tomek854
07.01.07, 14:57
Jadę sobie spokojnie pasem do jazdy wprost, a tu z prawego pasa próbuje mi
wjechać w drzwi vw passat. Bo po co stać w korku ze wszystkimi jak można
pocisnąc pasem dla skręcających w prawo i się wciąć na ciągłej linii tuż przed
wysepką, prawda? Oczywiscie klakson i odbicie w lewo - prawie musnąłem autobus
na lewym pasie. Facet odbił w prawo i wymachuje rękoma do mnie z pretensjami.
Jadę sobie dalej spokojnie, ok 50-60 na godzinę, bo droga przedwojenna z
kostki a ja już przewrażliwiony na te Polskie dziury. Facet siedzi na
zderzaku, mruga drugimi, trąbi, w końcu wyprzedza mnie (na przejściu dla
pieszych!) zajeżdża mi drogę wyskakuje z samochodu i z pretensjami że nie dość
że go nie wpuściłem, a przecież jeżdżę w zachodniej Europie, to kultura nie
powinna być mi obca (!!!) to jeszcze potem na złość jemu tamuję ruch...
Powiedziałem mu, że jest głupim bucem i żeby sobie wracał skąd przyjechał, bo
to, ze u nich są takie zwyczaje, to nie znaczy, że we Wrocławiu takie mają
być, że możemy zawołać policję jak ma jakieś wątpliwości a jeżeli nie, to
niech mi nie zajeżdża drogi, bo teraz to dopiero jest blokowanie ruchu. Pan
się trochę uspokoił, wsiadł i z piskiem opon odjechał...
Naprawdę - jak daleko sięgam pamięcią nie mogę sobie przypomnieć podobnej
sytuacji. A żeby typson się nie czepiał pominę jaką rejestrację miał ten
passat, bo to oczywicie czysty przypadek że pierwsza litera tej rejestracji
była taka sama jak pierwsza litera w nazwie miasta Wrocław :-)