Osiołkowi w żłoby dano...

22.12.06, 18:19
Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Pewnie niedługo zmienię samochód,
ale forumowa brać, poradźcie. Kiedyś pisałem, że pewnie trafi sie okazja (w
końcu się trafiła, trochę niespodziewanie)zakupu Focusa 2003 1,6 benzyna z
fajnym wyposażeniem - chyba wersja ComfortX, wzbogacona o jakieś tam rzeczy,
czyli: 4 poduchy, asb, klima automat, podgrzewana przednia szyba, el. szyby i
lusterka. Hatchback 5d. Autem jeździł mój szwagier, jest I właścicielem,
przez 3 lata nie przejechał więcej niż 40 kkm. Auto serwisiowane w ASO, I
właściciel (na dodatek fajny gość), raz miał przygodę z psem skończoną zmianą
chłodnicy i zderzaka i czegoś z klimą, ale w ASO i z autocasco poszło. Auto w
100% sprawne technicnzie i z pewnego źródła, jak go oglądałem w wakacje nie
miał żadnych problemów z korozją na rantach drzwi i klapie bagażnika. Ceni
się 31000 zł, ale jest fajne radio Sony, 4 zimówki Pirelli i ogólnie
dobrodziejstwo inwentarza. Głosniki i subwoofer sobue przełożę z Punciaka:-)
Zawsze Focus mi się marzył, szcególnie jeśli chodzi o właściwości jezdne,
stylistykę, ogólnie jak dla mnie zajebiste auto. Dużą zaleta jest
klimatyzacja, która szczególnie przy dziecku sie przydaje (zresztą sam jestem
alergikiem, więc też bym na nią nie narzekał), ogólnie autko większe niż
Punto, w ogóle jak dla mnie wersja idealnie trafiająca w moje potrzeby.
Powiedzcie, co byście zrobili na moim miejscu? Obecne Punto ma 2 lata, 50000
przebiegu, jeździ fajnie i ogólnie jestem bardzo zadowolony, niemniej jednak
ma 2 minusy - brak klimy i trochę ciasno z tyłu, przy dziecku przydałoby sie
więcej miejsca. Szkoda mi go sprzedawać, bo przywiązałem się do niego jak
członka rodziny i nigdy mnie nie zawiódł. Zmieniłbym samochód na rok starszy,
ale bez porównania lepszy, większy, lepiej wyposażony, bezpieczniejszy i
chyba nie nazbyt awaryjny. Z drugiej jednak strony taka okazja sie pewnie nie
powtórzy. nie wiem po ile chodzą takie Focusy, ale auto w znakomitym stanie,
pewne, z małym i autentycznym przebiegiem i z bardzo dobrym wyposażeniem.
Dodatkowo wg wstępnych rozmów byłaby możliwość zapłaty części ceny w ratach,
ale pewnie bez jakiegoś małego kredytu by sie nie obyło. Osobiście jestem
zdecydowany, bo w końcu mam okazję spełnić swoje marzenie motoryzacyjne, ale
powiedzcie i utwierdźcie mnie w wyborze.
    • wo_bi Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 19:39
      To rzeczywiscie masz dylemat... Nie mowie tego z przekasem, to jakos tak ciezko
      rozstawac sie z samochodem, do ktorego jest sie przywiazanym. :) Ale mimo
      wsyzstko dokonalbym wyboru: Punto oddac w dobre rece, a przesiasc sie do Focusa.
      Mimo tego, ze samochod rok starszy, to ma przejechane o ponad 10k mniej
      kilometrow. Mimo wszystko ma to znaczenie. Po drugie znasz wlasciciela i zapewne
      jego styl jazdy. Poza tym, znasz cala historie samochodu, wlacznie z ta wymiana
      chlodnicy... Jest to samochod lepiej wyposazony, bezpiecznieszy, a i dziecko z
      dnia na dzien rosnie, wiec z tylu bedzie potrzebowac coraz wiecej miejsca. ;)
      Nie cofasz sie, jezeli staniesz sie wlascicielem Fokusa. Wedlug mnie jest to
      lepszy samochod, wiekszy, a to ze rok starszy jak dla mnie roznicy wielkiej nie
      robi.

