Pycha ukarana ;-)

30.01.07, 18:56
Z wyższością obserwowałem wysiłki sąsiadów parkingowych szurających łopatami
pieszczących podłoże jak dywan w salonie.
Przecież ja z każdego miejsca wyjeżdżałem, z głębokiego śniegu także,
zwłaszcza na wstecznym.

A dzisiaj rano...

Obmiotłem samochód ze śniegu, oczyściłem szyby, wsiadłem, zapaliłem i ...
zostałem na miejscu. Koła się ślizgały, ale cóż to dla mnie - rozbujam i raz
dwa wyjadę.

Rozbujałem jak starą krypę w przód i tył, aż mi w żołądku się rozchlupało.
I co?
I g..no!

Okazało się, że do lodowych kolein dołączyły kliny z zamarzniętej solanki
opadłej z nadkoli - byłem zabezpieczony przed przetoczeniem do przodu i tyłu
jak na lawecie...

Dopiero jak pożyczyłem szpadel od dozorcy i garść piachu, wyjechałem.

I nie jestem już taki zarozumiały...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • edek40 Re: Pycha ukarana ;-) 30.01.07, 20:12
      Mnie pokaralo juz poprzedniej zimy. Zakopalem sie pontiaciem po podwozie. Co wiecej automatu nie mozna zanadto "pilowac" bo sie przegrzeje i uszkodzi. Dygalem po lopate prawie kilometr w obie, na szczescie, strony za to po glebokim sniegu, posadowionym na lodzie - pycha, samochod choc sie nie przewraca. Okopalem sie, a lopate wyjalem dopiero gdy kwiatki na oknach domu zakwitly :)
    • emes-nju Re: Pycha ukarana ;-) 30.01.07, 21:55
      Niedzielnym poznym wieczorem zaparkowalem autko w rozmieklej od odwilzy zacnej gorce sniegu (mniej wiecej po podwozie...). Rano wydlubywalem autko z rownie zacnej gorki, za to lodu :-) Chrobotalo tak, ze mialem juz wizje zdjetej oslony pod silnikiem, albo nawet pourywanego wydechu.
    • pizza987 Re: Pycha ukarana ;-) 30.01.07, 22:01
      A ja za to sprawdzam wykrzyż osi w astrze ;-) Parkuję tylnym prawym kołem na hałdzie zlodzonego śniegu vis-a-vis mojej furtki. Jak dzisiaj wysiadłem to coś mi się nie zgadzało, jakoś duzo miejsca miedzy nadkolem a lewym tylnym kołem. Jak myślicie, dojdę do momentu jego oderwania od nawierzchni? Miałbym wtedy darmowy i niewymagający wysiłku lewarek. Jedno pytanie: Po co?
      • speedone Re: Pycha ukarana ;-) 30.01.07, 22:19
        ja to jak popada to obowiazkowo musze łopate w lape i zasuwac. Chyba ze pojade
        mazda to w tedy nic nierobie :)Jeszcze w dodatku robia u mnie kanalizacje i
        jeszcze jezdze dookola zeby sie nie zakopac
    • wo_bi Re: Pycha ukarana ;-) 30.01.07, 22:31
      a ja woze ze soba saperke w samochodzie, czasami sie przydaje. Np wczoraj, jak
      jakis idiota postanowil plugiem przejechac przez osiedle, tak sprytnie, ze robil
      fantastyczna zapore dla somochodow. Zgarniali snieg, a zrobil sie z tego lod.
      Saperka sie przydala :D ale ktos musial opier teges spoldzielnie, bo dzisiaj od
      rana ekipa naprawila swoj blad. :)
      • typson Re: Pycha ukarana ;-) 31.01.07, 01:47
        > a ja woze ze soba saperke w samochodzie, czasami sie przydaje.

        moj dziadek woził. Przydawała sie na piknikach w lesie, gdy trzeba bylo pojsc
        sie okopać ;)
        • edek40 Re: Pycha ukarana ;-) 31.01.07, 08:10
          Tak bylo. Trzonek od lopatki sluzyl rowniez za "wieszak" dla papieru.
          • emes-nju Piszecie o lesnej rzezbie w brazie? 31.01.07, 09:01
            Jestescie niesmaczni!
            • typson Re: Piszecie o lesnej rzezbie w brazie? 31.01.07, 09:43
              A Ty sie samogwałcisz i jakos nikt nigdy Ci tego nie wypomina!
              • emes-nju Re: Piszecie o lesnej rzezbie w brazie? 31.01.07, 09:59
                Mylisz sie. Ekspert musi byc ponadto, zeby moc bez emocji badac zjawisko :-P
              • edek40 Re: Piszecie o lesnej rzezbie w brazie? 31.01.07, 10:29
                Typson, mylisz tematy. Mowa jest o innym trzonku.
                • typson Re: Piszecie o lesnej rzezbie w brazie? 31.01.07, 10:57
                  mowa jest o niesmacznosci. Bo czymze innym sa wywody Króla Onana (otoczonego
                  haremem feministek) nt jego doswiadczen?
    • 1realista Re: Pycha ukarana ;-) 31.01.07, 11:16
      niestety przez najblizsze kilka dni bedzie taka zabawa z lodem.
Pełna wersja