tam ruina. Tylko ze prawdziwy lod inaczej sie zachowyje niz mata poslizgowa. Do tego dochodzą reklamy ceramicznych tarcz hamucowych ( te z formuły 1!!!!) felg z tytanu ( te z promu nasa!!!!) i opon z hiperkauczuku ( fajnie ten goście smigał na reklamie po scianach - no i wzór z łap muchy co można chodzic po suficie normalnie samo glue). Do tego doszly gwiazdki. A czy kos sie zagłębil w zagadnienie dlaczego autem z abs ma krotszą drogę hamowania - przeanalizowanie procesu poślizgu opony na podlożu lód-woda. Nie bo to fizyka a z fizyką krucho. A czy ktos zadał sobie pytanie jakie siły dla MARTWEGO manekina oznaczają zielone gwiazdki? I dlaczego testy przy niewiekich prędkościach ( ok 50.) jesli już przeprowadzaja ludzie ( bo czasem sa takie) to mają kołnierze usztywniające, ochraniacze na kolana i cale zaplecze ( karetka, straż)? Nie,bo po co? Wystarczy ze ma sie dobre auto ( naszprycowane technologią) i mozna szybko jeździć. A że kiepski kierowca go prowadzi? Przeciez to dobry kierowca bo wszzystkich wyprzedza i jakie czasy tą bryka wykręca. A w razie czego ma duzą moc, absy i kontrolę trakcji a w razie czego strefy zgniotu. I git. A jazda wolniejsza jest dla cieniaków którzy mają jakieś słabe auto. Przeciez dziennikarze motoryzacyjni daja w palnik tymi brykami to i zwykły kierowca może - no przecież gorszy nie jest. Tylko że wedlug tych "znawców" kiepskie przyspieszenie to dłuższe jak 8 sek. do setki choć obiektywnie znakomite to poniżej 15 sek; moc przyzwoita to ponad 150 KM choć do jazdy przepisowej wystarczy jakieś 45 KM; opony tylko niskoprofilowe kierunkowe choć na kiepskiej drodze i te opony nie wyrabiają itd. Przeciez obiektywnie patrząc na rozwoj techologii motoryzacyjnej ciągle jakieś nowinki i niedługo dojdzie do tego że szybkim autem bedzie jeździł komputer bo przeciętny człowiek z jego reakcjami nie da rady. A co to za frajada jak nie kierujemy samochodem. A... jest jeszcze frajda z szybkiej jazdy na wprost i wyprzedzania wszystkiego co sie rusza bo zakręty to załatwiają zawieszenie i kontrola trakcji a hamowanie to abs i radary. A jak dochodzi do wypadku to przeciez ma sie PECHA. Prawda jest taka że współczesne samochody są pełne kierowcow który znacznie przeceniaja swoje umiejętności i to co daje im technologia uważaja za własne talenty.Do tego dorzućmy przestępcze metody pracy drogowki, oznakowania drog ( szczegolnie stawiania ograniczeń na pałę) czy jakosci i geometrii drogi.
      A tak juz zupelnie na koniec zawsze fascynowalo mnie w wawie ta technika jazdy na czerwonym. I proste pytanko odnosnie ograniczen. Jak jest 40 szkoła i dzieci to jedziecie wolniej nie? A jak jest ograniczenie do 70 i identyczne dzieci na chodniku to jedziecie nadal te 40? Zbyt wielu nadal nie nie pojmuje znaczenia tych w/w zdan i dlatego mamy to co mamy na drogach.Łatwiej zgonić na PECHA.

      p.s. jezdem z prowincji ;-))). ostatnio jechalem alejami przez rondo zesłańców i przez most na druga stronę (trasę zrobilem w obie strony). I jedynym niebezpiecznym fragmentem był wyjazd z tunelu pod rondem bo trafia sie z prędkościa 40 na lewy pas gdzie na prawych pasach ludzie jadą 80-100. Pozostale mniejsca ( o chocby te z karambolu - było tam pokazanych kilka na tej trasie) sa bezpieczne - wymagają jedynie rozsądku ( ograniczenia) i nie jazdy na pałę.
      • mejson.e Bolesna prawda 06.10.06, 21:35
        1realista napisał:

        "jazda 60 już jest frajerstwem i oznaką że kierowca jest kiepski ( pewno jakaś
        baba albo dziadek).
        (...)
        "bycie dobrym" znaczy "wyprzedzać"
        (...)
        "współczesne samochody są pełne kierowcow który znacznie przeceniaja swoje
        umiejętności i to co daje im technologia uważaja za własne talenty"

