O skali emigracji - pare spostrzezen

11.01.07, 21:23
Wyjechalem z Wroclawia okolo 17-tej.

Na A4 tradycyjny ruch slaskich niemcow wracajacych z weekendu w rodzinnych
stronach do pracy w niemiec wspomagany byl samochodami z kierownica po prawej
stronie. Do Legnicy naliczylem ich 8 potem mi sie znudzilo liczenie.

Za Berlinem, droga numer E34. Jak slusznie zauwazyl mrzagi po 11 niemieckie
autostrady praktycznie wyludniaja sie. Mysle ze bez zadnej przesady moge
powiedziec, ze polowe ruchu stanowily samochody na rejestracjach polskich,
brytyjskich i (rzadziej) irlandzkich.

Mysle ze tym razem nie bedzie to niesluszne oparcie sie na statystykach, bo
jak mi sie cos pomylilo pod Dortmundem i nadrobilem 50 km do nawrotki i 50 km
z powrotem po jakiejs autostradzie na poludnie (bodajze trojce) to nie
widzialem ani jednego Polaka, "Brytyjczyka" ani "Irlandczyka".

To samo w Beneluksie. Belgia, Holandia - ponad polowa ruchu (bo to nad ranem
juz bylo, tambylcy spia raczej) to blachy polskie albo z tylu zolte.
Zmniejsza to nieco bezpieczenstwo, bo zaladowane po sufit vauxhalle z
kierownica po prawej stronie potrafia z nienacka zajechac droge, jezeli
czlowiek znajdzie sie w ich martwym polu...

A jeszcze pare lat temu, kiedy stopowalem po Europie samochod z kierownica po
prawej stronie byl prawdziwa rzadkoscia...

Na promie jak szedlem wzdluz pasow do toalety przed zaokretowaniem nas (czy
raczej zakatamaranieniem) - wszystko w zasiegu wzroku Polacy, wyjawszy pare
murzynskich dziewczyn i brytyjska rodzine w wypasionym jaguarze). Jezyk inny
niz Polski na promie slyszalem tylko z megafonow...

Smutne to troche. Bo dodajmy jeszcze tych, co jada autokarami czy
samolotami...
    • speedone Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 11.01.07, 22:26
      tak to juz jest... Wszystko wyjezdza z Polski nawet zima...
      • mrzagi01 Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 12.01.07, 07:28
        speedone napisał:

        > tak to juz jest... Wszystko wyjezdza z Polski nawet zima...

        a bułgarów, cholera jeszcze nie dowieźli...
        • margotje Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 12.01.07, 09:29
          mrzagi01 napisał:


          > a bułgarów, cholera jeszcze nie dowieźli...
          >
          >

          Ano nie, bo dowiezli ich gdzies indziej.
          • simr1979 Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 12.01.07, 09:36
            Ze skalą emigracji jest trochę jak w tym dowcipie (który własciwie nie jest
            dowcipem)o polskich wyborach:
            "Q...wa, jak to jest że te kaczory/komuchy/udecja (niepotrzebne skreślić)rządzą
            ??? Nie znam przecież nikogo, kto by na nich głosował !!! "
          • al9 Tomek, masz rację, ale...... 12.01.07, 09:38
            Jezyk inny
            niz Polski na promie slyszalem tylko z megafonow...

            Smutne to troche. Bo dodajmy jeszcze tych, co jada autokarami czy
            samolotami...
            ----------
            Tomku! To NIE jest smutne. Żylismy ponad 40 lat pod klosze, odcięci od Europy i
            od świata. Wyjza na 2 tygodnie do Rostocku był wydarzeniem a szczęsliwcy grzali
            dupy w Bułgarii....
            jestesmy duzym krajem, jest nas wiecej niz reszty srodkowej Europy razem
            wzietych, poza tym jestesmy dosyc aktywni, przedsiębiorczy i zaradni.
            To dobrze ze wyjezdzamy. Nawet jesli ta emigracja jest na lata - znaczna czesc
            wróci. Z nowymi doswiadczeniami, kultura pracy, zycia, wymaganiami w stosunku
            do panstwa..., językami, pieniedzmi w koncu! Tak było w Hiszpani, tak jest u
            nas. Nie martwmy się!
            Pozdrawiam
            al
            • mrzagi01 Re: Tomek, masz rację, ale...... 12.01.07, 10:24
              słusznie prawisz. poza tym, tam gdzie polacy tam zapotrzebowanie na polskie
              produkty, a jak są polskie produkty to i sięgają po nie lokalesi... i takim
              sposobem jak włosi, chińczycy, wietnamczycy, hindusi, grecy zapełnili świat
              swoimi restauracyjkami to i w końcu bigosik, zurek, sztuka mięsa w jarzynach,
              czy choćby "lorneta z meduzą" stanie się modna w świecie :)
            • tomek854 Re: Tomek, masz rację, ale...... 12.01.07, 15:21
              A mi chodzilo o to, ze smutne nie jest to, ze wyjezdzamy, bo masz racje, tylko
              to, ze w Polsce sie nie da normalnie zyc :S

