i jak tam po Kirylle?

19.01.07, 07:50
żyjecie?
u mnie wieczorem padly po kolei wszystkie fazy i tyle co zdolałem zlustrować
rano odfrunęło pare dachówek.
Dolny Śląsk, z tego co wiem zostal potraktowany łaskawie i nie wyłapał tych
najmocniejszych ciosów- nawet to u nas nie klasyfikowało sie jako orkan. no
ale jeżeli to co było u nas to było SOFT to ja wole nie doświadczać wersji HARD
    • pizza987 Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 08:00
      U mnie na razie bez strat, dopływ mocy na poziomie bez mrugania. Za to w nocy wg moich spostrzeżeń ok. 0.00-1.00 nad Warszawą przehodziło chyba oko niżu bo całkiem się na trochę uspokoiło, za to teraz daje znowu. Samochodem tak mi bujało w czasie jazdy że dziękuję za trasę w taką pogodę.
      • mejson.e Strach... 19.01.07, 08:40
        Widząc zachowanie okolicznych drzew postanowiłem pozostawić pandę na parkingu i
        do pracy pojechałem niższym i szerszym lanosem...

        Poranna jazda do pracy to były niezłe emocje.
        Kilometr od domu nagłym ruchem musiałem ominąć leżący konar, którego w deszczu i
        ciemnościach nie było widać wcześniej.
        Kilka kilometrów dalej przejechałem po zerwanym drucie energetycznym na bocznej
        uliczce.
        Mijałem mnóstwo odłamków gałęzi, fruwały nie tylko torby foliowe ale także
        aluminiowe puszki.
        W pamięci utkwił mi obraz "stopka" przeprowadzającego dzieci przez jednię, który
        zamiast normalnego trzymania drzewca swojego znaku, trzymał się oburącz samego
        znaku, bo ten pewnie trzymany za kij miotałby się jak wściekły tygrys ciągnięty
        za ogon...

        W ogóle jak z poradnika kierowcy - wyjazd na otwartą przestrzeń zza bocznej
        zasłony dawał potężnego kopa w kierownicę.

        Piesi też się pogubili - hamowałem przed wchodzącymi na jezdnię w
        nieprzewidywalnych miejscach.

        W ogóle ruch trochę mniejszy, pewnie kto nie musiał, nie pchał się dzisiaj na drogi.

        Siedzę sobie teraz jeszcze sam w pracy na piętrze w budynku wystawionym ze
        wszystkich stron kilkaset metrów na działanie wiatru i słucham koncertu wiatru -
        niemal gotyckiej muzyki.

        Zastanawiam się czy nie zrobić koleżankom kawału i nie przymocować za oknem
        kilku otwartych butelek - to by dopiero było wycie... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mrzagi01 Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 08:38
      hmmm... zadzwoniła zona że to poszło nieco więcej niż "parę" dachówek. zrywam
      się z pracy i ide z odsieczą
    • crannmer Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 08:38
      A dziekuje. Poza kilkoma galeziami na bocznej drodze jest spoko.
      Poza tym popizduje sobie jeszcze troche, ale to nedzne resztki.

      > najmocniejszych ciosów- nawet to u nas nie klasyfikowało sie jako orkan. no
      > ale jeżeli to co było u nas to było SOFT to ja wole nie doświadczać wersji
      > HARD

      Na zachodnim wybrzezu wersje Hard mamy co roku. A czasem nawet dwukrotnie :-)
      Stad straty w dachowkach itp. utrzymuja sie w granicach.

      MfG

      C.
    • dwiesciepompka Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 09:22

      ptaki mi obsrały połowę samochodu
      chyba ze strachu...
    • edek40 Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 10:32
      Urwalo mi lampe na ganku. Myslalem, ze tak po prostu nasuwa w sciane, a ona urwala hak i nasuwala w drzwi. Co ciekawe, i drzwi i lampa poza niewielkimi rysami ocalaly. Nie ocalal moj sen. Od pierwszej w nocy nie moglem zasnac, bo lampa sie tlukla. Ja zas nie mialem smialosci wlezc na drabine po ciemaku i narazic sie na swobodny lot z drabiny (byc moze z koncowka przewodu pod napieciem). Z reszta podejrzewalem, ze powieszona tymczasowo lampa wisi po prostu za blisko sciany i sie tlucze, nie podejrzewalem zas urwania haka. Tak czy inaczej po nocy wolalem nie spac niz manewrowac na mniej wiecej 4 m nad ziemia. Nie umiem bowiem jeszcze lagodnie ladowac. A i drabiny szkoda.