        Szacunek!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • misiek4111 Re: Nadal sie nie zgadzam. 07.10.06, 10:20
        I ode mnie także szacunek!
        W połowie września byłem we Wiedniu, przejeżdżałem przez Dunaj jednym z mostów.
        Ograniczenie, jak w całym Wiedniu, do 50, jadę swoim zwyczajem 55-60 i znalazłem
        się na lewym pasie. "Wyszkolony" przez polskich "dynamicznych ale bezpiecznych"
        jak najszybciej zwiałem na pas środkowy, później prawy. Przesadzilem, przy 60 to
        ja wyprzedzałem wszystkich, zwolniłem. Nawierzcnia idealna, żadnych przystanków,
        wszyscy jadą 50. W tym kontekście ograniczenie do 40 na Tr. Toruńskiej w pełni
        usprawiedliwoine. Ale nie dla polskich mądrali, oni zawsze wiedzą lepiej.
        Do Austrii jechałem przez Czechy, swoim zwyczajem najwyżej licznikowo na +10
        pow. ograniczeń. Mniej więcej tyle aut wyprzedzałem ile mnie wyprzedzało, jak to
        wygląda w Polsce, nie muszę pisać, ale "przecież u nas nie prędkość zabija".
        Przedwczoraj widziałem reportaż z tego miejsca, znowu policja namierzyła kogoś
        kto tam jechał 111 km/h. Nie chodzi już o kierowców, w końcu "dać małpie
        brzytwę". Ale co zrobiła władza, aby im taką jazdę uniemożliwić. Nic, sama tak
        jeździ, a to że ginie u nas w przeliczeniu 7 razy więcej ofiar niż w Austrii,
        uważa się za "koszt konieczny".
        Zaraz potem pokazano kolejnego "szybkiego ale bezpiecznego", jadącego 180/90.
        wyprzedzającego na ciągłej itp. 22 pkt-y i mandat. Czyli może jechać dalej.
        Gdyby nie wideoradar, miałby dużą szansę wykpić się 50-100 zł. A gdzie indziej:
        natychmiastowa utrata PJ, często areszt, powiadomienie ubezpieczyciela, 0
        możliwości "dogadania się". U nas normą jest "szybka i dynamiczna" jazda, gdyż
        nie ma policji na drogach.
        Ktos napisał w tym wątku, ze ci którzy usprawiedliwiają sprawcę wypadku z
        toruńskiej, usprawiedliwiają siebie. Za to stwierdzenie tez mój szacunek!
        • misiek4111 Re: Nadal sie nie zgadzam. 07.10.06, 12:48
          I jeszcze jedno: autor wątku nazwał sprawcę tego wypadku "pechowcem". Otóz o
          pechu można mówić, gdy zrobi się wszystko, żeby wypadku nie było, a więc przede
          wszystkim jedzie się zgodnie z regułąmi ruchu, a jednak wypadek się zdarzy, np.
          gdy kierowca ma nagle zawał serca. Ktoś jadący 100/40 wprost prosi się o
          wypadek, musi się on zdarzyć prędzej czy później, nie był to żaden pech. A
          argument, że "wszyscy" tak jeżdżą, jest bardzo słaby, pomijając już to,że słowo
          "wszyscy" jest użyte tak samo adekwatnie, jak wcześniejsze "nikt". Może więc nie
          używać określeń, których znaczenia najwyraźniej się nie rozumie...
          • emes-nju Misiek 09.10.06, 11:34
            Zgoda.

            Ale jeszcze raz powrocmy do przekroczenia predkosci. Do niedawna stalo tam 70 km/h i nikt nie zginal. Teraz, z powodu grozby zawalenia sie wiaduktu (WYLACZNIE!!!) postawiono tam 40 km/h. Robienie szumu z jazdy 100 km/h (o ile sie nie myle nikt tego nie udowodnil - koles mogl takich szkod narobic jadac nawet 60-70 km/h) na ograniczeniu do 40 km/h jest zwykla medialna sztuczka majaca na celu podgrzanie atmosferki. Kierowca Focusa jechal za szybko, ale na litosc (!), nie dlatego doszlo do wypadku, ze przekroczyl 40 czy 70 km/h, tylko dlatego, ze po prostu jechal za szybko. Koniec - za szybko! Postawione tam ograniczenie nie ma wiekszego znaczenia - gdyby byla gololedz i doszlo do takiego wypadku przy 30 km/h, tez pisalbym, ze koles jechal za szybko. Wazna jest fizyka ruchu, a nie decyzja administracyjna nakazujaca jechac iles tam km/h.
          • typson Re: Nadal sie nie zgadzam. 09.10.06, 11:46
            > Może więc nie używać określeń, których znaczenia najwyraźniej się nie rozumie...