              Bo ja, na przyklad, wolalbym normalnie zyc w Polsce.

              Widzialem dzisiaj we wroclawskiej wyborczej, ze burmistrz Klodzka chce sciagac
              ludzi - nawet oferujac im ziemie za darmo... Moze sie skusic? :-)

              Ale z drugiej strony sciaga, bo potrzebuje frajerow ktorzy sie dorzuca do
              skarbonki, bo 1/5 wydatkow gminy to zasilki dla nierobow... Ech...
              • al9 troche optymizmu! 12.01.07, 22:17
                w Polsce sie nie da normalnie zyc :S
                >
                > Bo ja, na przyklad, wolalbym normalnie zyc w Polsce.
                ----------------
                tu się nie zgadzamy
                Nie wiem do jakiego czasu porównujesz.. Zrobilismy od 1989 roku GIGANTYCZNY
                postęp. Żyjemy w wolnym kraju, dochód narodowy wzrósł wielokrotnie, miliony
                Polaków strudiuje, pracuje z sensem, rozwijamy siebie, firmy... Popatrz na
                miasta, drogi, szkoły.... Od pogonienia komuchów minęło 18 lat!!!
                Poza tym co to znaczy normalnie? W Irlandi czy Angli jest Polakom normalnie?
                z dala od domów, przyjaciół.. w obcym swiecie?

                Zapewniam Cię że nie!
                Pozdr
                al
                • lexus400 Re: troche optymizmu! 13.01.07, 09:25
                  > tu się nie zgadzamy
                  > Nie wiem do jakiego czasu porównujesz.. Zrobilismy od 1989 roku GIGANTYCZNY
                  > postęp.

                  .........stojac na skraju przepasci zrobilismy ogromny krok do przodu.:))
                  • tomek854 Re: troche optymizmu! 13.01.07, 20:18
                    hehe ;-)
                    • al9 ok, ale wracaj 14.01.07, 22:36
                      ja np. juz z
                      polowe najblizszych przyjaciol mam na wyspach) a do tego stac ich na czeste
                      wizyty w PL...

                      A jaki to obcy swiat? Owszem, nieco inny. Ale za to bardziej przyjazny dla
                      czlowieka...
                      -----------------
                      Stary!
                      Pogadamy za parę lat. Od jak dawna jesteś poza POlską? rok, dwa, trzy?
                      Zatęsknisz, zatęsknisz. I - w czasie wakacji i powrótów pojawi się myśl : ca ja
                      tam robię, życie przecież tu biegnie. A ja jestem poza tym.
                      Bardziej przyjazny świat? Pewnie tak. Na razie. Przecież i u nas wszystko sie
                      zmienia.
                      Ale - żeby było jasne - nie twierdze ze nie nalezy wyjezdzac. Jak najbardziej.
                      To twórcze, ciekawe, daje nowe kompetencje, wiedzę, język. Tylko należy potem
                      WRACAĆ!
                      Pozdrawiam
                      al
                      • tomek854 Re: ok, ale wracaj 15.01.07, 18:21
                        > Stary!
                        > Pogadamy za parę lat. Od jak dawna jesteś poza POlską? rok, dwa, trzy?

                        A Ty od jak dawna jestes poza Polska, ze wiesz lepiej ode mnie, i moich
                        przyjaciol, ktorzy zyja poza polska np. 25 lat?

                        > To twórcze, ciekawe, daje nowe kompetencje, wiedzę, język. Tylko należy potem
                        > WRACAĆ!

