computerland1
09.04.07, 10:15
wracalismy w sobote DK 7 z krakowa do way. wyjechalismy z krakowa o 1730.
jakies 15 km przed miejscowoscia jedrzejow widze biale focusowe kombi na
warszawskich blachach (nie to, ze sie czepiam blach, ale wywnioskowalem, ze
bedzie wracal z nami do stolycy), a przed nim star. focus przyspiesza,
hamuje, buja sie od srodka jezdni do granic asfaltu na poboczu, przyspiesza,
itd... wygladalo mi to na jazde na ostrym gazie. jechalem za nim kilka minut,
w koncu wyprzedzil TIR-a, ja najpierw TIR-a, pozniej jego. podczas
wyprzedzania zwrocilem uwage, ze kierowca byl calkiem czerwony, okno otwarte
i sie wietrzy, a z tylu w foteliku dziecko! wiec przyspieszylem troche, tak,
aby jechal za mna jakies pol kilometra dalej, telefon 112 i:
- policja jedrzejow, slucham?
- dzien dobry, jade droga krajowa nr 7 mam jakies 5 km do jedrzejowa, jedzie
za mna (tu marka, model, numery rejestracyjne), ktorego kierowca jest
totalnie pijany
- wie Pan, moj patrol to juz nie zdazy, ale poinformuje kogos w kielcach.
jedziemy, minal nas jeden patrol w strone krakowa, zblizam sie do kielc i
nic. wiec znowu dzwonie:
- KWP w kielcach, slucham?
- (powtarzam historie, mowie, ze juz w Jedrzejowie dzwonilem)
- jest Pan na obwodnicy?
- jeszcze przed obwodnica, okolo 5 km, jade czerwonym bmw jakies pol
kilometra przed tym autem
- to my juz nie zdazymy, ale przelacze Pana do Skarzyska.
nie czepiam sie, ze sami tego nie zrobili i ze ja znowu musialem jechac i
gadac przez telefon (trwalo to kilka chwil)
- policja skarzysko..., dobrze postaramy sie go zatrzymac.
dojezdzamy, w skarzysku stoi patrol, ale w druga strone, z tym, ze np autobus
jadacy w kierunku wawy zatrzymali. stanalem za autobusem, podchodze do Pana
policjanta i mowie:
- dzien dobry, za chwile przejedzie tedy (bialy focus stanal na siusiu)
focus, bla bla bla.
- a wie Pan (jeden policjant byl w autobusie, rozmawialem z tym z radiowozu,
ktory cos sobie pisal juz wczesniej), postaramy sie.
wracam do auta, ruszam i co? i wyprzedza mnie bialy focus. strzelilo mnie
cos, ale stwierdzilem, ze nie popuszcze. jakies 15 km przed Radiomiem dzwoni
z kolei do mnie telefon:
- tak, slucham?
- dzien dobry, policja w radiomiu, pan zglaszal niebezpieczna jazde focusa...?
- tak, ja
- gdzie pan jest?
- okolo 10 km od Radiomia
- jak go zatrzymamy na pierwszym rondzie, to zatrzyma sie pan i powie co
nawywijal?
- prosze pana, on zasadniczo caly czas wywija, ale jest totalnie pijany i ja
wlasnie to zglaszam od dluzszego czasu
- aha, dobrze zanotowalem.
patrol policji stal, bylem tam za jakies 6-8 minut, ale focusa przy nich nie
bylo, a wydaje mi sie, ze taka kontrola chwile by trwala (focusik jechal
przede mna pewnie z kilometr, dwa dalej). nie mialem sily wiecej dzwonic, a
focusa nie widzialem.
i tak sie zastanawiam - dzwonilem do 4 posterunkow, a na 4-tym Pan policjant
nawet nie wiedzial, ze koles jedzie pijany. nie wyprzedzalem go do wawy,
patrolu wiecej nie bylo, wiec sadze, ze spokojnie dojechal te 220 km na
gazie. a nie wiem przeciez, czy jechal z jedrzejowa, krakowa, czy moze
jeszcze dalej.
i tak sie zastanawiam - gdzie w tym wszystkim sens obywatelskich postaw?