Ech te mandaty.....

16.12.06, 13:19
Po pierwsze primo: Czy nie uważacie że wysokośc mandatów w Polsce jest za
wysoka w stosunku do zarobków? Przykład: Kolo zarabia 1200pln netto (nie daj
Borze jeszcze jego Stara (żona)nie pracuje i w szczerym polu trafi go policja
(zwłaszcza teraz przed świętami) i wali mu mandat 500pln za np 97km/h na
50km/h,Pytanie czy to nie jest dla niego DRAMAT?? albo wraca kolo po 14
godzinach 'je*ania' (tzn pracy) i wsiada za kółko i np nie wrzuci kierunku (
albo zapomniał do tego pasów zapiąć)
Funkcjonariusze nie bardzo chcą teraz odpuszczać (nawet ci w stolicy) bo wiem
z dobrego źródła ze muszą wyrobić normę mandatową....
Po drugie Primo mam pytanko czy ktos z was dostał kiedyyś mandat poniżej
100pln i go nie zapłacił,jestem ciekaw co wtedy bo dowiedziałem się nie
oficjalnie od policjanta że nie zapłacone mandaty poniżej100pln nie są potem
ścigane przez komorników lub nie są ściągane przez US...Macie jakieś
doswiadczenia?
    • 1realista Re: Ech te mandaty..... 16.12.06, 13:54
      Mandaty sa za małe w stosunku do zarobków. Bo mimo całego bałaganu w oznakowaniu dróg i złej pracy policji to nadal mamy lekceważący stosunek do prawa. Bo jestem ciekaw ile osob nadal by grzało 130 na 70-ce jakby dostało mandat w wysokości powiedzmy 3-5 tys. Każdy twardziel by spękał po kilku takich akcjach. A jesli ktoś jest zbyt zmęczony aby wykonywać elementarne czynności kierowcy to powinien zadzwonić po taxi a nie siadać za kółko. Bo moze spowodować większe nieszczęscie kierując w stanie totalnego przemęczenia.
      • sum_tzw_olimpijczyk Re: Ech te mandaty..... 16.12.06, 21:08
        Taa, powinni dawać tyle tys zł kary, ile km się przekroczyło prędkość. Jak ktoś
        pojedzie 90 na 80km/h, to dostaje 10 tys zł i z pewnością ode chce mu się
        przekraczać prędkość, nie? Ja ostatnio dostałem 100zł, jechałem 94km/h na
        ograniczeniu do 80km/h, na trzypasmowej drodze oddzielonej barierką i pasem
        zieleni, bez przejść dla pieszych i skzyżowań przez dobre 10km.
        • 1realista Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 20:00
          Jak oglądalem programo pracy niemieckiej czy angielskiej policji to za takie przekroczenie lepili wyższe mandaty. A u nas jest miejsce do dyskusji bo tylko o 15 więcej. gdybys mial świadomość że zoastaniesz zawsze ukarany za takie przekroczenie to inaczej byś do tego podchodził. A tak to jest żal bo "takie male przekroczenie" a taki"duży" mandat wlepili.Ja podejrzewam że to mogło byc lokalne podwyższenie prędkosci do 80 na zabudowanym I powinieneś cieszyć sie z tej 80-ki i z taka predkością jechać.
      • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 11:36
        1realista napisał:

        > Mandaty sa za małe w stosunku do zarobków. Bo mimo całego bałaganu w
        > oznakowaniu dróg i złej pracy policji to nadal mamy lekceważący stosunek do
        > prawa.


        TRESURA nigdy, nic sie nie osiagnie. A zwiekszanie kar za wykroczenia, to nic innego jak tresura. Trzeba WYCHOWYWAC poczucie, ze przestrzeganie przepisow sie oplaca. Ale przedtem nalezy uporzadkowac, wspomniany przez Ciebie, balagan, pozdejmowac straszace co chwila ograniczenia (z towarzyszacymi im polowaniami na jelenia - im bardziej od czapy ograniczenia, tym wieksza szansa na radar!) - po prostu sprowadzic oznakowanie drog do europejskiego poziomu i byc moze stanie sie cud polegajacy na tym, ze zaczniemy jezdzic bardziej europejsko. Dokladnie tak samo jak jezdzimy po Europie. Bo nie jest prawda, ze po Europie jezdzimy spokojniej bo boimy sie mandatow - tam po prostu OPLACA sie jezdzic z grubsza (czyli tak jak wszyscy - Europa nie jest tak swieta jak sie ja maluje...) zgodnie z przepisami.
        • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 14:45
          wychowywać to można szczeniaki które chodzą teraz do przedszkola. może jak
          dorosną (jeżeli rodzice tego nie zepsują złym przykładem, no i jak dozyją) to
          bedą jaeździć inaczej. reszte trzeba tresować.


          Dokladnie t
          > ak samo jak jezdzimy po Europie. Bo nie jest prawda, ze po Europie jezdzimy spo
          > kojniej bo boimy sie mandatow - tam po prostu OPLACA sie jezdzic z grubsza (czy
          > li tak jak wszyscy - Europa nie jest tak swieta jak sie ja maluje...) zgodnie z
          > przepisami.

          pisz co chcesz, ale akurat mnie motywuje wspomnienie po 100 euro z których mnie
          wysuszyli kiedys policaje w turyngii.
          I znowu wracam do czech, bo to najlepszy przykład- wiem jak ci idioci jeździli
          rok temu i wiem jaka zaszła zmiana w roku bieżącym. tresura czyni cuda.
          • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 15:09
            mrzagi01 napisał:

            > wychowywać to można szczeniaki które chodzą teraz do przedszkola. może jak
            > dorosną (jeżeli rodzice tego nie zepsują złym przykładem, no i jak dozyją) to
            > bedą jaeździć inaczej. reszte trzeba tresować.


            No i tak sie tresuje, tresuje, tresuje, a skutki sa ZADNE!!! A moze nawet jest gorzej - nawet na mapach pokazuje sie miejsca z radarami, co jest jawnym sygnalem, ze na reszcie trasy mozna grzac ile fabryka dala! Bo nikt nie patrzy. Takie sa skutki tresury - zakazy sa lamane jak nikt nie patrzy.

            Jazda zgodna z przepisami (ale tymi realnymi, a nie sluzacymi do krycia urzedniczej d...) powinna sie oplacac. I to wystarczy.

            Pocztaj sobie: miniurl.pl/19245 , miniurl.pl/19246

            Tak wlasnie wyglada sprawa znakowania i jego skutkow.
            • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 15:26
              emes-nju napisał:


              > No i tak sie tresuje, tresuje, tresuje, a skutki sa ZADNE!!!
              a bo ch...a tam sie tresuje. wszystko to jest pic na wode. gliniarze kladą laske
              na obowiązki- jak trzeba wyrobić normę, to rzeczywiście czają się po krzakach w
              niedorzecznych miejscach,albo wypisują mandaty za niemanie swiateł. a ja bym
              chcial, zeby oni naprawdę sprawiali wrażenie ze są wszędzie, żeby wystawiali
              mandaty jak pan bóg przykazał, bez względu na to czy przyłapany delikwent ma
              dobry bajer, cięzką sytuację, czy ładne cycki (to delikwentka). Wkurwia mnie
              sytuacja, kiedy dostaje 100 pln za jakies gówniane przekroczenie prędkości (nie
              neguję zasadności) i dokladnie tyle wystękuje (bo ciężko, licha emerytura,
              lekarstwa drogie) dziad który wymusza na mnie pierwszeństwo i powoduje kolizje.
              • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 16:20
                Jezeli policja widoczna bedzie wszedzie, to nie bedzie wystawiac mandatow - z powodu jej obecnosci oplacalnym bedzie jezdzic zgodnie z przepisami :-P Jezeli jeszcze drogi zaczna byc przystosowywane do jazdy, a nie snucia sie z czkawka...

                To, co robi policja teraz, to wlasnie jest tresura.
      • edek40 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 15:07
        Lekcewazacy stosunek do prawa mamy glownie z powodu balaganu w oznakowaniu i zlej pracy policji.
    • iberia30 Re: Ech te mandaty..... 16.12.06, 14:32
      w naszym kraju malo co o ile wogole jest proporcjonalne do naszych zarobkow...
      • bassooner Re: Ech te mandaty..... 16.12.06, 14:54
        Nieprawda...a inteligencja rządzących.
        • iberia30 Re: Ech te mandaty..... 16.12.06, 15:53
          o zwracam honor, mea culpa ;-P
    • mejson.e Re: Ech te mandaty..... 17.12.06, 00:26
      strongwaz napisał:

      > Po pierwsze primo: Czy nie uważacie że wysokośc mandatów w Polsce jest za
      > wysoka w stosunku do zarobków? Przykład: Kolo zarabia 1200pln netto (nie daj
      > Borze jeszcze jego Stara (żona)nie pracuje i w szczerym polu trafi go policja
      > (zwłaszcza teraz przed świętami) i wali mu mandat 500pln za np 97km/h na
      > 50km/h,Pytanie czy to nie jest dla niego DRAMAT?? albo wraca kolo po 14
      > godzinach 'je*ania' (tzn pracy) i wsiada za kółko i np nie wrzuci kierunku (
      > albo zapomniał do tego pasów zapiąć)

      Jest to dramat dla tych, których ... złapią.