                        A dlaczego nalezy? (nie mowie, ze nie bede chcial wrocic, ale to jest wlasnie
                        to: bede chcial i juz, a nie "bo nalezy", "bo trzeba", "bo sie powinno".

                        Moze powinienem sie zjawic u rodzicow i zapytac, czy by mi nie dali pomieszkac w
                        moim pokoiku ktory zajmowalem, jak bylem w zerowce?

                        Swiat idzie do przodu i ja tez ide. moze pojde w ta sama strone w ktora ten
                        kawalek swiata zwany polska idzie, a moze nie.
                        • al9 Tomek - zarzyj troszkę prozacu - pomoże! 18.01.07, 13:53
                          Jeden tęskni, drugi nie tęskni.
                          Jeden chce wracać, drugi nie.
                          Jeden jest mądry drugi głupi
                          Jeden grzeczny drugi niegrzeczny.

                          Po co tylko dyskutujesz na forum, jesli nie akceptujesz odmiennego (nieco)
                          zdania ???
                          Zakonczmy ten wątek, lata mi czy wrócisz czy nie i czy pokoik u rodziców jest
                          zajęty czy nie.
                          al
                          • tomek854 Re: Tomek - zarzyj troszkę prozacu - pomoże! 19.01.07, 17:20
                            Halo, halo, kolego...

                            A kto tutaj, zamiast zaakceptowac moje zdanie probowal mi wmowic, ze ja to niby
                            nic o zyciu nie wiem, i ze jak posiedze dluzej to zrozumiem to, co ty juz dawno
                            wiesz?

                            Moze dlatego, ze na pytanie "a ile siedzisz za granica, ze jestes taki
                            madrzejszy ode mnie w temacie" nie masz dobrej odpowiedzi i wycofujesz sie
                            rakiem?

                            > Zakonczmy ten wątek, lata mi czy wrócisz czy nie i czy pokoik u rodziców jest
                            > zajęty czy nie.

                            W nawiazaniu do powyzszego zdania proponowalbym zmienic poczatek Twojego posta
                            na:

                            Jeden teskni, drugi nie teskni
                            Jeden chce wracac, drugi nie
                            Jeden jest glupi, drugi jest madry
                            Jeden jest niegrzeczny a drugi jest grzeczny...

                            :P
                            • cracovian Re: Tomek - zarzyj troszkę prozacu - pomoże! 19.01.07, 20:53
                              Ja wyjechalem przeszlo 15 lat temu przed matura i czasem przez pierwsze trzy
                              lata myslalem, ze kiedys wroce. Jako student i pracujac dla Delty latalem dosc
                              czesto (nawet u poznanej przez Internet Austriaczki w Graz w 1995 roku noc
                              spedzilem) do Europy, ale dosc szybko tesknota mi minela. Polska i w ogole
                              stary lad to jakas inna planeta. Moj brat po wielu latach wrocil, ale praca i
                              zona Go tam zaciagnela.

                              Moj dom i serce sa na Poludniu, a tesknie jedynie za Jukatanem ;-)
                              • al9 nie wracacie? szkoda 20.01.07, 02:04
                                Polska to fascynujący i szybko zmieniający się kraj. Kraj gigantycznych
                                możliwości, prawdziwych wyzwań, satysfakcjonującej pracy. Kraj który z roku na
                                rok jest coraz fajniejszy, przyjaźniejszy, czystszy, bogatszy.
                                Miliony ludzi realizuje tu swoje ambicje i jest szczęśliwych. Ja też. Jedni
                                wyjezdzaja i nie tęksknią, może nawet nie wrócą - ich wybór. Duża część moich
                                przyjaciól jest rozwiana po świecie. Nieliczni są naprawdę szczęśliwi. Szkoda.
                                Ci którzy zostali - nie popełnili błędu.
                                Pozdrawiam
                                al
                                • cracovian Re: nie wracacie? szkoda 20.01.07, 04:45
                                  Miejsc fascynujacych jest wiele i nawet na duzo wieksza skale niz Polska.

                                  Prawdopodobnie nie masz jeszcze dzieci Al... Dla mnie sprowadza sie to do
                                  jakosci nauki, dobrych uczelni no i przyszlosci kraju i kontynentu gdzie poza
                                  Francja, przyrost naturalny jest od lat negatywny. Wszystko fajnie, ale jakos
                                  dzieci plodzic sie nikomu nie chce. Europa to przyszlosc dla Afryki i Bliskiego
                                  Wschodu.
                                  • al9 mam dzieci 22.01.07, 08:06
                                    co prawda w wieku szkolnym..
                                    ale dzieci moich przyjaciół studiują w Berlinie, Antwerpi, Madrycie, Udine,
                                    Glasgow....

