Ciekawa sprawa z allegro

12.12.06, 10:51
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3785856.html
gosc wystawil jakies auto BCM ale wylicytowana cena byla połową wartosci
tegoż. No i sprzedajacy nei chce go sprzedac a kupujący chce go mieć. Ciekawe
jak to sie skończy
    • edek40 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 11:14
      W przypadku udowodnienia sprzedawcy, ze wybierajac towar z polki, ten byl oznakowany zla cena, mozna dochodzic swoich praw i wygrac. Tu jednak chodzi o transakcje miedzy dwiema osobami fizycznymi. Owszem slad transakcji jest. Jednak ide o zaklad, ze sentencja, niekorzystnego dla kupujacego, wyroku bedzie mniej wiecej taka: a po co gupek kupuje w necie. Kupuje sie w sklepie i po problemie. Poziom rozwoju intelektualnego niektorych sedziow czesto pozostawia sporo do zyczenia.
      • mrzagi01 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 11:24
        tak mi sie też widzi. kupujący zyska co najwyżej sadowe potwierdzenie prawa do
        wystawienia negatywa.
        • emes-nju Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 11:31
          No nie wiem, nie wiem...

          Wezcie pod uwage, ze sad nie bedzie rozpatrywal wirtualnej transakcji, tylko zgodnosc dzialan sprzedawcy z regulaminem Allegro (zakladajac konto, zgodzil sie z jego trescia). Allegro bedzie traktowane dokladnie tak samo jak jakas gazeta z ogloszeniami - jako medium posredniczace.

          Ale oczywiscie u nas w sadach dzieja sie rzeczy nieznane nigdzi mena ziemi wiec to upujacy moze dostac po d... :-/
    • margotje Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 11:35
      No coz, kupowanie/sprzedawanie auta w internetowej aukcji to fenomen, ktory -
      moim zdaniem - swiadczy o wyjatkowej niedojrzalosci (zeby nie uzyc okreslenia:
      brak rozumu) polskiego spoleczenstwa. Na Allegro kupuje sie kota w worku i kazdy
      idiota o tym wie, jako ze ta przestepcza organizacja nie od wczoraj dziala na
      polskim rynku internetowym.


      Polacy, Wy geniusze !
      • emes-nju Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 11:43
        Strasznie duzo Polakow musi wiec na Ebayu handlowac w USA... I w Europie...
        • margotje Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 11:50
          emes-nju napisał:

          > Strasznie duzo Polakow musi wiec na Ebayu handlowac w USA... I w Europie...
          >
          Zanim zrobisz zloscliwa uwage zastanow sie czy kupilbys auto z aukcji allegro?
          Podkreslam : allegro, gdzie wiadomo jest, ze towar wylicytowany prawnie ma byc
          sprzedany itd itp

          A jesli sie nie zastanawiasz to sie jebnij solidnie w leb, moze rozruszasz
          troche mozdg!
          • edek40 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 11:56
            Czemu tak sie ciskasz?

            Przeciez nic nie stoi na przeszkodzie wycofac sie z zamiaru zakupu, jesli (co czesto jest szalenie latwe) udowodni sie, ze opis nie odpowiada stanowi faktycznemu.

            Mialem niegdys wpadke na amerykanskim eBayu. Na szczescie kosztowalo mnie to tylko 20$. Kanty zdarzaja sie wszedzie. Skad w Polakach taka masochistyczna sklonnosc do oczerniania sie?
            • margotje Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 12:02
              edek40 napisał:


              >
              > Przeciez nic nie stoi na przeszkodzie wycofac sie z zamiaru zakupu, jesli (co c
              > zesto jest szalenie latwe) udowodni sie, ze opis nie odpowiada stanowi faktyczn
              > emu.
              >
              > Mialem niegdys wpadke na amerykanskim eBayu. Na szczescie kosztowalo mnie to ty
              > lko 20$. Kanty zdarzaja sie wszedzie. Skad w Polakach taka masochistyczna sklon
              > nosc do oczerniania sie?

              Sluchaj, ja wycofuje moja wczesniejsza wypowiedz, bo zrozumienia i tak nie
              znajde. Jednak przeczytaj co napisal wczsniej emes-nju nieco wyzej moze uda mi
              sie wyluszczyc esencje mojego rozumowania.
              Chodzi mi o sama idee kupna/sprzedazy samochoduw w aukcjach internetowych takich
              jak allegro, gdzie regulamin okresla bardzo konkretne sprawy i basta!

              Czy mozna kupic auto bez przynajmniej obejrzenia go? Mozna! Czemu nie????
              Wszystko mozna!
              • edek40 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 12:17
                Pietro nizej emes napisal jak stal sie posiadaczem alfy.
          • emes-nju Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 11:56
            Ale ja wlasnie dwa miesiace temu kupilem auto z Allegro! Z tym, ze zanim go wylicytowalem, umowilem sie z wlascicielem na ogledziny. Proste jak drut.
            • dgr Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 14:29
              Nie za bardzo rozumiem tej nerwowej rekacji margotje. Może ktoś kiedyś ją
              oszukał. Ja przez allegro sprzedałem samochód ( Almera ), kible wiszące, kupiłem
              pół domu w częściach ( cegły, ocieplenie, styropian, itp ) i nigdy nie miałem
              żadnych problemów ze sprzedającymi lub kupującymi. Może jestem jakiś
              popieprzony. NIe wiem
      • mrzagi01 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 12:05
        margotje napisała:

