Mnie sie udalo. Im nie.

09.02.07, 22:15
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3909184.htm
Wchodzilem tu w 2003. Takze zimą, ale w przeciwienstwie do nich, od strony
poludniowej. To zupelnie inna klasa trudnosci. Jest kilka momentów silowych,
ale generalnie to podejscie wolne od alpinizmu wyczynowego. Dziwie sie ze szli
zimą od polnocy, bo to tylko i wyłącznie podejscie wyczynowe, chociaz czytam
ze zaliczyli szczyt. To bylby sukces - wiekszosc trasy to prawie pion i malo
kto sie tego podejmuje o tej porze roku. Mt.Blanc to przy tym to Ciechocinek.
Szkoda ze tak to sie skonczylo.
    • sven_b Poprawiam link 09.02.07, 22:16
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3909184.html
    • lexus400 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 10.02.07, 08:01
      Oczywiscie szkoda mlodych ludzi ale do wszystkiego nalezy podchodzic z rozwaga.
      To jest taka swego rodzaju brawura drogowa.:((
      • edek40 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 10.02.07, 09:45
        Sa ponoc ludzie, ktorzy sa uzaleznieni od adrenaliny. Oczywiscie szkoda ich, ale niewatpliwie cale zycie chodzili blisko granicy i to dawalo im satysfakcje. Kto wie, czy wyzywajac sie w gorach na wspinaczce, nie byli dzieki temu znkomitymi i spokojnymi kierowcai, ktorzy nie musza wrazen szukac na szosie.
        • sven_b Re: Mnie sie udalo. Im nie. 10.02.07, 13:01
          Zgadza sie. Po gorach chodze od 14 roku zycia i coraz czesciej zdarza mi sie
          spotykac ludzi, ktorzy atakuja je prosto z biurka. Bez respektu dla gor,
          przygotowania, uzbrojeni w najdrozszy sprzet, ktory ma zastapic myslenie i
          doswiadczenie. Idziesz i widzisz, ze mają odwrotnie założoną uprząż, zle
          przełożoną line, karabinek, albo jest pozno, a oni sa w miejscu w ktorym powinni
          byc, ale schodząc a nie wchodząc. To efekt czytania gazetek 'Extreme', 'Logo' i
          brania amfy. Nie twierdze ze w tym przypadku tak bylo, ale z autopsji widze, ze
          problem narasta. A gory zawsze bedą gorami, gdzie obowiazuje zasada flanelowej
          koszuli.
          • edek40 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 10.02.07, 14:09
            Zidiocenie postepuje. Klapeczki na szlakach, rowniez wysokogorskich itp.

            Kilka lat temu wybralem sie na spokojna trase na Sarnie Skalki. Nadeszla chmura o groznym wygladzie, zaczelo grzmiec. W te pedy zbieglismy z moja pania do Doliny Strazyskiej. Po drodze, w potokach deszczu, widzielismy "bohaterow" zmierzajacych na przelecz i dalej na Sarnie. Wieczorem dowiedzielsimy sie, ze jeden "bohater" tego nie przezy - padl razony pradem.
            • sven_b Re: Mnie sie udalo. Im nie. 10.02.07, 14:48
              Takie zniwo zbiera wlasnie Giewont czy niepozorna Sarnia. Kiedys na Giewoncie
              zlapala nas burza. Postalismy kilka minut i odwrot. Mowilismy tam przebywajacym
              czym to grozi, ale zareagowaly tylko 2 osoby. Reszta siedziala wokol krzyża, a
              niektorzy go calowali!
          • lexus400 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 10.02.07, 15:04
            sven_b napisał:
            A gory zawsze bedą gorami, gdzie obowiazuje zasada flanelowej
            > koszuli.

            .....o co chodzi w tej zasadzie??? bo nie znam.
            • sven_b Re: Mnie sie udalo. Im nie. 10.02.07, 19:38
              Flanelowa koszula to taki old school w alpinizmie. Symbol podejscia do gor i
              wspinaczki, cechowany wlasnie rozsądkiem, doswiadczeniem i przygotowaniem. Wziął
              sie z tego, ze kazdy mial ją kiedys w plecaku. Szedles w t-shircie, miales
              sweter i kurtke pedeszcz, ale jak zalozyles jeszcze flanele to halny mogl Cie
              cmoknąc w pysia :-) Flanela duzo lepiej radzila sobie z potem niz poliester,
              czyli wszystkie polary, windstoppery i ciuchy z 'thermal control'. Natomiast
              kombinacje flanela + polar smialo polecam.
              • edek40 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 11.02.07, 07:48
                Zawsze mam cos przy sobie w gorach. Nawet latem mam herbate w termosie. Jednak w opisanym wyzej przypadku w plecaku mialem cieplejsze rzeczy, ale "ulzylem" grzbietowi i nie wzialem nic od deszczu - wszak pogoda byla jak malowanie. No i sie zemscilo. Tak jest w gorach. Na zaglach z reszta tez.
    • sven_b Re: Mnie sie udalo. Im nie. 10.02.07, 19:41
      Tu lepsze ujecie Matterhornu. Sciana polnocna to ta od str. jeziora.
      www.videoproduktionen.ch/desktop/matterhorn-800.JPG
      • inna-bajka A skądeś się tu wzioł ? ;-) 11.02.07, 02:03
        > Wchodzilem tu w 2003. Takze zimą,
        Szok i szacunek !!!

