mrzagi01 14.04.07, 20:43 ostatnimi dniami ni stąd ni z owąd zaczęła mi niemiłosiernie skrzypieć (jak wrota od starej stodoły) prawa kolumna. co zrobić z tym fantem? zasyfiło sie tam coś czy jakaś poważniejsza sprawa? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
sherlock_holmes Re: macpherson skrzypi :( 14.04.07, 21:55 Jesteś pewien, że to nie sworzeń wahacza? Bo jeśli peknie jego gumka albo jest nieoryginalny, może się zdarzyć, że będzie skrzypieć jak stara szafa. Jeśli na pewno to MacPherson, to spróbuj spryskać czymś w spraju kielichy MacPhersonów od góry - zazwyczaj jest moliwość psiknięcia (to to, co wystaje w komorze silnika). Pomóc nie musi, ale warto spróbowac? Odpowiedz Link
typson Re: macpherson skrzypi :( 14.04.07, 23:58 tez stawiam na sworzeń. Ale najpierw zrob tak jak radzi SH, pozniej mozesz podratowac sworzen na kilka tygodni poprzez wstrzykniecie w jego (poprzez) gumowa oslone oleju. Ale gdy sie wyplucze to bedzie skrzypiec znow, byc moze nawet bardziej Odpowiedz Link
mrzagi01 prorokowie jakowyś czy cuś ;) 25.04.07, 09:46 no i faktycznie to był sworzeń. doraźnie uspokoiłem sytuacje iniekcją z oleum jak radził Typ. dzienx chopy ;) ! i teraz sie zastanawiam czy wymieniać to samemu (wygląda trywialnie- wszystkiego 4 śruby) czy jechać "do Gienia" (jak mam kurwami miotać po garażu jak bydle nie bedzie chciało dobrowolnie zejść ze zwrotnicy). a mam jeszcze lewy łącznik stabilizatora do wymiany. robić od razu oba? chyba tak, co nie? to raptem "aż" 30 zeta. Odpowiedz Link
typson Re: prorokowie jakowyś czy cuś ;) 25.04.07, 10:44 cztery sruby to jedno, bo to pewnie mocowanie sworznia do wahacza. Ale na ten sworzen jest pewnie nasadzona jakas zwrotnica, piasta czy cokolwiek. I to z reguly trzeba sciagnąć sciagaczem. Zakladam, ze owe cztery sruby to w istocie trzy mocujace go do wahacza i jedna na trzpieniu sworznia od gory. pierwsze primo - ta gorna sie ciezko odkreca, bo sworzen ma to do siebie (niejako z definicji) ze sie obraca - jak to mawiaja na polibudzie - sworzen kulowy to typ polaczenia przekazujacy sily a nie przekazujacy momentów :D Trzeba wiec ten trzpien zblokowac kluczem typu ampul czy torx - ma miejsce na klucz. drugie primo - sciagniecie tego co na sworzniu siedzi bez sciagacza bywa z reguly nie mozliwe trzecie primo - tej gornej sruby czesto i tak sie nie daje odkrecic, wiec wtedy... czwarte primo - jesli wezmiesz tyfdzien urlopu, kupisz zapas czesci i narzedzi o raz piwa to wszystko jest do zrobienia. Dyspozycyjna laweta w pogotowiu jako plan B mile widziana piate primo - moze masz jakis inny sworzen i wymienia sie go banalnie a poza tym - POWODZENIA ;) Odpowiedz Link