            jako autor watku czuje sie wywolany do tablicy - mysl sobie co chcesz - Twoje
            swiete prawo. Masz nawet prawo myslec, ze Twoj tok rozumowania jest jedynie
            sluszny i nie podlegajacy dyskusji - tez Ci wolno, ba nawet premierowi wolno.
            Jedyne co uwazam za zbedne to uzywanie zeszmaconej juz do granic mozliwsci
            linii argumentacji "o uzywaniu okreslen/pojec, ktorych znaczenia sie
            najwyrazniej nie rozumie". Do niczego to nie prowadzi - nie jest to merytoryczna
            uwaga w dyskusji tylko proba zdyskredytowania dyskutanta, oczywiscie rowniez
            wolno Ci tak pisac, tak jak wolno mowic premierowi, ze wszystkie decyzje
            Balcerowicza były błędne

            miłego dnia życzę (pozostając w nadzieji, ze znam znaczenie określenia "miłego")
            • misiek4111 Re: Nadal sie nie zgadzam. 09.10.06, 21:08
              Co do tematu, którym rozpocząłeś dyskusję, pozostańmy przy swoich zdaniach,
              obydwaj mamy do tego prawo.
              Co do tematu "politycznego", to b. proszę mi nie imputować, że wzoruję się na
              kaczkach, znam je od czasów PC (1992), nigdy nie miałem co do nich
              najmniejszych złudzeń, wg mnie trafnie ocenia je Wałęsa. (Choć z nim także
              nieczęsto się zgadzam.)
              Co do Balcerowicza, to jest to dla mnie jeden z nielicznych autorytetów naszego
              życia publicznego.
              Jeszcze tylko dodam, że w wyborach głosuję na SLD i sp., po prostu oni najlepiej
              integrowali nas z Zachodem i gospodarczo i wojskowo.
              Co do PO, to wykończyli Cimoszewicza i zrobili miejsce dla kaczki, Rokita
              to "Nicea albo śmierć", byli za lustracją wg której młode szczyle oskarżyłyby o
              agenturalność Kuronia, przerżnęli jedne wybory i drugie, a Tusk dalej ma
              świetne samopoczucie jako szef. Ale dla samej zmiany pewnie wygrają...
              To taka mała dygresja polityczna.
              Pozdrawiam!
              • typson Re: Nadal sie nie zgadzam. 09.10.06, 21:23
                > Co do PO, to wykończyli Cimoszewicza i zrobili miejsce dla kaczki

                uwazam, ze to zbyt duze uproszczenie. Cimoszewicz i tak mial male szanse, wiec
                zwinął żagle i tyle. Nie widze zwiazku miedzy cimoszewiczem a kaczką, bo raczej
                trudo oczekiwac, by wyborcy pierwszego przelali swe glosy na drugiego (i v-v)

                jesli chodzi o integracjie - masz racje, co prawda zbiegly sie w czasie -
                negocjacje akcesyjne, dostosowywanie prawa, struktur, etc z ich rządami ale
                obawiam sie ze w przypadku kazdej innej partii szlo by coraz gorzej.

                W sumie nie popieram PO tylko nie widze bardziej sensownej alternatywy. Niestety
                dla mnie SLD nie jest alternatywą z conajmniej n powodów jesli nie n+1 nawet (n>>>0)

                pozdrawiam
      • emes-nju Do 1 realista 09.10.06, 11:19
        Wedlug mnie powaznie nadinterpretujesz stadne zachowania kierowcow. Wiekszosc jezdzi tak, jak jezdzi nie dlatego, ze chce cos komus pokazac (bo i komu - wszyscy wyprzedzeni to obcy ludzie!), tylko dlatego, ze ma wszystkich w ... glebokim powazaniu. Tak to widze - zero zastanowienia nad tym, ze prowadzac wazacy tone z haczykiem (im wiecej teelesow w nazwie modelu, tym ciezy...) POCISK moga zrobic krzywde nie tylko sobie. Po co sie zastanawiac skoro poczucie calkowitego panowania nad autem jest takie przyjemne...? Az do czasu...