      Dla reszty to żadna przestroga, bo statystycznie więcej bezczelności uchodzi
      bezkarnie niż jest wyłapywane i karane.
      Dlatego tak powszechne jest przekraczanie dozwolonej prędkości, jazda po
      wysepkach i ciągłych liniach.

      A policjant tylko zarzuci wędkę i już ma połów.
      Sieci by nie obrobił...

      > Funkcjonariusze nie bardzo chcą teraz odpuszczać (nawet ci w stolicy) bo wiem
      > z dobrego źródła ze muszą wyrobić normę mandatową....

      Może to i dobrze - skończy się powszechne przekonanie o bezkarności nawet za
      drobne przewinienia, a przecież przeważnie "przewiniamy grubiej".

      > Po drugie Primo mam pytanko czy ktos z was dostał kiedyyś mandat poniżej
      > 100pln i go nie zapłacił,jestem ciekaw co wtedy bo dowiedziałem się nie
      > oficjalnie od policjanta że nie zapłacone mandaty poniżej100pln nie są potem
      > ścigane przez komorników lub nie są ściągane przez US...Macie jakieś
      > doswiadczenia?

      Niestety - mam doświadczenie sprzed paru lat.
      Nie zapłaciłem 50 zł za niezastosowanie się do nakazu skrętu, który nie dotyczył
      tylko autobusów.
      A że jechałem za autobusem...

      Po roku przyszło wezwanie do skarbowego i należało te pięć tych pokryć plus
      kilkanaście zł jakichś kosztów.

      Nie ma zmiłuj!

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 17.12.06, 21:11
      uważam że mandaty są za niskie a policja przy wymierzaniu jest zanadto
      pobłażliwa, bo nie o to chodzi żeby wygrzebać z kieszeni pare moniaków i robić
      swoje, tylko stosować się do przepisów. Przykład czeski na który powołuje sie z
      uporem maniaka dowodzi że warto porządnie przykręcić śrube.
      nie wiem jak jest z mandatami > 100 pln. natomiast 2 mandaty z 2005 r. o
      wartości równo 100 pln. zostały mi ostatnio zajęte z konta.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 11:18
      uważam, że mandaty powinne być proporcjonalne do PIT-u rocznego osoby
      popełniającej wykroczenie. O ile wiem jest tak w wielu krajach UE.
      • bassooner Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 11:21
        Ciekawe jaki w picie dochód ma gangster?
        • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 11:41
          Gangster ni esklada PITu. Ale powoazanie ewentualnych mandatow z PITem da kolejny powod do krecenia przy podatkach...
      • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 11:52
        tjaa... wielodzietnym bezrobotnym powinni nawet dopłacać, a za jazde na bańce
        fundować wczasy w egipcie.
        • bassooner Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 11:54
          Laibachowiec jesteś?
          • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 11:57
            bassooner napisał:

            > Laibachowiec jesteś?
            od prehistorii
            • bassooner Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 13:16
              To tak jak ja...a Makbeta pamiętasz?
              • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 13:30
                bassooner napisał:

                > To tak jak ja...a Makbeta pamiętasz?
                no ba! Makbet to był mój pierwszy raz :)
                a z Opus Dei na uszach na Triglava sie drapałem...
                • bassooner Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 14:53
                  Tośmy się zgadali...;_)))
                  • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 15:03
                    We shall go on till the end,
                    We shall fight on the seas and oceans,
                    We shall fight with growing confidence and growing strength in the air.
                    We shall defend our Island, whatever the cost may be.
                    We shall fight on the beaches,
                    We shall fight on the landing grounds.
                    We shall fight in the fields and in the streets.
                    We shall fight in the hills...
                    We shall never surrender!

                    :))))))
        • strongwaz Re: Ech te mandaty..... 19.12.06, 10:32
          tjaa... wielodzietnym bezrobotnym powinni nawet dopłacać, a za jazde na bańce
          fundować wczasy w egipcie.
          Mrzagi- ja jednak wole zeby było jak w skandynawii ,zarabiasz duzo i płaciśz
          dużo ,zarabiasz mało płacisz mało,To jest moim zdaniem uczciwe. jakby tak było
          u nas to taki poseł Misztal (z Chamoobrony (jeżdzi jakimś wózkiem za 2
          mniliony)) za przekroczenie predkosci o 20 kmh nie zapłaciłby tyle samo co kolo
          który ma trójke dzieci i żone na utrzymaniu,...(cisną mi się na usta
          przekleństwa)
          • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 19.12.06, 10:51
            ale w sankcjach karnych nie chodzi o to żeby robic wyniki finansowe, tylko żeby
            skutecznie odstraszac przed lamaniem prawa. biedny lolek niech sie boi że mu
            komornik zlicytuje jego rupiecie, a taki misztal, że w koncu straci prawo jazdy
            którego zwrotu nie zalatwi za żadną kasę, a jak bedzie dalej kozakowal to
            pójdzie do pierdla a sąd wymierzy mu grzywnę proporcjonalną do dochodów.
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Ech te mandaty..... 19.12.06, 10:52
            strongwaz napisał:

            > tjaa... wielodzietnym bezrobotnym powinni nawet dopłacać, a za jazde na bańce
            > fundować wczasy w egipcie.
            > Mrzagi- ja jednak wole zeby było jak w skandynawii ,zarabiasz duzo i płaciśz
            > dużo ,zarabiasz mało płacisz mało,To jest moim zdaniem uczciwe.

            Własnie chodziło mi o ten zdrowy relatywizm.
    • marekatlanta71 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 12:58
      Z Twojego posty wynika ze mandat to takie wydarzeniep rzypadkowe - moze na
      kazdego pasc bez powodu. Problem w tym ze mandatem Policja karze za NARUSZENIE
      przepisow. Najprostsza metoda na nie otrzymywanie mandatow jest po prostu
      jezdzenie zgodnie z przepisami. I wtedy mozesz zarabiac 700 zloty i mandaty beda
      Ci nie straszne.

      Osobiscie uwazam ze mandaty nie powinny byc kosztowne, ale powinny byc znacznie
      czesciej wypisywane - to tak jak z dzieckiem - jedno lanie w dupe co 10 lat
      niewiele pomaga, lepiej karcic slowami ale czesto.
      • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 13:17
        Po Polsce bardzo trudno jezdzic zgodnie z przepisami...

        Na kazde 3 km drog przypada znak nieprawidlowy (!!!). Poza tym w Polsce jest ok. 50% wiecej znakow niz np. w Czechach - czy nie jest to zatem dowod na to, ze 1/3 znakow mozna zdjac? Np. tysiace ograniczen do 50 km/h w terenie zabudowanym (KD dosc wyraznie podaje predkosc max. w terenie zabudowanym...). A drastyczne ogranicznia "okazjonalne", np. przy szkole, powinnych chyba obowiazywac tylko w czasie pracy szkoly, nie? Pomijam znaki zapomniane np. po robotach drogowych, jednakowoz ulubione przez misiow z radarami...
        • franek-b Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 14:18
          emes-nju napisał:

          > Po Polsce bardzo trudno jezdzic zgodnie z przepisami...

          Eee tam... trudno... po prostu jest taka mentalnosc wszystkich i tyle.
          Najlepiej zrzucic wine na cos innego. Prawda jest taka, ze zadne duchy nie
          naciskaja pedalu gazu by jechac szybciej (nawet na dordze z 5 pasami w jedna
          strone i wysepka zieleni - w przepisach jest jasne, jedzie sie tyle ile znaki
          pozwalaja - obecnosc zieleni nie ma znaczenia). Zreszta jak jest czegos wiecej
          (znakow) to jak sadze jest to latwiej zauwazyc a nie odwrotnie.

          Jest ogolne przyzwolenie wyssane z mlekiem matki, ze ograniczenia to sa dla
          glupcow, ze normalny Polak, to ma to wszystko w glebokim powazniu, ze drogowcy
          to idioci i generalnie to lata zaborow przyczynily sie do tego, ze teraz nie
          mozna przestrzegac ograniczen. Ot taka polska mentalnosc...