      Przemysl jeszcze przez swieta, na spokojnie przespij sie z tym tematem.
      Porozmawiaj z malzonka (chociaz pewnie w tej kwestii ma niewiele do powiedzenia
      ;) ). Jedyny minus to wspomniana przez Ciebie koniecznosc zaciagniecia malego
      kredytu...



      Przypomnialo mi sie. Zdecydowanie inna sytuacja, ale moze cos rozjasni. Jak
      zapewne wiesz, bo wszyscy na forum wiedza ;), dluuuuugo kombinowalem jaki
      samochod kupic i kiedy kupic. Zabieralem sie do tego, jak sojka za morze. Byl
      rozne pomysly, zaczynajac od prawie ze nowego Seicento, Polo, konczac nawet na
      Thalii (mozliwosc kupienia z wiadomego zrodla, z klima i innymi zabawkami). A
      skonczylo sie na Oplu Astrze G z konca zeszlego stulecia. Ten samochod pojawil
      sie na koncu moich poszukiwan. Spelnia moje wszystkie oczekiwania, bo chcialem
      samochod przestronny (dla jednej osoby Astra na pewno taka jest), z
      klimatyzacja, ABS'em, silnikiem o mocy w okolicach 100KM. A to, ze ma juz kilka
      lat... coz, nie jest na cale zycie. A komfort jazdy i przyjemnosc z jady w
      codziennym uzytkowaniu maja mimo wszystko duze znaczenie.

      Pozdrawiam i zycze dobrego wyboru
      Wobi
    • lexus400 Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 19:48
      Jezeli jest tak jak piszesz to nie rozumiem dylematu:))
      • wujaszek_joe Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 20:51
        no właśnie.
        rzadko się zdarza okazja kupna auta ze znaną przeszłością i spełniające twoje
        wymagania.
        rok produkcji mało ważny, będzie wolniej tracił na wartości:)
        poszukaj w necie gdzie tej rdzy dokładnie szukać, bo tego na pierwszy rzut oka
        nie widać. kiedyś w salonie forda pewien facet pokazał mi te punkty. jesli
        dobrze pamiętam, to pod uszczelkami drzwi (od zewnątrz przy szybach) i klapa
        bagażnika.
        auto MUSI mieć pieczątki z płatnego corocznego przeglądu karoserii. inaczej
        gwarancja nieważna
    • 1realista Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 21:31
      > Autem jeździł mój szwagier, jest I właścicielem, ...I właściciel (na dodatek fajny gość),

      Moje pierwsze skojarzenie to: facet posuwa mu siostrę, o on mowi "fajny gość" i jeszcze chce od niego auto kupić ;-\

      > niemniej jednak
      > ma 2 minusy - brak klimy i trochę ciasno z tyłu, przy dziecku przydałoby sie
      > więcej miejsca.

      czyli jak rozumiem wkrotce ( powiedzmy w ciagu 2-3 lat) zaistnieje koniecznosc kupienia większego auta. Ja bym się nie zastanawia tylko.. kupił.
      Z drugiej strony obejrzane doswiadczenia z kupowaniem auta "od szwagra" to kilka razy oznaczało niesnaski w rodzinie. Bo po jakimś czasie okazało sie ż auta nie byly w idealnym stanie a "szwagier" postanowił zarobić na "rodzince". Bo dlaczego chce go sprzedać? I czy rzeczywiscie dobrze jeździ bo może auto miec wieksze techniczne zuzycie niz by wskazywal przebieg. Niektórzy jak wiadomo są na bakier z techniką więc trzeba sprawdzić auto.
      • lobuzek1 Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 21:41
        Szwagier przesiada się na coś innego, już od jakiegoś czasu sygnalizował chęć
        sprzedaży, stac go to nie jeździ dłużej niż 3 lata. Myślę, że kupię, bo
        podejrzewam, że taka okazja się już nie trafi. Jeździł normalnie, nie jest
        całkiem na bakier z techniką, przeglądy robił jak każe fabryka i to w ASO. Auto
        pewne i z pewnego źródła. A kto sie orientuje jak z cenami części i przeglądów?
        No i spalanie tego silnika 1,6? Akurat jestem pewien tego samochodu, trochę nim
        jeździłem i wiem, że do stanu technicznego nie ma się co przyczepić. Jedna
        obcierka na zderzaku i to chyba tyle z zastrzeżeń. Tapicerka nieco do
        odświeżenia i to tyle. Z tyłu chyba nikt w tym aucie nie jeździł, auto na 10%
        bez jakichkolwiek przygód, nie licząc tego psa. No i raz robił geometrię tylnej
        osi, ale to prawie czynnośc obsługowa przy naszych drogach. A jak jest z
        awaryjnością? POdejrzewam, że trwałośc ogólna na pewno będzie większa niż
        Punta, kilku znajomych ma znacznie starsze Foki i nie narzekają. Z tego co
        wiem, to prócz wspomnianej korozji mogły się dziać dziwne rzeczy z
        przekładniami kierowniczymi, a to dośc droga sprawa. Ktoś coś wie na temat
        typowych przypadłości?
        Kurcze, zrobię sobie prezent pod choinkę. POwiedzcie że ta, albo że głupi
        jestem:-)
        • fazi_ze_sztazi Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 21:46
          szwagier chyba wie ile wydawal na przeglady, a o czesci to wejdz do pierwszego
          sklepu i zapytaj ile tlumik a ile tarcze i klocki.