      Najbardziej wzruszylem sie, gdy rano zobaczylem, ze gniewnik wzniesiony moim laickim wysilkiem nie ucierpial. A nawet dach w nim stawialem i przybijalem pokrycie. Fakt, uzylem bardzo duzo gwozdzi...
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a w_jaja, dusno i porno 19.01.07, 12:26
      u nas wjaja nadal
      jest dusno i porno.
      Protestuję przeciw tej pogodzie !
      -----
      "nie stoi tupawat' na niebiesa". Wł.Wysocki- fragment z piosenki.
      • bassooner Re: w_jaja, dusno i porno 19.01.07, 12:47
        Podczas wczorajszej próby "Zemsty Nietoperza" siadało nam kilkukrotnie światło,
        ale jakoś dojechaliśmy do końca, natomiast u kolegi z opery w czasie chóru
        niewolników w "Nabucco" siadło światło w orkiestronie i kończyli z "pały"...
        Rano przywieziono mi do domu trzy płyty gipsowo-kartonowe i jak wnosiliśmy z
        kierowcą do garażu, to o mało nas nie zmuchnęło...
    • iberia.pl Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 18:20
      z mojego podworka:urwany kawalek rynny, zlamane dwie betonowe latarnie, troche
      polamanych galezi-juz na boku wiec chyba strazacy skoro swit zaczeli
      sluzbe.Mimo gradobicia auto cale :-) i okna w domu tez;-).A teraz poprosze o
      troszke zimy:jakis mrozik max minus 5.
    • jawa99 Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 21:13
      U mnie strat nie stwierdzono ... za to sąsiadowi właz z dachu wyrwało, na
      szczęście podczas kilkunastometrowego lotu w dół nie zachaczył o linię
      elektryczną i spadł na chodnik nie czyniąc większych szkód.

      Jazda fiatem cc przy takim wietrze to też ciekawe doświadczenie ;)
    • truskava Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 22:20
      U mnie bez strat własnych, natomiast teściu miał wczoraj nieprzyjemność na
      stacji benzynowej. Mianowicie około godz. 23 (akurat jak kumulacja wiatru była)
      wracał sobie do dom i postanowił uzupełnić zapas nałogu, to skręcił sobie na
      SHELLa (przy OPLU na Magalii), gdzieś tam przyparkował i właśnie wydobywał się z
      auta, jak tu jakiś element reklamowy SHELLa skądś tam sie urwał i pierdyknął we
      furę teścia...
      W sumie nie było to nic ciężkiego ale trochę hałasu narobiło i odrobinę autko
      skancerowało (a szkoda, bo dotąd było dziewicze). Porysowane są lewe tylne
      drzwi, lewy tylny błotnik (w tym najbardziej klapka wlewu paliwa) i tylna szyba.
      Teściu jakieś oświadczenia z pracownikami stacj pozspisywał i teraz pytanie, co
      ma z tym dalej robić? (tamci powiedzieli, że wyślą to do centrali, a odpowiedź
      ma być po jakichs 2-3tygodniach) Myślicie, że powinien zgłosić to gdzieś jeszcze?

      Żeby tak lekko nie było, to jeszcze podczas drugiej kumulacji wiatru (jakos w
      okolicach godz 4.00) teściom wywaliło 2 fazy (w sumie to nie tylko teściom, ale
      i sporej częsci sąsiadom). Na szczęscie jedna fazunia się ostała, to idzie jakoś
      funkcjonować, mimo że cała góra chałupy i część piwnicy bez prądu jest.
      • typson Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 22:41
        A ja po 23ciej byłem na orlenie (przy oplu na Mangalii ;) i wiało tak potwornie,
        był taki huk czy ryk wiatru, ze normalnie az sie lekko speniałem. Ach ten nałóg
        • truskava Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 22:50
          Teściu też pewno by na Orlen zawinął, ale tam podbno nieroby kiblują i łapią
          takich, co to sobie lubią życie bezkolizyjnie ułatwić ;-)
          Ale może wtedy miałby auto całe...
          • speedone Re: i jak tam po Kirylle? 19.01.07, 23:13
            u mnie wlasnie spadly dwa pioruny a zaraz potem grad....
    • mrzagi01 resumee 21.01.07, 20:03
      poleciało mi około 100 dachówek, trzy gąsiory i szybka z wyłazu dachowego.
      prowizorycznie pozakladałem co mogłem. dzisiaj był likwidator z ubezpieczalni a
      jutro mają zajechać dekarze na oględziny.
      u sąsiada pare świerków w ogrodzie postanowiło od teraz rosnąć pod kątem 30
      stopni względem pionu.
      na sasiedniej ulicy powaliło jednego jebitnego świerka. cud że nie zwalił sie
      na dom.
      nieopodal w komunalnej kamienicy zabrało poł dachu razem z krokwiami.
      gdzieniegdzie zdmuchnęło sygnalizatory na skrzyżowaniach. O różnych tam
      banerach reklamowych, tablicach, znakach drogowych nie wspominam.
      drzew wogóle legło sporo. po południu jeździłem z żoną po mieście szukając
      jakiejś czynnej knajpy zeby zjeść obiad ( prądu w domu nie mieliśmy coś koło 20
      godzin- do 18-tej) praktycznie co kawałek można było znaleźć ślady pracy ekip z
      piłami motorowymi i amputowane kikuty złamanych pni bądź wywleczone korzenie.

      i na koniec, to do końca nie wiem z jaką prędkością u mnie dmuchało, ale rekord
      polski padł na Śnieżce- 250 km/h (tam sie skala kończyła) a to jest ok 70 km w
      linii prostej ode mnie. może to i było HARD?!
      • m.a.n.n Re: resumee 21.01.07, 20:08
        mrzagi01 napisał:

        > poleciało mi około 100 dachówek, trzy gąsiory i szybka z wyłazu dachowego.

        poproś żeby Ci pogododporny Zubilewicz je pozakładał...
Pełna wersja