          To jest troche jak z alkoholizmem. Krok pierwszy to przyznanie sie do tego, ze
          sie jest alkoholikiem;-) Tak samo jest z przestrzeganiem ograniczen i
          mandatami - krok pierwszy to w koncu przyznac sie, ze to MY kierujemy i
          odpowiadamy jak szybko jedziemy i jak ktos przysuszy nas +28 km/h niz mozna to
          nasza wina a nie suszacych (bo oni tak maja, ze susza w krzakach i marudzenie
          na niewiele sie zda).
          • mrzagi01 Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 14:32
            franek-b napisał:


            >
            > Jest ogolne przyzwolenie wyssane z mlekiem matki, ze ograniczenia to sa dla
            > glupcow, ze normalny Polak, to ma to wszystko w glebokim powazniu, ze drogowcy
            > to idioci i generalnie to lata zaborow przyczynily sie do tego, ze teraz nie
            > mozna przestrzegac ograniczen. Ot taka polska mentalnosc...
            >
            no chyba że jakiś nieborak- idiota rozjedzie na przejściu grupe przedszkolaków,
            to wtedy uwazamy że delikwenta należy posłać do piachu bez sądu
          • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 15:02
            Na tej drodze z 5 pasami w jedna strone zaskakujaco czesto stoi ograniczenie do np. 40 km/h obowiazujace stad do usr... smierci. Bo odwolania niet! Oczywiscie zakaz, ogranicznie odwolywane jest przez skrzyzowanie (swietnie sie to sprawdzalo w latach 50 czy 60 - teraz jest to kompletna bzdura!), ale konia z rzedem temu, kto bedzie w czasie przemykania sie naszymi duktami obserwowal czy juz bylo skrzyzowaniem, czy nie - bo bardzo wielu znakow informujacych o skrzyzowaniu po prostu nie ma. Blachy zabraklo, bo za duzo jej na ograniczenia przed kazdym zakretem poszlo :-P

            Zbyt duza ilosc znakow nie powoduje lepszego ich spotrzegania. Wrecz przeciwnie - szum informacyjny nie sprzyja dostrzeganiu. Poza tym KAZDY, kto swiadomie jezdzi po Polsce widzi, ze duza czesc ograniczen (bo o nich glownie mowa) jest MOOOOCNO na wyrost. Widzi to, przestaje ufac intencji znakujacego i zaczyna olewac znaki jako takie. Nie ja ten mechanizm wymyslilem - nawet prasa przestaje pisac, zgodnie z polityczna poprawnoscia, o tym, ze znaki sa cacy, a kierowcy be.

            Klopot w tym, ze u nas drogi znakuje sie w mysl idei bolszewickich. Waaadza zawsze wie lepiej. I faktycznie wie! W KD sa odpowiednie ograniczenia, nakaz dostosowywania predkosci do warunkow itd. I co z tego? Ano to, ze ograniczenia z KD obowiazuja na stosunkowo malym odsetku drog, bo ograniczen dodatkowych (i w wielu przypadkach zbednych) ci u nas dostatek, a obowiazek dostosowywania predkosci, zamiast wychowywac w kierowcach ODPOWIEDZIALNA jazde, sluzy "organom" do takiego interpretowania wszelkich zdarzen drogowych, ze winien jest zawsze kierowca. Byl nawet taki zajaczek, ze jakis tam urzad od drog i mostow odmowil gosciowi wyplaty odszkodowania za zniszczone, w wyniku wpadniecia w nieoslonieta studzienke, auto - bo nie dostosowal predkosci do warunkow...

            A najgorszy klopot w tym, ze to bolszewickie myslenie jest tak zakorzenione w ludzkich umyslach, ze moja krucjata przeciwko "znakologii stosowanej" przypomina walke z wiatrakami. Nawet ci, ktorzy nie przestrzegaja przepisow w oficjalnych wypowiedziach pisza (np. na forum), ze wszystko jest cacy i jak zaczniemy jezdzic jak waaadza kazali, to bedzie raj na ziemi. Nie bedzie! Bo zawsze jakiemus lokalnemu kacykowi, po jakims wypadku (mimo, ze predkosc jest przyczyna 5-7% wypadkow, ZAWSZE po jakimkolwiek wypadku sa naciski, zeby wstrzymac ruch), uda sie ustawic kolejne kretynskie i niczemu, z wyjatkiem krycia urzedniczej d..., nie sluzace ograniczenie. Taki jest u nas mechanizm znakowania, a skutki tego widzimy na drogach - nikt nie przestrzega przepisow, chocby dlatego, ze trudno jechac tranzytowa droga 40 km/h, bo kiedys, ktos tam zginal. A sprobuj potem taka blache zdjac! Zaden urzednik sie na to nie zgodzi, bo jak znowu ktos zginie, to na niego bedzie. Wiec urzednik wie doskonale, ze NIKT nie stosuje sie do ograniczen, ale moze miec to w d... dopoki nikt jemu nie postawi zarzutu - a nie postawi bo on postawil ZNAK. ZNAK urosl u nas do magii - ZNAK ma zapewniac bezpieczenstwo. I zapewnia - urzednika. Bo na drodze jak jest, kazdy widzi!
            • franek-b Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 17:26
              Ty uwazasz, ze wiekszosc zla to sa zle znaki a ja uwazam, ze jednak kierowcy
              odpowiadaja za to jak jada a znaki jedynie moga pomoc lub utrudnic.

              Uzywanie okreslen bolszewicy itp. moze i brzmi groznie ale wg mnie nie tutaj
              jest problem, choc nie twierdze ze urzednicy w polce sa OK (bo nie sa, sam nie
              cierpie zarazy...). Troche Twoj wywod przypomina mi narzekanie kogos, kto wpadl
              do wody i narzeka, ze woda jest zimna i mokra zamiast zastanowic sie jak sie
              zabezpieczyc przed skutkami zimna i krzyczy dlaczego nie podgrzewacie mi wody!
              A mozna przeciez np. wyjsc z wody i wtedy nie bedzie zimo.

              Znaki, drogi to jest otaczajaca nas rzeczywistosc i tyle. Oczywiscie mozna
              probowac zbudowac ruch spoleczny by zmienic te znaki, zbudowac autostrady i w
              ogole wynalesc teleportacje. A moze najpierw zaczac jezdzic faktycznie wolniej?
              Co daje ta bezustanna gonitwa? Dlaczego codziennie wyprzedza mnie ktos po to by
              za 200 m stac przedemna w oczekiwaniu na zielone swiatlo na drodze, gdzie jest
              wielu pieszych, gdzie ograniczenie jest do 40 km/h bo jest bardzo wiele domkow,
              drozek itp? Dokad Ci ludzie tak gnaja?

              Codziennie jezdze ul. Pulawska. Wiekszosc pedzie tam w okolicach 80 do 100km/h.
              teoretycznie prawie autostrada, 3 pasy w kazda strone. Tylko ze nikt nie ma na
              tyle wyobrazni by zauwazyc, ze przez ta droge odbywa sie ruch poprzeczny
              zmotoryzowany i pieszy! Codziennie widze ludzi, ktorzy by nie jechac do
              najblizszego skrzyzowania gdzie moga zawrocic przejezdzaja w poprzek przez
              wysepke rozdzielajaca! Codziennie widze ludzi jadacy pod prad!!! 3 pasmowej
              drogi!!! bo nadrabiaja 100 metrow!!! Autobusy miejskie jezdza poboczami bo im
              sie spieszy tak jak wielu kierowcow, a potem jest nagle hamowanie bo jest
              wielka wyrwa w asfalcie pobocza... Nie mowie juz o tym, ze jak sie skreca w
              lewa strone (czyli stoi sie na srodku Pulawskiej) to 1 do 1,5 metra od Ciebie
              smigaja auta z predkoscia 80-100km/h!!! Ja sobie niestety wyobrazam co by sie
              stalo ze mna jakby ktos tak we mnie przywalil! 99,9999% kierowcow ma to w
              dupie! Ped powietrza trzesie autem jak przejezdzaja obok. Ja sie normalnie boje
              o zycie. I Ty mi mowisz, ze ograniczenia nie maja sensu??? Uwazam, ze
              ograniczenie 50 jest tam jak najbardziej na miejscu! Tylko chyba ogolna
              interwenacja boska pozwala na codzienne bezproblemowe przejazdy do roboty.