        > kazdy mial ją kiedys w plecaku. Szedles w t-shircie, miales sweter i kurtke
        świnto racja, flanelka to podstawa przy chodzeniu

        >ale jak zalozyles jeszcze flanele to halny mogl Cie cmoknąc w pysia :-)
        Iście Homeryckie porównanie, zakwasy brzucha od śmiechu.

        Jak masz jakiś fanklub, to ja chętnie. Brak mi słów i ktoś taki pisze na naszym
        forum. Podziwiam i jeszcze raz podziwiam, żeby wejść na coś takiego.
        :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • lexus400 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 11.02.07, 07:32
        oooooooo - sven_b wielki szacunek!!!!!!!!!!! wyglada to powaznie, nie powiem ze
        Ci zazdroszcze bo nie rajcuje mnie chodzenie po gorach ani tym bardziej alpinizm
        ale zawsze podziwialem ludzi zdobywajacych szczyty, fajnie to wyglada na
        Discovery jak dla mnie:))
        • edek40 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 11.02.07, 13:34
          Jako trzylatek wlazlem z bratem na wysoka szafe.
          • sven_b Re: Mnie sie udalo. Im nie. 11.02.07, 16:08
            'Jako trzylatek wlazlem z bratem na wysoka szafe.'
            Miszcz!

            Dzieki za slowa uznania. Jezeli Was nie zanudzam (w koncu to Automobil:-) to
            bylo kilka wejsc, ktore daly mi mocno w kosc. Oslawiony Mt.Blanc,
            www.flickr.com/photo_zoom.gne?id=251215869&size=o
            ktory ma opinie lagodnego, dla mnie sie takim nie okazal. Wchodzilismy od strony
            Wloch, w trakcie poteznej zamieci (sierpien), a podczas zejscia w ulewną burze.
            Oczywiscie odcisnąlem but na szczycie ale po powrocie do kwatery stalem 30min.
            pod gorącym prysznicem. W ubraniu... Dzien pozniej siedzielismy w pubie w
            Courmayeur. Za oknem nadal ulewa, a przy stole obok ktos z Irlandczykow rzucil
            'Nie ma co isc. W taką pogode chodzą tylko Polacy i Czesci'... W takim dniu piwo
            smakuje o wiele szlachetniej:-)
            • edek40 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 11.02.07, 16:29
              > 'Nie ma co isc. W taką pogode chodzą tylko Polacy i Czesci'... W takim dniu piw
              > o
              > smakuje o wiele szlachetniej:-)

              Nie bylem tam. Czyzby bylo taniej?

              :)
            • lexus400 Re: Mnie sie udalo. Im nie. 11.02.07, 17:06
              sven_b napisał:
              >
              > Dzieki za slowa uznania. Jezeli Was nie zanudzam (w koncu to Automobil:-)

              Jest to dla nas a bynajmniej dla mnie zupelnie cos innego z czym nie spotykam
              sie na codzien. Jest to bardzo interesujacy temat, tym bardziej z ust
              (klawiatury)kogos kto tam byl osobiscie - dla mnie to juz na zawsze pozostanie
              Discovery Channel:))
              • sven_b Re: Mnie sie udalo. Im nie. 11.02.07, 18:25
                'dla mnie to juz na zawsze pozostanie Discovery Channel:))'

                Bynajmniej. Jest to spokojnie w zasiegu, takze bez ponadludzkiego wysilku.
                Trzeba wybrac sie do Chamonix i skorzystac z kolei linowej na szczyt sąsiadujacy
                z Mt.Blanc - Iglice Poludnia (Aiguille Du Midi). To jedna z najwyzej polozonych
                stacji linowych w Europie (ok.3800 m n.p.m.). Ten ostry bolec z tylu.
                farm1.static.flickr.com/32/65819585_6b84926d3c_b.jpg
                Z bliska wyglada to tak:
                farm1.static.flickr.com/49/125057264_710bab6514_o.jpg
                Na pierwszym zdjeciu zwroc uwage na lagodny, zasniezony obszar po prawo. To
                fragment sporego plaskowyzu, na ktory wychodzisz ze stacji na szczycie i ktory
                mozna przebyc pieszo, na nartach lub rozbic oboz. Generalnie jest w stanie
                opekac to szesciolatek i starsza pani w berecie. Mówią na to spacerniak. Widoki
                jakich doswiadcza turysta, bedacy tam po raz pierwszy zapieraja dech. Czlowiek
                wyjmuje aparat i pstryka, pstryka, pstryka. Polecam wrzesien - niska frekfencja
                i ceny noclegow.
Pełna wersja