          co do pomyslu ze sprzedaza 2 letniego auta to z ekonomicznego punktu widzenia
          czyste szalenstwo. wlasnie auto (czyt. TY) stracilo najwiecej na wartosci w
          swoim "zyciu", wiec pozbywanie sie go da ci ostro po kieszeni. ale jak
          potrzebujesz zmiany to zmieniaj.
          pzdr.
        • 1realista Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 21:47
          Jesli już to proponuję sie zastanowić ( tak na spokojnie)czy np kombi nie bedzie za jakiś czas potrzebne. Bo cos wyskoczy i moze byc potrzebne wieksze auto. Ja tam jestem zatwardziałym zwolennikiem że jak kupowac auto to kombi albo vana. Bo tych "niespodziewanych potrzeb" ciągle trafia sie wiele a pojemnośc to jednak pojemnośc.
          • lobuzek1 Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 21:54
            Z tym kombi to fakt, ale jakoś nie przekonuje mnie Focus kombi a raczej o tym
            samochodzie myślałem. POtrzeby pewnie się zwiększą z drugim dzieckiem, ale na
            razie nie planujemy. Skoro do Punta można było sie spokojnie zapakowac, to
            myślę że i do Foki się popakuję. Z tyłu więcej miejsca, klima, dziecko będzie
            miało wygodniej. Chciałbym mieć auto dające radośc z jazdy, jako że codziennie
            do pracy dojeżdżam 50 km w jedna stronę, a Focus pod względem prowadzenia jest
            super. Szkoda tylku Punta. Zżyłem się z nim, a utrata wartości pewnie będzie
            spora, ale trudno, wiem że taka okazja już się nie powtórzy. Szwagier prędko
            nie zmieni samochodu.
            Ludzie powiedzcie mi żeby go brać!
            • lexus400 Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 23:06
              lobuzek1 napisał:
              .............
              > Ludzie powiedzcie mi żeby go brać!

              BIERZ !!!!!!BIERZ !!!!!!BIERZ !!!!!!BIERZ !!!!!!
              BIERZ !!!!!!BIERZ !!!!!!BIERZ !!!!!!BIERZ !!!!!!
              :-))
              • lobuzek1 Re: Osiołkowi w żłoby dano... 22.12.06, 23:23
                Lexus mnie przekonał. Biorę. Ech, ile ja piw wypiłem mysląc nad tym:-)
            • yamasz kupuj kurde! 22.12.06, 23:07
              KUpuj, bo focusy 1 to najmniej awaryjne fordy w historii, ale jak chcesz nim dłużej jeździc to zrób konserwacje podwozia i zobacz czy rdza nie włazi tam po tym psie :) poza tym ladnie wygląda, częście nie są drogie, a i na pewno ich nie będziesz często kupywał. żarówki sie za to przepalają na zmianę. Przynajmniej ja mam tak w Ka. jak raz w miechu jakiejś nie wymienie to jest sukces. Aha i załóż jakiś alarm, bo ja na przykład kluczykiem od Ka moge pootwierac większośc fordów w okolicy, a kilkoma nawet odjechac :) (wada fabryczna kluczyków fordoskich)
              Pozdrawiam Yamasz
              :::Puści klamę, ruszy i na horyzoncie zniknie:::
    • typson Re: Osiołkowi w żłoby dano... 23.12.06, 02:13
      kupuj, tylko najpierw sprawdz. To ze malo jezdzony nic jeszcze nie oznacza. I
      szwagier nie musi miec pretensji o to, ze "go sprawdzasz", bo przecież sam nie
      musi wiedziec o wszystkich detalach. A moze czegos istotnego sie dowiesz i
      uczciwie zbijesz lekko cene.