              Ograniczenia sa po to by zminimalizowac skutki sytuacji nieprzewidzianej a nie
              wtedy kiedy jest wszystko dobrze. Jakby jezdzili wszyscy wolniej tak samo
              sprawnie odbywalby sie ruch. Znaki nie maja tutaj nic do tego.

              jestes za calorocznym obowiazkiem jazdy na swiatlach czy przeciw?
              • 1realista Re: Ech te mandaty..... 18.12.06, 19:56
                Problem jednk polega na tym że znaki zbyt często sa postawione w caly świat. Dublowane( niepotrzebnie) informacje, ograniczenia prędkości ustawione po tragicznym wypadku gdzie kierowca narąbany albo grzał o kilkadziesiąt za dużo powodują że kierowcy zaczynają olewać oznakowanie. Obecnie uważam że oznakowanie powinien robić specjalista ktory przejedzie się kilkukrotnie daną trasą, każda propozycja ograniczenia prędkości powinna być poparta analizą przyczyn wypadku - jesli obecna prędkosc nie była przyczyną to nie zmieniać tego ograniczenia; ustawowo wyznaczyc dopuszczalne ograniczenia do odpowiednio 90/70/50(zlikwidowć 40-ki) i dla (jedynie) robot drogowych ( podczas ich trwania czytaj pracy na drodze)30;wprowadzic znaki "slow"; tam gdzie wystepuja zagrożenia czasowe ustawić znaki-wyswietlacze ktore bedą funkcjonowac w momencie wystepowania zagrożeń; policja powinna wystawiać mandaty za nieprawidlowe oznakowanie drog; przestroic wszystkie fotoradary na minimalne przekroczenie predkości; poprzestawiać tak oznakowanie aby było widoczne przez cały rok ( a nie za krzaczkiem) i wymuszało mechanizm "dostrzegasz znak-noga z gazu-w strefę zagrozenia wjeżdżasz z właściwa prędkoscią" bez koniecznosci hamowania bo znak znienacka. Dopiero taki egzekwowalny mechanizm spowoduje ucywilizowanie ruchu drogowego.
                Jesli chodzi o pulawska to wlasciwa prędkośc na niej to 70 choć miejscami powrót do 50-ki. I te ograniczenia należy wyegzekwowac. Ale od tego jest policja. bo to ustawienie radarow o 20-30 km wiecej nic nie daje poza erozją prawa.A tak to ludzie łapaliby więcej mandatów i czesciej przestrzegali ograniczeń. Po prostu konieczny jest ruch w obu sferach: oznakowania i egzekwoania. Bo jak za przekroczeni prędkości o 8km dostaniesz 2 pkt i zaplacisz stowę to po dziesiatym takim przekroczeniu pomyslisz czy warto. A za przekroczenie prędkosc o 50 i wiecej powinni od razu kierowac na badania psychologiczne i szkolenia.

                Warto tez zmienić model postrzegania pojazdu. Bo obecnie to bezpieczny z 5 gwiazdek. A zapomina sie że ktoś może być mniej chroniony. Kierowca dostaje szału wyscigowego.
                • typson podsumowując 18.12.06, 21:08
                  obie strony maja racje. Znakow jest za duzo co przynosi efekt odwrotny do
                  zamierzonego. Jest ich do tego stopnia zbyt duzo ze nie ma fizycznych mozliwosci
                  upilnowania kierowców. Wiec ci kierowcy z tego kozystaja, logicznie zreszta
                  rozumujac, ze mniejszym zlem jest przekraczanie predkosci o 20km/h w kupie niz
                  jechanie 20km/h mniej niz pozostała masa aut. Z drugiej strony nie powinno byc
                  takiego poblazania. Ale pamietajmy, ze ludzie sa tylko ludzmi, i ze wiekszosc z
                  nich rozumuje w ten sposob, ze "ja to tylko troche naginam i zasadniczo jestem
                  dobrym, uprzejmym kierowca" za to reszta to te nawrwane chamy. Oczywiscie jest
                  tez spora grupa takich, co maja wszystko w dupie (bo jest bezkarnosc, bo wiedzie
                  im sie w pracy i bo wreszcie maja auto, co ma wiecej niz 100KM) i na takich
                  tylko batem mozna podziałac ;)

                  Co do uzywania swiatel caly czas - jestem za, glownie dlatego, ze
                  wyeliminowaloby to dowolnosc/subiektywnosc interpretacji danych warunkow
                  drogowych jako zlych, deszczu, zmroku, mgly, etc. Po prostu kazdy mialby
                  wlaczone caly czas i juz.
                  • 1realista Re: podsumowując 18.12.06, 22:41
                    > Wiec ci kierowcy z tego kozystaja, logicznie zreszta
                    > rozumujac, ze mniejszym zlem jest przekraczanie predkosci o 20km/h w kupie niz
                    > jechanie 20km/h mniej niz pozostała masa aut.

                    to bzdurne podejscie do problemu. Wlasnie jechanie z prędkością zblizoną do dopuszczalnej spowoduje że wiele osob zwolni a wielu na tyle utrudni sie wyprzedzanie ( natężenie ruchu)że tez będą jechać wolniej. Nie zapominaj że więcej o 20 km to oznacza droge hamowania dluższą o jakieś 80%. To jest główne niebezpieczeństwo.
                    • typson Re: podsumowując 19.12.06, 00:03
                      > to bzdurne podejscie do problemu.

                      o nieomylny, chyle czoła i do laski przed Tobą klękam moj Panie
                      • plawski Re: podsumowując 19.12.06, 09:16
                        typson napisał:

                        > > to bzdurne podejscie do problemu.
                        >
                        > o nieomylny, chyle czoła i do laski przed Tobą klękam moj Panie

                        ROTFL :) Rzeczywiście realistę, mimo, że często w pewnych sprawach ma rację,
                        czasem nieco ponosi... Taka nauczycielska postawa :P

                        A wracając do mandatów - uważaj Wo_bi, bo w niedzielę w pruszkowie dwóch panów w
                        niebieskim stanęło sobie na parkingu w mak donaldzie i kroiło każdego, który
                        skręcił tam z Kościuszki w lewo. Oczywiście, nie można tego robić, jest podwójna
                        ciągła (gówno ją widać w nocy) a znaku "zakaz skrętu" brak. Czyż nie jest to
                        najlepszy sposób na wyrobienie przed końcem roku normy mandatowej??? Przy mnie
                        przez 10 minut mandat dostało chyba czterech kierowców. Rozmowa zaczynała się od
                        - 250 zło i 5 punktów karnych. Nie inaczej było ze mną. I jakbym był sam, pewnie
                        by tak zostało. Ale, że moja żona całe życie przynosi mi szczęście... to
                        skończyło się na mandacie porządkowym za 50 złotych i braku punktów karnych.
                        Cóż, policjantom nie przeszkadza, że koło nich na terenie zabudowanym co 6sty
                        samochód przejeżdża na czerwony, świetle, jedzie 120km, wyprzedza pod prąd itd.
                        Ich ineteresuje tylko wyrobienie normy...
                        • strongwaz Re: podsumowując 19.12.06, 10:38
                          Zgadzam się z emes ju, po RP cięzko jeżdzic zgodnie z przepisami.Jeżeli ktoś
                          się z tym nie zgadza to niech spróbuje pojechać: Wwa_kraków albo Wawa Szczecin
                          czy Wawa Kraków nie da sie jechać zawsze zgodnie z przepisami....
                          • franek-b Re: podsumowując 19.12.06, 10:54
                            strongwaz napisał:

                            > Zgadzam się z emes ju, po RP cięzko jeżdzic zgodnie z przepisami.Jeżeli ktoś
                            > się z tym nie zgadza to niech spróbuje pojechać: Wwa_kraków albo Wawa
                            Szczecin
                            > czy Wawa Kraków nie da sie jechać zawsze zgodnie z przepisami....

                            Jakoś jezdze i uwazam, ze sie da. Alkoholik rowniez twierdzi, ze nie da sie zyc
                            bez wodki. Swiecie wierzysz w to co mowisz, poniewaz tak Ci wygodnie, tak jak
                            wygodnie bezrobotnym twierdzic, ze brakuje pracy, rolnikom ze to wina Unii
                            Europejskiej za niskie/wysokie ceny... Pyrlandia to taki kraj, gdzie nikt za
                            nic nie odpowiada, Lepper nie odpowiada za ekscesy wlasnego doradcy, a kierowcy
                            za to z jaka predkoscia jada! Najgorsze jest to, ze wszyscy sa tak mocno
                            unurzani w tym 'matrixie', ze nawet nie chca zauwazyc tego co jest normalne,
                            nie widza wlasnej odpowiedzialnosci. TO JA NACISKAM PEDAL GAZU - nie znaki, nie
                            policjanci w krzakach, nie kiepskie drogi!
                            Jestes rozumnym czlowiekiem i kontrolujesz wlasne zachowania. I na tym polega
                            bycie doroslym i odpowiedzialnym.
                          • mrzagi01 Re: podsumowując 19.12.06, 11:05
                            jeżeli masz na myśli że zostaniesz zepchnięty na pobocze przez wspoluczestników
                            ruchu, to tak, faktycznie cięzko, ale jak mówimy o robieniu bydła na drodze, to
                            nie chodzi tylko o prędkość i słuszne czy niesłuszne lokalizowanie znaków.
                            Wyprzedzanie na podwójnej ciąglej (na trzeciego), wymuszanie pierwszenstwa czy
                            wcinanie się na bezczelnego na skrzyzowaniach z mniej obciażonych pasów nie ma
                            wiele wspolnego ze stanem dróg a raczej z wrodzonym/nabytym buractwem.
                          • emes-nju Dla porzadku :-) 19.12.06, 12:20
                            strongwaz napisał:

                            > Zgadzam się z emes ju, po RP cięzko jeżdzic zgodnie z przepisami.


                            Ja nigdy nie napisalem, ze sie nie da jezdzic zgodnie z przepisami. Ja pisze, ze TRUDNO jezdzic zgodnie z przepisami! Trudno, bo czlowieka szlag trafia od ciaglego wajhowania i przekladania nogi z gazu na hamulec i odwrotnie. CIAGLEGO - na wiekszosci drog nie ma zadnego, choc kilkukilometrowego, odcinka bez konieczniosci kilkakrotnej DRASTYCZNEJ zmiany predkosci - 40-70-90-60-50-90-50-90 itd. Taka czkawka jest strasznie meczaca, a przez to nierealna do faktycznej jazdy. Przejedz tak kilkaset km...