        Z reszte wywodu calkowiecie sie zgadzam. Zeby korzystac z teelesow trzeba miec choc blade pojecie o fizyce ruchu auta. A fizyka u nas w szkole jest wykladana jak wiedza tajemna - same abstrakcyjne robaczki, a zadnych realnych i przyziemnych doswiadczen. Stad ludzie NIC o fizyce praktycznej nie wiedza.

        Tym niemniej uwazam, ze kierowca Focusa jednak pecha mial. Do wypadku nie doprowadzilo tylko to, ze jechal za szybko (inni tez tak jechali), ale splot kilku okolicznosci. W tym kontekscie on mial pecha, a reszta, jadacych tak samo on, szczescie. Szkoda tylko, ze skonczylo sie to az tak tragicznie... Nadal uwazam (i zdania nie zmienie!), ze przystanek w obrebie wielopoziomego, ale jednak skrzyzowania (!), na trasie szybkiego ruchu MUSI byc zabezpieczony bariera. Musi i koniec! Administrujacy tym odcinkiem drogi NIGDY sie do tego nie przyznaja i zrobia wielkie halo wokol przekrocznia predkosci - oni beda jak zawsze czysci i kryci. A ze przy okazji ziemia kryje pieciu ludzi... Przeciez stal tam ZNAK :-/

        A jedna z przyczyn totalnego olewania znakow (oprocz tego co napisales) jest to, ze jest ich ZDECYDOWANIE za duzo. Powtarzany co kilkaset metrow bodziec przestaje byc bodzcem. Tym bardziej, ze w ZDECYDOWANEJ wiekszosci przypadkow zlamanie ograniczenia nie konczy sie niczym szczegolnym: "O, popatrz - jakis kretyn postawil 40 km/h na niebezpiecznym zakrecie, a ja przejechalem po nim w czasie deszczu 80 km/h i nic sie nie stalo". A potem 40 km/h przed szkola nie jest dostatecznym powodem do zwolnienia... Inna sprawa, to pytanie dlaczego to ograniczneie obowiazuje rowniez w srodku nocy. Co, nocne zajecia pozalekcyjne z praktyk malzenskich? :-P
        • krakus.mp 1 życie= 1 rok mamra! 09.10.06, 19:56
          Klient dostał 5 lat paki.
          Rozumując jak sędzia który wymierzył taką karę temu mordercy (tak,mordercy),
          Otylka powinna dostać jeden ro za zabicie brata.
          Jeżeli ten typ będzie siedział (a będzie),to Otylka też musi.
          Bo czym różbni się wina tego typa od winy Otyli? Tylko ilością ofiar
          śmiertelnych.
          • typson Re: 1 życie= 1 rok mamra! 09.10.06, 21:27
            "
            Skazując Mikołaja P. na 5 lat więzienia, sąd uznał, że nieumyślnie spowodował on
            katastrofę w ruchu drogowym, ale swoją nieodpowiedzialnością umyślnie złamał
            przepisy drogowe i naraził na niebezpieczeństwo osoby stojące na przystanku
            autobusowym."


            > Rozumując jak sędzia który wymierzył taką karę temu mordercy (tak,mordercy),

            nie udowodniono mu morderstwa, wiec nie udawaj swietego. Nikt nie wie, nawet Ty,
            w jak wielu momentach byles o krok spowodowania podobnego wypadku, czego Ci
            oczywiscie nie zycze.
            • krakus.mp Re: 1 życie= 1 rok mamra! 10.10.06, 16:44
              typson napisał:

              > > nie udowodniono mu morderstwa, wiec nie udawaj swietego.

              Typson,nie pierdol farmazonów,tylko się zastanów.
              Gdy ktoś świadomie zapierdala ponad 100 na śliskim,to naraża własne i cudze
              życie.
              Czym różni się świadome prowadzenie pojazdu po pijaku,od szarżowania z
              premedytacją na sliskiej drodze? Uważam,że niczym.Pijakza kółkiem,zabijając
              pieszego,Popełnia zbrodnię.Ten typ też popełnił zbrodnię (masakrę)!!!!







              Nikt nie wie, nawet Ty
              > ,
              > w jak wielu momentach byles o krok spowodowania podobnego wypadku, czego Ci
              > oczywiscie nie zycze.

              Owszem.Nikt nie zna dnia ani godziny.Gdy przytrafi mi się taka sama rzecz,jak
              temu typowi (w co wątpię,bo za kółkiem myślę),to też będę mordercą.
              >
                  • mejson.e Re: 1 życie= 1 rok mamra! 10.10.06, 17:18
                    plawski napisał:

                    > simr1979 napisał:
                    >
                    > > krakus.mp napisał:
                    > >
                    > >
                    > > > (w co wątpię,bo za kółkiem myślę)...
                    > >
                    > > Wątpię, o ile sądzić po tym, co tu wypisujesz...;)
                    >
                    > Uprzedziłeś mój wpis....
                    >
                    >

                    A ja się powstrzymałem i niczego nie wpisałem...