      Zacznij juz punciaka na allegro wystawiac
      • bassooner Re: Osiołkowi w żłoby dano... 23.12.06, 13:18
        Bierz...jak serce Ci mówi bierz- to bierz. Na pocieszenie powiem Ci, że będę
        stawał przed podobnym dylematem ale z tą różnicą, że prawdopodobnie przeszłości
        swojego przyszłego kombi nie będę znał, a obecna Astra I służy mi trzy lata bez
        zająknięcia.Ale potrzebuję większego, z klimatyzacją i mocniejszym silnikiem.
        • typson Re: Osiołkowi w żłoby dano... 23.12.06, 13:36
          > Ale potrzebuję większego, z klimatyzacją i mocniejszym silnikiem.

          roztyłes sie i masz fagot z ołowiu??
          • bassooner Re: Osiołkowi w żłoby dano... 23.12.06, 14:33
            Nie musiałeś ;-(((
            A myślałem żeśmy przyjaciółmi są....siatka, prysznic...i Ty Brutusie przeciwko mnie?
            • typson Re: Osiołkowi w żłoby dano... 23.12.06, 15:00
              miałeś nie wywlekac tej historii z prysznicem!!
              • bassooner Re: Osiołkowi w żłoby dano... 23.12.06, 15:06
                To jest moja słodka zemsta...ale co nasze to nasze...;-)))
                • wowo5 Re: Osiołkowi w żłoby dano... 23.12.06, 16:42
                  Bierz. Focus to prawdziwe auto, przy ktorym Punto wyglada jak zabawka.
                • strutter Re: Osiołkowi w żłoby dano... 16.01.07, 21:18
                  myślałem że tylko ze mną siatka i prysznic, Ty dwulicowy zwierzaku... :-P
                  chyba że jeszcze nie wiem o czymś... ;-0
    • sven_b Re: Osiołkowi w żłoby dano... 23.12.06, 16:56
      Znalezienie czystego auta z dobej reki to obecnie spore wyzwanie, a Tobie
      wyłania sie droga na skroty. Czemu nie skorzystac?
      • krakus.mp Jak dla kogo! 25.12.06, 12:29
        Przejeździłem Focusem 7.5 roku,przez niespełna 80 tys.km.
        Wersja kombi,1600.
        Praktycznie bezawaryjnie.Samochód bardzo zadbany,bez korozji (była drobna na
        jednych drzwiach,ale profesjonalnie zlikwidowana),wersja ambiente,z paroma
        dodatkami.
        Chcę go sprzedać definitywnie,bo .......mam dosyć Fordów!
        • lobuzek1 Re: Jak dla kogo! 25.12.06, 23:23
          No i jestem po dokładniejszych oględzinach. Przebieg samochodu to 34250 km.
          Regularnie serwisowany w ASO Forda w Wikarze Nowy Sącz (wedle testów jeden z
          lepszych serwisów Forda w kraju), po niedawnej wymianie wszelkich płynów
          eksploatacyjnych i filtrów, usatwianiu zbiezności, więc w zasadzie nic nie
          trzeba robić ze strony mechanicznej. Natomiast łyżka dziegciu to pewne
          niewielkie oznaki korozji. POjawiają się w miejscach typowych dla Focusów,