        Na Allegro kupuje sie kota w worku i kazd
        > y
        > idiota o tym wie, jako ze ta przestepcza organizacja nie od wczoraj dziala na
        > polskim rynku internetowym.
        >
        >
        > Polacy, Wy geniusze !
        >
        wybacz, ale zupełnie nie rozumiem o co ci chodzi?
        co jest przestępczego w allegro?
        • margotje Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 12:08
          mrzagi01 napisał:

          >
          > wybacz, ale zupełnie nie rozumiem o co ci chodzi?
          > co jest przestępczego w allegro?
          >
          >

          Ach , kiedys przy okazji wyjasnie Ci dlaczego uwazam allegro za mafie czyli
          organizacje przestepcza.

          Nawet gdybym nie miala racji to i tak konstytucja zapewnia mi prawo do
          posiadania wlasnego zdania. A takie wlasnie mam, czy sie komus podoba czy nie
          • fanfan1 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 13:41
            Całkowicie się z Tobą nie zgadzam. Co innego własne zdanie - to na pewno wolno
            mieć, a co innego publicze jego wypowiadanie w negatywnym kontekście - a to już
            różnica. Nie wiem co uprawnia Ciebie do pisania, że uważasz "allegro za mafię
            czyli organizację przestępczą"? - może przykład i wtedy zrozumię (myślę, że nie
            tylko ja).
            Co się zaś tyczy kupowania samochodu przez internet, to nie widzę tutaj nic
            nadzwyczajnego. Moi dwaj znajomi kupili BMW 7 i 5 przez internet w Niemczach.
            Opis samochodów (bardzo szczegółowy) zawierał dokładnie to co zobaczyli. Nawet
            rysa na lakierze jednego z nich o dł.2 cm była w miejscu, które zostało opisane
            i miała taką długość. Wszystko więc zależy od sprzedającego. Oczywiście, jeżeli
            sprzedający z góry chce oszukać i podaje, że auto ma 10 tyś. km przebiegu, a ma
            100 tyś. to to jest oszustwo i należy go tępić. Jeżeli sprzedający pomylił coś
            w ofercie to powinien albo ją poprawić albo wycofać, jeżeli rezerwował sobie do
            tego prawo. Jeżeli natomiast ktoś to auto wylicytował, to ma prawo go kupić za
            wylicytowaną kwotę. Pradopodobnie skończy się na odszkodowaniu dla kupującego -
            a jakim, o tym zadecyduje sąd.
            • margotje Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 14:08
              Masz prawo sie ze mna nie zgadzac, a ja mam prawo z Toba nie dysutowac, z
              ktorego to rpawa korzystam i BASTA!
              • mrzagi01 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 14:27
                strasznie nerwowa jesteś.....
              • fanfan1 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 14:38
                Gdyby nie to "BASTA" to tak, ale oprócz dyskusji są jeszcze zachowania
                nieeleganckie lub wręcz chamskie. Wybierz sobie odpowiednie.
            • mrzagi01 Re: Ciekawa sprawa z allegro 12.12.06, 14:24
              faktem jest że a internetowych aukcjach roi się od rozmaitych palantów, czy z
              wyrachowania czy z wrodzonej głupoty robią zlą slawe tej formie sprzedaży, ale
              zachowując zdrowy rozsądek można spokojnie uniknąć wpadki.
              1. swego czasu trafilem na allegro rurowisko do garbusa- wg. opisu w
              rewelacyjnym stanie i po fantastycznej cenie (chyba 100 pln- BCM) wykombinowałem
              sobie że zadeklaruje się do 300 pln max. jak sie uda to dobrze, jak nie to
              trudno. ale zanim zalicytowalem dryndnalem do gościa zeby sie dopytać o pare
              szczegółów. kolo mi udzielil informacji i na koniec dodal że za klamota chce 600
              pln. to ja sie go pytam, co w sytuacji jak nie wylicytuje tej sumy zważywszy że
              wystawił aukcje BCM. a on, że wtedy nie sprzeda. no to sie w d.. pocałuj-
              pomyślalem i odpuścilem sobie ten intres.
              2. poprzednie wozidlo pogonilem przy pomocy allegro- nie tyle liczyłem na
              licytacje, a bardziej na frekwencje- i nie pomylilem się o jednym dniu mialem
              10x wiecej odwiedzin niż na gratce i dużo mniej lub bardziej poważnych
              telefonów. w końcu zwaliła się ekipa z legnicy, pooglądali, potargowali i kupili.
    • typson Ciąg dalszy sprawy... 15.01.07, 18:03
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3850940.html
      sam nie wiem. Z jednej strony gosc dal dupy, ze nie zdazyl wycofac aukcji
      (pewnie myslal, ze mozna to olac). Z drugiej strony drugi chcial być cwańszy niz
      ustawa przewiduje. Jednego wyslalbym na roboty a drugiego tez po uprzednim
      obiciu gęby. I nie obchodzi mnie kodeks cywilny, zreszta ewentualna zgodnosc
      wygranej aukcji z KC bedzie dopiero rozpatrywana przez sąd.

