tomek854
11.01.07, 21:23
Wyjechalem z Wroclawia okolo 17-tej.
Na A4 tradycyjny ruch slaskich niemcow wracajacych z weekendu w rodzinnych
stronach do pracy w niemiec wspomagany byl samochodami z kierownica po prawej
stronie. Do Legnicy naliczylem ich 8 potem mi sie znudzilo liczenie.
Za Berlinem, droga numer E34. Jak slusznie zauwazyl mrzagi po 11 niemieckie
autostrady praktycznie wyludniaja sie. Mysle ze bez zadnej przesady moge
powiedziec, ze polowe ruchu stanowily samochody na rejestracjach polskich,
brytyjskich i (rzadziej) irlandzkich.
Mysle ze tym razem nie bedzie to niesluszne oparcie sie na statystykach, bo
jak mi sie cos pomylilo pod Dortmundem i nadrobilem 50 km do nawrotki i 50 km
z powrotem po jakiejs autostradzie na poludnie (bodajze trojce) to nie
widzialem ani jednego Polaka, "Brytyjczyka" ani "Irlandczyka".
To samo w Beneluksie. Belgia, Holandia - ponad polowa ruchu (bo to nad ranem
juz bylo, tambylcy spia raczej) to blachy polskie albo z tylu zolte.
Zmniejsza to nieco bezpieczenstwo, bo zaladowane po sufit vauxhalle z
kierownica po prawej stronie potrafia z nienacka zajechac droge, jezeli
czlowiek znajdzie sie w ich martwym polu...
A jeszcze pare lat temu, kiedy stopowalem po Europie samochod z kierownica po
prawej stronie byl prawdziwa rzadkoscia...
Na promie jak szedlem wzdluz pasow do toalety przed zaokretowaniem nas (czy
raczej zakatamaranieniem) - wszystko w zasiegu wzroku Polacy, wyjawszy pare
murzynskich dziewczyn i brytyjska rodzine w wypasionym jaguarze). Jezyk inny
niz Polski na promie slyszalem tylko z megafonow...
Smutne to troche. Bo dodajmy jeszcze tych, co jada autokarami czy
samolotami...