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                    • plawski Re: 1 życie= 1 rok mamra! 10.10.06, 17:21
                      mejson.e napisał:

                      > plawski napisał:
                      >
                      > > simr1979 napisał:
                      > >
                      > > > krakus.mp napisał:
                      > > >
                      > > >
                      > > > > (w co wątpię,bo za kółkiem myślę)...
                      > > >
                      > > > Wątpię, o ile sądzić po tym, co tu wypisujesz...;)
                      > >
                      > > Uprzedziłeś mój wpis....
                      > >
                      > >
                      >
                      > A ja się powstrzymałem i niczego nie wpisałem...

                      Ciekaw jestem tylko czy nasz zacny kolega Typson się powstrzyma.
                      Ja bym nie umiał...
                      >
                      > Pozdrawiam,
                      > Mejson
                      > --
                      > Automobil
                      > Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • typson Re: 1 życie= 1 rok mamra! 10.10.06, 17:32
                kim są ci farmazoni? Nie znam ich

                a wracajac do sprawy - malo to razy sie rozpisywales jak to smigasz ignorujac
                wszystko i wszystkich, bo masz doswiadczenie, umiejetnosci, blizniaki na tylnej
                osi i jeszcze tysiac innych zalet. Postepujesz dokladnie tak samo. Byc moze jako
                doswiadczony w tej materii jako jedyny masz prawo ferowac wyroki.
                • krakus.mp Re: 1 życie= 1 rok mamra! 11.10.06, 18:27
                  typson napisał:

                  > kim są ci farmazoni? Nie znam ich
                  >
                  > a wracajac do sprawy - malo to razy sie rozpisywales jak to smigasz ignorujac
                  > wszystko i wszystkich, bo masz doswiadczenie, umiejetnosci, blizniaki na
                  tylnej
                  > osi i jeszcze tysiac innych zalet. Postepujesz dokladnie tak samo. Byc moze
                  jak
                  > o
                  > doswiadczony w tej materii jako jedyny masz prawo ferowac wyroki.

                  Ponad 20 lat zawodowej jazdy (bezwypadkowej!) i przejechany milion kilometrów
                  (z haczykiem),upoważnia mnie do takiego poglądu.
                  Nie ignoruję innych użytkowników.Jak już,to często ich pouczam prz pomocy
                  znanych gestów.
                  Ignoruję tylko policję i straż miejską.
              • truskava Re: 1 życie= 1 rok mamra! 10.10.06, 21:04
                krakus.mp napisał:

                (..)

                > Gdy przytrafi mi się taka sama rzecz, jak temu typowi (w co wątpię, bo za
                > kółkiem myślę),to też będę mordercą.


                Owszem, o ile twoim celem podróży będzie pozbawienie kogoś życia.
                Bo jeżeli nieumyślnie spowodujesz wypadek z ofiarami śmiertelnymi,
                czego oczywiście nie życzę, to będziesz "tylko" zabójcą, tak jak ten z Trasy
                Toruńskiej.
          • lexus400 Re: 1 życie= 1 rok mamra! 10.10.06, 07:53
            Klient dostał 5 lat paki.
            Rozumując jak sędzia który wymierzył taką karę temu mordercy (tak,mordercy),
            Otylka powinna dostać jeden ro za zabicie brata.

            ........spowodowanie katastrofy w ruchu ladowym a nie morderstwo. Przesadzasz
            krakusie z tymi inwektywami.
            • mejson.e Pięć lat to dużo 10.10.06, 10:41
              Nie czarujmy się - pięć lat mamra dla "normalnego" chłopaka - bez kryminalnej
              przeszłości - to okropnie długo. Dostanie w więzieniu taki wycisk, którego nigdy
              nie zapomni.
              Nawet jeśli wyjdzie warunkowo po połowie kary, to i tak życie już ma przewrócone.
              Nie jest łatwo znaleźć pracę a dla karanego to prawie niemożliwe, dodatkowo inne
              "atrakcje" - np. nie dostanie wizy do USA itp.

              Zasłużył na to, niech to będzie ostrzeżeniem dla innych jeżdżących "jak wszyscy".

              Bo może się zdarzyć, że któregoś dnia może będziemy gnoić kogoś z nas...

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka