religia w szkole

13.03.07, 17:05
www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3979000.html
kiedys sie cieszylem, ze przeniesiono nauke religii z kosioła do szkół. Nie
trzeba było nigdzie łazic wieczorami. Dopiero pozniej dotarło do mnie, ze
przeciez skoro nie lubie religii (mniejsza o powody) to moge na nia nie
chodzic. Choc z tym niechodzeniem jak widac bywa róznie
    • marekatlanta71 Re: religia w szkole 13.03.07, 17:43
      W Georgii tez chca wprowadzic lekcie religii do szkol:
      news.yahoo.com/s/ap/20070309/ap_on_re_us/bible_classes
      Sie na Floryde wyprowadzam...
      • m.a.n.n Re: religia w szkole 13.03.07, 17:53
        To jest ogromny problem. Wszyscy wiedzą, jak wygląda wpływ KK na nasze życie,
        nawet polityczne; poza tym, wszystko, co obowiązkowe, zwykle jest marnej
        jakości, dlatego od dłuższewgo czasu uważam, iż religia powinna wrócić do
        parafii. Wtedy, jeśli komuś zależy, to będzie chodził...

        Nie jestem antyklerykalistą;)
    • lexus400 Re: religia w szkole 13.03.07, 18:28
      Nie powinno byc religii w szkolach, poniewaz nie mozna nikomu narzucac wiary.
    • sven_b Re: religia w szkole 13.03.07, 18:49
      U smyka w przedszkolu np. zgrzytnęło. Poszlo o katechetke i forme przekazu jej
      wiedzy. Smyk wracal z płaczem. Mając troche ponad 3 lata jeszcze nie czai swiata
      w sensie topograficznym a juz mu wciskano ze ma kochac Boga mocniej niz
      rodziców, a jak nie to grzech ciezki i sądnego dnia do piekla. Siłą rzeczy
      wieczorami dwoilismy sie prostując małej te pierdy, a rano przed wyjsciem
      mielismy teatr, łzy jak grochy mieszały sie ze smarkami. Poszedlem do opiekunki
      grupy z sygnalem ze cos jest nie tak. Obiecala porozmawiac z katechetką. Nic sie
      nie zmieniło, wiec uderzyłem do katechetki. I tu zastalem starszą kobite z
      trwale wpisanym szerokim uśmiechem na twarzy. Takim, do ktorego sie mówi ze
      swiadomością ze i tak wszystko umyka. Nikt z nią nie pogadał, a całą rozmowę
      sprowadzala na droge zartu i utrzymywała ze to przejdzie. Co przejdzie? Przeciez
      to religia, a nie terapia szokowa. Juz w trakcie rozmowy wiedzialem ze kolejny
      etap - rozmowa z dyrektorką - jest konieczny. Ta podeszla do sprawy konkretnie,
      okazała zrozumienie, porozmawiała z innymi rodzicami i katechetke wymieniła. Ale
      do tego trzeba miec jaja, a nie chować sie za drzwiami gabinetu. Druga sprawa to
      fakt ze wielu rodzicow dotowarowuje tą placówke w karton, wyprawki, soki a nawet
      kase - silny argument w negocjacjach. Nie wiem po cha wcisnęli religie do
      przedszkola? W sumie o szkolach, w ktorych są 2 religie i jeden angielski tez
      niezbyt dobrze swiadczy. Pacierzem matury nie zaliczą, dobrej roboty nie wymodlą.
    • mrzagi01 Re: religia w szkole 13.03.07, 19:53
      mnie religia w szkole zastała w klasie maturalnej albo rok wcześniej (nie
      pamiętam) jako wojujący anarchista naturalnie jako jedna z trzech osób w klasie
      i pieciu z naszego rocznika wybrałem etykę. zdaje się ze nasz wybór wywołał
      pewną konsternację w "ciele" bo na specjalnym spotkaniu sam dyrektor usiłował
      wywrzeć na nas delikatną (naprawde delikatną- uczciwie trzeba przyznać) presję.
      A teraz przede mną dylemat związany z juniorem wychowywanym w duchu
      wolnomyślicielstwa. Z jednej strony nie mam nic przeciwko, żeby młody
      zapoznawał się z literą ewangelii (BTW: ostatnio do poduchy czytamy mu take coś
      pt. "Biblia dla najmłodszych w obrazkach"- czy jakoś tak i nawet go wciągają
      starotestamentowe historie) z drugiej jak sobie pomyśle ze jakaś moherowa
      idiotka będzie mu robić wode z mózgu.... no nie wiem.
    • edek40 Re: religia w szkole 14.03.07, 08:27
      Z powodow ogolnoswiatopogladowych zawsze bylem przeciwny religii w szkole. Za komuny uczyli nas o komunie. Z przyjemnym wyrazem twarzy, z tow. Leninem w tle i pieknymi czytankami. Chyba z duza ostroznoscia podchodze teraz do wszelkiej indoktrynacji.
    • emes-nju Re: religia w szkole 14.03.07, 10:12
      typson napisał:

      > kiedys sie cieszylem, ze przeniesiono nauke religii z kosioła do szkół. Nie
      > trzeba było nigdzie łazic wieczorami. Dopiero pozniej dotarło do mnie, ze
      > przeciez skoro nie lubie religii (mniejsza o powody) to moge na nia nie
      > chodzic. Choc z tym niechodzeniem jak widac bywa róznie

      Zawsze bylem przeciwny religii w szkole. Jako malolat nie chodzilem na religie i doskonale pamietam te pytania dlaczego mnie na religii (jeszcze w kosciele) nikt nie widzial. Poczatkowo sie wykrecalem i plotlem o innym kosciele (jako siedmiolatek!), a potem przyznalem sie, ze nie wierze. Oj, sie dzialo!

      A teraz dzieci musza deklarowac sie PUBLICZNIE - koszmar! I to w kraju, w ktorym religia jest nieomal rownoznaczna z deklaracja polityczna.

      Wyznanie jest prywatna sprawa! Poza tym dlaczego tylko jedna religia jest finasowana z podatkow (rowniez moich - niewierzacego)? Tych religii jest w Polsce troche i sa rejony gdzie "innowiercy" stanowia calkiem solidna reprezentacje.
    • tomek854 Re: religia w szkole 16.03.07, 12:55
      A moim zdaniem to tak naprawde sami sobie podlozyli noge, jezeli chca miec
      swiatlych katolikow. Bo ja sie jeszcze zalapalem na religie w kosciele, w
      salkach katechetycznych, i bardzo dobrze to wspominam - przychodzil kto chcial,
      kto sie interesowal, lekcje byly ciekawe. A w szkole - bylismy juz starsi, niby
      wszyscy oprocz jednego kolegi chodzili, ale nikt nie chcetnie, wszyscy byli na
      anty (mysmy z kolega usilowali odprawiac czarne msze na religii i uzywajac
      16tego klucza henochianskiego zniszczyc naszego katechete przez objawienie -
      naprawde podziwiam faceta, on by pewnie wolal miec z 15 koszy na glowie, bo jego
      wiara byla naprawde wielka, a on nam postawil czworki za zainteresowanie innymi
      religiami) w koncu jak bylem pelnoletni to sie wypialem. Wiec taka religia nic
      nie daje jezeli ktos sie chce czegos dowiedziec. ale jezeli beda indotkrynowac
      od przedszkola, to zamiast swiatlych katolikow beda mieli polskich oszolomow - a
      o to im chodzi...
Pełna wersja