Ci nauczyciele...

28.01.07, 21:44
Nie przepadam za nauczycielami. glownie za tymi na drodze, choc i wielu tych
szkolnych, nie ważne, zostawmy szkolnych.

Za Sadyba Best Mall jest ulica. Konstancinska sie nazywa. Kiedys byla
dwukierunkowa ale od roku jest jednokierunkowa. Glownie dlatego, ze sie
permanentnie korkowała. Bo wszyscyc parkowali po lewej strone a jak wiadomo po
lewej jest zawsze zakaz. Ale skoro znaku nie ma to... No wlasnie. poniewaz
czeste i geste policyjne zniwa nie przynosily efektu to postanowiono ztrobic
ja jednokierunkowa, tym razem zakaz zatrzymywania stoi, bo juz moze stac po
lewej. Oczywiscie dalej parkuja ale przynajmniej ruch odbywajacy sie w jednym
kierunku jest plynniejszy - bo sie samochodziki czolowo nie przepychaja. Ulica
ta jest jednokierunkowa az do konca - do wylotu na ul. Limanowskiego. Bardzo
czesto wiec gdy juz nie ma po lewej tych nieprawidlowo zaparkowanych aut to
instaluje sie na lewy pas i jade szybciej od reszty ktora jest zajeta
szukaniem miejsca. I bardzo czesto ktos zajezdza mi troge wygrażając, ze jak
ja smiem ich wyprzedzac ;) Rece opadaja. Dzis trafil sie kolejny nauczyciel.
Czasem trafia sie tez egzemplaz wjezdzajacy pod prad z limanowskiego - tez
wygraza, gotów pobic, no bo jak ja tu mu moge tak jechac...

Nie ma nic gorszego niz nauczyciel na drodze. Juz nawet cierpiarzy zniese...
Nauczyciele generalnie wystepuja w dwoch typach - jeden typ poucza, gdy ma
racje. Tylko nie wiem po co ale jego brocha. Drugi typ poucza, gdy wydaje mu
sie, ze ma racje.

Nauczyciele, odpuscie sobie...
    • palovlad Re: Ci nauczyciele... 28.01.07, 22:27
      W pierwszej chwili po przeczytaniu Twojego postu pomyslalem, ze jestem
      nauczycielem ale po przemysleniu dochodze do wniosku, ze jestem jednak tylko
      chamem, ktory odplaca za DEBILNE manewry na drodze skretynialym matolom, ktorzy
      dawno powinni stracic PJ. Uprzedzajac lawine gromow jakie na mnie spadna, pragne
      dodac, ze robie to w sposob nie zagrazajacy bezpieczenstwun (moja subiektywna
      opinia).
      • marekatlanta71 Re: Ci nauczyciele... 28.01.07, 22:30
        Zgadzam sie z w/w. Tyle ze ja ucze ludzi jezdzic w sposob zagrazajacy
        bezpieczenstwu :)
      • typson Re: Ci nauczyciele... 28.01.07, 22:58
        nie prosciej ich olac? Wyprzedzic albo zwolnic, byle by sie oddalili?
    • mejson.e Od dawna nie uczę... 28.01.07, 22:58
      Skoro nawet mnie, niepotykanie spokojnego i wyrozumiałego człeka, zwykłe
      pipnięcie klaksonem zamienia w tryskającą testosteronem małpę, to jak reagują
      niespotykanie niespokojni na wszelkie napomnienia i nauki?
      Na pewno nie wzrostem mojego i ogólnego bezpieczeństwa.

      Zdarza mnie się co najwyżej przypomnieć o nie włączonych światłach czy włączonym
      a zapomnianym migaczu.

      To nie byłem ja, Typsonie!

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • typson Re: Od dawna nie uczę... 28.01.07, 23:05
        dokladnie. Co innego brak swiatel, malo wiatru w kole czy tego typu historie -
        uswiadamiasz, ze komus moze stac sie kuku. Ale kogos kto zajezdza droge lub
        probuje wymusic nie ma co pouczac, bo przeciez on doskonale wie co robi.
      • ano.nim Re: Od dawna nie uczę... 29.01.07, 00:02
        Też nie uczę.

        Ale korci mnie zawsze, gdy rządek samochodów próbujących wyprzedzić zawalidrogę
        rozrywa bystry zaczynający wyprzedzać jadące samochody przed nim,
        uniemożliwiając im wyprzedzanie wg kolejności.
        O ile można przyjąć, że jakiś niedoświadczony będzie bał się wyprzedzić inny
        samochód w warunkach wystarczających dla doświadczonego, to zakładanie, że
        poprzednicy będą grzecznie jechać za traktorem jest cynizmem albo debilizmem.

        Mam ochotę wtedy zajechać bystremu drogę i zmusić do poczekania na swoją kolej.

        Ale dotąd na chęciach się kończyło :)

        Pozdr.
        • bassooner Re: Od dawna nie uczę... 29.01.07, 12:50
          Pewien Grek, z którym byłem na roku na AM(uczy obecnie w Szamonii) jakiś czas
          temu, skracając sobie drodę do szkoły wjechał pod prąd i (tak jak w przypadku
          typsona) natknął się na jadący z przeciwka pojazd. Gościu zwrócił mu delikatnie
          uwagę, na to ww Grek( bez nazwisk i imion, choć to tajemnica Poliszynela) zaczął
          wygrażać, Bogu ducha winnemu kierowcy, w końcu wybiegł do niego z nożem i zaczął
          się odgrażać itd...Kierowca po całym incydencie( nie wiedząc, że to nauczyciel)
          poszedł do szkoły, żeby zadzwonić na policję "bo jakiś wariat z nożem biega po
          ulicy" i sprawaca został ostatecznie zdemaskowany...
          Koniec, końców nie wiem jak skończyła się sprawa z policją, ale chyba trafił na
          jakiegoś miejscowego "chłopaka" bo tydzień później, pobity, znalazł się w
          szpitalu...ot scenka, z życia polskiego drajwera...
Pełna wersja