                            Dlaczego znakujacy uwaza, ze zmeczenie czy zwykle ludzkie przyzwyczajenie i preferencje nie maja nic do ruchu drogowego, dlaczego do organizacji ruchu nie zatrudnia sie rowniez psychologow?!

                            Dlaczego w kazdym terenie zabudowanym obligatoryjnie jest 50 km/h na calej dlugosci od znaku, do znaku (dobrze, ze nie 40 km/h, ktore coraz czesciej strasza szczegolnie w Zadupiach Wielkich)? W Holandii w wielu miejscowosciach stoi 70 czy 80 km/h i jakos nie slyszy sie o masowym wymieraniu ludnosci tubylczej. Da sie tak... Chyba... Trzeba tylko uznac, ze droga przechodzaca przez miejscowosc jest nadrzednym dobrem dla spoleczenstwa, a nie traktem najtrowerowo-najtfurmankowo-pijanopieszym dla kilkuset zamieszkujacych osade osob. Slowo honoru - jezeli ja zwolnie w Pierdziuchowicach (populacja - dwie rodziny w tseh halopah pode lasem) do 70 km/h, a mieszkancy beda wiedzieli, ze na droge nie wychodzi sie tak jak na podworko, to nikomu sie krzywda nie stanie. Klopot w tym, ze teraz czesc zwalnia do 50 km/h, czesc, dla swietego spokoju, do 70-80 km/h, a czesc grzeje 100-120 km/h. To jest niebezpieczne! Nie sama predkosc w cyferkach, tylko to, ze nikt, nigdy nie wie z jaka predkoscia bedzie cos jechalo!

                            K... mac! A moze by tak zaczac, obok "dbania o bezpieczenstwo", regulowac ruch kolowy tak, zeby bylo wygodnie i komfortowo? Da sie tak zrobic! Sporo jezdzilem po Europie i nigdzie, nawet nanajpodlejszych drogach (jakie sliczne dziurska sa na poludniu...), nie jechalo sie tak zle jak po naszych poligonach doswiadczalnych - albo nawierzchnia nie nadaje sie do jazdy, albo, jak jest nowa, to znakow jest tyle, ze specjalista od slalomu specjalnego dostalby orgazmu krecac pomiedzy nimi!
                            • mrzagi01 Re: Dla porzadku :-) 19.12.06, 12:45
                              emes-nju napisał:

                              > strongwaz napisał:
                              >
                              > > Zgadzam się z emes ju, po RP cięzko jeżdzic zgodnie z przepisami.
                              >
                              >
                              > Ja nigdy nie napisalem, ze sie nie da jezdzic zgodnie z przepisami. Ja pisze, z
                              > e TRUDNO jezdzic zgodnie z przepisami! Trudno, bo czlowieka szlag trafia od cia
                              > glego wajhowania i przekladania nogi z gazu na hamulec i odwrotnie. CIAGLEGO -
                              > na wiekszosci drog nie ma zadnego, choc kilkukilometrowego, odcinka bez koniecz
                              > niosci kilkakrotnej DRASTYCZNEJ zmiany predkosci - 40-70-90-60-50-90-50-90 itd.
                              > Taka czkawka jest strasznie meczaca, a przez to nierealna do faktycznej jazdy.
                              > Przejedz tak kilkaset km...
                              >
                              a co ma piernik do wiatraka. czy jesteś w stanie uczciwie i szczerze powiedzieć,
                              że gdyby nie było tych wszystkich znaków jeździłbyś zgodnie z ogólnymi
                              przepisami 90/50(60)? prosze zlóz taka deklarację
                              • emes-nju Skladam deklaracje! 19.12.06, 13:41
                                Bo tak wlasnie jezdze. Czasem nieco szybciej, ale wyjatkowo rzadko o wiecej niz kilka proc., bo strachliwy jestem.

                                Tylko, ze wygodniej byloby, gdyby znakolodzy nie trzymali sie kurczowo ograniczen w terenie zabudowanym. Sa miejsca, gdzie i 30 km/h moze byc za duzo (a nadal obowiazuje tam 50 km/h...), a sa miejsca gdzie spokojnie mozna smigac 70-80 km/h. Nawet policja zaczyna to zauwazac i sama postuluje popodnoszenie limitow na wybranych odcinkach. W Warszawie w kilku miejscach sie to udalo i jakos nie widac stosow trupow. Da sie wiec w calej Polsce. Tylko, ze to wymagaloby przeprowadzenia rzetelnych badan. Tylko po co? Lepiej postawic ZNAK, ktorego nikt przy zdrowych zmyslach nie przestrzega (tak - jestem wariatem - wychowano mnie na legaliste! Ale rowniez nauczono patrzec krytycznie na poczynania tych, ktorzy nami rzadza.) i loic mandaty. No i pomstowac na kierowcow, ktorzy jak Polska dluga i szeroka zawsze wszystkiemu sa winni :-/
                              • 1realista Re: Dla porzadku :-) 19.12.06, 19:11
                                > że gdyby nie było tych wszystkich znaków jeździłbyś zgodnie z ogólnymi
                                > przepisami 90/50(60)? prosze zlóz taka deklarację

                                Takie rozwiązanie byłoby cudowne dla oznakowania dróg.Żadnych bzdurnych ograniczeń powypadkowych(pijanopredkościowych). Gdyby zdjeli wszystkie oznaczenia prędkości (poza kodeksowymi) ja bym jeździł calkowicie zgodnie z nimi.
                      • 1realista Re: podsumowując 19.12.06, 19:05
                        typson napisał:
                        > o nieomylny, chyle czoła i do laski przed Tobą klękam moj Panie

                        Wstań z kolan i zachowuj sie godnie!!! Jesteś przecież WOLNYM człowiekiem.
              • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 19.12.06, 11:17
                franek-b napisał:

                > Ty uwazasz, ze wiekszosc zla to sa zle znaki a ja uwazam, ze jednak kierowcy
                > odpowiadaja za to jak jada a znaki jedynie moga pomoc lub utrudnic.


                Po Polskich drogach jezdzi sie juz wystarczajaco trudno i bez znakologicznych utrudnien!

                Mylisz przyczyny ze skutkami. Tak samo zreszta jak nasi decydenci. Bolszewickie zalozenie jest takie, ze ciemny narod jest glupi jak kilo gwozdzi bez lebkow wiec (my madra waaaadza) nasramy im znakow, z ograniczeniami na czele - moze ktos zareaguje (a zawsze da sie kogos na nieprzestrzeganiu nieprzestrzegalnego zlapac - to jest bolszewicka metoda!). Dotyczy to szczegolnie stawianych zdecydowanie na wyrost ograniczen predkosci. W miejscu, gdzie wiekszosc w miare bezpiecznie jedzie 90-100 km/h stawia sie (bez jakichkolwiek badan predkosci, natezenia ruchu - nie ma na to pieniedzy ani woli politycznej) np. 40 km/h z zalozeniem, ze NIKT nie bedzie tyle jechal (bo musialby na glowe upasc!), ale moze zwolni do 70-80 km/h (co jest zalozona przez urzedasa predkoscia faktycznie bezpieczna - zalozona bo nikt nie robil badan, a tylko tak sie komus wydaje). Zwolni - po to, zeby rozejrzec sie czy nie ma misiaczkow z suszarkami (ktorzy maja na celu nie poprawiac bezpieczenstwo, tylko mandatami dawac do zrozumienia kto tu rzadzi - przeciez radiowozy NIGDY nie stosuja sie do ograniczen!), a potem pogna dalej z niezmieniona predkoscia. A gdyby ktos postawil REALNE i ZASADNE 70 czy 80 km/h, to moze ludzie przestaliby uwazac, ze waaadza, stawiajac znaki, gra z nimi w zlapie-nie zlapie. Bo z punktu widzenia kierowcy ograniczenia tylko do tego sluza. I trudno sie dziwic jezeli ZDECYDOWANA wiekszosc ograniczen np. przed niebezpiecznym zakretem da sie bezpiecznie przejechac z predkoscia okraniczenie + VAT (stawka zalezna od konkretnego przypadku, ale ZAWSZE wysoka dwucyfrowa! Czasem i trzycyfrowa...). Jedynym zagrozeniem na takim zakrecie jest mozliwosc pojawienia sie radaru...

                Sa cale masy calkowicie zasadnych ograniczen. Tylko, ze gina w masie znakow calkowicie zbednych, wadliwych (prawnie) lub bedacych wyrazem czyjejs zlej woli (za zla wole uwazam rowniez znakowanie w celu chronienia wlasnej d..., a nie w celu poprawy bezpieczenstwa - miniurl.pl/19245 , miniurl.pl/19246 ).