          czyli zgrzew lewych tylnych drzwi pasażera i miejsce osadzenia lusterka na
          drzwiach od strony kierowcy. Reszta drzwi i klapa bagażnika jest OK. Z tego co
          się zdążyłem zorientować, to są to typowe ogniska korozji w Focusach,
          występujące nawet w młodszycg egzemplarzach i na fosucklub polska właśnie o tym
          sie pisze. Samochód (jak odczytałem z numeru VIN) wyprodukowany w sierpniu 2003
          r. w niemieckiej fabryce Forda, nie wiem czy miejce montażu ma jakieś
          znaczenie. Według informacji szwagra, kompletu dokumentacji i faktur oraz
          wrażeń z jazdy mechanicznie jest bez zarzutu. Natomiast problem może stanowić
          gwarancja perforacyjna. Podobno do jej zachowania konieczne były coroczne
          przeglądy blacharki, które nie były tożsame z przeglądami co 20 000 km. W
          książce przeglądówej wbity jest tylko przegląd po 20 000 km z 2004 r., niemniej
          jednak z kompletu faktur dostarczonych przez szwagra wychodzi, że były też
          przeglądy w latach późniejszych. Był przegląd w 2005 i 2006 r. (ostatni w
          czerwcu), niemniej jednak trochę obawiam sie o to, czy nie będą chcieli się
          wyłgać z gwarancji perforacyjnej powołując się na brak wbicia tego w książkę.
          Pewnie do nich zadzwonię i się wybiorę, zwłaszcza że całą historię samochodu
          mają w kompie i może jakoś da się z nimi dogadać, oczywiście zakładając wariant
          pesymistyczny w postaci utraty gwarancji perforacyjnej, zwłaszcza że mam zamiar
          korzystać dalej z ich usług, przynajmniej jeśli chodzi o coroczne przeglądy.
          Jeśli nie, to pewnie będę się tym musiał zająć we własnym zakresie. Tak czy
          inaczej - auto mi się cholernie podoba, a pod względem zachowania na drodze
          jest rewelacyjne. Nawet Ingusi się spodobało, bo dzisiaj z nia jeździłem, a ta
          krzyczała "Tata, jesce!". Dodatkowo, waruki finansowe zakupu są wręcz
          rewelacyjne - najpierw kasa ze sprzedaży Punta (i to bez specjalnych ponagleń),
          a po roku reszta, więc nie ma nad czym się zastanawiać, kredyt pewnie okaże się
          mniejszy niz myślałem.
          Faktem jest, że przeskok w komforcie jazdy i prowadzeniu, nie mówiąc o wrażeniu
          przestronności jest po prostu rewelacyjny, nawet nie myślałem, żę będę tak
          zadowolony.
          • 1realista Re: Jak dla kogo! 26.12.06, 11:32
            > jest rewelacyjne. Nawet Ingusi się spodobało, bo dzisiaj z nia jeździłem, a ta
            > krzyczała "Tata, jesce!".