                                    Sa argumenty za wyjazdem i przeciw, ale edukacja dzieci NIE jest kartą
                                    przetargowa. Kto chce - ma dostęp do najlepszych uczelni w Europie..
                                    Pozdr
                                    al
                                    • simr1979 Re: mam dzieci 22.01.07, 11:49
                                      al9 napisał:


                                      > Sa argumenty za wyjazdem i przeciw, ale edukacja dzieci NIE jest kartą
                                      > przetargowa. Kto chce - ma dostęp do najlepszych uczelni w Europie..

                                      To jest argumentacja z innej planety - ci, którzy mają dostęp do najlepszych
                                      uczelni w Europie nie są tymi, którzy wyjeżdżają teraz setkami tysięcy do UK i
                                      EIRE...
                                • tomek854 Re: nie wracacie? szkoda 20.01.07, 22:13
                                  Juz to gdzies czytalem... Moze w materialach PiS? :-)

                                  A tak powaznie, z moich znajomych wiekszosc z tej czesci, ktora wyjechala, jest
                                  zadowolona, a wiekszosc tych, ktorzy zostali, narzekaja...

                                  No, ale juz kiedys mowilismy o tym, ze ja to chyba nie jestem spoleczenstwo ;-))
                                  • bassooner Re: nie wracacie? szkoda 22.01.07, 13:23
                                    Dajcie spokój z tym gdzie jest lepiej, gdzie się więcej zarabia, gdzie są lepsze
                                    szkoły, gdzie jest państwo bardziej przyjazne dla obywatela, gdzie są ładniejsze
                                    kobitki ;-), i czy wreszcie wracać, czy nie wracać, wyjeżdżać, czy nie
                                    wyjeżdżać...jakie to ma znaczenie? Każdy jest tam gdzie mu pasi i tyle...
                                    Przecież można być samotnym mieszkając w Nowym Jorku, a mieć wielu przyjaciół
                                    mieszkając w Pcimiu Dolnym(liczba ludności 34 osoby) i w tym że, Pcimiu Dolnym
                                    można być "światowcem" o szerokich horyzontach, wielu zamiłowaniach, mądrze
                                    wychowującym swoje pociechy w przeciwieństwie, do jakiegoś mieszkańca wielkiej
                                    "światowej" metropolii będącego szarym, nudnym i zaściankowym obywatelem.
                                    • mrzagi01 Re: nie wracacie? szkoda 22.01.07, 13:35
                                      bassooner napisał:

                                      >i w tym że, Pcimiu Dolnym
                                      > można być "światowcem" o szerokich horyzontach, wielu zamiłowaniach, mądrze
                                      > wychowującym swoje pociechy w przeciwieństwie, do jakiegoś mieszkańca wielkiej
                                      > "światowej" metropolii będącego szarym, nudnym i zaściankowym obywatelem.

                                      no właśnie, niby ze jak mieszkam w wałbrzychu, to powinienem zbierać złom, łoić
                                      żury i cuchnąć jak kocia kuweta, a tymczasem umiem jeść zupę bez siorbania i
                                      wymówić tak trudne słowo jak "metabolizm" o!
                                      • typson Re: nie wracacie? szkoda 22.01.07, 13:43
                                        a ja ponad to umiem jeszcze wymówić "onanizm"!
                                        • bassooner Re: nie wracacie? szkoda 22.01.07, 13:50
                                          typson napisał:
                                          a ja ponad to umiem jeszcze wymówić "onanizm"!

