kolejny wypadek

18.02.07, 19:51
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3927704.html
"Zginęły 4 osoby, pasażerowie renault clio, które z nieznanych dotąd przyczyn
zjechało na przeciwległy pas ruchu wprost pod 20-tonowego TIRa."

Mam wrazenie, ze w tym tygodniu juz to czytalem kila razy. Nie wiem, gdzie
lezy błąd, czy to kiepscy kierowcy posyłaja do piachu swoją rodzine czy zly
stan aut, ktore nagle "z niewiadomych przyczyn" biora na rogi TIRy czy o co tu
chodzi? A moze to kolejna osoba prowadzaca auto raz na pol roku pod dyktando
meza, ktory jeszcze nie zdazyl wytrzezwiec. A czteroletni chlopczyk pozostał
na swiecie sam jak palec
    • 1realista Re: kolejny wypadek 18.02.07, 23:55
      mam wrażenie ze przyczyna takich wypadkow jest zbytnie poczucie bezpieczeństwa. współczesne auta dobrze izolują od postrzegania prędkości + belkot marketingowy wmawiający kazdemu "bezpieczne" auto + przesadzona samoocena umiejetnosci + zwykle przyczyny ( predkośc, stany techniczne drogi i pojazdu) powodują że zbieg nieszczęśliwych okoliczności gromadzi sie w tragedię.Ja jak mam kogos na pokłdzie to jadę dużo ostrożniej ze względu na "ładunek". Cecha pokory niestety jest w odwrocie. A pokora niesaowicie tzw fartowi sprzyja. To powiązane ze sobą zjawiska .
      • typson Re: kolejny wypadek 19.02.07, 00:09
        ja tez z ludzmi na pokladzie jezdze ostrozniej. Glownie dlatego, ze czuje iz w
        zwiazku z ich obecnoscia cieżko mi sie skupic tak, jak jestem skupiony podczas
        samotnych podrozy. Dlatego obnizam loty, bo na nieco szybsza jazde po prostu
        brakuje mi percepcji. No i zawsze jeszcze istnieje element zaskoczenia - ktos
        wrzasnie, bedzie doradzał, wygrazal sie, podniecał... Ech, najlepiej samemu
        jezdzic. Powinni robic auta tylko z jednym fotelem
    • emes-nju Re: kolejny wypadek 19.02.07, 10:34
      Wiesz, w lecie, w koleinach na waskiej drodze bujnelo mna na tyle poteznie, ze naprawde niewiele brakowalo do bum z jadacym z przeciwka. Jechalem wtedy mocno wyeksplowatowanym, starym autem (ale w takim stanie, ze bez problemow przechodzil legalny przeglad). Do bum nie doszlo dlatego, ze jezdze od bardzo dawna po naszych duktach omylkowo zwanych drogami. W czasie tej samej podrozy doswiadczylem bujniecia naczepy TIRa, ktorego akurat wyprzedalem - blisko bylo...

      Czasem do wyjechanie na przeciwny pas wystarczy mix marnych umiejetnosci kierowcy, kiepskiego stanu auta i wlasnie duzych kolein.
Pełna wersja