wo_bi
20.01.07, 17:59
Rano, tj. po godzinie 8.00 jechałem w Warszawie we Włochach, z Ursusa ul.
Świerszcza w kierunku ul. Globusowej. Po drodze, ruchem kierowała wahadłowo
policja, okazało się, że był wypadek na prościutkiej, równej drodze. Niefart
taki, ze w wyniku zderzenia dwóch aut, samochody połamały dwa słupy betonowe
?!?!? Jedne został skoszony przy samej ziemi i wylądował na jezdni, a drugi
już trochę wyżej i na pasie zieleni.
Wracając pół godziny później w przeciwnym kierunku kolejny wypadek dwóch
samochodów, tym razem wylądowali na słupie metalowym i wygięli go tylko troszkę.
W tej chwili, w oknach widzę, błysk mnóstwa światełek niebieskich, już od
dobrych 30 minut, co świadczy o poważniejszym wypadku.
I tak się zastanawiam, rano temperatura była 15 stopni, jezdnia mokra, ale z
całą pewnością nie było ślisko. Jechałem, hamowałem normalnie, także przede
mną i za mną samochody normalnie zachowywały się na ulicy.
Albo ułańska fantazja i mały ruch spowodowały te wypadki, albo... sam nie
wiem, może dzisiaj taki pechowy dzień...
Pozdrawiam
Wobi