                                          To jest to, co mi pokazywałeś pod prysznicem???...;-)))
                                          • typson Re: nie wracacie? szkoda 22.01.07, 13:52
                                            nie, wtedy to była zagadka z cyku "... a ruki swabodnyje" ;)
                                        • tomek854 Re: nie wracacie? szkoda 24.01.07, 17:43
                                          Zaloze sie, ze nie tylko wymowic ;-)
                                      • lexus400 Re: nie wracacie? szkoda 22.01.07, 13:47
                                        W kazdym razie jezeli emigrowac to poki czlowiek mlody i moim zdaniem granica
                                        "mlodosci" celem emigracji to wiek do 30 lat a max.35 potem to juz sie nie chce
                                        i znajduje sie zbyt wiele powodow przeciw. W tym kraju lepiej nie bedzie a
                                        przynajmniej jeszcze bardzo dlugo nie i trzeba poszukac sobie miejsca na ziemi
                                        do godnego i zadowalajacego zycia.
                                        • tomek854 Re: nie wracacie? szkoda 25.01.07, 14:03
                                          ...albo zostac takim bogatym, zeby moc miec w dupie wszystko to, co sie w
                                          Polsce wyprawia... Ale nie wiem, czy istnieje taka suma ;-)
                                          • mrzagi01 Re: nie wracacie? szkoda 25.01.07, 14:10
                                            tomek854 napisał:

                                            > ...albo zostac takim bogatym, zeby moc miec w dupie wszystko to, co sie w
                                            > Polsce wyprawia... Ale nie wiem, czy istnieje taka suma ;-)

                                            ale przy takiej zasobności o wiele przyjemniej mieć w dupie to co sie wyrabia
                                            np. na wyspach kanaryjskich ;)
                                            • tomek854 Re: nie wracacie? szkoda 28.01.07, 19:15
                                              No tak, to jest argument :-)
                                      • simr1979 Re: nie wracacie? szkoda 22.01.07, 14:22
                                        mrzagi01 napisał:

                                        > a tymczasem umiem (....)
                                        > wymówić tak trudne słowo jak "metabolizm" o!

                                        Ale przyznaj uczciwie, że pierwej zmuszono Cię do nauczenia się wymowy
                                        "hajimemashte, minasan" albo czegoś podobnego....;)
                                        Potem już poszło z górki..:)
                • typson Re: troche optymizmu! 13.01.07, 12:01
                  mowiac o postepie w III RP narazasz sie waaadzy!
                • tomek854 Re: troche optymizmu! 13.01.07, 20:18
                  > Poza tym co to znaczy normalnie? W Irlandi czy Angli jest Polakom normalnie?
                  > z dala od domów, przyjaciół.. w obcym swiecie?
                  >
                  > Zapewniam Cię że nie!
                  > Pozdr
                  > al

                  A ja Cie zapewniam, ze tak. Oni domy maja tam ,przyjaciol takze (ja np. juz z
                  polowe najblizszych przyjaciol mam na wyspach) a do tego stac ich na czeste
                  wizyty w PL...

                  A jaki to obcy swiat? Owszem, nieco inny. Ale za to bardziej przyjazny dla
                  czlowieka...
                  • wowo5 Re: troche optymizmu! 15.01.07, 01:19
                    Cieszmy sie, ze mozna wyjechac. Zreszta teraz ruch jest mniej jednostronny niz
                    kiedys. Niektorzy wracaja, a i troche obcokrajowcow przyjezdza do Polski.
                    Czlowiek powinien byc tam gdzie ma prace i moze zrealizowac swoje marzenia. Ja
                    wyjechalem z Polski 16 lat temu. Nie zarzekam sie, ze kiedys nie wroce ale na
                    razie mam dobra prace, robie to co lubie, rozwijam sie i zarabiam sporo wiecej
                    niz bym zarobil w Polsce. Pomoglem tez wielu osobom w Polsce.
    • swoboda_t Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 16.01.07, 15:50
      Płynąłeś do Szkocji czy jakiegoś dołweru?? Jeśli to drugie, to jakimi liniami i
      za ile?? Czy jest coś takiego jak "najtańsze linie"?? Bo na razie wyszło mi, ze
      najtaniej przez Dunkierkę (jak alianci w IIWŚ :P) juz nie pamiętma jakimi
      liniami.
      • tomek854 Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 16.01.07, 18:48
        Z mojego doswiadczenia wynika, ze kupujac na tydzien przed o ponad polowe
        taniej niz z Callais czy Dunkierki jest przez Speedferries z Bolonii. No i
        fajniej sie plynie, bo to katamaran, zapierdziela prawie 80 km/h (jak podawal
        GPS wspolplywacza).
    • x-darekk-x Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 22.01.07, 15:24
      ciekawa dyskusja,

      tez rozwazalem kiedys emigracje. bylem nawet w kanadzie w 2000 "przetestowac
      mozliwosci". wtedy to byl wyjazd stricte turystyczny, ale rzeczywiscie okazalo
      sie, ze mozliwosci jest wiele. i wcale nie musialbym schodzic z ambicjami do
      np. pracy fizycznej w barze.