      Zawsze mozna mu oddac jeepa, ktory spelnia wymogi aukcji ale np jest doszczetnie
      spalony :)
      • truskava Re: Ciąg dalszy sprawy... 15.01.07, 19:42
        typson napisał:

        > sam nie wiem. Z jednej strony gosc dal dupy, ze nie zdazyl wycofac aukcji
        > (pewnie myslal, ze mozna to olac). Z drugiej strony drugi chcial być cwańszy
        > niz ustawa przewiduje. Jednego wyslalbym na roboty a drugiego tez po uprzednim
        > obiciu gęby. I nie obchodzi mnie kodeks cywilny, zreszta ewentualna zgodnosc
        > wygranej aukcji z KC bedzie dopiero rozpatrywana przez sąd.


        Po mojemu ten niedoszły nabywca nic nie wygra w tym procesie, no może zwrot
        kosztów związanych z samą licytacją (ale jakie to koszty?).
        Możliwe, że nawet kosztów sądowych i adwokackich nie odzyska.

        To tak, jakby dać ogłoszenie w prasie: "Sprzedam JEEPa, cena 40 000 zł".
        Dzwoni kolo, akceptuje cenę, umawia się na finalizację, przyjeżdża z kaską,
        a tu sprzedawca mówi: "Wie Pan, rozmysliłem się, nie sprzedaję fury".
        I taki niedoszły nabywca gówno by w sądzie wygrał. Tak samo będzie w tym
        przypadku. IMO jedyne co można zarzucić sprzadawcy, to postępowanie niezgodne
        z regulaminem allegro i tylko allegro może próbować go ukarać (w sensie: zamknąć
        jego konto). Nic wiecej z tego nie będzie (no ew. zwrot kosztów licytacji,
        o ile kupujący wiarygodnie je udokumentuje).


        > Zawsze mozna mu oddac jeepa, ktory spelnia wymogi aukcji ale np jest
        > doszczetnie spalony :)

        Eee, wujek, no jedno przeczy drugiemu - to byłby "towar niezgodny z opisem"
        (zakładam, że w opisie auta nie było powiedzian, że jest ono "po pożarze";
        może nawet jakieś fotki były).
        • lexus400 Re: Ciąg dalszy sprawy... 15.01.07, 20:13
          Zgadzam sie z Toba truskava, rowniez mysle ze tak sie to odbedzie jednak nalezy
          pamietac, ze to jest kraj w ktorym prawo ma sie nijak do rzeczywistosci a
          decyzje sadow bywaja niedorzeczne i smieszne.
          • truskava Re: Ciąg dalszy sprawy... 15.01.07, 20:28
            lexus400 napisał:

            > Zgadzam sie z Toba truskava, rowniez mysle ze tak sie to odbedzie jednak
            > nalezy pamietac, ze to jest kraj w ktorym prawo ma sie nijak do rzeczywistosci
            > a decyzje sadow bywaja niedorzeczne i smieszne.


            Gdyby to jakiś działacz pisu wylicytował tego dżipa, wtedy sprzedający miałby
            z lekka ciepło w majtkach. A tak, to może spać spokojnie...
          • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 15.01.07, 20:40
            > Zgadzam sie z Toba truskava, rowniez mysle ze tak sie to odbedzie jednak
            nalezy
            > pamietac, ze to jest kraj w ktorym prawo ma sie nijak do rzeczywistosci a
            > decyzje sadow bywaja niedorzeczne i smieszne.

            Akurat roznego rodzaju precedensy (nie casusy) zdarzaja sie pod kazda
            szerokoscia geograficzna i tutaj polska nie jest jakims wyjatkiem (nie pisze
            tutaj o sprawnosci sadow w postaci szybkosci procesow itp.).
            Widzialem relacje w tv i facet twierdzi, ze w ogole nie mial tego jeepa i tylko
            chcial cos tam sprawdzic... i sie nacial. Uwazam, ze jednak racja jest po
            stronie pozywajacego poniewaz to w jaki sposob zostala zawarta tranzakcja tj.
            ze elektronicznie nie ma znaczenia. Porownanie do ogloszenia gazetowego nie
            jest trafne, poniewaz ogloszenie spelnia funkcje informacyjna a aukcja jest
            sposobem finalizowania tranzakcji czyli zawierania umowy kupna/sprzedazy. To ze
            sie placi w innym momencie (po wylicytowaniu) niz zawiera tranzakcje nie ma nic
            do rzeczy (bo taka jest natura takiej tranzakcji).
            Ciekawy jestem jak to sie skonczy i jakie bedzie uzasadnienie wyroku.
            • truskava Re: Ciąg dalszy sprawy... 15.01.07, 20:58
              franek-b napisał:

              > Uwazam, ze jednak racja jest po stronie pozywajacego poniewaz to w jaki sposob
              > zostala zawarta tranzakcja tj.
              > ze elektronicznie nie ma znaczenia. Porownanie do ogloszenia gazetowego nie
              > jest trafne, poniewaz ogloszenie spelnia funkcje informacyjna a aukcja jest
              > sposobem finalizowania tranzakcji czyli zawierania umowy kupna/sprzedazy.
              > To ze sie placi w innym momencie (po wylicytowaniu) niz zawiera tranzakcje nie
              > ma nic do rzeczy (bo taka jest natura takiej tranzakcji).
              > Ciekawy jestem jak to sie skonczy i jakie bedzie uzasadnienie wyroku.


