typson
16.01.07, 23:05
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3854539.html
wczoraj (poniedziałek) jechałem do dentystki (tej co nurkuje, pali zielsko i
jest swietną dentystką ;)
I niestety przejezdzalem chwile pozniej. Kilka razy musialem hamowac dosc
ostro, bo oba przejscia - to ktorego juz nie ma czyli na szczycie wzniesienia
jadac w strone centrum oraz tym bardziej nastepne - schowane za szczytem, sa
niewidoczne. Od jakiegos czasu pierwszego przejscia nie ma a na drugim -
skrzyzowaniu z Bagatelą sa swiatla. I nic to nie daje. Bo i tak jadąc pod gore
jest sie oslepianym przez tych ktorzy z gory zaczynaja zjezdzac. Co prawda
jest tam 40 (ograniczenie lekarstwem na wszystko) tylko ze jesli pieszy łamie
przepisy i smiga na zielonym to co to za pocieszenie, ze rozjezdza sie kogos w
swietle prawa...
Widziałem standardowy obrazek (majac w pamieci kilka hamowan w tamtym miejscu)
- odrzucony but, jakies inne, opcjonalne wyposazenie pieszego no i korek,
karetka, policja. Szkoda, bo okazuje sie, ze czlowiek przechodził tam bedac
przekonanym, ze idzie po pasach.
Ja, widziac jak inni (i pewnie poczesci ja tez) jezdza po ulicach, boje sie
smiertelnie jezdzic rowerem czy przekraczac ulice. Czasem sie dziwie, ze
ludzie wchodza na jezdnie i zakladaja, ze pasy bezpieczenstwo im zagwarantują