      mimo to nie wyjechalem. sam wlasciwie nie wiem dlaczego.

      ale dobrze sie stalo. okazuje sie, ze przy dobrych checiach, polska to kraj
      sporych mozliwosci. wydaje mi sie, ze postep jaki w tym czasie zrobilem w zyciu
      bylby bardzo trudny do osiagniecia za granica. w kraju jakos dziwnie latwo sie
      udalo. tu nie chodzi nawet o strone prywatna - zona, dzieci - ale rowniez o ta
      finansowa, bo to przeciez glowny powod emigracji. mam nowy duzy dom, zarabiam
      sporo wiecej niz srednio sytuowany angol, amerykanin czy niemiec (ile tam
      wynosza srednie pensje?). a mam tylko 29 lat i pracuje etatowo raptem od 5 lat.
      nigdy nie korzystalem z zadnych koneksji, wszystko co mam zawdzieczam swojej
      pracy.

      i to wszystko w polsce. nie musialem zrywac kontaktow z rodzina, nie musialem
      porzucac znajomych...

      ja wiem, wspomnienia za lepszym swiatem za oceanem wciaz mam w glowie. ale
      chyba wole sie wybrac do nowego jorku na weekend z zona, niz zamieszkac tam na
      stale.

      czy naprawde uwazacie polske za kraj beznadziei?
      • lexus400 Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 22.01.07, 18:22
        > czy naprawde uwazacie polske za kraj beznadziei?

        Tak, ja tak uważam. Chodzi glownie o to, ze zycie w tym kraju jest bardzo
        stresujace. W innych krajach nie ma Kaczynskich, Giertycha, Leppera i calej tej
        swity oszolomow i calego tego gowna politycznego i zycie jest jakby latwiejsze,
        kredyty maja normalne oprocentowanie a nie lichwiarskie itd......dluuuuuuuuugo
        by wymieniac. Zdaje sobie sprawe z tego, ze wszedzie jest prawo i przepisy ale u
        nas z tym prawem jest kiepsko.Masz dzisiaj kolejny przyklad, gdzie pani HGW stoi
        ponad prawem.
        • x-darekk-x Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 23.01.07, 09:57
          > > czy naprawde uwazacie polske za kraj beznadziei?
          >
          > Tak, ja tak uważam. Chodzi glownie o to, ze zycie w tym kraju jest bardzo
          > stresujace. W innych krajach nie ma Kaczynskich, Giertycha, Leppera i calej
          tej
          > swity oszolomow i calego tego gowna politycznego

          moze to i prawda. ale wiesz, ja ich nigdy nie widzialem w realu. nigdy nie
          nastapili mi na odcisk - to taki folklor z telewizora. widze bardzo ograniczone
          przelozenie zachowan tych gosci na moje zycie.

          > kredyty maja normalne oprocentowanie a nie lichwiarskie

          przyznam sie, ze nie znam realnych oprocentowan "na zachodzie". ja place 3% za
          hipoteke i 8% za debet w rachunku bez zadnych innych oplat. to chyba nie jest
          dramat, co?
      • cracovian Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 23.01.07, 04:55
        Ja mysle, ze jestes wyjatkiem, bo jesli srednia w Polsce jest wieksza niz
        srednia w USA albo UK to rzeczywiscie nie byloby sensu milionom wyjezdzac.
        Gratuluje sukcesu, ale dopoki wiekszosc tego nie zazna to zycie wsrod zazdrosci
        i zlodziejstwa jest do duszy.

        A za oceanem jest prosto. Idziesz do szkoly, kupujesz dom, splacasz pozyczki,
        ciezko pracujesz, na 401(k) odprowadzasz 15%-30% przed podatkami i w wieku 59
        lat jestes multi-milionerem zapewniajac przyszlosc rodzinie. Tak moze kazdy.

