Nie rozumiem.

25.01.07, 17:06
Mój znajomy miał tydzień temu dość poważny wypadek. Czołówka pierwszym clio z
iveco ciężarowym. Kiedy był na intensywnej terapii dostał krew. Nie znam
szczegółów, nie o to chodzi.
W każdym razie teraz leży już na chirurgi urazowej i potrzebuje operacji.
Miała byc wczoraj. Zostałą odwołana.
Okazało się że nie ma krwi. Pomyślałem - ok no może zabraknąć, może ma rzadką
grupe.
Od jego rodziców dowiedziałem się, że żeby on miał operacje to trzeba zrobić
zrzutke krwi. Odpowiedziałem, że jasne, nie ma sprawy tylko jakiej grupy
potrzeba? 'To nie ma znaczenia'. Zdziwiło mnie to strasznie, bo jak grupa ma
niby nie mieć znaczenia? Okazało się że trzeba znaleźć krew, którą to szpital
zamieni na potrzebną dla niego grupe.
Kurde, moze mi ktoś wytłumaczyć o co biega? Skoro ta krew jest, to nie można
było mu tej operacji zrobić normalnie? Czy to znaczy, że przy każdej operacji
rodzina i znajomi muszą sobie upuszczać pewną ilość na zamiane?
No nie rozumie. Naprawde, wiem że krwi jest mało i ze może jej zabraknąć.
Wtedy logiczne jest że przeprowadza sie tylko niezbedne operacje ratujące
życie. Ale w tym konkretnym przypadku krew jest. Więc o co chodzi?
Ja jestem młody i głupi, niech mi ktoś to wytłumaczy tak, żebym zrozumiał...
    • tomek854 Re: Nie rozumiem. 28.01.07, 19:13
      To jest jakos tak, ze u nas krwiodawcy oddaja krew za darmo. Ale szpitale krew
      od stacji krwiodawstwa kupuja. Wiec jak nie maja pieniedzy, to proponuja stacji
      wymiane: wy nam dacie 5 litrow krwi, a my wam za to podeslemy 20 krwiodawcow...

      Takie to typowo polskie po prostu. Miedzy innymi dlatego mi sie odechcialo
      oddawac krew - bo dlaczego ktos ma na tym zarabiac?

      Ale za to tu zaczne oddawac ;-)
Pełna wersja