              Nie sądzę, aby aukcja allegro była wiążąca w rozumieniu prawa cywilnego
              (bo że stanowi tak regulamin allegro, to jest bez znaczenia dla tego procesu).
              Kolo zawsze może tłumaczyć się, że zostawił komputer właczony i zalogowany na
              koncie allegro, a kolega z pracy lub młodszy brat zrobił mu tzw. psikusa.

              Idę na "Leona...".
              • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 15.01.07, 22:38
                A dlaczego nie mialaby byc wiazaca taka tranzakcja? na jakiej zasadzie dzialaja
                domy aukcyjne? w koncu sposob komunikacji nie moze determinowac waznosci
                zawartej umowy, a kanal elektroniczny jest tylko kanalem, takim samym jak
                rozmowa przy kasie, czy tez w komisie, a to ze jest regulamin allegro to tylko
                czynnik sprzyjajacy. Tlumaczenia w stylu 'komputer/przypadkowo itp' to
                dziecinada i nikt w to nie uwierzy, zreszta linia obrony goscia jest zupelnie
                inna - twierdzi, ze nie mial auta i wystawil 'na probe'...
                • lexus400 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 08:01
                  .......ciekawe jak sad ustosunkuje sie do calej sprawy. Jezeli sad przyzna racje
                  sprzedajacemu bedzie to oznaczalo ogolny rozpizdziaj i brak zasad. Nie wiem co o
                  tym myslec, jest wiele za i przeciw.
                  • truskava Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 11:57
                    lexus400 napisał:

                    > .......ciekawe jak sad ustosunkuje sie do calej sprawy. Jezeli sad przyzna
                    > racje sprzedajacemu bedzie to oznaczalo ogolny rozpizdziaj i brak zasad.
                    > Nie wiem co o tym myslec, jest wiele za i przeciw.


                    Po mojemu taki właśnie będzie finał. Sąd ma to do siebie, że nie rostrzyga
                    według zasad czy dobrych manier, lecz w zgodzie z prawem (teoretycznie, bo
                    czasami jest to niemożliwe, gdy jeden paragraf przeczy innemu).
                    A że prawo mamy ogólnie dośc choojowe...
                • truskava Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 11:53
                  franek-b napisał:

                  > A dlaczego nie mialaby byc wiazaca taka tranzakcja? na jakiej zasadzie
                  > dzialaja domy aukcyjne? w koncu sposob komunikacji nie moze determinowac
                  > waznosci zawartej umowy, a kanal elektroniczny jest tylko kanalem, takim samym
                  > jak rozmowa przy kasie, czy tez w komisie, a to ze jest regulamin allegro to
                  > tylko czynnik sprzyjajacy. Tlumaczenia w stylu 'komputer/przypadkowo itp' to
                  > dziecinada i nikt w to nie uwierzy, zreszta linia obrony goscia jest zupelnie
                  > inna - twierdzi, ze nie mial auta i wystawil 'na probe'...


                  Obawiam się jednak, ze nasze prawo jest tak zacofane i niedostosowane
                  do realiów, że nic nie wyniknie z tej sprawy.
                  Jeżeli się nie mylę, to aby przeniesienie prawa własności samochodu było
                  skuteczne, wymagane jest sporządzenie umowy w formie pisemnej (w przypadku
                  nieruchomosci taka umowa musi być potwierdzona notarialnie).
                  A tu raczej nie było podpisanej umowy, więc wątpię, aby sąd uznał że jednak
                  umowa została zawarta - szczególnie jezeli okaże się, że kolo nie jest (ani
                  nigdy nie był właścicielem oferowanego samochodu).

                  Nie wiem jak działają domy aukcyjne, ale tam chyba przed licytacją pobiera się
                  najpierw jakieś vadium (od licytujacych) oraz zabezpiecza się przedmiot
                  licytacji (od sprzedającego), więc mało kto wycofuje się z transkacji.
                • simr1979 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 12:16
                  franek-b napisał:

                  > A dlaczego nie mialaby byc wiazaca taka tranzakcja?

                  Właśnie !
                  Gdyby amerykański e-bay działał na takich zasadach jak allegro (które - jak
                  widać - jest przez wszystkich traktowane jak tablica ogłoszeń) to miałby pewnie
                  jedną setną tych obrotów jakie w rzeczywistości ma....
                  Nie znam się na E-biznesie, ale coś mi się widzi, że to jest właśnie przyczyna,
                  dla której e-bay jakoś nie kwapi się na nasz rynek....Amerykanie są bardzo
                  przywiązani do pewnych zasad.
                  • lexus400 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 13:06
                    ............."że to jest właśnie przyczyna,
                    > dla której e-bay jakoś nie kwapi się na nasz rynek..."

                    www.ebay.pl/
                    ......nie rozumiem co masz na mysli bo ebay jest na naszym rynku.
                    • simr1979 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 13:11
                      lexus400 napisał:

                      >
                      > www.ebay.pl/
                      > ......nie rozumiem co masz na mysli bo ebay jest na naszym rynku.

