x-darekk-x
29.01.07, 12:56
w niedziele zahaczylem o kilka komisow - saduje rynek, bo mam zamiar kupic
jakis niedrogi a pakowny samochod, ktory moglby sluzyc do transportowania
mojej rodziny i tobolkow na budowe domu. uznalem, ze szkoda kupowac woz nowy
jezeli ma targac przez rok meble, rtv itp. ale do rzeczy. kiedy tak
przegladalem kolejne voyagery, caravany, a6 combi itp nagle moja uwage
przykul czarny merc w124. od razu zauwazylem, ze to rzadka perelka - szersze
fabryczne blotniki, nieco nizszy - jednym slowem e500!
rocznik 1992. czarny jak noc. w srodku czarna skora. a pod maska potezne v8.
cholera, az mnie korcilo, zeby wyjac kase i go kupic zanim zdaze rozsadnie
sie zastanowic. bo wiadomo, rozsadek mowi - to nie to!
z drugiej strony, mowimy tu o legendzie, obiekcie marzen z dziecinstwa.
potwor w skorze taksowki. i to wszystko za 20.000.
brac?