            To już wiadomo że w przyszłym roku zamiast lalek trzeba kupić samochody na gwiazdkę :-)))
            • lobuzek1 Re: Jak dla kogo! 26.12.06, 14:38
              Autkami to sie już od dawna bawi:-) Najlepszy jest samochód zdalnie sterowany,
              nie wiem kto ma więcej z niego uciechy:-)
              • lobuzek1 Re: Jak dla kogo! 03.01.07, 22:29
                To już jutro!!! Punto jedzie do salonu do Krosna gdzie było kupione z ja z
                Jasła wracam Focusem!!! Dzisiaj wybebeszyłem Punciaka ze sprzętu audio, wyjąłem
                radio, subwoofer i głośniki i na to miejsce wsadziłem fabryczne głosniki.
                Już się nie mogę doczekać!
                • typson Re: Jak dla kogo! 03.01.07, 23:55
                  tylko przyzeknij nam, sobie i rodzinie, ze przez miesiac bedziesz jezdzil
                  zgodnie z przepisamy. Wszystko po to, zeby Cie fantazja nie poniosła i zebys
                  sobie ani nikomu krzywdy nie zrobił. Ja zawsze stosuje tę regułę i przez ten
                  miesiac kwarantanny nowe auto zaskakuje mnie nie raz i nie dwa w momencie, gdy
                  juz mi sie wydawało, ze je swietnie znam
                  • lobuzek1 Re: Jak dla kogo! 04.01.07, 21:57
                    Właśnie to samo sobie postanowiłem. Wyrosłem z szaleństw za kółkiem i mnie to w
                    ogóle nie cieszy. Wzoruję się na Mejsonie:-)
                    A samochód jeździ rewelacyjnie! Zawieszenie to po prostu mistrzostwo świata! W
                    ogóle jestem nim zachwycony, a wsiadając do niego czułem się jakbym założył
                    stare, ulubione buty. Dogadaliśmy się od razu. Jak na razie jestem mile
                    zaskoczony spalaniem - wracając z Jasła do Tarnowa spalił 5,4, czyli tyle ile
                    jest w papierach. Oczywiście jechałem bez szaleństw:-)
                    Tylko fabryczne głośniki są do dupy.
                    • lobuzek1 Re: Jak dla kogo! 10.01.07, 00:32
                      No więc dzisiaj wybrałem się na przegląd do Nowego Sącza do Wikaru. Auto było u
                      nich kupione, u nich serwisowane, poza tym jak na ASo są ok. Wymieniłem olej,
                      filtry, przzekaźnik wycieraczek, sprawdziłem alarm bo czujniki w kabinie miały
                      problem, ale głównie chodziło mi o gwarancję perforacyjną. Z tym przeglądem
                      było spóźnienie ok. 1 miesiąca i bałem się, że będą się chcieli z tego
                      wykręcić, a warunki gwarancji w Fordzie są dośc rygorystyczne. A tu miła
                      niespodzianka. Sami stwierdzili, że drobne spóźnienie nie powoduje utraty
                      gwarancji (a w innych ASO tym się własnie zasłaniali), grzecznie i dokładnie
                      pooglądali samochód, porobili zdjęcia i umówiliśmy się na 21 lutego. Zostawię
                      im samochód na 3 dni i będzie łądnie zrobione, a co najważniejsze na gwarancji.
                      Auto pod względem mechanicznym bez zarzutu, cmokali nad małym przebiegiem i
                      fajnym wyposażeniem no i pewną przesżłością samochodu ("Miałeś farta Butch"),
                      pogadali i ogólnie było miło. Skasowali za przegląd 400 zł, więc ceny jak w
                      Fiacie i jeszcze do przeżycia. Auto umyli, wrażenia dużo lepsze niż w Fiacie,
                      gdzie każdy przyjazd był walką. Myślę, że warto do nich się wybrac na
                      przeglądy, bo o serwisie tarnowskim słyszałem kiepskie opinie. Zaskoczyło mnie
                      to, że nie czepiali się każdego argumentu żeby wyłgać się z gwarancji, tylko
                      uzupełnili brakujące pieczątki w książce (szwagier nie dopilnował wbicia, choć
                      przeglądy robił) i generalnie poszli na rękę z tą gwarancją perforacyjną. No i
                      jeszcze przy okazji zrobią kilka zaprawek na zderzaku, bo szwagrowi sie słupek
                      nie usunął jak jechał. Dodatkowo jazda fajnymi, krętymi drogami z zajebistym
                      widokiem na jezioro rożnowskie przy słonecznej pogodzie i małym natężeniu ruchu
                      po prostu uzależnia i nie chce mi się wysiadac z samochodu. Zawieszenie jest po
                      prostu rewelacyjne i auto samo zachęca do jazdy. Silnik też jak najbardziej ok.
                      Moim zdaniem najlepszy z silników 1,6 jakimi do tej pory jeździłem. Fajny
                      odgłos pracy, elastyczny, jedzie w zasadzie od biegu jałowego, oszczędny
                      (dzisiaj średnio 6,2), ładnie i ochoczo wchodzi na obroty i raczej bezawaryjny.
                      Póki co zostałem przy fordowskim oleju Formula E 5W30, podobno nienajgorszy a
                      przy tym tani. Jednym słowem same plusy i jestem zachwycony samochodem. MInusem
                      są tylko stuki z mocowania gaśnicy (jak można ją przykręcać 1 śrubą) i tlnej
                      półki, ale to typowe dla Focusów, jutro się za to zabieram, jak też idę się
                      przerejestrować.
                      Tak czy inaczej - nieźle mi się ten rok zaczął:-)
                      • typson Re: Jak dla kogo! 10.01.07, 11:30
                        no to fajowo. Zyczymy wiec kazdemu tak udanych zakupów
Pełna wersja