                      Jak już wspomniałem, nie interesuję się E-biznesem, ale tyle wiem, że obecność
                      e-baya w Polsce (chodzi o udział w rynku) jest czysto symboliczna...;)
                      • lexus400 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 13:37
                        > e-baya w Polsce (chodzi o udział w rynku) jest czysto symboliczna...;)

                        To jest fakt, ze symboliczna ale moim zdaniem jest to powodowane raczej tym, ze
                        uzytkownicy nie korzystaja z e-bay w takim stopniu jak z Allegro. Ja sam tez z
                        e-bay prawie nie korzystam, jedynie jak musze cos kupic w UK czy USA.
                        • simr1979 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 13:48
                          A ja sobie tak myślę, że e-bay po prostu się u nas nie promuje - dla takiego
                          swiatowego giganta opanowanie polskiego rynku to chyba bułka z masłem? Ktoś
                          widocznie podjął decyzję, żeby tego nie robić....
                          • lexus400 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 14:01
                            simr1979 napisał:

                            > A ja sobie tak myślę, że e-bay po prostu się u nas nie promuje -

                            .......i tu całkowicie sie z Toba zgadzam, nie widzialem nigdzie zadnej reklamy
                            e-bay, allegro od pewnego czasu daje w TV i to jak widac po wynikach sprzedazy z
                            calkiem dobrym skutkiem.
                          • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 14:19
                            > A ja sobie tak myślę, że e-bay po prostu się u nas nie promuje - dla takiego
                            > swiatowego giganta opanowanie polskiego rynku to chyba bułka z masłem? Ktoś
                            > widocznie podjął decyzję, żeby tego nie robić....

                            Mysle, ze troche za mocno wierzysz w moc swiatowych gigantow... a swoja droga
                            swiatowe giganty nie do konca sa takie swiatowe (zwlasza ebay, ktorego
                            przychody z zagranicznych inwestycji to mniej jak 50%...).
                            Ebayowi najnormalniej w swiecie nie udal sie podboj rynku polskiego, wszedl z
                            zupelnie nieprzygotowana platforma i teraz wegetuja na obrzezach rynku.
                            Nie wiem skad to przekonanie o jakims dziwnym rynku w Polsce? biznesowo
                            platforma tranzakcyjna o takiej popularnosci jak allegro to swietny interes,
                            poniewaz niezaleznie od tego czy do tranzakcji do chodzi, to wystawiajacy i tak
                            musi zaplacic prowizje od wystawionego towaru.
                            • typson Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 14:22
                              polski ibej jest do kitu. Nie wiele mozna zobaczyc, np nie majac karty
                              klredytowej nie mozna zobaczyc komentarzy sprzedajacego, ma mase niedorobek,
                              kiepskie wyszukiwanie. Ogolnie jedyny sensowny powod posiadania tam konta to,
                              jak juz pisal Lex, mozliwosc kupowania na zagranicznych ibejach
                            • simr1979 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 14:37
                              franek-b napisał:

                              (...)
                              > Ebayowi najnormalniej w swiecie nie udal sie podboj rynku polskiego, wszedl z
                              > zupelnie nieprzygotowana platforma i teraz wegetuja na obrzezach rynku.

                              No właśnie wiem, ze taka jest oficjalna wersja - ale że wydaje mi się trochę
                              nieprawdopodobna, dlatego szukam drugiego dna....;)


                              > Nie wiem skad to przekonanie o jakims dziwnym rynku w Polsce?

                              A to... to z autopsji..;)

                              > biznesowo
                              > platforma tranzakcyjna o takiej popularnosci jak allegro to swietny interes,
                              > poniewaz niezaleznie od tego czy do tranzakcji do chodzi, to wystawiajacy i
                              > tak musi zaplacic prowizje od wystawionego towaru.

                              Jasne, tylko że zawsze słyszałem, że dla amerykanów sprawa zasad pewności obrotu
                              jest podstawowa - ale ponieważ tego nie znam z autopsji, więc zdaję się na Twoją
                              opinię... :)

                              • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 15:12
                                > Jasne, tylko że zawsze słyszałem, że dla amerykanów sprawa zasad pewności
                                obrot
                                > u
                                > jest podstawowa - ale ponieważ tego nie znam z autopsji, więc zdaję się na
                                Twoj
                                > ą
                                > opinię... :)

                                Mala dygresja... no niestety mamy duzo mitow na temat roznych firm
                                zachodnich...
                                w zeszlym roku bylem w paryzu na sympozjum gdzie 'wyklady' mieli jacys prezesi
                                z jakis super francuskich firm (w stylu renault, jakis koncern energetyczny
                                itp.), gdzie opowiadali o tym jak pojechali na wschod (czyli np. do polski czy
                                rumunii) i cywilizowali miejscowych (w sensie biznesowym). Generalne przeslanie
                                z tych wykladow bylo pokazanie wyzszosci kultury biznesowej francuzow nad
                                innymi. I tak sie robi PR... Prawda jest taka, ze francuskie firmy w sposob
                                perfekcyjny potrafia korumpowac, oszukiwac itd. wykorzystuja wszelkie
                                mozliwosci by 'oszwabic' lokalesow, by opchnac wlasne towary itd. To wszystko
                                oczywiscie polane sosem 'wysokiej kultury biznesowej'... o tutaj pierwszy
                                lepszy przyklad
                                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3850468.html