        O srodowisku tez wspomne, choc to moze byc kwestia gustu. Lubie pogodnych
        ludzi, fajna pogode, czystosc i bezpieczenstwo - takie sa reguly, a nie
        wyjatki. No i to jest raj auto-moto dla kazdego.
        • x-darekk-x Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 23.01.07, 09:59
          > Gratuluje sukcesu, ale dopoki wiekszosc tego nie zazna to zycie wsrod
          zazdrosci
          >
          > i zlodziejstwa jest do duszy.

          o wlasnie. to jest tu najwiekszy problem. ukrywam przed wszystkimi zarobki,
          boje sie kupic nowy woz za powyzej 100.000, bo obawiam sie, ze ktos
          moze "pozazdroscic" i ta zazdrosc bolesnie zrealizowac.
          tu masz 100% racji.

          > No i to jest raj auto-moto dla kazdego.

          tego tez nie moge odzalowac. :(
      • mrzagi01 emigracja- a cóż to teraz znaczy? 23.01.07, 08:49
        no właśnie?
        przed wojną moja babka podpisawszy kontrakt robotnicy rolnej we francji udawała
        się na emigrację. rodzinne strony pożegnała definitywnie. odwiedziła je na
        krotko duzo później - na poczatku lat 70-tych i bylo to już ZSRR.
        górole jechali do hameryki i była to decyzja na cale życie.
        a teraz?
        do Londka z Wrocka jest cos koło 2 h samolotem. do Wawy jedzie sie około 5-ciu.
        do Pragi czeskiej mniej. do Berlina też. jeżeli sie wyniose do Pragi, berlina to
        jest emigracja. a jeżeli do warszawy to nie? ile roboczogodzin kosztuje bilet u
        Ryana czy Wizza? Czy polacy z wysp rzadziej odwiedzają domy rodzinne niż
        kieleccy czy lubelscy warszawiacy? mąż kumpeli pracuje w Norwegii- raz w
        miesiącu przez kilka dni jest w domu. czy to dużo mniej niż przedstawiciel handlowy?
        na czym ta "emigracja" polega? po prostu podejmuje sie prace w innej strefie
        administracyjnej i tyle.Przeciez w tej chwili w europie granice tylko wytyczają
        strefy obowiązywania danej administracji i jurysdykcji i nic więcej.
        • typson Re: emigracja- a cóż to teraz znaczy? 23.01.07, 13:42
          trafne spostrzezenia. Swiat sie zmniejsza i paradoksalnie blizej z londka do
          wrocka niz z w-wy do kielcowni
      • tomek854 Re: O skali emigracji - pare spostrzezen 25.01.07, 14:16
        > sie, ze mozliwosci jest wiele. i wcale nie musialbym schodzic z ambicjami do
        > np. pracy fizycznej w barze.

        To masz szczescie miec uniwersalny zawod i znac dobrze jezyk angielski. A jaka
        propozycje masz dla np. polonistki swietnie mowiacej po francusku?

        > bylby bardzo trudny do osiagniecia za granica. w kraju jakos dziwnie latwo
        sie
        > udalo. tu nie chodzi nawet o strone prywatna - zona, dzieci - ale rowniez o
        ta
        > finansowa, bo to przeciez glowny powod emigracji. mam nowy duzy dom, zarabiam
        > sporo wiecej niz srednio sytuowany angol, amerykanin czy niemiec (ile tam
        > wynosza srednie pensje?). a mam tylko 29 lat i pracuje etatowo raptem od 5
        lat.

        To faktycznie dziwnie latwo. Bo wsrod moich znajomych to raczej niepopularny
        scenariusz. Nawet ci z pozornie super-wzietych zawodow (prawnicy, informatycy,
        biznesmeni) zaharowuja sie od rana do wieczora a maja z tego niewiele...

        Nie znam nikogo, kto kupilby sobie dom sam, bez pomocy rodzicow.

        > i to wszystko w polsce. nie musialem zrywac kontaktow z rodzina, nie musialem
        > porzucac znajomych...

        NIe zerwalem kontaktow z rodzina, nie porzucilem znajomych... Powiem wiecej, ja
        sie z nimi czesciej widze, niz niektorzy z nich miedzy soba. Bo po pierwsze mam
        czas, a po drugie stac mnie na czeste wizyty w PL (albo po UK, gdzie takze oni
        siedza niektorzy ;-) )

        > czy naprawde uwazacie polske za kraj beznadziei?

        Tak. Ja tak uwazam. Dla 98% spoleczenstwa taki wlasnie jest to kraj.
Pełna wersja