Moje weekendowe podroze

16.04.07, 12:52
W czwartek moja malzowinka i jej szefowa wpadly na pomysl wyjazdu. Zostalem o tym poinformowany w poludnie. Po poludniu dowiedzialem sie, ze do Wiednia. Przelknalem to jakos. Zona juz "upchnela dzieci" i byla gotowa. Zadalem pytanie czy kupily bilety na aeroplan lub chociaz kolej zelazna. Nic z tych rzeczy. Wybor padl na znakomicie zakonserwowanego mercedesa w124 szefowej. Rocznik 1992. Mercedesa, nie szefowej, ale tez w dobrym stanie - szefowa, nie mercedes. No wiec wracajac do mercedesa. Dojechalnosc i powrotnosc tego pojazdu nie budzila moich najmniejszych watpliwosci. Watpliwosci budzila wbudowana fabrycznie jednostka zapewniajaca powolnosc - dwulitrowy diesel wolnossacy - cale 75 KM i prawie 2 tony wygodnego auta. Wyjechalismy okolo 14.30 i niespiesznie, z postojami na popasy dotarlismy do Mikulova na granicy czesko-austryjackiej okolo 22.30. Raczej sprawnie, zwazywszy, ze pod wieksze gorki jezdzilo to to 70-80 km/h i ani grama wiecej.

Wieden mi sie nie spodobal. Spodobalo mi sie, ze jezdza tam samochodami wszelkiej masci i wszelkich rocznikow. I jest tam calkiem sporo mazd ;)

Powrot zaplanowalismy na wczesne popoludnie. Ruszylismy jednak po 17.00. Nieco bardziej spiesznie, ale jednak mielismy i postoje (w tym blisko godzinny w Starym Iczinie na pozny obiad). Do domu dotarlismy rowniutko o 2.00 w nocy.

Po raz nie wiadomo ktory przekonalem sie, ze nie liczy sie maksymalna predkosc tylko plynnosc jazdy. To tak jak z zajaczkami, co chcialy popukac zajeczyce. Mlody chcial szybko ze dwie, a stary powoli, ale wszystkie :))))

Powrot wypadl nam wczoraj
    • typson Re: Moje weekendowe podroze 16.04.07, 13:41
      no i fajnie, lubie takie wycieczki bez planowania. Szkoda, ze 75KM - co prawda
      posiadanie malej mocy zmusza do lepszego planowania jej uzycia w czasie co
      skutkuje mniejszymi odchylami od predkosci sredniej ale za to sama predkosc
      srednia tez bywa nizsza.
      • edek40 Re: Moje weekendowe podroze 16.04.07, 13:46
        Troszke mnie wkurzalo, ze na swiatlach TIRy ruszaly szybciej ode mnie. Ale za to wyprawa byla nieomal za darmo - 300 zl w te i nazad.
        • m.a.n.n Re: Moje weekendowe podroze 16.04.07, 16:01
          Też się pochwalę - miałem nieplanowaną wycieczkę z bratem jakiś czas temu ;)
          Brata odwiozłem na kurs do Gdyni, jak on się edukował ja łaziłem. Około 16
          poszlimy coś zjeść, i gadaliśmy co tu robić. Do domu się nie śpieszyliśmy, więc
          może jakieś kino albo co? Wyszła perspektywa wycieczki do Gdańska albo gdzieś.
          Neee... Jako że moje narzeczenie miało się zjawić u mnie dzień później, to może
          by po nią pojechać? Przecież do Olsztyna nie może być daleko! Jakieś dwie
          godziny. Oka, szybkie kupno planu co by wiedzieć jak się wydostać z centrum na
          obwodnicę i jazda.

          Znamienne: "do Olsztyna nie może być daleko! Jakieś dwie godziny"

          Wyjechaliśmy o 18. Na obwodnicy byliśmy o 1845, bo ruchawka była duża. Jedziemy,
          szukamy zjazdu na Elbląg. Nii ma... Dojechaliśmy do Pruszcza, czyli na sam
          konieć obwodnicy. Przy pomocy innych trafiliśmy jakimiś wioskami na DK7,
          jedziemy dalej... Ładna pogoda, średni ruch. Minęła 20, a tu jeszcze
          kilkadziesiąt kilometrów... Pod domem lubej byliśmy o 2130. Czyli 3,5h jazdy.
          Dwie godziny jazdy to byłyby, owszem, w niedzielę w nocy :X Kawa, mózgojeb,
          kanapka i trzeba wracać. Ale ze względu na, delikatnie mówiąc, niepoukładaną
          treść dziewczyny brata, trzeba było jeszcze pojechać przez... Szczecin. Więc
          660kilometrów jazdy. Godzina 2150, brat marynarz to nie idzie do pracy, ja - na
          7.30. W szczecinie byliśmy o 4.30, bo braciszek drogi nie znał. W stanie dość
          ciężkim wybraliśmy się do Świnoujścia - wyprzedzenie tira było zbyt dużym
          wysiłkiem psychicznym. I tak, po spontanicznej wyprawie, przemierzonych 1300km,
          jadąc tym wolniej im bliżej domu, wyladowalismy na promie i w koncu w domu. O
          6.30, czyli dokładnie po 24h. Nie opłacało się spać, więc śniadanie, kawa i do
          obowiązków...


          Po drodze ciekawostka - dośc duży wypadek po Koszalinem (spalone auto po
          uderzeniu w drzewo), a my pomagaliśmy policji poprzez oświetlanie miejsca
          zdarzenia (bo dysponowali dwoma focusami raptem którymi blokowali drogę. Nie
          nzalazłem informacji w mediach co i jak i dlaczego...
    • ernest_linnhoff Re: Moje weekendowe podroze 16.04.07, 15:52
      Edziu;
      Jechaliscie przez Cieszyn czy Chalupki? Jesli przez Cieszyn to jak bylo z
      korkiem wynikajacym z remontu drogi?
      • edek40 Re: Moje weekendowe podroze 16.04.07, 15:55
        Jechaliscie przez Cieszyn. Na granicy bylismy poznym popoludniem w piatek i w nocy w niedziele. Zadnych korkow nie bylo, ale Tirow tez juz nie.
      • adek28 Re: Moje weekendowe podroze 17.04.07, 21:55
        o jakim korku "mówisz"?
        na granicy?
        w Żorach !!!
        tam jest masakra!!!
        omijajcie ŻORYYY
Inne wątki na temat:
Pełna wersja