                                A amerykanie tak jak pisal Typson - wyprodukowali 'kupe' i mysleli, ze ciemny
                                lud to kupi bo sie ebay nazywa. I jak widac lud juz nie taki ciemny:-)
                                • swoboda_t Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 15:40
                                  pamiętam rozczarowanie po mojej pierwszej wizycie na polskim ibeju. Cała
                                  ta "platforma" była faktycznie tak dziadowska, niewygodna, skromna itp. że aż
                                  się zdziwiłem. Ponoć podczas oficjalnego uruchomienia jakieś ważne menedżery z
                                  importu tłumaczyły zgromadzonym Polakom co to są auckje internetowe, o co
                                  chodzi w ibeju itp. itd. jakby do buszu przyjechali. Rzucili szajs i sie
                                  nacięli. Potem pamiętam "drugie otwarcie", już poprawili stronkę, już mniej
                                  buńczuczni byli. Ale spóśnili się, allegro to nie tylko biznes, to już ikona,
                                  tak jak GG. Widać korporacyjni decydenci sądzili, że w Polsce internet dopiero
                                  raczkuje i nie było im śpieszno do wkrazania na rynek. Ich strata :)
                                • simr1979 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 15:48
                                  franek-b napisał:

                                  (...)
                                  > Mala dygresja... no niestety mamy duzo mitow na temat roznych firm
                                  > zachodnich...
                                  > w zeszlym roku bylem w paryzu na sympozjum gdzie 'wyklady' mieli jacys prezesi
                                  > z jakis super francuskich firm

                                  Francuzów znam........ale Amerykanie ponoć są zupełnie inni pod tym względem -
                                  ponieważ jednak nie miałem okazji z nimi pracować, muszę tu postawić znak zapytania.
                                  • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 16:36

                                    > Francuzów znam........ale Amerykanie ponoć są zupełnie inni pod tym względem -
                                    > ponieważ jednak nie miałem okazji z nimi pracować, muszę tu postawić znak
                                    zapyt
                                    > ania.

                                    Amerykanie sa z regoly ideowo troche szurnieci ale zawsze mega zdrowo
                                    rozsadkowi i raczej jak mowia tak robia, w odroznieniu np. od francuzow. Bardzo
                                    podoba mi sie w amerykanach otwartosc komunikacji i nastawienie do pracy.
                                    Z zabojadami nie dalbym rady pracowac...
                                    • simr1979 Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 16:51
                                      franek-b napisał:


                                      > podoba mi sie w amerykanach otwartosc komunikacji

                                      No widzisz....
                                      Natomiast cały tok postępowania łebka z allegro jest dokładnym przeciwieństwem
                                      "otwartości komunikacji". A on jest typowy. Stąd tok mojej - być może mylnej -
                                      dedukcji, że amerykanie z e-baya zorientowali się w pewnym momencie, jak wygląda
                                      mentalność rynku w Polsce i stwierdzili, że jego atrakcyjność finansowa nie
                                      rekompensuje potencjalnych problemów mogących wyniknąć z funkcjonowania w tak
                                      drastycznie odmiennych od znanych im z USA warunkach...
                                      • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 17.01.07, 09:06

                                        > Natomiast cały tok postępowania łebka z allegro jest dokładnym przeciwieństwem
                                        > "otwartości komunikacji". A on jest typowy. Stąd tok mojej - być może mylnej -
                                        > dedukcji, że amerykanie z e-baya zorientowali się w pewnym momencie, jak
                                        wygląd
                                        > a
                                        > mentalność rynku w Polsce i stwierdzili, że jego atrakcyjność finansowa nie
                                        > rekompensuje potencjalnych problemów mogących wyniknąć z funkcjonowania w tak
                                        > drastycznie odmiennych od znanych im z USA warunkach...

                                        Akurat tutaj jestem pewien, ze malo ktora firma amerykanska ktora chce byc
                                        globalna nie bedzie miala oporow by zarobic pare centow:-) jak w gre wchodza
                                        pieniadze to ideologia idzie w odstawka (wystarczy popatrzyc co robia
                                        amerykanie w Chinach...).
                                        A ebay w moim przekonaniu nie jest firma swiatowa jak coca cola itp tylko
                                        amerykanska, ktora chce zarabiac i sama obecnosc wszedzie nie jest kluczowa a w
                                        Polsce przegrali koncertowo na polu biznesowym.
                                        a tutaj jak na zawolanie
                                        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3854653.html
                                        • simr1979 Re: Ciąg dalszy sprawy... 17.01.07, 11:27
                                          franek-b napisał:


                                          > a tutaj jak na zawolanie
                                          > gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3854653.html

                                          Właśnie - słuchałem o tym w radio dziś rano jadąc do roboty i od razu naszła
                                          mnie następująca refleksja:
                                          Jeśli wyrok będzie korzystny dla pozwanego ogłoszeniodawcy, to te 2.5 mld nie są
                                          żadnym "obrotem", bo co to za "firma handlowa", w której nie ma oferowanego
                                          towaru i która nie ponosi za transakcję żadnej odpowiedzialności...
                                          A jeśli nie - to inna sprawa - ale wtedy stawiam butelkę szkockiej, że najdalej
                                          za 2 lata allegro będzie własnością e-baya... ;)


                                          • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 17.01.07, 12:33


                                            > Jeśli wyrok będzie korzystny dla pozwanego ogłoszeniodawcy, to te 2.5 mld nie
                                            s
                                            > ą
                                            > żadnym "obrotem", bo co to za "firma handlowa", w której nie ma oferowanego
                                            > towaru i która nie ponosi za transakcję żadnej odpowiedzialności...