                To, co piszesz o Pulawskiej tez mnie wkurza. Tylko, ze ja na to patrze inaczej. Skoro waaadza ma nas za zmotoryzowanych kretynow (dobrych tylko do dojenia z nich kasy), to spoleczenstwo tak wlasnie sie zachowuje. Dokladnie tak samo jak dziecko, ktoremu nie stawia sie zadnych rozwojowych czy spolecznych wymagan, a wychowanie ogranicza do tresury zakazami i nakazami. Takie dziecko nigdy nie bedzie ODPOWIEDZIALNYM czlowiekiem (co obserwujemy w dzisiejszych szkolach...). Tak samo jak kierowca traktowany jak kretyn, jak dojna krowa, co kilkset metrow obrazany przez jakiegos znakologa (slyszalem taka wypowiedz w odniesieniu do bezzsadanych ograniczen w miejscach "niebezpiecznych" - np. 60 km/h z powodu zakretu o 10 st. i promieniu 500 m) NIGDY nie bedzie chcial zaczac zachowywac sie w sposob "spolecznie uzyteczny". Pileczka jest zdecydowanie po stronie organizatorow ruchu. Sa kraje gdzie pewien rodzaj porozumienia pomiedzy organizatorem, a kierowca osiagnieto. Niestety nie jest to w Polsce - u nas stawia tysiace nikomu niepotrzebnych znakow. Czasem mam wrazenie, ze po to, zeby pokazac kto tu rzadzi i jak gleboko ma nas w d... - bo waaadza sie do WLASNYCH ograniczen nie stosuje... Tak widze walke na froncie porpawy bezpieczenstw. I ABSOLUTNIE nie kupuje bajek o tym jacy to my, Polacy, jestesmy beznadziejni i glupi (choc patrzac na wybory polityczne zaczynam miec watpliwosci...). Jestesmy przecietni!
                • franek-b Re: Ech te mandaty..... 19.12.06, 12:17
                  emes-nju napisał:


                  > Mylisz przyczyny ze skutkami.

                  ...czyli co bylo pierwsze jajko czy kura. I mysle, ze jednak sobie zaprzeczasz.
                  Jak piszesz urzednicy stawiaja znaki przesadzone bo wiedza, ze i tak beda
                  ignorowane. Czyli jak to jest urzednik jest zly czy kierowca?

                  Pare moich mysli na temat tego co pisales:
                  - myslisz podstawowe 2 kwestie: poprawnosc ustawienia znakow (wcale nie
                  twierdze, ze sa wszystkie poprawnie ustawione i nie mam zamiaru tego bronic) a
                  odpowiedzialnosc kierowcow na drodze za to co sie dzieje - umywasz od tego
                  kompletnie rece. A ja mowie minimum 50% tego co sie dzieje na drodze
                  odpowiadaja kierowcy. Nie chcesz tego przyjac, dla mnie jest to zachowanie
                  dziecka, ktore tym sie rozni od doroslego, ze nie ma wole i nie jest swiadome
                  tego co robi. Tak czesto powolujesz sie na bolszewizm urzednikow, a wg mnie
                  reprezentujesz bolszewickie zniewolenie od wladzy! w 100% delegujesz
                  odpowiedzialnosc za sytuacje na drodze w rece urzednikow. Na tym polega roznica
                  miedzy spoleczenstwem obywatelskim a totalitarnym, ze ludzie maja wplyw na
                  otaczajca rzeczywistosc, np stosujac sie lub nie do zakazow, respektujac pewne
                  prawa lub nie. Ideologia jaka dopisujesz do wlasnej postawy jest bez znaczenia
                  (moze nawet nazywac urzedasow hitlerjugen)...
                  - uwazam, ze jest dziecinada delegowanie calej odpowiedzialnosci za stan rzeczy
                  na drogach do urzednikow. Potwierdzasz moja opinie powolujac sie na motywy
                  urzednikow.
                  - urzednicy reprezentuja spoleczenstwo i reprezentuja przecietny poziom tegoz
                  spoleczenstwa. przecietny urzednik jest kierowca i zachowuje sie na drodze tak
                  samo jak przecietny kierowca, ktory tak jak Ty WIE LEPIEJ ile mozna jechac.
                  - wciaz powolujesz sie na wiekszosc - wiekszosc przejedzie zakret z predkoscia
                  X - ale znaki stawiane sa dla WSZYSTKICH i nie tylko dla idealnych warunkow
                  drogowych
                  - nie wiem dlaczego pokutuje przekonanie, ze ograniczenie ma byc w gornym
                  zakresie mozliwej predkosci przejazdu? wrecz przeciwnie, powinno byc
                  dostosowane do tych 'slabszych', 'wolniejszych'
                  - nie rozumiem dlaczego wciaz tylko powolujesz sie na ograniczenia predkosci?
                  Polscy kierowcy popelniaja bardzo wiele innych wykroczen, zwykle chamstwo na
                  drodze, wymuszanie pierszenstwa, zajezdzanie, wpychanie itd itp.
                  - rozumiem, ze jak wszyscy Twoi sasiedzi robiliby kupe na wycieraczkach to tez
                  bys zaczal? A moze wystarczy jak dzielnicowy zaczenie taki proceder to zmienisz
                  miejsce toalety? Tez mnie wkurza beznadziejnosc policjantow, ich bezkarnosc,
                  razaca glupota. Ale czy z tego powodu ja rowniez mam zachowywac sie jak glupek,
                  ktorego krytykujesz? to czym sie roznisz od tego co go krytykujesz? w czym
                  jestes lepszy?
                  - wolnosc oznacza poszanowanie praw innych (tych slabszych). W tym kraju
                  margines stal sie norma (jak zjezdzanie na pobocze by ustepowac wyprzedzanym
                  autom), ze wiekszosc jak te barany powtarza teze o wysokiej 'kulturze' jak ktos
                  zjezdza - a zjezdzanie jest po prostu bardzo niebezpieczne poniewaz pobocza nie
                  sa do jazdy po nich z wysokimi predkosciami. Jedziesz wolniej to
                  jestes 'gorszy', masz slabsze auto to rowniez jestes 'gorszy'... Myslenie takie
                  jest bardzo prymitywne, rodem z afryki rownikowej...
                  - ogolne przekonanie o wlasnej wyzszosci intelektualnej, moralnej i kazdej
                  innej. Tylko Ty masz monopol na widze, madrosc a urzednicy to banda idiotow...
                  a moze czasami troche pokory? moze bolszewizm jest wlasnie w Tobie? negowanie
                  totalne wladzy jest charakterystycznym elementem w zyciu spolecznym narodow
                  zniewolonych...

                  > suje... Tak widze walke na froncie porpawy bezpieczenstw. I ABSOLUTNIE nie
                  kupu
                  > je bajek o tym jacy to my, Polacy, jestesmy beznadziejni i glupi (choc
                  patrzac
                  > na wybory polityczne zaczynam miec watpliwosci...). Jestesmy przecietni!

                  A gdzie ja tak napisalem? uwazam, ze Polacy sa nieprzecietnym narodem ale w tej
                  kwestii powinni sie uczyc od innych - nie ma w tym nic zlego. To tez jest
                  typowe dla Polakow, czyli popadanie w skranosci, postrzeganie swiata czarno-
                  bialego (albo urzednicy sa idiotami i w 100% odpowiadaja za wszystko, albo
                  tylko kierowcy). Ja twierdze, ze prawda jest po srodku, najwygodniej jest nie
                  zauwazac wlasnej odpowiedzialnosci, widziec zle rzeczy u innych. A BEZPOSREDNIO
                  mam wplyw na to jak JA jezdze, nie ma takiej mocy by wplywac na znaki, na stan
                  drog. A Ty wolisz narzekac na 'bolszewickich' urzednikow i jezdzic jak cala
                  reszta majac w d... wszystko.
                  • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 19.12.06, 13:20
                    franek-b napisał:

                    > Jak piszesz urzednicy stawiaja znaki przesadzone bo wiedza, ze i tak beda
                    > ignorowane. Czyli jak to jest urzednik jest zly czy kierowca?


                    Urzednik. Bo to urzednik, z sobie tylko znanych powodow stawia 40 km/h zamiast zasadnych np. 70 km/h. Bo to urzednik doskonale wie, ze NIKT, z nim na czele (!), ograniczenia przestrzegac nie bedzie. Bo to urzednik stawia ten znak, zeby nikt nie mogl mu do d... skoczyc, ze nic nie robi dla poprawy bezpieczenstwa. On robi! Stawia ZNAK (pojecie magiczne), a to kierowcy sa winni. Popatrz, nawet Ty w to wierzysz!

