ecikp
09.02.07, 08:30
Wczoraj o 22-ej pojechałam sobie sierotka jedna Hondzią męża pod Dworzec
Centralny (W-wa) coby odebrać mojego połówka po dwóch dniach delegacji (a co
mi bedzie się tłukł taksówką, nie ??). Już nie raz to robiłam i wiedziałam,
że o tej porze w środku tygodnia parking vis a vis wejścia głównego jest
pusty (też niestrzeżony, za postojem taksówek), więc z zaparkowaniem sie nie
będę miała najdrobniejszego problemu. No i okazało się, że byłam w błędzie.
Ledwie udało mi się wjechać w prawo z Alej Jerozolimskich i ... utknęłam w
korku. Ależ był Sajgon - ludzie próbowali jechać w prawo, lewo, cofali się,
większość nie na Dworzec, a na Parking i do Złotych Tarasów. No żesz coś mnie
trafiło. W sumie w koreczku do swojego standardowego parkingu (który
rzeczywiście był dość pusty) stałam "jedyne" 15 minut ...