                                            To jest firma uslugowa a nie handlowa. Profil dzialalnosci podobny do gieldy,
                                            roznica taka, ze na gieldzie handluje sie zunifikowanymi jednostkami a tutaj
                                            forumula jest pojemniejsza. Tak naprawde jak zaglebic sie w zagadnienie to jest
                                            tylko adaptacja pomyslu starego jak swiat (rynek/market) do swiata
                                            elektronicznego.

                                            > A jeśli nie - to inna sprawa - ale wtedy stawiam butelkę szkockiej, że
                                            najdalej
                                            > za 2 lata allegro będzie własnością e-baya... ;)

                                            A ja nie przyjme zakladu bo sie nie zakladam;-), ale zdaje sie, ze ebay nie ma
                                            strategii na akwizycje istniejacych firm. Ale strategie mozna zawsze
                                            zamienic...
                                • typson Re: Ciąg dalszy sprawy... 16.01.07, 15:49
                                  moze dzieki takiemu PRowi ten kraj sprzedaje sie na swiecie? Bywa to czasme
                                  drażliwe, czemu amerykanie dali upust lejąc na francuskie wina i sery w momencie
                                  problemow z zawiązaniem koalicji antyirackiej
        • 1realista Re: Ciąg dalszy sprawy... 17.01.07, 00:30
          > To tak, jakby dać ogłoszenie w prasie: "Sprzedam JEEPa, cena 40 000 zł".
          > Dzwoni kolo, akceptuje cenę, umawia się na finalizację, przyjeżdża z kaską,
          > a tu sprzedawca mówi: "Wie Pan, rozmysliłem się, nie sprzedaję fury".
          > I taki niedoszły nabywca gówno by w sądzie wygrał.

          Oj tu sie chyba mocno mylisz. Ciekawe czy uznałby zawarcie umowy jesli byśmy nagrali potwierdzenie na dyktafonie.Mamy wtedy dowód zawarcia umowy.I z tego wynikają wszystkie konsekwencje związane z KC.


          A tak ogólnie to dziwi mnie podejście niektorych. Od pradawnych czasów zawarcie umowy było słownie a podanie reki takim "podpisem" pod umową. I obie strony czuły sie zobowiazane do wypełnienia postanowień umowy. Potem spróbowano przenosić umowy na papier. Obawiam się że w wielu osobach mocno jest zakorzeniona papierkologia. To jest dosyc popularne w pl. Niestety wielu prymitywow ma zakodowane jak kogoś wydymać i korzystnie dla siebie obrocić "umowę". Jest to szczytem idiotyzmu ale ma to u nas dwa korzenie - 1) zabory/okupacja gdzie nieposzanowanie praw bylo patriotyzmem; 2) ogolnoswiatowy trend do odejścia od prawa rzymskiego. To dosyc idiotyczne ale starożytni mieli o wiele wiecej przyzwoitości i poczucia honoru niż współczesna cywilizacja. Szczytem absurdu jest zaś prawodastwo amerykańskie co wynika z wieloletniej patologii polegającej na lobbingu prawników i braku demokracji. Wracajac do sedna... Dla mnie sad musi uznać umowe za zawartą. Inaczej można podważyc wszystkie umowy zawarte w internecie np kupno książki.wtedy cofamy sie do papierkologi i oryginałów. co moze pedantom pseudoprawnym sie podoba ale prawo ma dwie postacie: opisane ( kodeksowo) i sens/znaczeniowe (idee powstania przepisów). Ta druga jest kluczowa dla praw. Wszystkich praw. W myśl tego drugiego znaczenia umowa na allegro była zawarta i inne orzeczenie swiadczyc będzie o upadku wymiaru sprawiedliwości.
          • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 17.01.07, 09:31

            > A tak ogólnie to dziwi mnie podejście niektorych. Od pradawnych czasów
            zawarcie
            > umowy było słownie a podanie reki takim "podpisem" pod umową. I obie strony
            cz
            > uły sie zobowiazane do wypełnienia postanowień umowy. Potem spróbowano
            przenosi
            > ć umowy na papier. Obawiam się że w wielu osobach mocno jest zakorzeniona
            papie
            > rkologia. To jest dosyc popularne w pl. Niestety wielu prymitywow ma
            zakodowane
            > jak kogoś wydymać i korzystnie dla siebie obrocić "umowę". Jest to szczytem
            id
            > iotyzmu ale ma to u nas dwa korzenie - 1) zabory/okupacja gdzie
            nieposzanowanie
            > praw bylo patriotyzmem; 2) ogolnoswiatowy trend do odejścia od prawa
            rzymskieg

            Wiesz gdzie dzwoni... akurat uwielbienie papierologi faktycznie wzielo sie z
            czasow zaborow ale raczej z powodu zaabsorbowania carskich praktyk, poniewaz
            rosja stoi i stala pismem urzedowym. I calosc wpisuje sie w chec regulowania
            zycia spolecznego i nadawaniu mu legalnosci przez aparat urzedniczy, a to bylo
            sposobem kontroli zniewolonych spoleczenst w czasach carskich oraz pruskich (w
            duzej mierze na bazie germanskich wzorow zostal zbudowany w polsce ustruj
            prawny).