                    Spojrzyj na to z szerszej perspektywy. Jak to jest mozliwe, ze WYLACZNIE w administracyjnych granicach Pomrocznej na drogach jest tak zle? Ja nie kupuje tego, ze w obrebie kresek na mapie zaleglo sie glupawe, nieodpowiedzialne, krnabrne spoleczenstwo. To statystycznie niemozliwe! Jestesmy przecietnymi ludzmi, na przecietnej ziemi. Roznimy sie od innych tym, ze mamy sklonnosc do wybierania waaaadzy, od ktorej marszczy sie normalnym ludziom skora na zadku (ale to tez nie jest polska specjalnosc - u nas po prostu nie wyksztalcily sie mechanizmy zabezpieczajace przed wszechwladza wybrancow narodu). I ta wlasnie waaaaadza, w mysl zasady "dajcie mi wladze, a ja was urzadze", urzadza nas. Od szkol, szpitali, emerytur, poprzez drogi, po wizerunek panstwa za granica. Cala wladza w Polsce to jedna pelzajaca PATOLOGIA (od lat...). Trudno sie zatem dziwic, ze w slad za patologia waaadzy ida patologiczne zachowania obywateli! Przyklad idzie z gory! Twierdzenie, ze ludzie powinni zachowywac sie obywatelsko w kraju rozpasanego zawlaszczania przez wladze wszystkiego co sie da, przypomina stary dowcip o tym jak to tatus kupil synkowi gitare, a struny to mu kupi jak szczeniak sie grac nauczy. A ja zaczynam zauwazac, ze mimo calkowitej indolencji waaadzy spoleczenstwo zaczyna sie samoorganizowac - gospodarka juz od dawna dziala pomimo waaadzy (pamietasz jak kilkanscie lat temu zlotowka lecala na leb po krzywym usmieszku kogos z wladzy? A teraz? Kaczystan jest posmiewiskiem, a zlotowka sie wzmacna. POMIMO!). A na drogach obserwuje jednak pewne uspokojenie - w porownaniu z poczatkiem lat 90. jest juz prawie sielanka. A dzieje sie to POMIMO wysilkow waaadzy. To dlatego po dwujezdniowkach wiekszosc jezdzi 110-120 km/h, a w terenie zabudowanym 60-70 km/h (na jednojezdniowkach). Oddolne ruchy wyksztalcaja takie wlasnie predkosci, bo waaadza daje d... stawiajac co kilkaset metrow ograniczenie rowerzystow (bo 30 czy 40 km/h, to ja na rowerze jezdze!). Zwroc uwage, ze jak zwolnisz w terenie zabudowanym do tych 60-70 km/h, to prawie nikomu nie przyjdzie do glowy Cie wyprzedzac - zupelnie inaczej niz kilknascie lat temu, kiedy strach bylo noge z gazu zdjac. Zwroc uwage, ze mimo calkowitego braku policji na drogach (czaja sie po krzakach w miejscach wyjatkowo obfitych lowow), zdecydowanie rosnie kultura na jezdni i wobec pieszych. Nie jest jeszcze cudnie, ale jest coraz lepiej. Pomimo wysilkow waaaadzy, ktora zmniejszenie liczby zabitych oczywiscie przypisuje sobie. A powinna nam, kierowcom!

                    Nie deleguje odpowiedzialnosci za sytuacje na drodze na waaadze. Ja chce jej UFAC. Chce wiedziec, ze to, co robi, robi dla mnie, a nie po to, zeby chronic zadek albo po, to zeby uswiadczyc sie w przekonianiu o tym, ze odwalili kawal solidnej roboty (im bardziej docisna srube, tym solidnijszej). Chce byc przez na drodze prowadzony, a nie domyslac sie co artysta mial na mysli wyszperujac z setek niepotrzebnych blach, te wlasciwe (i konia z rzedem temu, kto potrafi to bezblednie...).

                    Piszesz o spoleczenstwie totalitarnym i masz racje - posluchaj jak waaadza o nas mowi/pisze. Dokladnie tak samo jak za ancient regime! Oni podchodza do nas jak totalitarna wladza (zobacz jaki mamy odwrot od decentralizacji!) wiec trudno spodziewac sie obywatelskich rakcji.

                    O tym, ze ja wiem lepiej jak jechac, nie dyskutuje. Ja WIEM, ze NIKT nie robi zadnych rzetelnych analiz przed postawieniem znaku. Stad wiec dyskusja o tym ile powinno wynosic ograniczenie przed zakretem jest akademicka - nie wie tego ani znakujacy urzednik ani ja. Urzednik nie moze przesadzic, wiec stawia blache na wyrost, zeby mu do zadka nie skoczyli. Wynika z tego, ze albo bede jechal ze srednia na poziomie 50 km/h przez cala Polske, albo bede "wiedzial lepiej" - tertium non datur! A wystarczyloby, jak najbardziej liberalnie, pozdejmowac tysiace ograniczen na zakretach bo i tak nigdy nie sa one optymalne (w lecie zbyt restrykcyjne, a w zimie zbyt lagodne; dla supersamochodu zbyt restrykcyjna, a dla roztruchtanego Zuka, za lagodne) i pozostawic sprawe osadowi kierowcy (w ramach obowiazujacego KD, gdzie jest obowiazek dostosowaywania predkosci do warunkow!). Postawic ewentualnie znak, ze zakret jest niebezpieczny (tam, gdzie nie widac konfiguracji drogi), a ograniczenie tylko w skrajnych sytuacjach. Tak oznakowane sa serpentyny w Chorwacji. Jak stoi na zakrecie 50 km/h (u nas staloby na takim 20 km/h, a moze nawet nakaz przepchniecia auta przez zakret :-P ), to lepiej nie jechac szybciej niz 60 km/h, a i to tylko doskonalym autem. A jak ktos sie zabije, to jego problem, a nie, jak u nas, urzednika, ktory musi, po bolszewicku, dbac o wszystko!

                    PS Z tym, ze za 50% odpowiadaja kierowcy calkowicie sie zgadzam. Moze nawet wiecej. Ale pomysl jak byloby slicznie gdyby pozostale 50% odpowiedzialnosci jakos sensownie zagospodarowac ;-)

                    Acha. Mimo, ze psiocze na "znakologow" jezdze dosc przepisowo. Jak na razie na radar zlapano mnie raz i w dosc watpliwych okolicznosciach - pisalem o tym, ze wg. mnie zmierzono kogos innego, a ja zaplacilem podatek od sportowego auta. Tego wieczora (ciemno, mgla) ani razu, nawet licznikowo, nie przekroczylem predkosci, za ktora mnie zatrzymano. I tak juz "piratuje" od 18 lat!
                    • franek-b Re: Ech te mandaty..... 19.12.06, 15:07

                      > Spojrzyj na to z szerszej perspektywy. Jak to jest mozliwe, ze WYLACZNIE w
                      admi
                      > nistracyjnych granicach Pomrocznej na drogach jest tak zle? Ja nie kupuje
                      tego,
                      > ze w obrebie kresek na mapie zaleglo sie glupawe, nieodpowiedzialne,
                      krnabrne
                      > spoleczenstwo. To statystycznie niemozliwe!

                      Niestety ja to kupuje, poniewaz wielokrotnie przekraczalem granice RP. To jest
                      zdumiewajace jak szatan po polskiej stronie przemienia sie w potulnego baranka
                      po przekroczeniu granicy z Niemcami. Oczywiscie przemiana nastepuje po
                      przekroczeniu granicy w druga strone:-) Dlatego jestem przekonany, ze
                      najwiekszy problem jest w glowach kierowcow a nie drogach. Dlaczego jak sie
                      jedzie nawet nasza autostrada (platna) to kierowcy nie zjezdzaja na prawy pas a
                      w niemczech to robia??? Nie znam innego wytlumaczenia, niz przekonanie ludzikow
                      w PL, ze sa ponad prawem, ponad innymi ludzmi!


                      > a. POMIMO!). A na drogach obserwuje jednak pewne uspokojenie - w porownaniu z
                      p
                      > oczatkiem lat 90. jest juz prawie sielanka. A dzieje sie to POMIMO wysilkow
                      waa
                      > adzy. To dlatego po dwujezdniowkach wiekszosc jezdzi 110-120 km/h, a w
                      terenie
                      > zabudowanym 60-70 km/h (na jednojezdniowkach). Oddolne ruchy wyksztalcaja
                      takie
                      > wlasnie predkosci, bo waaadza daje d... stawiajac co kilkaset metrow
                      ogranicze
                      > nie rowerzystow (bo 30 czy 40 km/h, to ja na rowerze jezdze!).

                      Ja mam dokladnie odwrotne spostrzezenia... I widze np prawidlowosc, ze
                      wiekszosc tych co maja od niedawna dobre auta (mozna poznac po rejestracji np)
                      jezdzi szybciej niz pozostali.

                      Zwroc uwage, ze
                      > jak zwolnisz w terenie zabudowanym do tych 60-70 km/h, to prawie nikomu nie
                      prz
                      > yjdzie do glowy Cie wyprzedzac - zupelnie inaczej niz kilknascie lat temu,
                      kied
                      > y strach bylo noge z gazu zdjac.