emes-nju Re: prorokowie jakowyś czy cuś ;) 25.04.07, 10:51 Prawdziutka prawda - dwa razy (pierwszy i ostatni) wymienialem sworzen na parkingu. Spedzilem nad tym ok. 5 godzin. Skonczylo sie tak, ze z bratem podparlismy zwrotnice i skakalismy po podczepionej magicznie do wahacza rurze. Zeszlo z wielkim hukiem. Lapska mialem potem cale w plastrach :-) Ale udalo sie bez sciagacza! No dobra - w sumie faktycznie wymienialem sworzen dwa razy. Po raz pierwszy pomagalem bratu przy leciutkiej Fiescie I. Po odkreceniu sruby wystarczylo zaznaczyc swoja wole lekkim puknieciem mlotka i calosc zostala nam w rekach. Tego razu wiec nie licze do dorobku. Ale wymiana w aucie o nieco solidnijszym zawieszeniu, to inna klasa zabawy. Odpowiedz Link
mrzagi01 Re: prorokowie jakowyś czy cuś ;) 25.04.07, 11:02 typson napisał: > cztery sruby to jedno, bo to pewnie mocowanie sworznia do wahacza. Ale na ten > sworzen jest pewnie nasadzona jakas zwrotnica, piasta czy cokolwiek. I to z > reguly trzeba sciagnąć sciagaczem. Zakladam, ze owe cztery sruby to w istocie > trzy mocujace go do wahacza i jedna na trzpieniu sworznia od gory. dokładnie tak właśnie jest > > pierwsze primo - > drugie primo - > > trzecie primo - no właśnie świadomość niwmal 100% prawdopodobieństwa prima od jeden do trzy walczy we mnie ze złudzeniami piątego primo ;) > piate primo - moze masz jakis inny sworzen i wymienia sie go banalnie > > > a poza tym - POWODZENIA ;) > Odpowiedz Link
edek40 Re: prorokowie jakowyś czy cuś ;) 25.04.07, 11:04 To pracochlonne zajecie, ale da sie amatorsko i bez sciagacza. Nie rozumiem, o co chodzi z tymi torxami itp. Wszystkie znane mi swoznie wlataja w zwrotnice i to zwrotnice zaciska sie na trzpieniu. Ale moze sa takie, jak koncowki drazka kierowniczego. Tu rzeczywiscie trzeba zablokowac, ale to tez nie problem. Po zmontowaniu nalezy drugim podnosnikie wcisnac swozen w zwrotnice, tak aby na tarciu sie zablokowal. Powinno pomoc. Teraz demontaz. Bez sciagaczy i temu podobnych nalezy pracowicie odkrecic stabilizator (lacznik czy co tam), poluzowac sroby wahacza i dopiero zabrac sie za wyjmowanie zwoznia ze zwrotnicy. Pominiecie tych procedur szalenie utrudnia zycie. Wahacz bowiem jest wpychany przez stabilizator oraz skrecone silentbloki do zwrotnicy. Przy montazu koniecznie trzeba pamietac, ze wahacz dokreca sie na opuszczonym aucie. Warto pare razy nim bujnac i dopiero dokrecac. Siletbloki bowiem pracuja nie tylko na tlumienie drgan poprzecznych. Po skreceniu dzialaja rowniez skretnie (troche pokretnie to tlumacze). Jezeli wiec dokreci sie wahacz w polozeniu na maxa do dolu, po opuszczeniu auta gumy doznaja powaznego uszczerbku, z rozwulkanizowaniem wlacznie. Do wyciagniecia swoznia rzeczywiscie warto posiadac jakis dlugi kawal rury. Odpowiedz Link
typson Re: prorokowie jakowyś czy cuś ;) 25.04.07, 10:46 a ogolnie jesli nie skrzypi oraz nie ma luzów to olej kwestie. A jak zacznie skrzypiec za kwartał to dodaj oliwy :) Odpowiedz Link
edek40 Re: prorokowie jakowyś czy cuś ;) 25.04.07, 11:10 Typ, nie namawial czlowieka do ryzykowania. Swozen to "waskie gardlo" zawieszenia. Znam przypadek, gdy gosc zaobserwowal pekniecie oslony w poniedzialek i nie dojezdzil do najblizszego weekendu. Swozen dostal soli, piachu i sie wytarl w mgnieniu oka. Oj sporo bylo do naprawy... Odpowiedz Link