winnix
27.03.07, 19:59
... krajoznawcza.
A zaczęło się tak, że na trasie na Kórnik zdarzył się wypadek, który ową trasę
zablokował. Wypadek sam w sobie koszmarny, dwie totalnie rozwalone osobówki,
tir z poharataną kabiną i chyba jeszcze do tego jakiś bus. Najpierw wbiłam
się w korek na remontowanym wiadukcie, żyjąc nadzieją, że za wiaduktem może
będzie zablokowany jeden pas z wypadkiem i pojadę sobie dalej w kierunku
autostrady. Nadzieja matką głupich. Pytam pana policjanta którędy mam jechać,
żeby wrócić na autostradę. Pan policjant mówi, że "tam". No to jadę, jadę
przez jakieś wiochy, nie wiem gdzie jestem, ale wszyscy jadą, to ja też. Mijam
ów wypadek, patrzę na sznur zablokowanych tirów i osobowych, którzy ani w te
ani we wte, utknęli i koniec. W końcu dojechałam do autostrady. Tylko że nie
do tego odcinka, o którym myślałam. Zdałam sobie z tego sprawę, jak minęłam
tabliczkę z napisem "Płatna". No to się z lekka zdenerwowałam, ale cóż, bywa,
myślę sobie, może szybko będzie jakiś zjazd. Jak dojechałam do punktu
płatniczego i pani mi powiedziała, że najbliższy zjazd jest we Wrześni, to
mając do wyboru śmiać się albo płakać, dostałam dzikiego ataku śmiechu:) Nie
wiem jak często się to tam zdarza, ale pani nie wyglądała na zaskoczoną:)
Jak już mi przeszło, to pomyślałam, że wypróbuję czerwoną strzałę, niestety
przy 160km/h jakiś litewski tir zaczął z prędkością 90km/h wyprzedzać inne
tiry jadące z prędkością 100km/h, czym doprowadził do szału jakieś pięć aut za
mną. No ale 160km/h jazzik jedzie, tyle że nim gibie na wszystkie strony. Tak
wiem, sportowe auto to to nie jest.
Jak już w końcu dojechałam do zjazdu, to pomyślałam sobie, że w sumie to nawet
fajnie się zdarzyło. No bo pomimo tego, że straciłam 11zeta i nie wiem ile na
benzynie, to:
1. Nigdy wcześniej nie jechałam samochodem w tamtym kierunku, więc zapoznałam
się z fragmentem nowej trasy.
2. Nowy fragment okazał się być fragmentem dwupasmowym (już w drodze
powrotnej, bo że autostrada miała dwa pasy to się nie zdziwiłam;)), co tylko
boleśnie mi znowu uświadomiło, jak bosko by się jeździło po Polsce, jakby
wszędzie chociaż te dwupasmówki były.
3. Uśpiona w zimie chęć jeżdżenia odżyła. W zimie generalnie mało wyjeżdżam,
jak się robi ciepło, to zaczyna się mój sezon tras, zaczynają się koncerty,
festiwale, różne inne wyjazdy łącznie z urlopem i tak mi się jakoś fajnie
trasowo zrobiło, poczułam, że to już naprawdę wiosna:)))
4. W pewnym momencie z ustawionych stacji radiowych działała mi tylko eska,
więc zapoznałam się z najnowszymi densowymi hitami ;)))
Także nie ma tego złego...:) Tym samym zapragnęłam się podzielić z Wami tą
opowieścią, chociaż pewnie większości ona nie interesuje, ale co tam:) W końcu
temat motoryzacyjny jest:) Gorzej mieli ci wszyscy ludzie, co utknęli za
wypadkiem, niezły sznureczek się uzbierał zanim policja zablokowała drogę. Mam
nadzieję, że nikomu nic się nie stało, w co jednak wątpię, bo stały cztery
wozy strażackie, a samochody wyglądały na porządnie zmasakrowane. Podejrzewam,
że co niektórzy grzali ile fabryka dałą, żeby jak najwięcej tirów przed
zwężeniem wyprzedzić, bo za kilkanaście metrów był remont jednego pasa ruchu.
Ja nie wiem, że ludzie się nigdy nie nauczą...