            > o. To dosyc idiotyczne ale starożytni mieli o wiele wiecej przyzwoitości i
            pocz
            > ucia honoru niż współczesna cywilizacja. Szczytem absurdu jest zaś
            prawodastwo
            > amerykańskie co wynika z wieloletniej patologii polegającej na lobbingu
            prawnik
            > ów i braku demokracji.

            To jest dosyc ciekawa teoria, zarzucanie braku demokracji w ameryce:-) Poza tym
            obawiam sie, ze system anglosaski charakteryzuje sie wyjatkowym poszanowaniem
            slowa (w odroznieniu od np Polski gdzie obowiazuje kontynentalne), jest tam po
            prostu inny ustruj prawny - w moim przekonaniu lepszy poniewaz szybciej
            adaptuje sie do potrzeb spoleczny i bardziej oddaje idee sprawiedliwosci. Nie
            zawsze trzeba tam czekac az panstwo (czyli jak u nas p'oslowie) zmieni
            ustawe/kodeks by zgodnie ze zdrowym rozsadkiem cos zasadzic poniewaz formalizm
            prawa kontynentalnego na to nie pozwala, w odroznieniu od prawa np.
            amerykanskiego, gdzie np. jakis sedzia wyda wyrok i to jest przeslanka do
            postepowania podobnie w innych podobnych przeslankach (casus). Dobrze roznice
            pomiedzy tymi ustrojami oddaje np. kwestia podpisu, w prawie anglosaskim
            wazniejsza jest intencja zlozenia podpisu, podczas gdy w prawie kontynentalnym
            formalizm (czy to bylo zgodnie z procedurami/czy zgodnie z prawami dotyczacymi
            zlozenia takiego podpisu itd itp.) co powoduje wlasnie nabozny stosunek do
            dokumentow urzedniczych (ostoi i straznika formalizmow).

            Wracajac do sedna... Dla mnie sad musi uznać umowe za z
            > awartą. Inaczej można podważyc wszystkie umowy zawarte w internecie np kupno
            ks
            > iążki.wtedy cofamy sie do papierkologi i oryginałów. co moze pedantom
            pseudopra
            > wnym sie podoba ale prawo ma dwie postacie: opisane ( kodeksowo) i
            sens/znaczen
            > iowe (idee powstania przepisów). Ta druga jest kluczowa dla praw. Wszystkich
            pr
            > aw. W myśl tego drugiego znaczenia umowa na allegro była zawarta i inne
            orzecze
            > nie swiadczyc będzie o upadku wymiaru sprawiedliwości.

            Tutaj sie zgadzam w 100%.
          • typson Re: Ciąg dalszy sprawy... 17.01.07, 12:42
            OK, ale to jakie wg KC sa mozliwosci odstąpienia od umowy? Chodzi mi o to, ze
            mozemy zalozyc, ze z punktu widzenia Jeep'owca zawarł on bardzo niekozystną,
            stratną wrecz umowe. Musi wiec miec jakas mozliwosc odstąpienia od umowy. Sąd ma
            wyznaczyć karę?
            • franek-b Re: Ciąg dalszy sprawy... 17.01.07, 12:50
              > OK, ale to jakie wg KC sa mozliwosci odstąpienia od umowy? Chodzi mi o to, ze
              > mozemy zalozyc, ze z punktu widzenia Jeep'owca zawarł on bardzo niekozystną,
              > stratną wrecz umowe. Musi wiec miec jakas mozliwosc odstąpienia od umowy. Sąd
              m
              > a
              > wyznaczyć karę?

              Ale mechanizm ceny minimalnej zapewnia allegro, nie uzyl tego - jak sie cos
              robi to trzeba ponosic za to odpowiedzialnosc.
            • simr1979 Re: Ciąg dalszy sprawy... 17.01.07, 13:19
              typson napisał:

              > OK, ale to jakie wg KC sa mozliwosci odstąpienia od umowy?

              kodeks-cywilny.ovh.org/ksiega-pierwsza-czesc-ogolna/tytul-IV-czynnosci-prawne/dzial-II-zawarcie-umowy.html
              • plawski Re: Ciąg dalszy sprawy... 06.02.07, 17:59
                tiny.pl/wb81
                :)
                • typson Re: Ciąg dalszy sprawy... 06.02.07, 18:13
                  fakt, utnie to poczynania spekulantow i naciągaczy na aukcjach ale czy
                  atrakcyjnosc ofert na tym zyska?
                  • fanfan1 Re: Ciąg dalszy sprawy... 06.02.07, 18:51
                    Proponuję przeczytać co na ten temat napisałem 12.12.2006 i od razu zostałem
                    obrażony przez pewną damę, która nie raczyła powiedzieć przepraszam. A więc
                    damo, może teraz ...... Masz odwagę ?
                • lexus400 Re: Ciąg dalszy sprawy... 06.02.07, 19:45
                  Jezeli taki mialby byc koniec sprawy to bije poklony w strone polskiego
                  sadownictwa, bo prawde mowiac myslalem ze sad sie wyglupi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja