bassooner
27.01.07, 14:21
Oto kilka prostych porad, uniknąć owego, a zainspirował mnie rapid pisząc:
"Zawsze staram się skalkulować ryzyko kolizji jeżdżąc swoim dziewczym BMW.
W efekcie np. zawsze omijam bokiem Szamoni (wybacz, Bass ;), ani w piątki po
południu do Poznania."
Odp.bassooner:
...to tak jak ja, bo ja nie jeżdżę:
-w piątki,
-jak pada śnieg,
-jak pada deszcz,
-jak w ogóle coś pada,
-jak jest dużo samochodów na drodze,
-przez większe miasta,
-przez mniejsze miasta,
-przez centra, bardzo małych miast,
-przez ruchliwe wioski,
-w okresie nasilenia prac polowych(sianokosy, wykopki, żniwa),
-W niedzielne przedpołudnia, kiedy tłumy samochodowych chrześcijan wracają z sumy,
-w "białe" niedziele przedświąteczne,
-w okresie przemarszów pielgrzymów w kierunku Częstochowy,
-w czasie przepędzania, przez drogi utwardzone bydła rogatego(rogacizny) na
letnie wypasy pastwiskowe,
-z żoną,
-z teściową,
-z mamą,
-w ogóle z innymi kobietami powyżej czterdziestego roku życia,
-wiosną, kiedy to lochy z prosiakami po zimowych amorach, ni stąd, ni zowąd
przebiegają przez leśne przecinki, gotowe w każdej chwili zaatakować nawet czołg,
-w okresie rui zajęcy, które jak szalone, w miłosnym zapomnieniu, mkną przed
pojazdem wzdłuż drogi,
-w czasie wakacyjno-urlopowym, kiedy domorośli cykliści z nowiutkim, markowym
sprzętem i nadwagą, urządzając sobie wycieczki rowerowe i stękając z bólu już
po pięciu kilometrach, narzekają na źle wyprofilowane siodełka,
-po festynach, gdy z wieczora tłumy wiejskich chłopaków, dziarsko maszerują do
domów, nieoświetlonymi poboczami dróg,
Stosowanie się do tych kilku prostych, acz mądrych zasad z pewnością
zminimalizuje ryzyko jakiegokolwiek wypadku, czy też incydentu na drodze...
One