                      Nie zgadzam sie z Toba. Jestem CODZIENNIE wyprzedzany przez gosci, dla ktorych
                      za wolno przejezdzam przez lezacego polcjanta! wczoraj wyprzedzil mnie polonez
                      Truck!!! Gdzie im sie spieszy???
                      a to a propos 'durnych' ograniczen
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20162&w=54091968

                      > Piszesz o spoleczenstwie totalitarnym i masz racje - posluchaj jak waaadza o
                      na
                      > s mowi/pisze. Dokladnie tak samo jak za ancient regime! Oni podchodza do nas
                      ja
                      > k totalitarna wladza (zobacz jaki mamy odwrot od decentralizacji!) wiec
                      trudno
                      > spodziewac sie obywatelskich rakcji.

                      Generalnie juz wspominalem wczesniej, zgadzam sie co do wladzy i ich braku
                      kompetencji. Ale wlasnie dlatego trzeba maksymalnie koncentrowac sie na tym co
                      jest we wlasnym zakresie.


                      > roztruchtanego Zuka, za lagodne) i pozostawic sprawe osadowi kierowcy (w
                      ramach
                      > obowiazujacego KD, gdzie jest obowiazek dostosowaywania predkosci do
                      warunkow!

                      Problem wlasnie jest, ze jednak nie mozna. Bo generalnie jest braku zrozumienia
                      w ludziach, ze powinni sie ograniczac, ze jazda z 2 dzieci focusem kombi w
                      dyszlu 180 km/h i wyprzedzanie z prawej jest jednak niebezpieczna (wyprzedzal
                      mnie 2 lata temu taki mistrz kierownicy!).
                      Uwazam, ze ludzie nie dojrzeli do tego by moc samemu decydowac. Ludzie w PL
                      jeszcze nie rozumieja, ze wolnosc to nie jest to samo co samowolka, ze trzeba
                      brac pod uwage mozliwosci slabszych, mniejszych itp. (i nie mam na mysli
                      rozdawnictwa pieniedzy itp. bron boze).

                      > PS Z tym, ze za 50% odpowiadaja kierowcy calkowicie sie zgadzam. Moze nawet
                      wie
                      > cej. Ale pomysl jak byloby slicznie gdyby pozostale 50% odpowiedzialnosci
                      jakos
                      > sensownie zagospodarowac ;-)

                      Ja uwazam, ze wbrew pozorom wcale nie jest tak zle z tymi znakami. Tj jest ich
                      za duzo, ale ograniczenia maja w wielu wypadkach sens (co nie znaczy, ze nie
                      brakuje bez sensu) i nie ma sensu wylewac dziecka z kompiela.
                      A najwiekszy problem w PL to mieszanie ruchu lokalnego z pozostalym. W
                      Niemczech naprawde jezdzi sie 50 km/h w najwiekszej wiosce, tylko tam przez
                      wioski nie jezdzi sie jak ma sie do pokonania 500 km. W PL niestety jest jak
                      jest i przez to faktycznie cholernie trudno sie jezdzi (te wieczne hamowania,
                      przyspiesznania i w kolo Macieju).

                      > Acha. Mimo, ze psiocze na "znakologow" jezdze dosc przepisowo. Jak na razie
                      na
                      > radar zlapano mnie raz i w dosc watpliwych okolicznosciach - pisalem o tym,
                      ze
                      > wg. mnie zmierzono kogos innego, a ja zaplacilem podatek od sportowego auta.
                      Te
                      > go wieczora (ciemno, mgla) ani razu, nawet licznikowo, nie przekroczylem
                      predko
                      > sci, za ktora mnie zatrzymano. I tak juz "piratuje" od 18 lat!

                      Mnie tez to wkurza tzn. suszenie policjantow... ale czy z tego powodu mam nie
                      zwalniac przed skrzyzowaniem? instynkt samozachowawczy nakazuje mi jak najmniej
                      ufac nie tylko znakom ale glownie innym kierowcom.
                      • emes-nju Re: Ech te mandaty..... 19.12.06, 16:04
                        Ja tez wielokrotnie przekraczalem granice RP i tez zauwazylem, ze poza Pomroczna rodacy jezdza troche inaczej. Tylko, ze ja nie uwazam, jak wiekszosc, ktora uwielbia narodowe samobiczowanie (!), ze to wina sprawnej policji za granica. "Wysuszonym" mozna byc rownie dobrze w Polsce jak i w Niemczech. Wysokosc DOMNIEMANEGO mandatu tez nie ma znaczenia, bo jezeli ten mechanizm mialby dzialac, to w krajach, w ktorych istnieje kara smierci, nie byloby czynow ta kara zagrozonych. Ja to widze tak, ze jak zmieniaja sie WARUNKI, to i zmieniaja sie ZACHOWANIA. Ten mechanizm jest od lat doskonale znany psychologom (nie jestem nim, ale moja ex byla wiec cos sie o uszy obilo).

                        A Polacy po autostradach jezdzic nie umieja, bo nie maja gdzie cwiczyc...


                        > (...) widze np prawidlowosc, ze wiekszosc tych co maja od niedawna dobre auta
                        > (mozna poznac po rejestracji np) jezdzi szybciej niz pozostali.


                        Ja tez widze te prawidlowosc. I nie jest ona zalezna od narodowosci kierowcy, tylko od stazu czy wieku. W Niemczech malolaty i niedoswiadczeni maja tak drakonskie stawki ubezpieczen, ze skarpetki sie roluja. I raczej nie tylko dlatego, ze czesciej niz inni maja parkingowe obcierki...


                        > Jestem CODZIENNIE wyprzedzany przez gosci, dla ktorych
                        > za wolno przejezdzam przez lezacego polcjanta! wczoraj wyprzedzil mnie
                        > polonez Truck!!! Gdzie im sie spieszy???


                        Bo Polonez Truck moze szybciej przejechac, a do tego jego kierowca byl kretynem. Nie wiaze tego z narodowoscia, tylko z cechami osobniczymi - troche tu pomaga to, ze dla wielu kierowcow samochodow sluzbowych jest to pierwszy powazny kontakt z autem i to od razu z autem "niezniszczalnym". Ten mechanizm wystepuje pod kazda szerokoscia geograficzna - w USA na niektorych samochodach sluzbowych mozna zobaczyc naklejke: "kierowca jedzie niebezpiecznie - zadzwon". No chyba nie wszystkie te samochody sa prowadzone przez polskich emigrantow...?

                        Jezeli chodzi o sprawe z linku... A gdzie tam jest napisane, ze przyczyna byla predkosc? Moze bylo nia wtargniecie na jezdnie, moze bylo (KARYGODNE!) nieustapienie pierwszenstwa na przejsciu? A moze i jedno i drugie? Nie nam rozsadzac. Jedyne co mozna powiedziec, ze predkosc najprawdopodobniej zabila. Tylko, ze do takiego wypadku nie powinno dojsc niezaleznie od predkosci! A u nas mechanizm znakowania jest wlasnie taki, jaki probujesz zasugerowac - ktos zginal, wiec stawiamy ZNAK. Tak jakby ZNAK byl pacaneum na kaca... Znaczy sie jest - jak ktos "znakologa" zapyta co zrobil, zeby do takich wypadkow nie dochodzilo w przyszlosci (tak, jakby ktokolwiek mogl to zagwarantowac!), to ten odpowie, ze jet cacy, bo jest ZNAK. I nikomu nawet do lba nie przyjdzie (BO NIE MUSI!!!), ze byc moze nalezaloby cos zrobic dla faktycznej poprawy bezpieczenstwa, a nie lepic plaster na gangrene i stawiac ZNAK!


                        > Generalnie juz wspominalem wczesniej, zgadzam sie co do wladzy i ich braku
                        > kompetencji. Ale wlasnie dlatego trzeba maksymalnie koncentrowac sie na tym
                        > co jest we wlasnym zakresie.


                        I to wlasnie polski kierowca robi. W potocznym rozumieniu waaadza rzuca mu klody pod nogi (i coraz szerzej opisywane przypadki skandalicznego znakowania z lekka to potwierdzaja...), a on ich unika. Na wyewoluowanie zachowan spolecznych w takiej sytuacji bym nie liczyl :-( Do tego potrzebny jest solidny dialog polegajacy na niepisanym: my wam pozwolimy jezdzic szybciej i plynniej (to najwazniejsze!), a wy zaczniecie tak jezdzic, bo inaczej reka noga, mozg na scianie - mandatami doprowadzimy was do ruiny. To jest liberalne podejscie, a nie stawianie ZNAKOW (plastrow na gangrene) na kazda okazje!

                        Pan Focusa zachowuje sie dokladnie tak, jaki schemat ma wdrukowany - waaadza przeszkadza, to ja, jak waaadza nie patrzy, dam buta. Bo przeciez jade szybko i bezpiecznie. Bezpiecznie, bo wiecej jak polowe ograniczen, bez zadnych skutkow, olewan sikiem falistym! Niektorzy maja jakies mechanizmy samoograniczajace, a niektorzy nie. A waaaadza zamiast wychowywac pewna kulture motoryzacyjna, wykonuje ruchy pozorowane stawiajc znaki i trabiac z ambony banialuki, w ktore nikt nie wierzy, a ktore pozwalaja legitymizowac te pozorowane dzialania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja